Publicystyka filmowa
Filmy FAMILIJNE, w których ZGINĘŁO zaskakująco DUŻO OSÓB
W filmach familijnych, takich jak FAMILIJNE, zaskakuje liczba zgonów. Odkryj, jak śmierć zyskuje nowy wymiar w radosnym kinie!
Wydawać by się mogło, iż kino familijne niewiele ma wspólnego ze śmiercią. Jednak badania pokazują, że to właśnie w tego typu produkcjach ginie najwięcej osób, nawet 2,5 raza więcej niż w przypadku filmów dla dorosłych. Świetnym przykładem są chociażby animacje Disneya, gdzie rzadko zdarza się, by główny antagonista przeżył do samego końca, a przy okazji ginie dodatkowo kilkaset osób. W niniejszym zestawieniu zebrałam przykłady filmów familijnych, w których ginie zaskakująco duża liczba postaci.
Gwiezdne wojny: Nowa nadzieja
Gwiezdne wojny spełniają wszelkie kryteria do tego, by uznać je za film familijny. Większość z nas oglądała przygody Hana, Luke’a i Lei, będąc jeszcze dzieciakiem. Ale w czasie powstawania oryginalnej sagi nikt tak naprawdę nie przejmował się tym, że w filmach z serii ginie niewyobrażalna liczba osób. Nie oszukujmy się, zarówno po jednej, jak i drugiej stronie trup ściele się gęsto. Darth Vader i Imperium Galaktyczne mordowało bez skrupułów swoich przeciwników. A gdy rebelianci wysadzili Gwiazdę Śmierci, przełożyło się to na kolejne zwłoki. Nie należy zapominać też o zniszczeniu planety Alderaan, co znacznie zwiększyło liczbę osób, które zginęły w samym tylko Epizodzie IV.
Szacunkowo na ekranie widzimy śmierć aż 40 osób, nie licząc szturmowców, budowlańców i sprzątaczy przebywających na Gwieździe Śmierci oraz zniszczonej planety, co w kinie przeznaczonym dla całej rodziny jest i tak zdumiewającym wynikiem.
Gremliny rozrabiają
Nikt chyba nie spodziewał się, że ta pozycja znajdzie się na niniejszej liście. Gremliny bowiem od samego początku jawią się jako przykład typowego horroru, gdzie ludzie giną w najdziwniejszy z możliwych sposobów. Kiedy jednak produkcja wchodziła do kin, nie była zaliczana do kategorii PG-13, gdyż taka nie istniała. Film ten w amerykańskich kinach oglądać mogły nawet trzyletnie dzieci, oczywiście w towarzystwie rodziców. Dopiero właśnie po premierze tak Gremlinów, jak i kolejnego dzieła Spielberga – drugiej części przygód Indiany Jonesa – postanowiono wprowadzić do kin powyższą kategorię. Ze względu na fakt, że całość to pomieszanie komedii i horroru, nikt tak naprawdę nie przejmuje się kolejnymi zgonami bohaterów, gdyż okazują się one niezwykle rozrywkowe. Tytułowi bohaterowie sieją bowiem zamęt w miasteczku, który można by określić właściwie mianem rzezi, a widzom koniec końców jest niezwykle przykro, gdy to właśnie Gremliny są siekane, mielone i dźgane na śmierć przez głównych bohaterów. W tym przypadku łączna liczba zabitych to 14 osób.
Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i szafa
Można byłoby przypuszczać, iż adaptacja powieści C.S. Lewisa będzie przykładem tego, jak powinno się robić epickie kino familijne. Okazało się jednak, że mimo wyśmienitej obsady i wielkiego komercyjnego sukcesu ma ona na swoim koncie niespodziewanie dużą liczbę martwych osób. W pierwszej kolejności należy wskazać na cztery zabite główne postacie, w tym Aslana i Białą Czarownicę. Pozostałe 81 zgonów dotyczy żołnierzy, którzy zginęli w finałowej walce. Daje to łączną liczbę aż 85 osób, które poniosły śmierć na przestrzeni całego filmu. To kolejny przykład na to, że aby zwiększyć liczbę zgonów w filmie familijnym, konieczne jest pokazanie epickiej bitwy.
Iniemamocni
Wydawać by się mogło, że produkcja Pixara wspomina o śmierci wyłącznie w kontekście niekończącego się żartu na temat tego, że superbohaterowie nie powinni nosić peleryn. Sam główny antagonista przekonuje się o tym w dobitny sposób, gdy zostaje wciągnięty przez silnik samolotowy, ginąc na miejscu. Można byłoby odnieść wrażenie, że to wyłącznie jedna brutalna śmierć, z którą muszą się zmierzyć najmłodsi widzowie filmu. Okazuje się jednak, iż czasami warto czytać między wierszami. Otóż Syndrom, główny antagonista, w starciu z tytułową rodziną wyjawia, że do tej pory zwabiał superbohaterów, którzy pragnęli wrócić do swojej pierwotnej pracy, w celu ich zabicia, co mu się niestety udało. Wychodzi na to, że Iniemamocni to prawdopodobnie jedni z ostatnich bohaterów, którym udało się przeżyć starcie z tym superzłoczyńcą. Szacuje się, że łącznie na ekranie zginęło 36 osób.
Indiana Jones i Poszukiwacze Zaginionej Arki
Choć nie jest to mój ulubiony film z serii, to uwielbiam go oglądać i trzeba przyznać, że wcale się nie zestarzał. Co jednak dziwi, to fakt, iż po raz kolejny mamy do czynienia z filmem familijnym, w którym ginie zaskakująco dużo ludzi. Jest to szczególnie widoczne w finałowej scenie, gdzie po otwarciu Arki mamy do czynienia z topiącymi się twarzami, eksplodującymi głowami i totalnym chaosem spowodowanym śmiercią kolejnych nazistów narażonych na moc Arki Przymierza. Ale to nie jedyne śmierci, jakie pojawiają się na przestrzeni całego filmu, choć te są najbardziej spektakularne.
Poza wspomnianymi bezimiennymi nazistami łącznie ginie 21 osób, w tym główny antagonista. Okazuje się, iż Indie, podobnie jak Marion, zabił łącznie 9 osób. Liczba ta wydaje się bardzo duża jak na film familijny, choć została przebita w trzeciej części zatytułowanej Ostatnia krucjata, gdzie liczba zabitych osób wyniosła aż 23. Jeżeli jednak do ofiar Poszukiwaczy Zaginionej Arki doliczymy bezimiennych nazistów, to łączna liczba zgonów wyniesie 84.
Kto wrobił Królika Rogera
Większość osób pamięta finałową scenę, w której Sędzia Doom zostaje najpierw przejechany przez walec, a następnie rozpuszczony przez kwas, którego niejednokrotnie używał, by ukarać swoje ofiary. Jest to bez wątpienia jeden z bardziej przerażających momentów, który pojawił się w produkcji uznawanej za family friendly movie. I choć ta śmierć najbardziej zapada w pamięć, to, jak się okazuje, nie jest ona jedyna. Na przestrzeni całego filmu ginie bowiem aż 11 postaci, z czego większość właśnie z rąk antagonisty, który zabił też brata Eddiego Valianta. Niestety część śmierci była też spowodowana przez samego Eddiego, w którego wcielił się Bob Hoskins.
Okazuje się, że przedstawione powyżej liczby są niczym w porównaniu z animacjami ze studia Walta Disneya.
Mulan
W oczekiwaniu na wersję aktorską postanowiłam uwzględnić również tę pozycję w niniejszym zestawieniu, gdyż w Mulan ginie szokująco dużo osób. Mowa w tym przypadku o scenie, w której tytułowa bohaterka musi zmierzyć się w walce z Hunami, i trzeba przyznać, że idzie jej całkiem nieźle. W pierwszej kolejności zabija 11 żołnierzy, podczas gdy finałowa lawina odbiera życie 178 żołnierzom na koniach oraz 1048 żołnierzom piechoty. Brzmi kuriozalnie. Ale to jeszcze nie koniec. W produkcji widzimy bowiem dwie spalone wioski oraz zmasakrowany oddział wojowników. Jeden z Youtuberów, MatPat, w swoim programie obliczył, że łącznie w bajce Mulan zginęło 1468 osób razem z samym antagonistą.
Jeżeli ta liczba was nie przeraża, to należy wskazać, iż niektórzy fani obliczyli, że liczba ta oscyluje jednak wokół 2 tysięcy, co sprawia, że Mulan to najbardziej zabójcza księżniczka w dziejach Disneya.
Atlantyda: Zaginiony ląd
Co prawda jest to jedna z tych Disneyowskich animacji, o których praktycznie nikt nie pamięta, jednak ja jestem jej wielką fanką. Trzeba jednak przyznać, że niestety to produkcja, w której stos ciał piętrzy się nieubłaganie praktycznie do samego końca. Sama tylko scena, gdzie bohaterowie próbują dostać się do Atlantydy, daje nam zawrotną liczbę 185 osób, które zginęły. Ale to nie koniec. Zgodnie z założeniami przedstawionymi przez MatPata możliwe jest wykazanie jeszcze większej liczby zgonów. Mowa w tym przypadku o scenie, w której Atlantyda zostaje zatopiona. Szacunkowo zginęło w niej około 35 tysięcy ludzi, co czyni produkcję jedną z bardziej zabójczych animacji. Oczywiście na ekranie tak naprawdę widzimy bezpośrednio, jak giną tylko trzy osoby, jednak zniszczone statki i zatopione królestwo Atlantydy mówią same za siebie.
