Publicystyka filmowa
Ninja, astronauta, chemik i szermierz, czyli co właściwie potrafi JAMES BOND
JAMES BOND to mistrz wszechstronności – od szermierki po astronautykę. Odkryj, jakie umiejętności czyni go niezrównanym agentem!
Powszechnie uważa się, że James Bond potrafi zrobić wszystko i w swoich dwudziestu czterech przygodach zmierzył się już z każdym możliwym wyzwaniem. I trudno tym opiniom się dziwić, ale z kronikarskiego obowiązku przeanalizujmy dokładnie i rzeczowo umiejętności agenta 007.
Uwaga! Poniższe zestawienie jest wynikiem własnych badań w terenie, tj. odświeżenia wszystkich filmów o Jamesie Bondzie, od Doktora No po Spectre, tym razem z notatnikiem i długopisem w dłoniach. Jeśli wkradły się tutaj jakiekolwiek braki czy pomyłki, ogromna prośba o ich zgłaszanie. Ostatecznie nie jestem słynnym agentem MI6 i popełniam błędy.
Broń
Licencja na zabijanie zobowiązuje. James Bond już od Doktora No sprawnie posługiwał się oczywiście zwykłym pistoletem, który jest jego podstawowym narzędziem pracy. W Pozdrowieniach z Rosji również nożem, strzelbą snajperską (a w W obliczu śmierci snajperskim karabinem) i rakietnicą, a także wybuchowym plastikiem (trochę pokrewnie – w Szpiegu, który mnie kochał granatem, w Skyfall dynamitem).
W Operacji Piorun strzelbą i harpunem, w Tajnej służbie Jej Królewskiej Mości pistoletem maszynowym, w Żyj i pozwól umrzeć rewolwerem i maczetą, zaś w Moonrakerze szpadą. W Ośmiorniczce do arsenału dodał karabin i miecz. W Jutro nie umiera nigdy udowodnił, że niestraszna mu obsługa miny czy rakietnicy. W Casino Royale specyficznie wykorzystał jako broń pistolet na gwoździe.
Transport
James Bond ma nie tylko licencję na zabijanie, ale też z pewnością na prowadzenie aut osobowych, co robił często i w każdej odsłonie serii, począwszy od Doktora No. Wyjątkowo dobrze zna się na tych mu współczesnych, jak i klasykach, co udowodnił np. w Goldfingerze i Spectre. W Pozdrowieniach z Rosji pokazał, że niestraszne mu też prowadzenie większych pojazdów, jak auto ciężarowe, potem w Żyj i pozwól umrzeć – autobus, w Zabójczym widoku – wóz strażacki, w Licencji na zabijanie – potężny tir.
W filmie Diamenty są wieczne kierował mniejszymi (trójkołowy quad) i… specyficznymi (łazik). Także w Pozdrowieniach… nie był mu obcy transport wodny – tam w postaci łodzi motorowej, później w Szpiegu, który mnie kochał z dumą dosiadł też skuter wodny (a w Zabójczym widoku – śnieżny…), w Moonrakerze zaś pokierował gondolą. W Żyje się tylko dwa razy zdobył z kolei po raz pierwszy powietrze, sprawnie pilotując helikopter, a swoje podniebne przygody kontynuował na paralotni (Żyj i pozwól umrzeć), w hydroplanie (Człowiek ze złotym pistoletem), w zwykłym samolocie (Ośmiorniczka) i myśliwcu (Jutro nie umiera nigdy).
Nie miał też problemów z jazdą konną (po raz pierwszy tę umiejętnością pochwalić się mógł Bond o twarzy George’a Lazenby’ego w W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości) czy na wielbłądzie (w Szpiegu, który mnie kochał). Dopiero w Goldeneye dosiadł motocyklu, ale też od razu pokierował… czołgiem. Listę specyficznych pojazdów agenta 007 zamknijmy naziemnym poduszkowcem, lodową bojerą (oba ze Śmierć nadejdzie jutro) i koparką (Skyfall).
Gry i sport
Przejdźmy do rozrywki. James Bond od Doktora No kochał grę w bakarat, który bywa nazywany wręcz grą Jamesa Bonda. W tym samym filmie udowodnił, że nie ma problemu z postawieniem pasjansa, a w Żyj i pozwól umrzeć, że zna się na tarocie. Z innych gier towarzyskich, w które agent 007 z powodzeniem grywał, wymienić można kości i ruletkę (Diamenty są wieczne), remika (Żyj i pozwól umrzeć), blackjacka (Licencja na zabijanie). Zaskakująco późno, bo dopiero w Casino Royale, usiadł zaś do stołu pokerowego.
W Goldfingerze okazał się wybornym graczem golfowym, niestraszne było mu nurkowanie oraz skoki spadochronowe. Jazdą na nartach i w bobsleju pochwalić się mógł w W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości. W Tylko dla twoich oczu sprawnie wspinał się po górach, a w Ośmorniczce skakał… na lianach. Skakał też na bungee (Goldeneye), był świetnym szermierzem i sprawnym surferem (obie umiejętności zaczerpnięte ze Śmierć nadejdzie jutro). Odbył też trening ninja (Żyje się tylko dwa razy).
Znajomość języków i inna wiedza
Znane języki? Oczywiście rodzimy angielski, ale też japoński (Żyje się tylko dwa razy), niemiecki (Diamenty są wieczne), włoski (Żyj i pozwól umrzeć), arabski, rosyjski (Szpieg, który mnie kochał), portugalski (Moonraker), hiszpański, grecki (Tylko dla twoich oczu), słowacki, przynajmniej jeden z języków urzędowych mieszkańców Afganistanu (W obliczu śmierci) i duński (Jutro nie umiera nigdy).
Na koniec trochę wiedzy i innych przydatnych umiejętności. W Doktorze No James Bond udowodnił, że doskonale zna się na alkoholach i potrafi obsługiwać licznik Geigera. W Pozdrowieniach z Rosji nie miał problemu z udzieleniem pierwszej pomocy. W Goldfingerze wykazał się znajomością gazów i broni masowego rażenia, a w Żyje się tylko dwa razy światowej kuchni. We W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości zaś perfum, motyli i genologii.
W Diamenty są wieczne obsługiwał gaśnicę i dźwig, znał się na rynku diamentów. W Żyj pozwól umrzeć obsługiwał ekspres, sprawnie łowił ryby i udowodnił, że niestraszny mu alfabet Morse’a. Już w Człowieku ze złotym pistoletem wykazał się znajomością zwyczajów toreadorów, topografii Hongkongu, chemii i przyrządów do uzyskiwania energii słonecznej, używał też walkie-talkie. Szpieg, który mnie kochał przyniósł kolejną praktyczną wiedzę Jamesa Bonda – bez problemu nazywał pieśni religijne i ryby oceaniczne, obsługiwał ponadto elektromagnes.
Dużą wszechstronnością wykazał się również w Moonrakerze, gdzie z jednej strony obsługiwał kosmiczną technologię, a z drugiej doskonale znał się na architekturze historycznej i botanice, sprawnie otworzył też zamek wytrychem. Tylko dla twoich oczu to już znajomość chińskich powiedzeń, bezproblemowe rozpoznawanie opium i obsługa sprzętu do działań podwodnych. Dużą wrażliwość na sztukę wykazał agent 007 w Ośmiorniczce, a do listy tematów z zakresu jego wiedzy dopisać mogliśmy też znajomość środków psychodelicznych.
Zabójczy widok to już specjalistyczna znajomość skutków działania bomby nuklearnej, otwieranie sejfu przy użyciu słuchawek lekarskich, podłączanie skrzynki telefonicznej, pieczenie tarty. Bond o twarzy Timothy’ego Daltona znał się na anatomii, wiolonczelach, historii (W obliczu śmierci), a także rekinach i obsłudze komputera (Licencja na zabijanie). Ten grany przez Pierce’a Brosnana do listy dopisał bezproblemowe rozpoznawanie akcentu, rejestracji samochodowych, rosyjskich systemów zabezpieczeń i znajomość mitologii rzymskiej (Goldenye), a także psychologii, budowy i obsługi łodzi podwodnej (Świat to za mało) oraz znajomość cygar i ornitologii (Śmierć nadejdzie jutro). W Casino Royale zaczął komponować autorskie drinki.
A do tego te wszystkie cudowne, mniej lub bardziej dalekie od realnego świata gadżety, którymi często agent 007 posługiwał się bez przeczytania nawet skrótowej instrukcji…
Przyznajcie, że to dość imponujące dossier. Ale prawie sześćdziesiąt lat w terenie robi swoje.
