Publicystyka filmowa
Kultowe role SEANA BEANA
SEAN BEAN to ikona kina, znany z niezapomnianych ról, od czarnych charakterów po bohaterów. Odkryj jego kultowe występy w filmach i serialach!
Obecny na ekranach dużych i małych od ponad już trzech dekad Sean Bean to nie tylko największy specjalista od filmowych śmierci. To także – a może przede wszystkim – najwyższej klasy aktorski rzemieślnik, wykorzystujący swoją aparycję do przekonujących ról czarnych charakterów, ale zdolny także zbudować sympatyczną i wzbudzającą respekt postać. Urodzony 17 kwietnia 1959 roku w Sheffield ma na koncie ponad sto ról – w produkcjach raz lepszych, raz gorszych, ale w tym również wielu ważnych i kultowych. Poniżej mój wybór siedmiu najbardziej pamiętnych występów Beana, mocnych punktów jego filmografii, dzięki którym zostanie zapamiętany. Możecie też zgadywać, co łączy większość z tych ról.
Pułkownik Sharpe
W początkach swojej kariery Sean Bean wyrobił sobie pozycję na brytyjskim rynku licznymi rolami telewizyjnymi. Na małym ekranie zagrał też rolę, którą można pod pewnym względem nazwać jego sztandarową. Seria filmów o Richardzie Sharpie, brytyjskim oficerze z okresu wojen napoleońskich, nie jest być może najpopularniejsza spośród pozycji w filmografii aktora, jednak jest wyjątkowa – w głównego bohatera Bean wcielił się aż szesnaście razy, po raz pierwszy w Strzelcach Sharpe’a w 1993 roku, a po raz ostatni w Powrocie pułkownika Sharpe’a z roku 2008.
Obejmująca przygody rozłożone na lata 1809-1818 seria to solidna produkcja przygodowa, skoncentrowana wokół wiodącej postaci honorowego żołnierza, granego przez Beana z charakterystycznym zawadiackim sznytem. Nie jest to rola tej samej jakości co najlepsze występy aktora, ale nie da się jej odmówić romantycznego uroku, a konsekwentnym powrotom Beana do postaci Sharpe’a – zaangażowania.
Czas patriotów
W 1992 roku znany dotąd głównie z ról telewizyjnych Bean po raz pierwszy zaznaczył wyraźnie swoją obecność w Hollywood, występując u boku Harrisona Forda w Czasie patriotów. W ekranizacji powieści Toma Clancy’ego aktor z Sheffield wcielił się w Seana Millera, zbiegłego terrorystę z IRA mszczącego się na protagoniście Jacku Ryanie za śmierć młodszego brata. Szorstka aparycja Beana sprawiła, że odnalazł się doskonale w roli czarnego charakteru, tworząc wyrazistą kreację, wyznaczającą w dużym stopniu kierunek rozwoju jego późniejszej kariery.
W filmie Phillipa Noyce’a możemy także obserwować jedną z klasycznych scen śmierci bohaterów Beana (choć nie pierwszą w karierze), co obok ról antagonistów miało stać się znakiem firmowym Brytyjczyka w kolejnych latach.
Golden Eye
Jeśli przyjąć, że o jakości filmów z agentem 007 w dużej mierze decyduje postać jego przeciwnika, to nietrudno pojąć, dlaczego Golden Eye Martina Campbella jest uznawane za jeden z najlepszych odcinków serii. Wcielając się w antagonistę, Sean Bean stworzył bez wątpienia jedną z najbardziej ikonicznych kreacji w swojej karierze.
Używający pseudonimu Janus Alec Trevelyan, były agent MI6 cudem ocalały z jednej z akcji, to jeden z najbardziej wyrazistych i najlepiej umotywowanych przeciwników Bonda. Napędzany żądzą zemsty na dawnym partnerze, jest równocześnie demoniczny i na swój sposób tragiczny, a jego drapieżny błysk w oku potrafi przyprawić o ciarki. Bean wykreował postać bezbłędnie, wydobywając z niej nieoczywisty urok. Trevelyan jest nie mniej, a może i bardziej interesujący od samego Bonda, dla którego jest bez cienia wątpliwości równym przeciwnikiem. Rola, która może służyć za wzorzec w tym gatunku.
Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia
Jednym ze składników sukcesu trylogii Petera Jacksona była znakomicie dobrana obsada, która dziś dla wielu miłośników sagi na stałe zespoliła się z wyobrażeniami Tolkienowskich postaci. Tak jak Viggo Mortensen idealnie pasował do opanowanego i charyzmatycznego Aragorna, tak Sean Bean okazał się idealnym Boromirem – nieco aroganckim, ale honorowym i walecznym bohaterem Gondoru.
Podobnie jak wcześniej, Bean doskonale poradził sobie z ukazaniem wewnętrznego konfliktu kuszonego przez Pierścień bohatera, który zdobywa szacunek widza, ale wzbudza również swoim zachowaniem niepokój. Choć w przeciwieństwie do większości kolegów z planu aktor wystąpił jedynie w pierwszym filmie (nie licząc scen dodatkowych w wersjach rozszerzonych), to jego obecność w trylogii jest bardzo wyraźnie zaznaczona – w końcu to Boromirowi zawdzięczamy jedną ze wspaniałych scen dramatycznych, gdy ginie w obronie hobbitów, konając w ramionach Aragorna.
Autostopowicz
Być może film Dave’a Myersa z 2007 roku nie należy do najbardziej udanych sequeli w historii kina (ani nie jest szczególnie udanym filmem w ogóle), jednak reinterpretacja klasycznego thrillera z lat 80. posiada przynajmniej jedną zaletę, a jest nią tytułowa rola Seana Beana. Powtórzenie pamiętnej roli Rutgera Hauera to pod pewnym względem misja samobójcza – tak jak Holender zagrać się Johna Rydera po prostu nie da, nie da się odtworzyć tamtego szaleństwa i demoniczności. I Bean tego nie próbuje, zamiast tego wciela się w Rydera w sposób wierny własnej, surowej metodzie.
Jeśli odrzucimy porównania do oryginału, otrzymamy kolejną mocną kreację z pocztu Beanowskich niepokojących twardzieli z ironicznym grymasem na twarzy i okrucieństwem zmieszanym ze zmęczeniem w oczach.
Gra o tron
Wydaje się, że można niemal zapomnieć, że pierwszą gwiazdą i sztandarową twarzą kultowej produkcji HBO był właśnie Sean Bean. W pierwszym sezonie postać Neda Starka – honorowego lorda Winterfell, obejmującego rolę królewskiego namiestnika na dworze dawnego przyjaciela, Roberta Baratheona – była wiodącym protagonistą Gry o tron. Tym razem brytyjski aktor wcielił się w bohatera jednoznacznie pozytywnego, nadając ekranowemu Starkowi dostojeństwo, ale i pewną dozę zmęczenia. Dzięki temu, że Bean stworzył tak wiarygodną i budzącą sympatię postać, pierwszy wielki twist fabularny serialu zbudowany wokół tej postaci miał tak wielką siłę rażenia.
Nawet jeśli udział Beana w Grze o tron wydawać się może stosunkowo mały w porównaniu do aktorów i aktorek występujących nieprzerwanie przez kolejne sezony, warto docenić wkład aktora w początkowy sukces serialu. Nie można także zaprzeczyć, że występ w głośnej produkcji stanowi dziś jedną z najbardziej rozpoznawalnych ról Beana w całej karierze.
The Frankenstein Chronicles
W inspirowanym klasyczną powieścią Mary Shelley serialu Benjamina Rossa Sean Bean po raz kolejny otrzymał szansę poprowadzenia historii jako główny bohater. W The Frankenstein Chronicles aktor wciela się w inspektora Johna Marlotta, badającego sprawę makabrycznej zbrodni w XIX-wiecznym Londynie. Serial jest intrygującą reinterpretacją klasycznej narracji, łączącą ciężką atmosferę kryminału osadzonego w historycznych realiach z gotyckimi wątkami fantastycznymi.
Bean wkomponowuje się znakomicie w taką scenerię, łącząc w swojej postaci pewną ociężałość zmęczonego życiem weterana z dyskretną siłą oraz przenikliwością. Postać Marlotta to nie jedyna, ale jedna z głównych zalet serialu, dowodząca, że Sean Bean mimo upływu lat wciąż świetnie sprawdza się w nieoczywistych i niepokojących historiach, będąc nie tylko specjalistą od ekranowego umierania, ale także rzetelnym i metodycznym aktorem, którego sława jest efektem sumiennej pracy.
