News
Legendarny film SCI-FI, który ukształtował STAR TREK i zasługuje na REMAKE
W świecie sci-fi Star Trek uznawany jest za produkcję najwyższej klasy, jednak niewielu fanów wie, że serial czerpał inspirację z klasycznego filmu sci-fi.
W świecie science fiction Star Trek uznawany jest za produkcję najwyższej klasy, jednak niewielu fanów wie, że serial Gene’a Roddenberry’ego czerpał inspirację z klasycznego filmu sci-fi – Zakazana Planeta, o czym przypomina Collider.
Zakazana Planeta opowiada historię Johna J. Adamsa, który prowadzi międzygwiezdną ekspedycję na planetę Altair IV. Jedynymi ocalałymi z poprzedniej wyprawy są naukowiec Edward Morbius, jego córka Alta oraz mechaniczny pomocnik robot Robby. Film wprowadził wiele przełomowych koncepcji – od odwrócenia schematu inwazji obcych po ikoniczną sztuczną inteligencję, torującą drogę takim postaciom jak Data ze Star Trek.

Oryginalny serial jest naszpikowany odniesieniami do tej produkcji – oznaczenie U.S.S. Enterprise 1701 pochodzi z kwestii z Zakazanej Planety a sam Altair IV pojawia się jako planeta odwiedzana przez jego załogę. Choć zapytany o to powiązanie Roddenberry udzielił wymijającej odpowiedzi, twierdząc, że myślał o filmie tylko po to, by unikać jego błędów, jasne jest, powiązania nie są przypadkowe.
Przez lata podejmowano próby rebootu Zakazanej Planety. Najdalej zaszedł twórca Babilon 5, J. Michael Straczynski, jednak projekt niestety nie doszedł do skutku. Ostatnio Warner Bros. ogłosiło kolejne podejście z Brianem K. Vaughnem (Lost, Pod kopułą) jako scenarzystą. Udział Vaughna dobrze mu wróży. Potencjalny remake mógłby wprowadzić nowe pokolenie w tę ikoniczną historię. Star Trek może być znany z eksplorowania ostatecznej granicy kosmosu, ale to właśnie Zakazana planeta sprawiła, że w ogóle wyleciał.

Jakub Piwoński pisał o nich na łamach film.org.pl w ten sposób: Zakazana planeta to pierwszy film, którego akcja w całości rozgrywa się poza Ziemią. Dla wielu twórców stała się zatem niezwykle cenną inspiracją – twórca serii Star Trek, Gene Roddenberry, przyznał, że słynnego serialu nie byłoby bez Zakazanej planety. By ta niezwykle plastyczna wizja była możliwa do zrealizowania, musiano zgromadzić zatem o wiele większy budżet, niż zwykle miało to miejsce.[…] Nie obraziłbym się, gdyby postępująca dzisiaj moda na odświeżanie starych filmów objęła też film Freda M. Wilcoxa.

