Connect with us

Publicystyka filmowa

FANOWSKIE TEORIE na temat filmów i seriali. TAK ZŁE, że aż dobre!

FANOWSKIE TEORIE to zbiór absurdalnych analiz filmów i seriali. Odkryj, co naprawdę kryje się za ich fabułami!

Published

on

FANOWSKIE TEORIE na temat filmów i seriali. TAK ZŁE, że aż dobre!

W pierwszej kolejności należy zastanowić się, czym jest teoria. A co najważniejsze, czym są teorie fanowskie, o których tak często wspomina się w fandomie i równie często poza nim. Jeżeli chodzi o naukę, to pojęcie to dotyczy nie tylko racjonalizacji pewnych faktów. To także wyjaśnienie, z jakich powodów owe fakty powstają.

Advertisement

Poza słownikiem pojęć potocznych nie jest możliwe znalezienie pełnoprawnej definicji teorii fanowskiej. Można powiedzieć, że jest to nic innego, jak forma współczesnej teorii krytycznej, w której odbiorcy analizują tekst i tworzą nową interpretację wyjaśniającą, „co tak naprawdę się stało”, powołując tym samym oddzielną narrację od narracji lub inny wątek w jej obrębie. To także zestaw założeń, które mają wyjaśnić niedokończone wydarzenie lub serię zdarzeń w książce, filmie lub sadze.

Poniżej przedstawiam wam listę teorii stworzonych przez fanów z kategorii tak złe, że aż dobre, a czasami tak absurdalne, że nawet ja nie byłam w stanie uwierzyć w to, co czytam.

Advertisement

Z Archiwum X

‌Z serialem Archiwum X wiąże się wiele fanowskich teorii. MatPat na swoim kanale na YouTubie wspomina w jednym z materiałów o tym, że tak naprawdę cała fabuła serialu ma miejsce wyłącznie w umyśle naszego bohatera, podczas gdy Scully ma za zadanie pilnować, by kolokwialnie mówiąc, nie zrobił sobie krzywdy.

W moich poszukiwaniach natknęłam się na teorię, zgodnie z którą bohaterka jest nieśmiertelna. Jest to „ciekawa” teoria, ponieważ z jednej strony twórcy serialu non stop rzucają odniesieniami do nieśmiertelności agentki, na dodatek pomysł ten pośrednio potwierdził sam jego twórca, z drugiej – scenarzyści powtarzają cały czas, że miał to być tylko żart. Można by uznać, że z czasem wszyscy zapomnieliby o tej teorii, gdyby nie fakt, iż w odcinku zatytułowanym Mulder And Scully Meet the Were-Monster padły znamienne słowa: „Zapomnij, jestem nieśmiertelna”.

Advertisement

Seria o Jamesie Bondzie

Identycznie sprawa ma się z serią o brytyjskim agencie 007, gdzie teorii fanowskich nie da się zliczyć na palcach jednej ręki. Na pewno większość z was słyszała o tym, że „Bond” nie jest nazwiskiem głównego bohatera, a jedynie pseudonimem przekazywanym kolejnym bohaterom serii.

No bo jak wytłumaczyć, że oficjalnie mamy sześciu agentów o tym samym imieniu i nazwisku. Dodatkowo w Skyfall widzimy masę smaczków, które niejako potwierdzają powyższą teorię – choćby Aston Martin z taką samą rejestracją jak samochód, którym w bondowskiej serii poruszał się Sean Connery. W trakcie researchu trafiłam jednak na artykuł, w którym autorka przedstawia jeszcze bardziej szalony pogląd. Otóż Bond grany przez Daniela Craiga jest synem Bonda Connery’ego, który wyjechał do Stanów, a któremu jako jedynemu udało się uciec z Alcatraz i który ramię w ramię z Nicolasem Cage’em przeciwstawił się Edowi Harrisowi.

Advertisement

Seria o Jamesie Bondzie, część 2

Jeżeli myślicie, że powyższa teoria była zła, to poczekajcie na tę, którą opisała Kaja Klimek. Otóż agent 007 jest nikim innym, jak Władcą Czasu, znanym szerszej publiczności jako Doktor. Tych, którzy nie wiedzą, o czym mówię, odsyłam do serialu BBC Doctor Who. Zgodnie z tą teorią Tardis to Aston Martin, magiczny śrubokręt przeistoczył się w pistolet, podczas gdy towarzyszką głównego bohatera jest nie kto inny, jak Moneypenny. W ten sposób fani tłumaczyli, dlaczego każdy z kolejnych aktorów wcielał się w tę samą postać.

To nic innego jak kolejne regeneracje. Dodatkowo rok 2006 stanowi niejako moment nowego początku (Casino Royale), jak to miało miejsce w świątecznym odcinku serialu, gdzie Doktor otrzymał pakiet kolejnych żyć – regeneracji.

Advertisement

Seria o Jamesie Bondzie, część 3

Jeżeli chodzi o teorie fanowskie, to najpopularniejszy ich rodzaj odnosi się do założenia, zgodnie z którym dana historia rozgrywa się całkowicie w czyjejś wyobraźni bądź w umyśle głównego bohatera. Oczywiście nie mogło ich zabraknąć w kontekście przygód agenta 007. Po seansie Spectre z 2015 roku wiele osób zadawało sobie pytanie o to, czy to tylko taka konwencja, czy jednak skrywa się za tym coś więcej? Fani uznali bowiem, że finałowy happy end, jak i cała scena ucieczki i walki z Blofeldem stanowią wyłącznie senne marzenie, gdyż Bondowi nigdy nie udało się uciec.

Wszystko, co dzieje się w filmie od tego momentu, to wyłącznie jego wyobrażenie na temat tego, co mogłoby się stać, dlatego spektakularny wybuch czy zabijanie kolejnych przeciwników bez najmniejszego problemu nie wywołują w nim żadnych emocji.

Advertisement

Gwiezdne wojny

Nie ma chyba osoby, która nie natknęłaby się na różnego rodzaju żarty na temat tego, że szturmowcy nigdy nie trafiają w żaden cel. Niemniej fandom postanowił skupić się na tworzeniu wymyślnych teorii na ten temat. Jeden z użytkowników Reddita wpadł na pomysł, że szturmowcy nie są w stanie trafić żadnego z bohaterów dlatego, że im zabroniono… a nasi protagoniści mają bez problemu wpaść w pułapkę przygotowaną przez Lorda Vadera.

Powyższe rozumowanie opiera się na spostrzeżeniu, że Imperium było w stanie podbić praktycznie całą galaktykę, a nie może sobie poradzić z grupą rebeliantów. Wskazuje się, że na rozkaz głównego antagonisty szturmowcy nie mogli zrobić krzywdy żadnemu bohaterowi oryginalnej trylogii.

Advertisement

X-Men Geneza: Wolverine

Uwielbiam całe uniwersum X-Menów i tak, zdaję sobie sprawę, że większość filmów jest strasznie słaba albo tragicznie słaba. Nie inaczej jest z filmem X-Men Geneza: Wolverine, który zaliczam do kategorii tak złe, że aż dobre, a na którego seansie bez wątpienia bawiłam się świetnie.

Warto jednak pochylić się nad kolejną teorią z Reddita, gdzie fan naszego tytułowego bohatera wskazał, iż niepowodzenie filmu było celowe, gdyż mamy do czynienia z propagandą mającą na celu zachęcenie ludzi do tego, by nienawidzili mutantów. Autor teorii wskazuje nie tylko na całkowite pominięcie wątków z poprzednich filmów, ale także na dość dziwne wybory, jeżeli chodzi o konstruowanie narracji. Jego zdaniem miało to pokazać publiczności, że mutanci są mało „fajni”.

Advertisement

Harry Potter

Jeżeli chodzi o uniwersum Harry’ego Pottera, natknęłam się na dość interesującą teorię. Otóż muzyk Kanye West w przeddzień wydania swojego nowego albumu na oficjalnym twitterowym koncie uraczył fanów serią dziwacznych wiadomości, gdzie wypowiadał się na temat Billa Cosby’ego czy ewentualnej pożyczki od Marka Zuckerberga, obecnego CEO Facebooka. Nikt tak naprawdę do końca nie wiedział, o co w tym wszystkim chodzi, dopóki nie pojawiła się teoria przedstawiona przez CollegeHumor.

Okazało się, że pierwsze litery dziwacznych tweetów gwiazdora tworzą zdanie – „I am Lord Voldemort”. I muszę powiedzieć, że na ile znam Kanye’a, nie jest to tak nieprawdopodobne, jak mogłoby się początkowo wydawać.

Advertisement

Sherlocktajemniczy czwarty odcinek

Na koniec chciałabym wspomnieć o moim ulubionym serialu z gatunku guilty pleasure, czyli Sherlocku od BBC. W tym przypadku teorii fanowskich jest tak dużo, że trudno było wybrać coś naprawdę godnego uwagi. Postanowiłam się skupić na sekretnym czwartym odcinku. Po zakończeniu czwartego sezonu większość osób była przekonana o tym, że istnieje jeszcze jeden odcinek, który był filmowany w tym samym czasie, co pozostałe, a twórcy na przestrzeni całego sezonu umieścili wskazówki na temat emisji tajemniczego epizodu. Zaczęło się od drugiego odcinka, kiedy to Sherlock mówi – „People always give up after three…”.

Do tego fani byli 100% przekonani o tym, że cały czwarty sezon jest niczym więcej aniżeli halucynacją głównego bohatera albo sekwencją, która dzieje się w jego umyśle, dlatego konieczne było pojawienie się sekretnego czwartego odcinka, by wszystko naprawić. Oliwy do ognia dolewał fakt, iż strona BBC przez jakiś czas wyświetlała błąd 404. Okazało się, że tydzień po emisji ostatniego odcinka wyświetlony zostanie film zatytułowany Apple Tree Yard (Mroczny zaułek), gdzie w główną bohaterkę wciela się Emily Watson, co budziło skojarzenia z Johnem Watsonem. Fani szukali powiązań z tytułem i znaleźli – w scenie, gdy John zajmuje się małą Rosie, na ścianie namalowane jest wielkie drzewo z jabłkami.

Advertisement

Oczywiście jakie było zdziwienie, że Apple Tree Yard nie miało nic wspólnego z Sherlockiem. Powyższa teoria miała potwierdzić, że Steven Moffat jest geniuszem, a nie złym showrunnerem. Czwarty sezon był tak zły, że fani serialu musieli wymyślić sekretny odcinek.

A jakie są wasze ulubione złe teorie, które w ostatecznym rozrachunku okazują się dobre?

Advertisement

Chociaż docenia żelazny kanon kina, bardziej interesuje ją poszukiwanie takich filmów, które są już niepopularne i zapomniane. Wielka fanka kina klasy Z oraz Sherlocka Holmesa. Na co dzień uczestniczka seminarium doktoranckiego (Kulturoznawstwo), która marzy by zostać żoną Davida Lyncha.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *