Publicystyka filmowa
FILMOWY KRZYK ROZPACZY. Ekranowe cierpienie rozdzierające serce
W FILMOWYM KRZYKU ROZPACZY odkrywamy ekranowe cierpienie, które dotyka serca. Przykłady relacji rodzic-dziecko w filmach, które poruszają.
Są w życiu takie momenty, w których wewnętrzny ból i towarzyszące mu negatywne emocje są wręcz nie do opisania. Trudno przekładają się na język filmu, gdyż łatwo o ich przerysowanie, aktorskie przedobrzenie. A i wcale nie tak łatwo się je ogląda. Oto kilka przykładów niewygodnych scen, w których cierpienie filmowych postaci ma niemal fizyczny posmak. Co ciekawe, właściwie wszystkie odnoszą się do relacji rodzic–dziecko.
Uwaga, spoilery, więc jeśli zobaczycie tytuł filmu, którego nie oglądaliście, nie czytajcie opisu!
Bunt na Bounty
król Tynah
Już po dokonaniu się tytułowego buntu, kiedy załoga wraca na swoją ulubioną, rajską wyspę w celu uzupełnienia zapasów, córka króla – Mauatua – oznajmia ojcu, że odchodzi wraz z Fletcherem Christianem. Widząc, że nie zdoła zmienić tej decyzji, król zgadza się, choć zdaje sobie sprawę, że tym samym już nigdy więcej nie zobaczy swojej córki. Gdy zatem wszyscy odchodzą, aby przygotować się do dalszej podróży, Tynah zalewa się w samotności łzami, cicho wyjąc przy tym jak małe dziecko. Trudno mu nie współczuć.
Czekając na wyrok
Leticia Musgrove
Słodka Halle Berry cierpi, widząc na operacyjnym stole swojego jedynego potomka. I to takiego, dodajmy, niezbyt idealnego. Syn to jednak syn, a ślady jego krwi na własnym ubraniu to najgorszy z możliwych koszmarów każdej mamy, więc krzycząca wniebogłosy Halle, przeczuwając, że oto stało się coś nieodwracalnego, po prostu traci szyk (oraz pion). Co prawda towarzysząca jej w tej trudnej chwili pielęgniarka trochę zabija klimat całej sceny (patrząc na aktorkę, mam wrażenie, jakby zaraz miała wybuchnąć gromkim śmiechem), bynajmniej nie pomagając zatracającej się w cierpieniu matce, niemniej to i tak ciężki moment, emocje którego łatwo udzielają się również widzowi.
Gwiezdne wojny, część V: Imperium kontratakuje
Luke Skywalker
Jedna z ikonicznych sekwencji w historii kina to – dla odmiany – niezwykły ból niemogącego się pogodzić z uderzającą go nagle prawdą syna. Syna, który z jednej strony (patrząc na to z szerszej, bardziej optymistycznej perspektywy) zyskał właśnie ojca, ale też i w tym samym momencie stracił rękę, wszelkie ideały oraz runął mu cały światopogląd. Gdy więc wydaje z siebie krzyk sprzeciwu, w głębi duszy wie, że to daremne. Zdaje sobie sprawę, iż nie ma dla niego (nowej) nadziei, że to jego ostateczna porażka nie tylko jako ucznia czy przyszłego Jedi, ale jako człowieka. Skok w otchłań poniżej dopełnia reszty tej dramatycznej chwili…
https://www.youtube.com/watch?v=ofzE4zn_4Zw
Krzyk
Casey Becker
Moment to nieco dyskusyjny, bo Casey cierpi przede wszystkim fizycznie, próbując wyrwać się z rąk mordercy. Krzyczy w dodatku wielokrotnie w ciągu kilku minut, co bynajmniej nie wymuszone jest jedynie tytułem filmu. O ile jednak reakcja na widok śmierci chłopaka czy też agresora w masce jest na swój sposób bardziej odruchowa niż faktycznie przejmująca, tak za każdym razem przeszywa mnie jej ostatnia próba sił. Kiedy poważnie ranna, będąc już na ostatniej prostej ku przypuszczalnemu ratunkowi ze strony rodziców, usiłuje wydać z siebie jeszcze jeden krzyk w ich stronę – tyleż pragnienie pomocy, co swoiste ostrzeżenie. W tym stanie nie daje jednak rady wykrzesać z siebie więcej niż tylko cichy świst powietrza, będący zarazem jej ostatnim tchnieniem, zanim otrzyma ostateczny cios od zabójcy. Mocna rzecz.
https://www.youtube.com/watch?v=KX4c6QpTYzQ
Gwiezdne wojny, część III: Zemsta Sithów
No cóż – dobrze, że i w tym aspekcie syn nie poszedł w ślady ojca.
Mgła
David Drayton
Finał filmu Franka Darabonta to rzecz ryjąca psychikę. Oto bowiem na skutek przekroczenia granicy kompletnej beznadziei, po której nie można już walczyć o przetrwanie, nasz główny bohater decyduje się na czyn ostateczny – aby oszczędzić sobie i swojemu synowi dalszego horroru, zabija go (oraz pozostałych współtowarzyszy). Traf jednak chce, że gdy przychodzi kolej na niego, kończy się amunicja. Stłamszony czynem, który właśnie popełnił, i dalszą perspektywą życia z tym brzemieniem, zaczyna krzyczeć w bliski postradania zmysłów sposób. Za moment faktycznie traci rozum, gdy okazuje się, że podjął jednak błędną decyzję. ..
Ojciec chrzestny III
Don Michael Corleone
To przykład bardzo zbliżony do poprzedniego. Co prawda tutaj Michael nie pociąga bezpośrednio za spust, ale ma świadomość, że jego czyny (oraz czysty przypadek) w jakiś sposób doprowadziły do zguby jego własną córkę. Tarzając się na schodach tuż obok jej zakrwawionego ciała, zaczyna zatem krzyczeć ponad swoje siły. Jego ból jest przy tym tak wielki, iż przez dobrą chwilę nie jest nawet w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku – ten dopiero po jakimś czasie wydobywa się z jego gardła, zwiastując upadek rodziny Corleone. I chociaż w powszechnej opinii Al Pacino przeszarżował w tej scenie, dla mnie to prawdziwa petarda, bo trudno bardziej dosadnie pokazać rozpacz tak głęboką, że jest ona niewyobrażalna.
Okup
Tom Mullen
Równie skrajny jest wyczyn Mela Gibsona, złożony zresztą z tych samych elementów. Jego bohater zapada się w sobie co prawda jedynie po doświadczeniu samej tylko namiastki możliwości utraty pierworodnego na skutek własnych decyzji/słów, ale również objawia się to swoistą ciszą wymieszaną z szaleństwem. Początkowo sam nie wie, co o tym myśleć, miotając się po całym kadrze. Szybko jednak staje zrezygnowany pod ścianą, blady i bez życia. Po chwili nie jest w stanie nawet oddychać, więc wybiega na balkon, gdzie dopełnia się jego katharsis. Emocjonalna bomba, która dosłownie ściska za gardło. Zresztą cała ta sekwencja to pod względem dramaturgicznym prawdziwe mistrzostwo świata.
Rzeka tajemnic
Jimmy Markum
Tę niełatwą do opisania stawkę wieńczy prawdziwy wybuch Seana Penna, który za swoją rolę otrzymał Oscara. Oglądając poniższą scenę, nietrudno zgadnąć dlaczego. Porywczy charakter aktora i samej postaci kumulują się, kiedy ten domyśla się, iż jego córka może być martwa. Gdy dostaje zatem milczące potwierdzenie tych przeczuć, eksploduje w nim mieszanka bólu, bezsilności, gniewu, ale też i winy spowodowanej tym, że jako ojciec nie potrafił temu zapobiec. I jest to tak silne nagromadzenie negatywnych uczuć, że tego niepozornego, zdawałoby się, mężczyznę ledwo jest w stanie okiełznać grupa policjantów. Obrazek nie do zapomnienia.
korekta: Kornelia Farynowska
