Connect with us

Publicystyka filmowa

HORRORY, które trzeba zobaczyć co najmniej RAZ W ŻYCIU

HORRORY, które trzeba zobaczyć co najmniej RAZ W ŻYCIU to zbiór klasyków grozy, które każdy miłośnik kina znać powinien. Odkryj ikony i perełki!

Published

on

HORRORY, które trzeba zobaczyć co najmniej RAZ W ŻYCIU

Są filmy, które każdy szanujący się kinoman musi znać. W tekście wymieniam szereg klasyków grozy z różnych podgatunków horroru, wskazując na co bardziej ikoniczne produkcje, a także te mniej znane, które również z pewnością warto obejrzeć. Oto sześć horrorów, które trzeba obejrzeć co najmniej raz.

Advertisement

Co najmniej jeden horror niemy: Nosferatu – symfonia grozy (1922)

Twórcy filmowi z różnych krajów w erze kina niemego chętnie sięgali po film grozy. Powstały wówczas takie doskonałe filmy jak szwedzki Furman śmierci (1921), szwedzko-duńskie Czarownice (1922), amerykański Upiór w operze (1925) czy japoński Szalony paź (1926).

Horror wiele zawdzięcza osiągnięciom niemieckiego ekspresjonizmu – to właśnie w latach 20. powstało wiele ikonicznych produkcji, które zdefiniowały gatunek: Golem (1920), Gabinet doktora Caligari (1920) czy Nosferatu – symfonia grozy (1922). Ten ostatni, dzieło Friedricha Wilhelma Murnaua, to z pewnością jeden z tych horrorów, które trzeba obejrzeć co najmniej raz. Choć ze zmienionym nazewnictwem, a także imionami bohaterów, film jest adaptacją słynnej powieści Drakula Brama Stokera.

Advertisement

Ekspresjonistyczna scenografia, gra światłem i cieniem, doskonałe aktorstwo Maxa Schrecka i pionierska kreacja wampira – odrażającego, wychudzonego, z długimi pazurami – czynią z Nosferatu horrorowe must-see.

Co najmniej jeden horror science fiction: Obcy – ósmy pasażer Nostromo (1979)

Horror i science fiction już od dawna tworzą udany mariaż, którego efektem są filmy grozy o zagrażającej człowiekowi przestrzeni kosmicznej, o mieszkańcach kosmosu, którzy przybywają na Ziemię, nieudanych eksperymentach naukowych czy tajemniczych wirusach i chorobach dziesiątkujących ludzkość.

Advertisement

Monster movie, czyli film o potworach, to duża część horrorów science fiction. Jego początki wiążą się z kultową postacią monstrum Frankensteina stworzona przez pisarkę Mary Shelley w słynnej powieści, z sukcesem wielokrotnie przenoszonej na ekran już od czasów kina niemego. To także takie filmy jak Mumia (1932), King Kong (1933) czy Niewidzialny człowiek (1933). W latach powojennych, gdy powszechny był strach przed wojną nuklearną, w kinie lat 50. i 60. pojawił się wysyp filmów o potworach będących skutkiem nieudanych eksperymentów nuklearnych, w tym amerykańskie One! (1954) czy słynne japońskie cykle o Godzilli czy Mothrze. Najbardziej przerażające monstrum kino stworzyło jednak dopiero pod koniec lat 70. Inspirując się kilkoma filmami science fiction o potworach z lat 50. i 60., Dan O’Bannon napisał scenariusz, na podstawie którego Ridley Scott nakręcił jeden z najdoskonalszych filmów science fiction. Postać Obcego, krwiożerczego Ksenomorfa łączącego cechy człowieka, gada i owada, który zabija po kolei wszystkich pasażerów statku kosmicznego Nostromo, będzie z pewnością jeszcze przez wiele lat najstraszniejszym stworem, jakie stworzyło kino.

Co najmniej jeden horror found footage: Blair Witch Project (1999)

Found footage – a więc sposób kręcenia filmu tak, aby wydawało się, że jest on autentycznym, amatorskim nagraniem z ręki – to technika, która wyjątkowo dobrze sprawdziła się w kinie grozy. Po raz pierwszy zastosowano ją we włoskim horrorze kanibalistycznym Cannibal Holocaust (znanym także w Polsce pod mniej popularnym tytułem Nadzy i rozszarpani) z 1980 roku. Technika found footage połączona z drastycznymi scenami przemocy i morderstw sprawiła, że wielu widzów było przekonanych, że to film snuff, czyli taki, który przedstawia prawdziwe sceny zabójstw lub gwałtów. W horrorze technika found footage powróciła dopiero prawie 20 lat później, w kultowym horrorze Blair Witch Project o grupie studentów, która zapuszcza się w las, aby tam nakręcić film dyplomowy o wiedźmie z lokalnej legendy.

Advertisement

Po ogromnym sukcesie filmu powstało wiele mniej lub bardziej udanych horrorów found footage: Paranormal Activity (2007), [REC] (2007) czy Dziwak (2014).

Co najmniej jeden horror okultystyczny lub satanistyczny: Dziecko Rosemary (1968)

Szatan, czarownice, diabelskie opętania, egzorcyzmy, tajemnicze rytuały, wywoływanie duchów, orgie, czarna magia, zaklęcia, symbole, zjawiska nadprzyrodzone – to wszystko sprawia, że horrory podejmujące wątki okultystyczne czy satanistyczne są jednymi z najciekawszych, mogąc czerpać garściami z całego repertuaru zjawisk i tematów.

Advertisement

Na przestrzeni lat wyodrębniło się kilka typów filmów z tego podgatunku – opowiadających o ponownym przyjściu na świat Antychrysta (Omen, Dziecko Rosemary, Egzorcysta, Książę ciemności), o czczących Szatana sektach (Dziecko Rosemary, Narzeczona diabła czy Oko diabła z Sharon Tate), o wiedźmach i ich mocach (Czarownice z 1922 roku, Maska szatana Maria Bavy, Suspiria Daria Argento czy Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii Roberta Eggersa) czy folk horrorów (brytyjski Kult z 1973 roku, Midsommar.

W biały dzień). Spośród tych tytułów warto co najmniej raz obejrzeć Dziecko Rosemary Romana Polańskiego, bo to nie tylko doskonały film grozy, ale także świetny film psychologiczny o młodej kobiecie, która po przeprowadzce do nowego mieszkania i zajściu w ciążę wyczuwa, że jej sąsiedzi mają nieczyste intencje, i stopniowo popada w paranoję.

Advertisement

Co najmniej jeden horror polski: Medium (1985)

O horrorze polskim mówi się mało, a jeśli już, to w tonie pogardy.

Tymczasem poza trącącymi myszką produkcjami w stylu Lubię nietoperze (1985) Grzegorza Warchoła w kraju nad Wisłą powstały o wiele lepsze pod względem artystycznym filmy grozy. Oprócz współczesnymi prób zmierzenia się z horrorem, jak Demon (2015) czy Wieża. Jasny dzień (2017), jednym z najciekawszych przykładów polskiego horroru, poza popularną Wilczycą (1982), jest Medium (1985) Jacka Koprowicza.

Advertisement

To horror z doborową obsadą – grają w nim: Jerzy Stuhr, Grażyna Szapołowska, Władysław Kowalski, Michał Bajor, Jerzy Zelnik i Ewa Dałkowska. Medium to horror okultustyczny, opowiadający o dziwnych zdarzeniach, które w tym samym czasie przydarzają się kilku różnym osobom.

Co najmniej jeden horror azjatycki: Kwaidan, czyli opowieści niesamowite (1964)

Horror azjatycki to marka sama w sobie. Popularność filmu The Ring – Krąg (1998) sprawiła, że Amerykanie wyczuli potencjał i szybko wzięli się za tworzenie licznych remake’ów horrorów japońskich, rozsławiając je na cały świat. Najbardziej popularne filmy to: The Ring (2002), The Grudge – Klątwa (2004), Dark Water (2002) i jego remake Dark Water – Fatum (2004) czy Shutter – Widmo (2004), a każdy fan horroru powinien obejrzeć każdy z nich co najmniej raz.

Advertisement

Warto jednak pamiętać, że kraje azjatyckie mają długą historię filmów grozy, które powstały na długo przed sukcesem The Ring. Opowieść o duchach z Yotsui (1959), Kobieta-diabeł (1964), Czarny kot (1968) – to tylko niektóre z wielu świetnych filmów grozy sprzed lat.

Każdy fan horroru powinien jednak co najmniej raz zobaczyć Kwaidan, czyli opowieści niesamowite, japońską perełkę w reżyserii Masakiego Kobayashiego. Japońskie słowo kaidan oznacza tradycyjną opowieść o duchach i zjawiskach nadprzyrodzonych. W surrealistycznej, baśniowej otoczce Kobayashi przeniósł na ekran cztery opowiadania grozy z japońskiego folkloru.

Advertisement

Filmoznawczyni, historyczka sztuki i miłośniczka współczesnego kina grozy i klasycznego kina hollywoodzkiego, w szczególności filmu noir i twórczości Alfreda Hitchcocka. W kinie uwielbia mieszanie gatunków, przełamywanie schematów oraz uważne przyglądanie się bohaterom.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *