search
REKLAMA
Zestawienie

5 FILMÓW do obejrzenia ZAMIAST BAD BOYA

Mikołaj Lewalski

23 lutego 2020

REKLAMA

Jaki jest Bad Boy, każdy widzi: szokowanie tanią przemocą (niech ten Vega wreszcie nakręci slasher, bo ewidentnie ma ciągoty), serwowanie kabaretowych żartów z nadwagi i impotencji (he, he, nie staje), silne kobiety przepuszczone przez filtr wyobraźni reżysera (obowiązkowo suki używające seksu jako broni) – generalnie stara śpiewka, nic nowego. Buńczuczne zapowiedzi “rozliczenia się” z brutalną rzeczywistością polskiej piłki nożnej naturalnie można włożyć między bajki, scenariusz rozłazi się na wszystkie strony, a clou programu tradycyjnie polega na efekciarskiej sensacji i anegdotycznych scenkach, w zamierzeniu komediowych. Jeśli jesteście spragnieni nieco lepszej filmowej rozrywki przepełnionej piłkarskim duchem, zachęcam do obejrzenia tych pięciu produkcji.

Diego

Na początek dobry dokument o legendzie świata sportu. Diego to obraz pozbawiony przebojowych zakłamań i prób zaklinania rzeczywistości pod górnolotną tezę. Utalentowany dokumentalista Asif Kapadia nie jest zainteresowany medialnym fenomenem piłkarza, a raczej faktycznym zrozumieniem człowieka, o którym opowiada w swoim filmie. Dzięki temu widz otrzymuje wyjątkowy wgląd w życie i osobowość Maradony, co pozwala mu przynajmniej w jakimś stopniu zrozumieć prawdziwą naturę sportowca. Odbiór dzieła zdecydowanie zyskuje na przemyślanej formie i ewidentnej niechęci Kapadii do nudnawych rozwiązań typowych dla kina dokumentalnego. Diego to pozycja obowiązkowa nie tylko dla fanów piłki nożnej.

Mecz w piekle oraz Ucieczka do zwycięstwa

Po co babrać się w patologicznym nurcie współczesnego polskiego kina, skoro można obcować z kultowym, nagradzanym i remake’owanym węgierskim dziełem? Po co patrzeć na Stramowskiego i Królikowskiego, skoro można oglądać młodego Michaela Caine’a, Maxa von Sydowa i Sylvestra Stallone’a? Mecz w piekle to mająca premierę w 1961 roku produkcja opowiadająca porywającą historię meczu między hitlerowcami a węgierskimi więźniami wojennymi. Rzeczona rozgrywka ma się odbyć w urodziny Adolfa Hitlera, a przyszłość zawodników z oczywistych względów jest bardzo niepewna. To angażujące emocjonalnie kino i wielki sukces wielokrotnie nagradzanego reżysera, Zoltána Fábriego. Nakręcony 20 lat później remake Ucieczka do zwycięstwa uważany jest za dzieło godne swojego pierwowzoru i zasługujące na uwagę także współcześnie.

Offside

Interesujące spojrzenie na dość egzotyczny dla nas świat irańskich kibiców, a konkretnie kibicek, dla których wspieranie ukochanych drużyn wiąże się z poważnymi komplikacjami. W Iranie kobiety nie mają bowiem wstępu na stadiony, co tłumaczone jest wysokim ryzykiem wystąpienia agresywnych zachowań w stosunku do nich. Zainspirowana buntowniczą postawą córki reżysera opowieść koncentruje się na szóstce młodych dziewczyn, które włamują się na eliminacje do mundialu 2006, pomimo obowiązującego zakazu i potencjalnych konsekwencji. Dynamika relacji między bohaterkami i wymowny wydźwięk ich starć z systemem w połączeniu z błyskotliwym komentarzem reżysera współtworzą zaskakująco lekkie, ale skłaniające do refleksji dzieło.

Przeklęta liga

Zanim Tom Hooper zaczął nudzić przeciętnymi biografiami (Dziewczyna z portretu) i torturować kotami z piekła rodem (wiadomo), zdarzyło mu się nakręcić wyjątkowo udany obraz przedstawiający piłkarski świat z perspektywy trenera drużyny. Luźno oparta na prawdziwych wydarzeniach (film jest adaptacją powieści opisującej mocno fikcyjną wersję zdarzeń) Przeklęta liga nawiązuje do losów Leeds United i walczącego z nieczystymi zagraniami klubu trenera, Briana Clougha. W postać Clougha wciela się Michael Sheen, a jego brawurowy występ to zdecydowanie najjaśniejszy punkt całego filmu. Warto tu zaznaczyć, że interesujący scenariusz i kapitalna główna rola mogą nie wystarczyć, jeśli dobrze znacie historię krótkiej kariery Clougha w Leeds United i oczekujecie wiernego odwzorowania jej na ekranie. Podobnie jak literacki pierwowzór, Przeklęta liga mocno odchodzi od prawdy i opowiada inspirowaną nimi, ale jednak własną historię. Zdecydowanie warto się z nią zapoznać, zakładając, że nie przeszkadza wam liberalne podejście do wydarzeń historycznych.

Hooligans


Tego filmu nie mogło tu zabraknąć. Romantyczna fantazja o odkryciu w sobie sprawczości za sprawą kibolskiego stylu życia i akceptacji przybranej rodziny z pewnością przemówi do wielu, pomimo swojej oczywistej naiwności. Rzeczywistość Hooligans mocno rozmija się z prawidłami prawdziwego świata, ale służy to odpowiedniemu opowiedzeniu angażującej historii pełnej uniwersalnych emocji i filmowych archetypów. Cała fabuła powiela bowiem starszy niż kino schemat wędrówki bohatera wyrwanego z rutyny i odkrywającego siebie na nowo pod okiem doświadczonego mentora. Nie bez powodu te motywy przewijają się przez dzieła kultury od zarania dziejów: są one niezwykle efektywne, szczególnie w połączeniu z kompetentnym wykonaniem. Tu największe oklaski należą się świetnie obsadzonej trójce aktorów – Elijah Wood, Charlie Hunnam i Leo Gregory kreują pełnokrwiste postaci, dla których warto nadrobić Hooligans albo przypomnieć sobie ten film po latach.

* Jeśli macie ochotę na kibolstwo w mniej baśniowym wydaniu, lepszym wyborem może się okazać The Football Factory. Tutaj nie mamy pięknie rozpisanej wewnętrznej podróży protagonisty; w zamian otrzymujemy niekiedy przywodzący na myśl dokument mocny obraz brutalnej rzeczywistości mężczyzn żyjących od jednej rozróby do następnej.

Bonus: Bracia

Co ten film ma wspólnego z piłką nożną? Absolutnie nic. Pomyślałem o nim w kontekście Bad Boya z powodu dynamiki relacji między postaciami, a konkretnie dwójką braci i kobietą uwikłaną emocjonalnie w relację z jednym i drugim. Z tym że podczas gdy obraz Vegi w prostacki sposób zestawia fascynującego dla kobiety brata-kibola z gliniarzem-impotentem, Bracia eksplorują trudny (i zwykle kiczowaty na ekranie) temat trójkąta miłosnego ze stosownym wyczuciem, głębią i dramatyzmem. Nie jest to film wolny od problemów, ale tam, gdzie niedomaga scenariusz, poziom całości utrzymują świetne role Tobeya Maguire’a, Jake’a Gyllenhaala i Natalie Portman. Wyjątkowo pamiętny jest występ tego pierwszego i choć spotkałem się z głosami, że Jake i Tobey powinni byli mieć zamienione role, osobiście uważam, że obaj doskonale kreują swoich bohaterów; miło też zobaczyć Maguire’a w zupełnie innym wydaniu niż zwykle. Podsumowując: jeśli intryguje was złożoność tego typu relacji, nie musicie zadowalać się Bad Boyem ani szukać dalej.

Avatar

Mikołaj Lewalski

REKLAMA