Connect with us

Publicystyka filmowa

JAK CIĘ WIDZĄ, TAK CIĘ PISZĄ? Filmowy wizerunek pisarzy

JAK CIĘ WIDZĄ, TAK CIĘ PISZĄ? to prowokująca podróż w świat wizerunku pisarzy, odkrywająca ich codzienność i tajemnice twórczości.

Published

on

JAK CIĘ WIDZĄ, TAK CIĘ PISZĄ? Filmowy wizerunek pisarzy

Jedni bronią swej prywatności jak największego skarbu, zmuszając nas do postrzegania ich wyłącznie przez pryzmat twórczości, drudzy wiodą żywot celebrytów, od czasu do czasu „wypluwając” z siebie trochę słów, które można sprzedać. Pisarze. Zastanawialiście się kiedyś, kim w rzeczywistości są wasi ulubieni autorzy? Jak zachowują się na co dzień? Co robią w wolnych chwilach? Skąd biorą pomysły?

Advertisement

Oczywiście filmy nie są w stanie odpowiedzieć nam na powyższe pytania. Nie ma uniwersalnego wizerunku pisarza, stąd rozstrzał różnych wizji przedstawicieli tej profesji jest olbrzymi, choć najpewniej pierwszym skojarzeniem dla wielu osób jest Hank Moody z serialu Californication. Pozwólcie jednak, że skupię się wyłącznie na pisarzach filmowych, jednocześnie wykluczając biografie sensu stricto, jak genialny obraz o najważniejszym etapie twórczości Trumana Capote z oscarowym występem Philipa Seymoura Hoffmana w roli głównej czy nie mniej dynamiczną kreację Bryana Cranstona w Trumbo. Odpuszczę sobie także przerysowaną do granic absurdu „literatkę” Karolinę z Szatan kazał tańczyć, której kariera literacka jest raczej niedorzecznie karykaturalnym efektem grafomańskich zapędów Katarzyny Rosłaniec niż możliwym do zrealizowania w rzeczywistości scenariuszem.

Bill, Samantha i Rusty Borgens (Bez miłości ani słowa)

Niezmiernie rzadko sięgam po komedie romantyczne, ale czego się nie robi dla Jennifer Connelly. W Bez miłości ani słowa śledzimy losy rozbitej rodziny (rozstanie rodziców), której głową jest doświadczony pisarz Bill Borgens. Jego dzieci także przejawiają literacki talent, choć każde z tej trójki reprezentuje zupełnie inną osobowość. Ojciec stara się być wyluzowany, jednak wciąż tli się w nim uczucie do byłej żony. Nastoletni syn jest młodym romantykiem zafascynowanym twórczością Stephena Kinga, natomiast jego starsza siostra zupełnie nie rozumie podejścia brata, woli więc stawiać na korzystanie z wolności, a płynące z tego doświadczenia przelewać na papier. Koniec końców każda z tych osób jest… przeciętna, a od zwykłych zjadaczy chleba odróżnia ich jedynie talent.

Advertisement

Sal Paradise (Jack Kerouac) (W drodze)

Może nie nazwałbym W drodze Waltera Sallesa dobrym filmem, ale warto go obejrzeć choćby ze względu na szacunek dla Jacka Kerouaca. Jeden z najwybitniejszych beatników był postacią nie mniej ciekawą niż epoka, w której żył. Wydana w 1957 roku powieść W drodze jest zaś doskonałym, przepełnionym motywami autobiograficznymi autora świadectwem tamtych lat.

Advertisement

Film na jej postawie nie jest może wierną adaptacją, ale wystarczy, by poczuć klimat względnej wolności i zobaczyć jej momentami destrukcyjny wpływ na pisarskie aspiracje. Beat Generation pełną gębą, z ocierającymi się o prawdziwe wydarzenia i postaci wątkami.

Raoul Duke (Las Vegas Parano)

Znacznie bardziej surrealistyczne, a przez to bardziej dosadne zdają się przeżycia Raoula Duke’a (Johnny Depp) z kultowego Lęku i odrazy w Las Vegas. Oryginalny tytuł (zarówno powieści Huntera S. Thompsona, jak i bazującego na niej filmu) mówi o intencjach autora znacznie więcej niż jakże poetyckie Las Vegas Parano, z którego skorzystał polski dystrybutor filmu. Akcja toczy się w latach 60., czyli dekadę później niż we wspomnianym W drodze – stąd olbrzymie ilości narkotyków i szalone wydarzenia. I choć główny bohater jest tu dziennikarzem, pozwolę sobie podciągnąć jego postać pod pisarza. A to dlatego, że Raoul Duke jest nie tyle wytworem wyobraźni Thompsona, co jego literackim alter ego. Pisarz czasem nawet publikował pod takim pseudonimem, więc choć między filmowymi/książkowymi wydarzeniami a prawdziwym życiem ich autora nie można postawić znaku równości, to w dużym stopniu jesteśmy w stanie wyłapać elementy autobiograficzne.

Advertisement

Co ciekawe, znajdziemy je także u Paula Kempa – również odegranego przez Johnny’ego Deppa – głównego bohatera Dziennika zakrapianego rumem, także bazującego na twórczości Thomsona.

Jack Torrance (Lśnienie)

Advertisement

Przyznam, że chciałem pominąć Lśnienie, ale potem pomyślałem sobie, co działoby się w komentarzach. Adaptacja powieści Stephena Kinga w reżyserii Stanleya Kubricka jest filmem kultowym, choć dla obu panów stanowiła kość niezgody. Wybitny reżyser nie cackał się z pisarzem, dowolnie majstrując przy jego dziele, ten w odwecie – nie chcąc mieć nic wspólnego z tak przekształconą historią – zażądał usunięcia swego nazwiska z napisów końcowych i po dziś dzień otwarcie krytykuje produkcję sprzed 37 lat.

Sam Jack Torrance (Jack Nicholson) jest zaś przykładem pisarza niekoniecznie zarabiającego na utrzymanie rodziny rzeźbieniem w słowie. Spędzenie kilku zimowych miesięcy w luksusowym hotelu wydaje się dobrą fuchą, ale z szaleństwem nie ma żartów.

Advertisement

R. L. Stine (Gęsia skórka)

Mam na myśli film z roku 2015 (Jack Black w roli R. L. Stine’a), a nie pamiętny serial z lat 90. Może nie jest to do końca poważna pozycja, ale jakoś tak automatycznie moje myśli pobiegły od Stephena Kinga do… Kinga literatury młodzieżowej. Żarty z tego, kto jest lepszym pisarzem – Stine czy King – były chyba najjaśniejszym punktem filmowej Gęsiej skórki, tym bardziej że komicznie podkreślały uczucia pisarza, którego umiejętności przyćmiewa inny literat. Do tego spora dawka ukrytego pod płaszczykiem walki z wyimaginowanymi potworami odcinania się od świata. Ot, pisarz-outsider. Sam autor także zrobił małe cameo w filmie, przemykając w jednej ze scen szkolnym korytarzem.

Eli Cash (Genialny klan)

Advertisement

Choć pierwsze skrzypce w Genialnym klanie Wesa Andersona gra rodzina Tenenbaumów, wśród których jest przecież pisarka Margot (Gwyneth Paltrow), w całym tym filmie zdecydowanie większą uwagę zwraca na siebie Eli Cash (Owen Wilson), sąsiad genialnej rodzinki. Nie tak utalentowany, momentami wręcz sprawiający wrażenie typowego, nieszczególnie rozgarniętego południowca.

Jak się jednak okazuje, jego druga, quasi-historyczna powieść – Old Custer – staje się bestsellerem. Sukces nie smakuje jednak tak, jak Eli sobie to wyobrażał. Powód? Nikt nie kwapi się do docenienia jego geniuszu, a przecież największym marzeniem przyjaciela rodziny było dołączenie do klanu. Jak przyznał Anderson, postać Casha miała stanowić komediowe alter ego Cormaca McCarthy’ego, z niewielką domieszką Jaya McInerneya – a to chyba nie mniej ważny element dla fanów literatury.

Advertisement

Paul Sheldon (Misery)

Zdaje się, że ten przypadek najlepiej diagnozuje wielokrotnie powtarzane przez doktora Sheldona Coopera – „Bitches Be Crazy” – sami szczerze przyznajcie, czy znacie kogoś bardziej szalonego niż Annie Wilkes (Kathy Bates)? Oczywiście Misery jest jedną z bardziej oczywistych pozycji na tej liście, choć jeśli dobrze się zastanowić, postać pisarza Paula Sheldona (James Caan) jest w tym filmie jedynie tłem dla jego psychofanki, ale jednocześnie produkcja bardzo mocno akcentuje ten aspekt sławy, który często jest pomijany.

Oscarowa rola Kathy Bates doskonale obrazuje to, jaki wpływ na ludzie życie mogą mieć tworzone przez poczytnych literatów postaci, zarazem podkreślając problem oczekiwań czytelników wobec efektów pisarskiej pracy. Przerażający, a zarazem bardzo realny problem wielu sław.

Advertisement

Mike Klein (Tak się robi telewizję)

Na koniec mała niespodzianka. Wiem, że wiele ciekawych filmowych kreacji pominąłem, ale nie mogłem się powstrzymać, by umieścić w tym zestawieniu Mike’a Kleina. Poniekąd dlatego, że gra go David Duchovny, który wykreował niesamowicie popularną postać pisarza Hanka Moody’ego w kultowym Californication, jednak nie mógł znaleźć się w zestawieniu ze względu na jego filmowy charakter.

Advertisement

Z drugiej jednak strony, moglibyście zapytać: „skąd wziął się tutaj scenarzysta?”, a idąc dalej tym tropem, dodać: „Skoro jest Klein, to gdzie się podział Joe Gillis z Bulwaru Zachodzącego Słońca albo Charlie Kaufman z Adaptacji?”. Otóż postać grana przez Duchovny’ego w Tak się robi telewizję idealnie obrazuje jeden z mniej oczywistych problemów: pisarz i scenarzysta wykonują dwie zupełnie różne prace. Choć pozornie ich zajęcia niczym się nie różnią, scenarzyści są wśród pisarzy tym, czym (wybaczcie durne porównanie) kukułki dla innych ptaków.

Oczywiście każdy ma literackie ciągoty, ale (niejako na potwierdzenie słów Lwa Huntera, jednego z najważniejszych teoretyków scenopisarstwa) Tak się robi telewizję pokazuje, że dobry scenarzysta komercyjny musi się wyzbyć artystycznych zapędów. Tworzy, sprzedaje i nie interesuje go to, co z jego dziełem się stanie. Jeśli ktoś nie potrafi tego zaakceptować, najzwyczajniej w świecie nie odnajdzie się w tej branży. A Klein miał cholernie duży problem, by porzucić swe literackie dziecko.

Advertisement

korekta: Kornelia Farynowska

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *