search
REKLAMA
Zestawienie

Filmy, które ukazują wstrząsający KOSZMAR DZIECIŃSTWA

Krzysztof Dylak

30 sierpnia 2020

REKLAMA

Dzieciństwo to jeden z najważniejszych, jeśli nie najistotniejszy etap w życiu człowieka. Dorastając i dojrzewając, odkrywamy świat, poznajemy jego zasady przez pryzmat wyobrażeń i marzeń, uczymy się własnych doznań, uczuć i pragnień. Rzeczywistość wówczas jest pojmowana inaczej, bardziej kolorowo, znacznie mniej przyziemnie, szukamy wzorców i oparcia, chcemy bezpieczeństwa, ciepła, uczucia oraz akceptacji. Dzieciństwo ma niebagatelny wpływ na nasze dorosłe życie, krystalizuje naszą osobowość, kształtuje naszą wrażliwość i moralność na całe lata. Niestety, dzieciństwo małoletnich bohaterów filmowych w poniższym opisie jest delikatnie mówiąc, dalekie od ideału. Konfrontacja oczekiwań dziecka z brutalnymi, a nawet okrutnymi realiami, gdzie miłość i troska wobec bezbronnego, niewinnego i bardzo młodego człowieka zostaje wypchnięta przez bezwzględny świat dorosłych, irracjonalne i atawistyczne żądze i instynkty, nie w pełni zrozumiałe dla małoletniego bohatera – to oznacza w najlepszym przypadku pozbawienie złudzeń na temat dobra i sprawiedliwości tego świata, w którym przyszło im dorastać.

Kolejność chronologiczna.

UWAGA: SPOILERY!

Viva la muerte!

Fernando Arrabal, hiszpański prozaik i dramaturg, spędził dziecięce lata w czasach reżimu generała Franco, który wywołał wojnę domową w całym kraju. Swoje doświadczenia i związane z tym refleksje artysta przełożył na dzieła literackie w postaci komentarza i manifestacji, a przede wszystkim opisał własne spostrzeżenia i skojarzenia z okresu, kiedy jego ojciec został skazany na śmierć, aby finalnie zniknąć bez śladu po zmianie wyroku. O tym wszystkim opowiada nowela Baal w Babilonie oraz jej filmowa wersja Viva la muerte! zrealizowana w duchu surrealizmu Alejandro Jodorowskiego, z którym Arrabal współpracował nie raz. Filmowe dzieło Hiszpana stworzone w estetyce szoku i groteski, dosłowne w swojej alegorii bywa rażące brakiem kompetencji i archaizmem pod względem ruchomego obrazu, a jednocześnie przykuwające uwagę swoją dziwacznością i naturalizmem. Chłopiec będący głównym bohaterem filmu jest odpowiednikiem samego autora, jego fantazje stają się coraz bardziej skrzywione i nihilistyczne na tle wojny. Z perspektywy malca, matka zajmująca się nim po utracie ojca jawi się jako zdrajczyni, która oddaje się frankistom i wypróżnia się na męża, składa hołd swojemu kapłanowi szlachtując (krwawa, autentyczna scena!) krowę. Wrażliwość malca zostaje napiętnowana i kończy się ucieczką w swój własny świat przypominający majaki senne i fatamorganiczne przywidzenia na znak sprzeciwu wobec adaptacji i przystosowania się do warunków i okoliczności, w jakich przyszło dziecku budować własne postrzeganie rzeczywistości.

Lśnienie

Danny Torrance, syn Jacka i Wendy obdarzony telepatycznymi umiejętnościami porozumiewania się na odległość oraz widzenia zdarzeń z przeszłości i przyszłości, nie chciał jechać z rodzicami do hotelu Overlook trapiony koszmarnymi wizjami na jego temat. Na miejscu szybko okazuje się, że strach nie miał przysłowiowych wielkich oczu, lecz był uzasadniony. Chłopiec po rozmowie z kucharzem utwierdza się w przekonaniu, że hotel kryje mroczne tajemnice, takie jak pokój 237, którego należy się wystrzegać. Danny natyka się na widma zamordowanych bliźniaczek, widzi potok krwi z windy, dostrzega negatywne zmiany w zachowaniu swojego ojca – wszystko razem sugeruje, że zło wisi w powietrzu, krąży po hotelu i wkrótce da o sobie znać. Nie myli się, wkrótce przyjdzie mu uciekać razem z matką przed owładniętym szaleństwem Jackiem, który omotany przez upiory zamierza zabić swoich najbliższych. Największe lęki malca, będące przepowiednią w jego snach na jawie stały się rzeczywistością. Konsekwencje w dorosłym życiu można poznać w kontynuacji słynnego horroru Stanleya Kubricka Doktor Sen, gdzie rolę Danny’ego przyjął Ewan McGregor.

My, dzieci z dworca Zoo

Na kanwie prawdziwych doświadczeń młodocianej narkomanki Christiane Felscherinow najpierw powstała książka, a następnie film na jej podstawie pod tym samym tytułem. Opowiada o dwunastoletniej dziewczynie nie potrafiącej się odnaleźć po rozstaniu rodziców. Mieszkając w jednym z blokowisk Berlina, czuje pustkę i beznadzieję. Na imprezie w klubie poznaje chłopaka, który wciąga ją w coraz bardziej destruktywny nałóg narkotykowy. Żeby zdobyć pieniądze na działkę, Christiane zaczyna się prostytuować. Z czasem zdając sobie sprawę, że jej egzystencja sięga dna, zamierza zwalczyć uzależnienie ze swoim ukochanym. Zanim Requiem dla snu przypomniał oczywisty morał , że narkotyki są biletem w jedną stronę,  to właśnie obraz Uliego Edla przestrzegał przed zażywaniem substancji zakazanych, pokazując w sposób surowy i prawdziwy proces popadania w nałóg bez żadnych barwników i upiększeń, niemal z dokumentalnym ujęciem. Co więcej, główną ofiarą jest niepełnoletnia dziewczyna gotowa upodlić się i upaść najniżej jak się da, żeby zażyć heroinę, która wyniszczała zarówno ją, jak i jej partnera.

Idź i patrz

Radziecki obraz uchodzi za najmocniejszy film antywojenny wywodzący się z Europy. Bardzo duży ciężar gatunkowy, toporna narracja, okupacyjna apokalipsa widziana oczami chłopca, symboliczny realizm na znaki charakterystyczne dzieła Elema Klimowa nazywanego arcydziełem przez np. Wojciecha Smarzowskiego, Jakuba Żulczyka czy Vaclava Marhoula (ekranizator Malowanego ptaka). Wiodącą postacią jest Flora chcący dostać się do oddziału partyzantów. W międzyczasie naziści usiłują przejąć białoruskie ziemie, dokonując masowej eksterminacji miejscowej ludności. Flora wraca do swojej wioski, gdzie zdążyli już przejść niemieccy okupanci i zabić jego całą rodzinę. Od tego momentu chłopak jest zdany sam na siebie, przeżywając wojennego piekło. Jest świadkiem ludobójstwa na mieszkańcach wsi, którzy zostają zamknięci w stodole i spaleni żywcem. On sam cudem wychodzi z tego cało, w końcu przystaje do partyzantki i wraz z nimi dokonuje zemsty na schwytanych Niemcach. Jego dusza i psychika zostają jednak zmienione na zawsze, dzieciństwo zostało bezpowrotnie utracone, dorosłość przyszła zbyt szybko, zbyt brutalnie.

REKLAMA