Publicystyka filmowa
Kosmiczny łowca. Ranking wszystkich filmów z PREDATOREM
Odkryj świat KOSMICZNEGO ŁOWCY, analizując wszystkie filmy z PREDATOREM. Sprawdź, który z nich zasługuje na miano najlepszego!
Predator – drapieżny, tajemniczy, przebiegły i nadludzko silny osobnik, wywodzący się nie z tego świata. Znacie go? To postać z gier, komiksów, książek i rzecz jasna sześciu filmów SF. Dwa z nich to crossovery, a cztery stanowią serię okraszoną dwoma rebootami. Który z nich cenicie najbardziej? Ja znam swoją kolejność. Wniosek, jaki nasuwa mi się po przypomnieniu sobie wszystkich filmów z udziałem tego kosmicznego łowcy, jest jeden – dziesiąta muza mogła lepiej wykorzystać potencjał tej postaci. Ale z tego, co nam dano, też jest w czym wybierać i przy czym się bawić.
6. Obcy kontra Predator 2 (2007)
Wiele grzechów można było wybaczyć Paulowi W.S. Andersonowi, także to, jak koślawo przeniósł na ekran kapitalny koncept starcia legendarnych zabójców z kosmosu, wywodzący się z komiksów i gier. Ale już niesławnym braciom Strause wybaczyć się tego nie da.
Rzeczy, które dało się zignorować w pierwszej odsłonie crossovera, tu zaczęły kłuć w oczy. Z niegroźnej, acz mało poważnej zabawy kultowymi postaciami zeszliśmy do podziemi, gdzie najzwyczajniej zabrakło światła (film jest zdecydowanie za ciemny) i tlenu, by ten seans przeżyć w jednym kawałku. Nie wiem, czy jest w ogóle sens przytaczać poszczególne fragmenty fabuły, gdyż jest ona tak prosta, tak przewidywalna, że odnalazłby się w niej mój trzyletni syn, gdyby oczywiście film wpisywał się w jego kryterium wiekowe. A do tego wcale nie było daleko, bo w momencie, gdy potwory na moment schodzą ze sceny, mamy w zachowaniu bohaterów i całej otoczce mnóstwo dziecinady.
O czym więc jest AVP 2? Napieprzają się, zielona krew i kwas się leją, a ja ziewam przy tej tandecie niemiłosiernie, jakbym patrzył na coś tworzonego za grosze, bez serca, bez pasji i na odpieprz.
③
5. Predator (2018)
Tego to ja się nie spodziewałem. Kogo jak kogo, ale nazwisko Shane’a Blacka siedzącego za kółkiem tego podszytego kultem pojazdu zwiastowało ni mniej, ni więcej, tylko seans co najmniej udany. Żeby spartolić takiego samograja, trzeba się postarać. Black to przecież aktor z pierwszej części, który poznał ten świat od podszewki. Ale po kolei. Casting wyszedł obiecująco, ale w filmie żaden aktor nie zdołał do siebie przekonać, nie wykorzystano niczyjego potencjału.
Fabuła zapowiadała się oryginalnie, przynajmniej w stosunku do tego, co w serii już widzieliśmy, ale okazało się, że Predator nie bardzo lubi i nadaje się do zmian. Zmian, dodajmy, wprowadzonych na siłę i nieporadnie. W konsekwencji tego to, co oglądamy przez prawie dwie godziny, to festiwal głupich i nietrafionych pomysłów na to, jak odświeżyć serię. Zawiodłem się na Predatorze tym bardziej, gdy podczas seansu zdałem sobie sprawę, jak bardzo ten twór jest usilnie pchany we współczesne trendy kina akcji, mające na celu zadowalać wszystkich i zawsze.
Za kuriozum uznaję obecność w jednym filmie scen krwistych niczym wołowy stek, przeplatanych wstawkami komediowymi oraz obecnością bohatera dziecięcego jak żywo wyjętego z filmu familijnego. Nic tu się do siebie nie dodaje, wszystko za to w oczy kole niemal w każdej scenie. Tylko charyzmy Boyda Holbrooka żal mi jest najbardziej.
④
4. Obcy kontra Predator (2004)
Pamiętam, że seans odbyty w roku premiery był dla mnie rozczarowujący. Jako wytrawny gracz, dobrze zaznajomiony ze światem AVP, oczekiwania względem tej adaptacji miałem dość wyśrubowane. Otrzymałem jednak film nierówny. Z szeregiem scen obnażających głupotę bohaterów, ale zarazem film, który ma swój klimat. Tak bym to skwitował. AVP Paula W.
S. Andersona to kino ze swoimi uszczerbkami, charakterystycznymi bardziej dla B-klasowca, ale jest to zarazem kino, które za sprawą ciekawej lokacji akcji (czyli mroźnej Antarktydy), wciągającego konceptu i odkrywającego nowe karty historii pojedynku odwiecznych wrogów potrafi finalnie mile zaskoczyć. Dużą rolę w pozytywnym odbiorze tego filmu pełni masa smaczków odsyłających do serii filmów dwójki potworów. Każdy kolejny seans Obcego kontra Predatora przyjmowałem już z dużo większą satysfakcją, gdyż mogąc przymykać oko na ewidentne, typowe dla Andersona wady, skupiłem się na radości, jaką sprawia mi spotkanie dwóch legendarnych kreatur kina SF w niecodziennej aranżacji – także względem filmów z serii, które reprezentują.
Nie zmienia to jednak faktu, że w świetle tego, jak potoczyły się losy dalszych odsłon tego crossoveru, według mnie filmowa marka AVP zasługuje na reboot (jak to miało miejsce w grach) i mam nadzieję, że do takowego dojdzie w ciągu najbliższych lat. Jeśli oczywiście nowy właściciel praw, Disney, łaskawie pochyli się nad potencjałem tego epickiego starcia.
⑥
3. Predator 2 (1990)
Sequel zapomniany i sequel kompletnie zlekceważony. Predator 2 Stephena Hopkinsa od lat walczy o uznanie fanów „predzia”, z lepszym lub gorszym skutkiem. Są tacy, dla których stawianie go na jednej półce z kultowym obrazem z Arnoldem Schwarzeneggerem jest obrazą majestatu. Są jednak też tacy, którzy kompletnie nie rozumieją uprzedzenia do powstałego trzy lata później sequela Predatora, uznając go za film nadzwyczaj udany, z solidnymi scenami akcji, tempem, aktorstwem i przede wszystkim pomysłem na siebie. Do tej drugiej grupy, rzecz jasna, należę ja.
Zmiana, którą zaproponował Hopkins, była ryzykowna, ale według mnie reżyser wyszedł z niej obronną ręką. Odbieram bowiem to wielkomiejskie, głośne, śmiercionośne terytorium jako miejską dżunglę, która stała się dla Predatora kolejnym, niezwykle atrakcyjnym obszarem polowań. Największa jednak zmiana wiązała się z obsadzeniem nowego aktora w roli głównej. Mam wrażenie, że to właśnie obsadzenie Danny’ego Glovera pogrążyło ten film, bo nijak nie przypomina on białego, napakowanego komandosa z części pierwszej. Zabijcie mnie, ale według mnie to znowu był strzał w dziesiątkę. Glover jest w roli wybuchowego policjanta niezwykle wiarygodny.
Bliżej mu do zwykłego, niczym nieodznaczającego się obywatela, który bez większych mięśni, ale za to z odpowiednim wzrostem jest w stanie przeciwstawić się tajemniczemu przybyszowi z kosmosu. Duży plus także za rozbudowanie szeregu wątków pobocznych, na czele z tym sugerującym, jakoby ludziom mógł przydać się Predator, a dokładniej technologia, którą na sobie skupia, chociażby dla celów militarnych. Ale mam na myśli także rozpoczęcie tradycji kojarzenia Predatora z Obcym za sprawą uczynienia z tego drugiego zwierzyny łownej tego pierwszego – jak to tego doszło, to już musicie przekonać się sami podczas bacznego obserwowana finału.
⑦
2. Predators (2010)
Jeden z najbardziej zaskakujących jakościowo filmów tego zestawienia. Nie żebym nie wierzył w potencjał Roberta Rodrigueza, pierwotnie trzymającego pieczę nad całością, wycofanego z czasem do poziomu producenta. Nie żebym nie lubił Nimroda Antala, bo gość zyskał swoimi Kontrolerami mój wieczny szacunek, więc nie w tym rzecz. Po prostu po tym, jak wyboiste były losy kontynuacji i crossoverów Predatora, nie wierzyłem, że prostota, którą Rodriguez i Antal chcą mi zaproponować w trzecim filmie serii, jest w stanie poruszyć Ziemię.
Bo owszem, pewnego rodzaju wstrząsu w końcu oczekiwałem, gdyż miałem dość tego, jak bardzo postać Predatora rozmienia się na drobne. Jakież było moje zdziwienie, gdy w Predators niemal od pierwszej do ostatniej sceny twórcy zdołali utrzymać moje zainteresowanie, chwytając mnie za gardło i nie dając możliwości ucieczki. Zaskoczenie jest tym większe, gdy weźmie się pod uwagę, że Predators to nic innego, jak scenariuszowa kalka pierwszego, kultowego już Predatora, w której jednak zastosowano kilka istotnych zmian, jednocześnie wzbogacając całość niespotykaną jak dotąd w serii dawką wyrazistego mroku.
Twórcy Predatora 2 byli oryginalni, ponieśli jednak ryzyko – według jednych się udało, według innych nie. Twórcy Predatora (2018) także chcieli być innowacyjni względem serii, ale w tym wypadku mówimy o ewidentnej porażce koncepcyjnej. Natomiast Predators to pójście po linii najmniejszego oporu, gdyż akcja wraca do dżungli, gdzie kolejny oddział twardzieli bawi się w kotka i myszkę z oprawcą kameleonem. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Akcja osadzona jest bowiem na innej planecie, a awanturnicza ekipa okazuje się składać ze skrupulatnie dobranych osobników, którzy niczym w Cube stoją przed zadaniem znalezienia wyjścia z pułapki, w której zostali zamknięci.
Adrien Brody to dla mnie kolejny, po Gloverze i Holbrooku, niedoceniony, całkowicie olany przez fanów obsadowy strzał w dziesiątkę. Świetna, bo zarazem bardzo nietypowa dla odtwórcy Szpilmana kreacja, która niesie ten film na smukłych, acz umięśnionych barkach charyzmy.
⑧
1. Predator (1987)
Co mogę powiedzieć o filmie, który wszyscy znają? Bez względu na to, jak toczyły się losy tej serii, bez względu na to, że miała lepsze i gorsze momenty, wybierając najlepszego przedstawiciela tych kosmicznych łowów, wypada cofnąć się do roku 1987, czyli do momentu, gdy po raz pierwszy pomysły braci Jima i Johna Thomasów zostały światu zwizualizowane. Predator jest bowiem brylantem w tym zestawieniu nie dlatego, że najlepiej pokazał kosmicznego łowcę, bo najlepiej zrobiono to w Predators. Nie dlatego, że ma najlepszą fabułę, bo ta jest przecież prosta jak drut.
Siła obrazu McTiernana ponownie tkwi w prostocie, acz w prostocie umiejętnie kierowanej ku czemuś wyjątkowemu. To rasowe kino akcji, które idealnie sprawdza się także poza kontekstem fantastycznonaukowym, na którym zostało zbudowane. Odsyła nas do czegoś, co powoli we współczesnym kinie odchodzi w zapomnienie, do etosu żelaznego twardziela, męskiego bohatera siejącego zniszczenie, w pełni skoncentrowanego na zadaniu, które mu powierzono. Nieprzyjmującego zakładników, idącego po trupach do celu, niewysługującego się kobietami, klnącego, spoconego samca, który choć z czasem stał się dla kina karykaturą, to jednocześnie dla oglądającego film faceta zawsze będzie swego rodzaju symbolem wolnej od ucisku, niespożytej siły.
I taki paker, obwieszony żelastwem, stał się dla kosmicznego łowcy idealnym adwersarzem, gdyż nie dając się okiełznać, nie dając się określić, stanowił wyzwanie. Brawo, Arni, za ten wylewający się z ekranu testosteron i dzikość – przecież o odnalezienie tej siły w sobie poniekąd w tej historii chodzi.
⑨
