Connect with us

Publicystyka filmowa

JESSICA CHASTAIN. Szczerość ponad wszystko

JESSICA CHASTAIN. Szczerość ponad wszystko ukazuje niezwykłą drogę aktorki, która z nieznanej stała się gwiazdą Hollywood, inspirując innych.

Published

on

Choć dziś trudno w to uwierzyć, jeszcze 10 lat temu o Jessice Michelle Chastain nie słyszał zupełnie nikt. Przed rokiem 2011, kiedy premierę miało aż pół tuzina tytułów z udziałem rudowłosej aktorki, znali ją jedynie zapaleni fani Ostrego dyżuru, Veroniki Mars czy Prawa i bezprawia, którzy mogli kojarzyć ją z pojedynczych epizodów w tych serialach. Obecnie Chastain to nazwisko, które pojawia się na liście życzeń najważniejszych producentów i reżyserów Hollywood, a wszystko wskazuje na to, że najlepsze wciąż przed nią.

Advertisement

Jessica, w przeciwieństwie do bohatera jednej z ostatnich sylwetek, Javiera Bardema, nie urodziła się w rodzinie od pokoleń zajmującej się kinem, nie miała także łatwego dzieciństwa – jak szczerze wyznała w jednym z wywiadów, ona i jej rodzeństwo często chodzili spać głodni. Samotnie wychowująca ich matka robiła wszystko, by zapewnić byt swej rodzinie, ale w pojedynkę zazwyczaj niewiele mogła zdziałać. Choć Chastain znała swego biologicznego ojca – był nim muzyk Michael Monasterio – w jej akcie urodzenia figuruje mało przyjemny zwrot „ojciec nieznany”.

Jessica znacznie lepszą relację zbudowała z ojczymem-strażakiem, ale problemy natury rodzinnej i ekonomicznej na pewno nie pozostały bez wpływu na rudowłosą nastolatkę, która w czasie liceum pozostawała odludkiem. Jak to często bywa w przypadku aktorów, występy na scenie czy przed kamerą stały się dla niej formą ekspresji, do której nie była przyzwyczajona na co dzień. Ten swoisty ekshibicjonizm spodobał się jej i stał się czymś w rodzaju wentylu bezpieczeństwa dla psychiki tej młodej kobiety.

Advertisement

Choć była dość zahukaną nastolatką i szkolne zajęcia nie były jej największą pasją, udało jej się dostać do prestiżowego Juilliard, instytucji kształcącej najlepszych amerykańskich artystów, od muzyków przez tancerzy do aktorów właśnie. Chastain otrzymała także stypendium, finansowane – zgodnie z modelem stosowanym w Juilliard – przez uznaną osobistość ze świata sztuki. W jej przypadku był to Robin Williams, któremu Jessica nigdy nie podziękowała osobiście za pomoc, choć wysłała mu dziesiątki liścików z wyrazami wdzięczności. Gdy po wielu latach w jednej z restauracji w Los Angeles Williams usiadł przy stoliku obok, Chastain spanikowała.

Chciała poczekać z podejściem do niego, aż słynny komik skończy posiłek, ale nie zdążyła – w pewnym momencie jej dobroczyńca zerwał się i wybiegł z restauracji, a jej nigdy nie było dane wyrazić ogromu wdzięczności za jego pomoc. Aktor zmarł w 2014 roku, jednak Jess Weixler, najlepsza przyjaciółka Jessiki, twierdziła, że podczas jednej z rozmów z Williamsem przyznał jej się, że widział wszystkie filmy z udziałem Chastain. Chyba trudno o większy wyraz uznania dla podopiecznej ze strony jej mecenasa.

Advertisement

Wobec bardzo nieśmiało rozwijającej się kariery telewizyjno-filmowej (poza niewielkimi epizodami w serialach i niekontynuowanych pilotach przez pierwsze cztery lata kariery Jessica tak naprawdę nie zaistniała przed kamerą) Chastain próbowała swych sił na scenie. Jednak także i na tym polu nie mogła pochwalić się sukcesami, gdyż jej role w inscenizacjach Wiśniowego sadu Czechowa i Żony Rodneya Richarda Nelsona zostały przyjęte bardzo chłodno. Również występ u Ala Pacino w Salome Oscara Wilde’a nie spotkał się z entuzjazmem, choć aktor-reżyser po pięciu latach nakręcił także fabularno-dokumentalną wersję tego spektaklu i ponownie zaufał umiejętnościom Chastain.

W 2011 roku, gdy projekt Pacino ujrzał światło dzienne, Jessica po raz pierwszy miała swoje pięć minut, a w zasadzie chciałoby się rzec – dwadzieścia pięć. W tamtym roku rudowłosa aktorka pojawiła się w aż siedmiu produkcjach, z czego pięć było dużymi pełnometrażowymi filmami fabularnymi. Po kinowym debiucie w tytułowej roli w Jolene (2008) Dana Irelanda, gdzie przejmująco zagrała dużo młodszą od siebie dziewczynę wykorzystywaną przez kolejnych mężczyzn, kariera Jessiki nie nabrała zawrotnego tempa – jedynym wartym uwagi filmem, w którym pojawiła się do roku 2011 był thriller szpiegowski Dług Johna Maddena.

Advertisement

Zagrała tam agentkę Mossadu ścigającą nazistowskiego zbrodniarza, ale choć zarówno film, jak i rola Chastain prezentowały wysoki poziom, Dług nie wywołał większego rezonansu. Na prawdziwe sukcesy Jessica musiała poczekać jeszcze kilkanaście miesięcy.

Gdy jednak już na dobra wkradła się do świadomości widzów i krytyków, zrobiła to w naprawdę wielkim stylu. Role w Drzewie życia Terrence’a Malicka, Służących Tate’a Taylora, Koriolanie Ralpha Fiennesa czy Take Shelter Jeffa Nicholsa znacząco różniły się od siebie, podobnie jak tonacje samych filmów, ale Chastain nadała im wszystkim wspólny mianownik – subtelność i finezję. Bez względu na to, czy jest kochającą matką anonimowej amerykańskiej rodziny, bogatą, bezdzietną i nieco naiwną damą w latach 50. XX wieku czy żoną rzymskiego generała, Jessica nadaje swym postaciom szlachetną grację, dzięki której od jej bohaterek trudno oderwać wzrok.

Advertisement

Najbardziej wyrazistą z nich jest oczywiście Celia Foote ze Służących – postać tyleż niepasująca do ograniczonego ideologicznie środowiska bogatych białych żon, co moralnie stojąca ponad nimi. Prostolinijna, nieco infantylna, jednak dobroduszna Celia i jej słodko-gorzki żywot chwytała za serce, a kreacja Chastain spotkała się z uznaniem wielu gremiów przyznających najważniejsze nagrody, choć żadna z premierowych nominacji – m.in. do Oscara, Złotego Globu, nagrody BAFTA czy Screen Actors Guild – nie zamieniła się w statuetkę. We wszystkich tych przypadkach Jessica musiała uznać wyższość swej partnerki z planu, Octavii Spencer.

W 2012 roku Chastain jedynie podtrzymała dobrą passę, a nawet osiągnęła więcej – podczas gdy w poprzednim sezonie nagród musiała obejść się smakiem, podczas gali Złotych Globów 2013 odebrała na scenie statuetkę dla najlepszej aktorki dramatycznej za rolę we Wrogu nr 1 Kathryn Bigelow. Zaangażowany politycznie thriller laureatki Oscara za The Hurt Locker ponownie poruszał się w konwencji kina wojennego, choć większy nacisk położono w nim na elementy szpiegowsko-operacyjne. Jessica wcieliła się w rolę analityczki Mayi, pracującej dla amerykańskiego wywiadu i starającej się rozpracować Osamę bin Ladena.

Advertisement

Zachwytom nie było końca – kreacja zrównoważonej, niezwykle zaangażowanej w pracę agentki zaimponowała nie tylko widzom, ale i krytykom, którzy docenili głębię tej postaci. Sama Chastain nie będzie jednak miło wspominać pracy nad Wrogiem nr 1 – jak przyznała w wywiadzie dla The Telegraph, było to jej najgorsze doświadczenie w jej życiu. Podczas kręcenia jednej ze scen tortur przeprosiła wszystkich, opuściła plan zdjęciowy i wybuchła płaczem. Niezwykły ciężar moralny filmu Bigelow destrukcyjnie wpłynął na aktorkę, wywołując nawet depresję. Szczęśliwie jednak nie trwała ona długo – w samym 2012 roku Jessica pojawiła się m.

in. w świetnym Gangsterze Johna Hillcoata oraz impresyjnej pracy zbiorowej Smoła opowiadającej o poecie C.K. Williamsie. Przeżyła też po raz pierwszy gorycz związaną z byciem wyciętą z filmu – kilka scen, w których wystąpiła w Wątpliwościach Terrence’a Malicka, zostało usuniętych, przez co Chastain nie może uważać się za jedną z niewielu aktorek, które pojawiły się w dwóch kolejnych dziełach słynnego reżysera.

Advertisement

Rok 2013 był już w wydaniu Jessiki nieco spokojniejszy – zagrała w dobrze przyjętym i udanym komercyjnie horrorze Mama (2013) Andrésa Muschiettiego, a także zaangażowała się w wyjątkowy projekt Neda Bensona, Zniknięcie Eleanor Rigby, na który składały się trzy bardzo podobne filmy. Reżyser postanowił nakręcić historię rozpadu kochającego się małżeństwa z trzech perspektyw: kobiety (Zniknięcie Eleanor Rigby: Ona), mężczyzny (On) oraz ich obojga (Oni). Dość karkołomne przedsięwzięcie zaowocowało bardzo emocjonalnym, poruszającym do głębi obrazem, choć zapewne jedynie najwięksi fani talentu Jessiki i partnerującego jej Jamesa McAvoya obejrzeli wszystkie trzy warianty filmu Bensona.

Chastain po raz pierwszy zmierzyła się z typowo melodramatycznym repertuarem, a z tytułową rolą poradziła sobie znakomicie, dzięki czemu nie bała się zaangażować w ekranizację Panny Julii Augusta Strindberga w interpretacji słynnej norweskiej aktorki Liv Ullmann. Przekonana przez feministyczne podejście reżyserki, Jessica od razu zgodziła się na udział w projekcie, który jednak spotkał się z bardzo chłodnym przyjęciem – choć tytułowa rola Chastain znalazła się wśród niewielu mocniejszych punktów filmu Ullmann, Pannie Julii brakowało głębi, którą charakteryzował się dramatyczny pierwowzór.

Advertisement

W tym samym roku Jessica wystąpiła też w swym pierwszym widowisku science fiction – w Interstellar Christophera Nolana wcieliła się w dorosłą inkarnację córki głównego bohatera i choć nie była to bardzo obszerna rola, Chastain wyraźnie zaznaczyła swą obecność w szeroko dyskutowanym obrazie Nolana. Jak się okazało, był to zaledwie pierwszy akt jej romansu z konwencją science fiction, gdyż już rok później wystąpiła w niezwykle udanym Marsjaninie (2015) Ridleya Scotta, gdzie wykreowała postać pewnej siebie i mającej posłuch u załogi kapitan promu kosmicznego. Pomiędzy rolami u Nolana i Scotta Jessica wystąpiła także w istotnej, choć bardzo niedocenionej roli w A Most Violent Year (2014) J.C. Chandora. Jako żona nie całkiem uczciwego przedsiębiorcy miała w sobie bezkompromisowość szefowej mafii, a jej niezwykle przemyślana stylizacja doskonale komponowała się z wystudiowanym wizualnie filmem Chandora. Wypada żałować, że zarówno sam obraz, jak i rola Chastain zostały haniebnie pominięte w sezonie nagród.

Dziś Jessica uważana jest za jedną z najlepszych i najbardziej wszechstronnych aktorek Hollywood. Po występach w Crimson Peak (2015) Guillermo del Toro oraz Łowcy i Królowej Lodu (2016) Cedrica Nicolasa-Troyana poznała smak rozczarowania związanego z niespełnionym potencjałem komercyjnym, ale wkrótce znowu zachwyciła wszystkich rolą w goszczącej właśnie na naszych ekranach Samej przeciw wszystkim (2016) Johna Maddena, u którego tak obiecująco zaczynała w Długu kilka lat wcześniej. W tegorocznym wyścigu po najważniejsze nagrody rola lobbystki Elizabeth Sloane została haniebnie pominięta, zyskując jedynie nominację do Złotego Globu. Chastain ponownie wzniosła się tu na wyżyny umiejętności, a o jakości tej kreacji najlepiej niech świadczy fakt, iż skłoniła słynnego Petera Traversa z magazynu „Rolling Stone” do określenia Jessiki mianem „najlepszej aktorki globu”. I chyba coś w tym jest, skoro podczas tegorocznego festiwalu w Cannes Chastain była jednym z członków jury konkursu głównego, co jest zaszczytem, który nie przysługuje byle komu.

Advertisement

W tym roku mogliśmy oglądać Jessicę na naszych ekranach w roli Antoniny Żabińskiej w Azylu (2017) Niki Caro, gdzie wykreowała postać będącą mieszanką niezwykłej odwagi i ogromnego, humanitarnego ciepła. A jeśli wydaje wam się, że trochę już tej Chastain za dużo, mam dla was złą wiadomość – w realizacji jest aż siedem projektów z jej udziałem, na czele z zapowiedzianym na 2018 rok The Death and Life on John F. Donovan Xaviera Dolana, Seducing Ingrid Bergman, gdzie wcieli się w tytułową rolę legendarnej aktorki, i Painkiller Jane, którym Jessica z impetem powinna wkroczyć na superbohaterską scenę. No bo kto, jak nie ona?

Trudno dokładnie wskazać, dlaczego Jessikę Chastain po prostu chce się oglądać – czy to szlachetna finezja, która cechuje większość jej bohaterek, czy podskórna pewność siebie, którą mają jedynie aktorki zahartowane przez los. Bez względu na to, co na to wpływa, Chastain doskonale odnajduje się w wielu rolach, bardzo często będąc najjaśniejszym punktem filmów, w których występuje. W dodatku jest osobą, która nie boi mówić się o nierówności płac w Hollywood, o swojej niełatwej przeszłości, o emocjach, które towarzyszyły jej podczas pracy nad danym filmem. Sprawia wrażenie otwartej księgi i choć oczywiście otacza ją mistyczna aura hollywoodzkiej gwiazdy, wydaje się jedną z tych aktorek, które w swej pracy kierują się przede wszystkim szczerością – zarówno wobec siebie, jak i widzów.

Advertisement

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *