Publicystyka filmowa
Kto mógłby zagrać w NOWEJ wersji filmu ŁOWCA ANDROIDÓW?
Zastanawiasz się, kto mógłby zagrać w NOWEJ wersji ŁOWCY ANDROIDÓW? Odkryj moje typy i zanurz się w fascynujący świat kultowego sci-fi!
W pełni zdaję sobie sprawę z tego, że pewnych filmów ruszać się już nie powinno. Z racji kultu, jakim się cieszą, zakazane powinny być ich sequele, remaki i rebooty, by przypadkiem nie doszło do świętokradztwa. Tak się jednak składa, że Łowca androidów już dawno przestał być nietykalny. Po pierwsze dlatego, że przez kolejne lata od premiery dużo przy filmie majstrowano, wypuszczając co rusz nową, lepszą jego wersję.
Po drugie, kilka lat temu światło dzienne ujrzał film, który nigdy nie miał powstać – Blade Runner 2049, czyli oficjalny sequel oryginału. Jeżeli powiedziano A, może ktoś odważy się powiedzieć B i zaproponuje remake tego kultowego dzieła science fiction? Gdyby na pokład wszedł ktoś, kto potrafiłby to zrobić ze smakiem i wrażliwością, składając przy tym hołd oryginałowi, to czemu nie. Zastanówmy się zatem, kto w takim projekcie mógłby zagrać. Oto moje typy, a jakie są wasze?
Rick Deckard – Tom Hardy
To nie jest rola i to nie jest postać, której nie dałoby się zastąpić. Harrison Ford stworzył wiele ikonicznych postaci, ale Rick Deckard wydaje się tą, nazwijmy to, najbardziej elastyczną. Nie zrozumcie mnie źle, lubię Deckarda w wykonaniu Forda, ale mam wrażenie, że cały ciężar dramaturgiczny spoczął na barkach Rutgera Hauera i jego Roya Bettiego. Najbardziej zatem chciałbym, by nowego Deckarda zagrał aktor o milczącej charyzmie – taki, który choć ma w sobie wiele pokładów energii (Wojownik), sprawdził się także w rolach ustępujących pola aktorowi lub aktorce z drugiego planu (Mad Max: Na drodze gniewu). Tom Hardy byłby moim skromnym zdaniem wyborem idealnym.
Roy Batty – Paul Bettany
To bardzo trudna kwestia, bo wydaje się, że roli Rutgera Hauera po prostu podrobić się nie da. Zwłaszcza sceny pamiętnego monologu wypowiedzianego na klęczkach, w deszczu, po którym z rąk wypuszczony zostaje biały gołąb. Paul Bettany, wcielając się w Visiona, pokazał jednak, że jego twarz bardzo dobrze pasuje do roli androida. Może aktorowi brakuje zadziora typowego dla Hauera, ale jestem pewien, że potrafiłby zagrać tę rolę po swojemu, oddając jej istotę, czyli egzystencjalny ból.
Rachel – Alicia Vikander
Długo myślałem o tym, kto mógłby zastąpić Sean Young w jej słynnej roli Rachel, powtórzonej dzięki możliwościom CGI w Blade Runnerze 2049. Jest wiele pięknych aktorek do wyboru, podzielających grację i wdzięk bijący od Young. Vikander pokazała, że potrafi na ekranie błyszczeć delikatną urodą, ale też że jeśli potrzeba, potrafi zamienić się w heroinę. To, co jednak sprawiło, że mój wybór padł właśnie na nią, wiąże się z wyjątkowymi predyspozycjami do spokojnego, wręcz zimnego wyrazu twarzy, na której uśmiech może gościć stosunkowo rzadko. Właśnie dlatego Vikander sprawdziłaby się bardzo dobrze w roli kobiety fatalnej, chłodnej androidki.
Eldon Tyrell – Kevin Bacon
Nowy Eldon Tryell, bezbłędnie sportretowany w filmie przez Joe Turkela, to nie mniej trudny wybór. Pierwszym moim wyborem był Jared Leto, ale pomysł ten jest z oczywistych względów spalony za sprawą występu aktora w Blade Runner 2049 i wykreowaniu przez niego bardzo podobnej, niejako korespondujące roli Niandera Wallece’a. Po dłuższym zastanowieniu i eliminacji kilku innych aktorów postawiłem na Kevina Bacona. Raz, że aktor ma już doświadczenie w graniu postaci nacechowanych negatywnie, a dwa, mam wrażenie, że kształt i wyraz jego twarzy jest podobny do Joe Turkela.
Pris – Amanda Collin
Ta rola wymaga od jej odtwórczyni nieco więcej zręczności fizycznej niż rola Rachel. Daryl Hannah sprawdziła się w niej znakomicie, zapisując się w pamięci fanów swym charakterystycznym, białym makijażem i bujną czupryną. Typuję jako jej następczynię Amandę Collin, z racji tego, jak kapitalnie poradziła sobie w roli androida-matki w serialu Wychowane przez wilki. Collin idealnie zgrała ze sobą dwie skrajności – matczyną troskę przejawianą w stosunku do ludzkich dzieci oraz grozę maszyny siejącej zniszczenie. Kostium androida dobrze jej leży, więc warto byłoby to wykorzystać.
J.F. Sebastian – Peter Dinklage
Nie wiem, czy da się obsadzić w tej roli kogoś lepszego. Peter Dinklage to mój pewniak w tym zestawianiu. Oryginalny J.F. Sebastian może nie był karłem, ale budził wyraźne skojarzenie niższości względem rozmawiającego z nim Harrisona Forda oraz obcującą z nim Daryl Hannah. J.F Sebastian w wykonaniu Williama Sandersona miał być po prostu skromnym, szeregowym wynalazcą, z wyraźnie podkulonym ogonem, którą to postawę przejawiał w trakcie rozmowy. Charyzmatyczny Dinklage mógłby sprawić, by ta postać nabrała nieco personalnej odwagi, przy zachowaniu wynikających z fizyczności ograniczeń. Byłbym bardzo ciekaw tej interpretacji.
Zhora – Christina Hendricks
Trudno mi sobie wyobrazić inną aktorkę wchodzącą w makijaż Zhory po Joanne Cassidy. Christina Hendricks zdaje się wyborem idealnym z dwóch powodów. Po pierwsze ma odpowiednią do tego aparycję – posiada rudy kolor włosów, a jej uroda jest wyraźnie fizyczna, gdyż opiera się na istotnych walorach figury i budowy ciała, zwłaszcza w obrębie klatki piersiowej (jeśli wiecie, co mam na myśli). Po drugie za sprawą pamiętnej roli w Mad Men Hendricks bardzo dobrze wypracowała sobie wizerunek kobiety fatalnej, twardej, niedostępnej, silnie oddziałującej na mężczyzn. A taką właśnie zdaje się owinięta wężem androidka Zhora, bardzo bezwzględnie spacyfikowana przez Ricka Deckarda w pamiętnej scenie.
Gaff – Hiroyuki Sanada
Małą odmianę zastosowałbym w roli Gaffa, gdyż aktora meksykańskiego, Edwarda Jamesa Olmosa, zastąpiłbym Japończykiem. Mam wrażenie, że Hiroyuki Sanada pasowałby do tej roli tak, jak kapelusz i muszka pasują do wizerunku Gaffa. Jestem też pewien, że Sanada zdołałby wdrożyć w tę postać nie mniej precyzji i tajemniczości od tworzonego prze Gaffa origami. Bardzo lubię tego aktora, aktora, którego można określić mianem samuraja współczesnego kina. Już wkrótce będziemy go mieli okazję podziwiać w nowej wersji Mortal Kombat.
Bryant – Brendan Gleeson
Gleeson niejednokrotnie miał okazję wcielać się w postacie mające gdzieś wzbudzanie w widzu sympatii. Być może taki, a nie inny wizerunek ugruntował się za sprawą charakterystycznej prezencji, której daleko do postury amanta. Wejście w buty M. Emmeta Walsha, sterującego w filmie poczynaniami Ricka Deckarda, wyszłoby w tym wypadku bardzo płynnie. Być może dla niektórych problemem byłby irlandzki akcent Gleesona, dla mnie byłoby to z kolei ciekawe urozmaicenie postaci.
Leon – Chris Elliott
To paradoksalnie był dla mnie najtrudniejszy wybór. Zdaję sobie sprawę, że Brion James jest aktorem, którego w żaden sposób podrobić się nie da. Kino nie zna drugiej tak charakterystycznej gęby. Zauważałem jednak, że Leon jest postacią, która jest delikatnie podszyta czarnym humorem. Nie wiem jak was, ale mnie scena przesłuchania i jej finał zawsze niezmiernie bawi, za sprawą tego, jak James ją odegrał.
Bo to w zgrai androidów trochę taki głupol, który ma problem z prawidłowym przetwarzaniem informacji. Jestem ciekaw, jak z tą rolą poradziłby sobie Chris Elliot, aktor znany przede wszystkim z występów komediowych. Wyglądem trochę Leona przypomina, cała reszta zostałaby już w zakresie jego interpretacji.
