search
REKLAMA
Szybka piątka

Najbardziej OCZEKIWANE filmy drugiej połowy 2022 roku

Co jeszcze będzie warto obejrzeć w tym roku?

REDAKCJA

28 czerwca 2022

REKLAMA

Powoli zamykamy pierwszą połowę roku i z nadzieją patrzymy na kolejną. Przed nami przynajmniej kilka ekscytujących premier. Oto te, na które czekamy najbardziej.

Filip Pęziński

1. Avatar: Istota wody jeszcze dwa miesiące temu nie czułem przesadnej ekscytacji tym projektem. Dziś, po przepięknym zwiastunie, zrozumiałem, jak bardzo czekam na sequel Avatara. Jest coś niesamowicie odświeżającego w czekaniu na drugą odsłonę cyklu, który w popkulturze obecny jest lat kilkanaście, a nie kilkadziesiąt i nie stanowi ekranizacji czegoś innego.

2. Nie! po Uciekaj! i To my trudno nie czekać na kolejny projekt Jordana Peele’a, jednego z najciekawszych reżyserów obecnego kina amerykańskiego. Nie! zapowiada się jako kolejne ekscytujące przeżycie.

3. Thor: Miłość i grom  kolejnych filmów Marvela wciąż wyczekuję z niemałą ekscytacją, nawet jeśli jestem w stanie zrozumieć widzów znużonych tym formatem. Tutaj jednak, mam wrażenie, zainteresowanie jest uzasadnione, bo Taika Waiti powraca do świata Thora po świetnym Ragnaroku, w dodatku przywracając mu Natalie Portman i wprowadzając Christiana Bale’a.

4. Nie martw się, kochanie – intrygujący koncept, świetna obsada i kapitalna promocja (zwiastun, plakat). Uwielbiam tego typu kino i nie mogę doczekać się seansu kolejnego projektu ze wspaniałą Florence Pugh w centrum uwagi.

5. Blonde – z wielkim zaangażowaniem śledzę karierę Any de Armas, która na ten moment wydaje mi się jednym z najciekawszych nazwisk współczesnego Hollywood, nie ma więc nic dziwnego w tym, że nie mogę doczekać się filmu, w którym sportretuje jedną z największych postaci Hollywood z zupełnie innej epoki.

Natalia Hluzow

premiery 2022

1. Thor: Miłość i grom – film jednego z moich ulubionych reżyserów o moim ulubionym superherosie z MCU, będący kontynuacją mojego ulubionego filmu Marvela. Czy można wyobrazić sobie coś piękniejszego? Tak. Wspomniane połączenie wzbogacone o Christiana Bale’a w roli komiksowego arcyłotra i Natalie Portman w roli potężnej superbohaterki. Rzadko zdarza mi się czekać na film tak bardzo, jak na czwartą odsłonę przygód Thora.

2. The Menu komediowy horror Marka Myloda, który ma na swoim koncie reżyserię odcinków Gry o tron i Sukcesji. Zwiastun produkcji sugeruje, że Mylod przyrządził dla nas rarytas w stylu Lobstera i Delicatessen. Jako diaboliczny szef kuchni występuje tu Ralph Fiennes, a smakowite dodatki stanowią Anya Taylor-Joy i Nicholas Hoult – wszyscy obsadzeni tak wyśmienicie, jakby role w The Menu pisano z myślą o nich. Zapowiada się przepyszna zabawa!

3. Bullet Train – odkąd pamiętam, czekam na każdy film, w którym występuje Brad Pitt. Bullet Train nie jest pod tym względem wyjątkowy. Mój apetyt dodatkowo wzmaga fakt, że powieść Kōtarō Isaki ukazuje pięciu polujących na siebie nawzajem zabójców zamkniętych w jednym pociągu i że wziął ją na warsztat reżyser Deadpoola 2 i Johna Wicka. Niezmiernie cieszy mnie też, że z projektem związana jest moja ukochana Kimiko z The Boys (Karen Fukuhara) i nie mogę się doczekać, by zobaczyć, jak znana z serii The Kissing Booth Joey King radzi sobie w roli płatnej zabójczyni. Nie wykluczam, że może wyjść z tego mierny akcyjniak, ale liczę jednak na wyśmienitą krwawą jatkę w iście tarantinowskim stylu.

4. Nie martw się, kochanie Olivia Wilde deklaruje, że jej nowy film powstał z inspiracji Matrixem, Incepcją i Truman Show. Dla mnie to już wystarczający powód, by czekać na premierę Nie martw się, kochanie. Dodatkowe czynniki stanowią Florence Pugh i Harry Styles w obsadzie, intrygujący zwiastun oraz zachwycający plakat.

5. Szary człowiek– w zasadzie powinnam napisać, że wierzę w nowy projekt braci Russo, którzy odpowiadają za niezmiernie satysfakcjonujący finał Infinity Sagi. Prawda jest jednak taka, że z dystansem podchodzę do filmów Netflixa, a poprzednia współpraca tych twórców ze streamerem zaowocowała filmem Tyler Rake, który jest jednym z dowodów na to, że moje obawy są słuszne. Dlaczego zatem umieściłam na swojej liście Szarego człowieka? Bo nie mogę się doczekać, aż zobaczę Ryana Goslinga w nowym filmie po czterech latach jego nieobecności na ekranie. I z tego jednego powodu wiem, że niezależnie od jakości tej produkcji po seansie nie będę miała poczucia zmarnowanego czasu.

REDAKCJA

REDAKCJA

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA