Connect with us

Publicystyka filmowa

ALICJO, SŁODKA ALICJO (1976). Terror w kościele

ALICJO, SŁODKA ALICJO to krwawy horror, w którym makabryczna zbrodnia w kościele rzuca cień na niewinność dzieci. Jakie tajemnice skrywa Alice?

Published

on

ALICJO, SŁODKA ALICJO (1976). Terror w kościele

 

O filmie Alicjo, słodka Alicjo Alfreda Sole’a chciałem napisać od dawna, a maj wydał mi się na to idealnym miesiącem ze względu na tematykę komunijną. Tymczasem od kilku tygodni cała Polska żyje premierą dokumentu braci Sekielskich Tylko nie mów nikomu poświęconego pedofilii w Kościele. I choć fabuła amerykańskiego horroru z 1976 roku nie porusza bezpośrednio tego problemu, obecna atmosfera społeczna znacząco rzutuje na seans filmu, którego elementy antykościelne są tym mocniej wyróżnione. Jest to wyjątkowo krwawa i paskudna układanka, z Kościołem katolickim w jednej z głównych ról; pytanie, jak bardzo negatywnej.

Advertisement

Rok 1961. Podczas ceremonii Pierwszej Komunii Świętej dochodzi do makabrycznej zbrodni – w zakrystii zostaje uduszona, a następnie podpalona 9-letnia Karen (w tej roli debiutująca w kinie Brooke Shields). Podejrzenia padają na jej siostrę, zaledwie trzy lata starszą Alice, która zdradza skłonności patologiczne. Czy to jednak możliwe, aby dziewczynka zabiła swoją siostrę? Jaki miała motyw?

Kino grozy nauczyło nas, że i dzieci bywają potworami – kilka miesięcy temu przypomniałem Sierotę, fantastyczny przykład dreszczowca o złym dziecku. Jednak Alicjo, słodka Alicjo (w oryginale pierwotnie zatytułowany Communion) ucieka od prostej kategoryzacji. Tytułowa bohaterka jest bezczelna, agresywna, nieprzyzwoita, a nawet zwyrodniała, scenariusz zaś, napisany przez Rosemary Ritvo i Sole’a, początkowo żywo interesuje się znalezieniem powodu takiego stanu rzeczy.

Advertisement

Jest w Alice coś nienaturalnego, choć aż trudno uwierzyć, że wcielająca się w nią Paula Sheppard podczas realizacji filmu miała 19 lat! Tłumaczy to jednak zarówno dorosły tembr głosu bohaterki, jak i swobodę twórców w umieszczaniu jej w scenach – dla dziecięcego aktora – nieodpowiednich.

W jednej z nich Alice staje się celem ataku właściciela domu, w którym mieszka, niezwykle otyłego i obrzydliwego pana Alphonso. Reżyser niejednokrotnie pokazuje, że to 12-latka prowokuje mężczyznę, ale nie zmienia to faktu, że dopuścił się on molestowania. Innym razem dwóch policjantów rozmawia o jej lubieżnym spojrzeniu i piersiach, które rzekomo chciała, żeby dotknęli, choć ja nie dostrzegłem tam takiej intencji. Być może zatem Sole nie czyni z Alice złego dziecka, lecz takie, które zwyczajnie przestało być dzieckiem w oczach innych. Łatwiej wtedy je oskarżyć i uczynić z niego swoją ofiarę, również w wymiarze seksualnym.

Advertisement

Pytanie o to, co się stało z niewinnością tytułowej bohaterki, czai się podprogowo pomiędzy próbą rozwiązania tajemnicy śmierci jej młodszej siostry oraz kolejnymi morderstwami a coraz mocniej zaznaczającymi swoją obecność elementami religijnymi.

Horror przybiera tu postać ukrytego pod przezroczystą maską mordercy, ubranego w żółty płaszcz przeciwdeszczowy. Wcześniej widzimy, że tak samo chodzi ubrana Alice, ma też identyczną maskę – bez względu na to, czy to ona zabija, trudno nie utożsamiać jej z niebezpieczeństwem. Reżyser, otwarcie inspirujący się powstałym trzy lata wcześniej Nie oglądaj się teraz, w podobnej manierze kreuje atmosferę grozy wokół niemal identycznie wyglądającej figury, a jeszcze zanim ktokolwiek zginie, serwuje nam mistrzowski jump scare.

Advertisement

Moment, w którym Alice straszy Karen, ściągając z twarzy maskę i ujawniając znajdujące się pod nią pomarszczone oblicze starca (w rzeczywistości wygląda to na kolejną maskę), jest zarazem hołdem dla arcydzieła Nicolasa Roega i bardzo wczesnym sygnałem dowodzącym tego, że główna bohaterka już dawno pożegnała się z dziecięcą niewinnością. Dalej mamy okrutny mord na dziecku, gwałtowne ataki nożownika oraz posępny klimat, ale po pewnym czasie próba wyjaśnienia natury Alice ustępuje miejsca krytyce Kościoła katolickiego.

Sole sugeruje, że wychowanie w wierze katolickiej jest niewystarczające i złudne – w najlepszym wypadku prowadzi donikąd, w najgorszym wpycha wprost w objęcia szaleństwa. Potwierdzenie takiego myślenia znajdujemy już podczas czołówki filmu. Oglądamy wtedy modlącą się dziewczynkę, trzymającą w dłoniach krzyż, który zakończony jest ostrzem. Mało to subtelne, ale warto wiedzieć, że dla reżysera Alicjo, słodka Alicjo była to forma odwetu na społeczności katolickiej, która poprzedni jego film – erotyczną satyrę Deep Sleep – sprawnie usunęła z kin, zarzucając jej niecenzuralność.

Advertisement

Być może dlatego bohaterowie jego horroru są pokazani albo jako histerycy, albo osoby wyjątkowo oschłe, pozbawione emocji, a może i uczuć. W tej pierwszej kategorii prym wiodą matka dziewczynek i ich ciotka, w tej drugiej ojciec, który opuścił rodzinę kilka lat wcześniej, zakładając nową. Podobnie postać księdza, ojca Toma, sprowadza się do roli mało wyrazistego i w gruncie rzeczy nieudolnego kapłana, który chce pomóc pogrążonej w żałobie rodzinie, ale nie potrafi. Dostrzega niepokojące zachowanie Alice, a nawet informuje o tym szkołę, lecz już nie jej najbliższych. Ostatecznie pozwala kiełkować złu w swym najbliższym otoczeniu, będąc kompletnie tego nieświadomym.

Niestety w momencie, kiedy otrzymujemy potwierdzenie tożsamości mordercy i poznajemy jego motywację, film traci swą siłę. Przestaje być próbą diagnozy dziecka, którego wina wcale nie musi wynikać z zamordowania siostry; Alice jest ukazana jako zła, lecz ostatecznie nie dowiadujemy się niczego konkretnego o przyczynie jej zachowania. Również ostrze krytyki Kościoła jest zwyczajnie tępe, w ostatecznym rozrachunku wskazujące palcem przede wszystkim na tych, którzy wierzą za mocno i nienawistnie. Sole nie jest na tyle nierozważny, aby powiedzieć wprost, że religia czyni z nas psychopatów, ale też nie potrafi znaleźć innego rozwiązania dla swojego filmu.

Advertisement

To nie znaczy, że Alicjo, słodka Alicjo staje się rozczarowującym horrorem. Zwłaszcza w pierwszej połowie jest to wybitnie przerażający film, znakomicie oddający brudny realizm ówczesnego kina, atmosferę potworności związanej z okrutnym mordem oraz niepokój wywołany przy użyciu religijnej symboliki. Bardziej jednak niż to alarmujące jest spojrzenie na dziecko przez pryzmat kompletnego braku oznak niewinności, naiwności i tego wszystkiego, co kojarzy się z dzieciństwem. Ale to, że tego nie widać, nie znaczy, że tego nie ma.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *