Publicystyka filmowa
Mięciutki brzuszek Bridget. 5 najlepszych ról RENÉE ZELLWEGER
Wielbiciele RENÉE ZELLWEGER muszą poznać 5 najlepszych ról tej utalentowanej aktorki, które zaskakują i poruszają jak Bridget!
Bridget Jones jest legendą kobiecej nieporadności, uległości mężczyznom, ale jednocześnie niesamowitej indywidualności, za którą każdy z nich rzuci się w ogień. Ogromna popularność filmu na wiele lat uwięziła Renée Zellweger w świadomości fanów, lecz aktorka nie przestała grać w innych produkcjach. Wciąż dostawała propozycje, i to dobre, aż wreszcie nadeszła rola, dzięki której raz na zawsze uwolniła się od Bridget – tytułowa rola w Judy.
Bridget Jones, seria Bridget Jones (2001–2016), reż. Sharon Maguire, Beeban Kidron
Mięciutki brzuszek Bridget i jej seksowne pantalony przeszły już do legendy tzw. uroczych randkowych obciachów w komediach romantycznych. W tym jednak tkwił cały jej urok, w tej rozczulającej nieporadności w kontaktach z całym zewnętrznym światem. Renée Zellweger z mistrzowskim luzem i autentyzmem odegrała te cechy postaci Bridget, tym samym zaskarbiając sobie dozgonne oddanie widzów, w tym i moje. Wcale też nie jestem zdziwiony, że podoba mi się komedia romantyczna. Że wracam do niej za każdym razem, kiedy leci w telewizji, podobnie jak do zupełnie innych tytułów posiadających o wiele pokaźniejszy ładunek fabularny.
Bridget Jones może uchodzić za wzorzec komedii romantycznej strawny do oglądania nawet przez wyjątkowo zatwardziałych przeciwników gatunku. Życzyłbym sobie, żeby nasze rodzime produkcje tego typu miały w sobie tyle przyjazności, swojskości i romantyzmu, który nie odrzuca tandetnym nowobogactwem. Nie obraziłbym się, gdyby kiedyś Renée Zellweger zdecydowała się wcielić w Bridget czwarty raz.
Emily Jenkins, Przypadek 39 (2009), reż. Christian Alvart
Na film wpadłem w tamtym roku zupełnie przypadkiem, szukając jakiegoś ciekawego horroru. Z początku wydawało mi się, że Przypadek 39 będzie kolejną niskobudżetową produkcją z przewidywalnym zakończeniem, podróbką suspensu i od czasu do czasu podwyższającymi puls jump scare’ami.
Nic bardziej mylnego. Przypadek 39 i rola Renée Zellweger są wciągającym przedstawieniem z gatunku horroru okultystycznego, bazującego często na tanich, niemal pastiszowych chwytach, które jednak nie przekraczają nieznośnych granic kiczu. Największą zaletą produkcji jest duet Emily (Renée Zellweger) i Lillith (Jodelle Ferland). Fabuła jest tak poprowadzona, że długo my, widzowie, miotamy się między realnością, siłami nadprzyrodzonymi a zwykłą, dziecięcą choroba psychiczną. Renée Zellweger czasami aż denerwuje swoją łatwowiernością, ale to tylko oznacza, że jej wcielenie się w rolę działa.
W końcu zdaje sobie sprawę, że jej podopieczna nosi w sobie coś znacznie więcej niż mitomanię czy schizofrenię. Wtedy rozpoczyna się właściwa gra, która paradoksalnie jest najsłabszą częścią produkcji.
Ruby Thewes, Wzgórze nadziei (2003), reż. Anthony Minghella
Każdemu aktorowi aspirującemu do Oskara przydaje się w portfolio rola stylizowana. A kiedy jest to aktor amerykański i gra w filmie amerykańskim, nie ma nic bardziej chwytliwego na rynku USA niż czasy wojny secesyjnej, popularne i u nas, bo zawierające wiele ideałów, o które walczyli także Polacy.
Mimo że Renée Zellweger jest w roli Ruby denerwująca, czasem naiwna, południowa do znudzenia, bezsensownie agresywna i kiczowata, właśnie za tę sugestywną grę dostała Oscara – zresztą całkowicie zasłużenie. Aktor osiąga sukces tylko wtedy, gdy widz wyrabia sobie do niego oraz postaci, którą odtwarza, stosunek emocjonalny, nieważne, czy pozytywny, czy negatywny. Często publiczność, a nawet krytycy mylą swoją niechęć do bohatera z niechęcią do grającego go aktora. Wtedy powstaje spore zafałszowanie w ocenie, tak właśnie, jak w przypadku Ruby u Renée Zellweger. Przez wkurzającą do granic postać w filmie, zaczęto kwestionować sensowność przyznania Renée Oscara.
Roxie Hart, Chicago (2002), reż. Rob Marshall
Jest tyleż samo zwolenników Chicago, co przeciwników. Może sytuacja z tym filmem podobna jest nieco do La La Land, chociaż to chyba oczywiste, że w produkcji Roba Marshalla aktorzy pod względem warsztatowym wypadli profesjonalnie w przeciwieństwie do amatorszczyzny w filmie Damiena Chazelle. Odgrywana przez Renée Zellweger Roxie Hart jest kobietą trudną, niektórzy stwierdziliby pewnie, że złą, ale ona jedynie skutecznie broni się w świecie, w którym standardem jest oddawanie całego swojego życia za chwilę sławy.
Faktycznie, Roxy jest morderczynią, oszustką, mitomanką, lecz staje się medialną gwiazdą za swój obiektywnie istniejący talent muzyczny. Mimo że jest negatywną bohaterką, zawsze jej kibicowałem, ponieważ byłem przekonany, że otaczający ją świat medialnego kłamstwa jest wielokrotnie gorszy. Nie wyobrażam sobie żadnej innej aktorki jako Roxie. Renée Zellweger z jej charakterystyczną manierą zagubionej w świecie Bridget Jones prawdziwie wykreowała historię kobiety mającej niespożytą siłę i giętką moralność, żeby zrealizować wszystkie swoje marzenia.
Judy Garland, Judy (2019), reż. Rupert Goold
Reakcja Lizy Minnelli dobitnie świadczy o tym, że obraz Judy jest wart uwagi. Zastanawiam się nawet, czy przypadkiem Liza nie widziała gdzieś pokątnie filmu albo czy go wkrótce nie zobaczy. Oczywiście mimo wszystko będzie uparcie twierdzić, że wciąż go nie widziała i nie chce kiedykolwiek obejrzeć.
Winne zapewne są narkotyki i alkohol, ale przecież powszechnie wiadomo, że i Judy Garland, i Liza Minelli nie stroniły od używek. Renée Zellweger niemal jak kameleon weszła w osobowość Garland. Zaprezentowała najprawdziwszą, biograficzną wersję musicalowej, wodewilowej, filmowej i estradowej ikony, którą stała się matka Lizy Minnelli. Lecz tej prawdy nie byłoby bez opowiedzenia tej historii ze znieczuleniem na problemy osobiste Garland. Na jej wykorzystywanie przez show-biznes, bo dopiero na tym tle można sobie uświadomić, jak była wielka, mimo niepowodzeń. Jak bardzo walczyła o siebie.
Nie uważam, żeby w ostatecznym rozrachunku przegrała. Renée Zellweger wizualnie i psychologicznie doskonale mi to uświadomiła. Oscar za tę rolę jest więc dla mnie oczywisty i doskonale wieńczy karierę Zellweger.
