search
REKLAMA
Wywiad

Wywiad ze SŁAWOMIREM FABICKIM, reżyserem serialu SZADŹ. „Zawsze lubiłem w kinie postaci dociśnięte do muru”

Janek Brzozowski

12 maja 2021

REKLAMA

Rozmawiamy ze Sławomirem Fabickim, reżyserem serialu Szadź oraz takich filmów jak Męska sprawa, Z odzysku i Miłość.

Chciałbym teraz przejść do pytań bardziej ogólnych, dotyczących generalnie pańskiej twórczości. Myślę, że da się zauważyć w niej pewną tendencję – od filmów pełnometrażowych do seriali. Czy znajduje Pan większą satysfakcję w pracy nad serialami? Czy planuje Pan jeszcze kiedyś powrócić do filmów pełnometrażowych? Czy czuje Pan w ogóle taką potrzebę?

Lubię realizować seriale. Daje mi to dużo satysfakcji. Pracuję z wieloma znakomitymi aktorami czy też operatorami. Lubię pracę na planie i kontakt z ludźmi, z którymi współpracuję A przy Szadzi miałem naprawdę wspaniałą ekipę. Oczywiście, planuję też powrócić do filmów. Mam już od paru lat dwa projekty, które chcę zrealizować.

Jeden projekt dotyczy dwóch sióstr, które jadą do Szwajcarii samochodem. W głównych rolach: Magdalena Cielecka i Marta Nieradkiewicz. Starsza z nich, grana przez Magdalenę Cielecką, jest terminalnie chora na raka i chce popełnić samobójstwo wspomagane. Marta Nieradkiewicz gra natomiast młodszą siostrę, która chce ją od tego odwieść, czując, że jeszcze nie czas. Byłby to więc kameralny dramat, dotyczący dylematów wyboru. Czy człowiek może decydować o drugim człowieku, o jego wyborze życia lub śmierci? Czy można pogodzić się z tym, że ktoś bliski chce odejść z tego świata na własnych warunkach? Zdjęcia mają rozpocząć się jesienią tego roku.

Drugi projekt jest zupełnie inny. Oparty na powieści mojej żony Joanny Fabickiej, Rutce, która zdobyła na świecie wiele nagród. To jest historia przyjaźni współczesnej dziewczynki z duchem Żydówki z getta łódzkiego. Nasza bohaterka przenosi się w rzeczywistość getta i tam, razem z tytułową Rutką, wyrusza na poszukiwania jej rodziców. Film byłby o przeszłości, o tym, że trzeba pamiętać, ale też o sile wielkiej przyjaźni oraz wielkiej wyobraźni dziecka. To są dwa scenariusze, które są już gotowe i czekają.

Widzę, że w pańskiej twórczości często centralne miejsce zajmują dzieci. Teraz opowiedział mi Pan o Rutce, w głowie mam oczywiście Męską sprawę, ale też Szadź, w której ważną rolę odgrywa traumatyczne dzieciństwo bohaterów oraz ich potomstwo.

No tak, ponieważ, wie Pan, dzieci są lustrem dorosłych. Postać dziecka może dużo powiedzieć o świecie dorosłych i naszej aktualnej ludzkiej kondycji. Bohater dziecięcy przedstawia przede wszystkim konflikt w świecie dorosłych – i jak ten konflikt go dotyka i niszczy. Tak było właśnie w Męskiej sprawie, w której postać dziecka pokazywała świat dorosłych i świat przemocy – zarówno psychicznej, jak i fizycznej.

Chciałem właśnie nawiązać do przemocy wobec dzieci, ponieważ znalazłem informację, że pracował Pan przy kampanii społecznej „Dzieciństwo bez przemocy”. Musi to być bliski Panu temat.

Tak, przemoc wobec dzieci mnie bardzo porusza, ponieważ my, dorośli, jesteśmy za nie odpowiedzialni, a dzieci są bezbronne. To my je wychowujemy, kształtujemy i to my za nie odpowiadamy.

Szukając jakiegoś klucza do pańskiej twórczości, wydało mi się, że takim punktem wspólnym większości Pańskich dzieł jest właśnie akt przemocy. Od Męskiej sprawy, w której obecna jest przemoc wobec dziecka; potem w Z odzysku, w którym bohater nie potrafi wydostać się z kręgu przemocy; później w Miłości, w której pojawia się przemoc seksualna (gwałt) oraz emocjonalna w związku wystawionym na próbę; w końcu w Szadzi, chodzi oczywiście o przemoc seryjnego mordercy, ale również traumy z dzieciństwa. Nawet w slapstickowym filmie krótkometrażowym z początków kariery, Kaśka, bimber i motocykl, ta przemoc jest obecna w formie rywalizacji o kobietę zakończonej bijatyką na pięści. Jak to się dzieje, że ta przemoc jest stale obecna? Co Pana w niej fascynuje?

Nie wiem, nie analizowałem tego nigdy w ten sposób. Staram się zawsze, przynajmniej jeżeli chodzi o filmy, przekazać światu to, co mnie osobiście dotyka. Nie szukać recepty na problemy, które poruszam, ale zadawać widzom pytania: a co by było, gdybyście wy znaleźli się w takiej sytuacji? Tak że – nie wiem. Może po prostu zawsze lubiłem w kinie postaci dociśnięte do muru – ktoś ma mur za plecami i już nie może się cofnąć. Może tylko zareagować, czyli iść do przodu i przezwyciężyć przeszkodę albo po prostu zginąć. To mnie zawsze pociągało – bohater w ekstremalnych sytuacjach, okolicznościach i wybory, których musi dokonywać.

W ostatnim pytaniu chciałbym zagadnąć o Wernera Herzoga. Znalazłem informację, że to jeden z Pana ulubionych reżyserów. Co Pana przede wszystkim interesuje w kinie Herzoga i czy są jakieś elementy, które stara się pan przeszczepić do własnej twórczości?

Chyba nie, fascynację Herzogiem przeżywałem, gdy byłem nastolatkiem – kiedy zacząłem oglądać kino świadomie. Herzog też zawsze opowiadał o outsiderach, a ja zawsze czułem pewną więź z outsiderami, ludźmi niedostosowanymi. Takimi jak w Nawet karły były kiedyś małe, Stroszku, Woyezecku czy Szklanym sercu. Herzog zawsze opisywał świat, w którym bohater jest nieprzystosowany, i ten świat lub idea, którą w nim zaszczepił, go niszczy – tak jak w Fitzcarraldo czy Aguirre, gniewie bożym.

Skoro Herzog był nastoletnią fascynacją, to może znalazł Pan już innego reżysera, który byłby Panu bliski?

Chyba Michael Haneke. To reżyser niezwykle świadomy tematu, który porusza, a porusza zazwyczaj tematy bardzo ważne. Zdarza się nawet, że wybiega z tymi tematami w przyszłość. Tak było chociażby w przypadku Benny’s Video – kiedy jeszcze nie mówiło się o fascynacji młodzieży medium telewizji, Internetem, podglądaniem, to on już ten temat poruszył. I tak jak bohaterem pierwszej części filmu jest rzeczywiście tytułowy Benny, tak w drugiej na pierwszy plan wysuwają się jego rodzice, którzy muszą zmierzyć się ze świadomością, że ich dziecko popełniło straszną zbrodnię. Tak, Haneke robi bardzo ważne filmy.

Janek Brzozowski

Janek Brzozowski

Student poznańskiego filmoznawstwa. Licencjat poświęcił "Pogardzie" Godarda, "Nocy amerykańskiej" Truffaut oraz skomplikowanej relacji, łączącej obu twórców. Permanentnie niewyspany, bo nocami chłonie na zmianę westerny i kino nowej przygody. Wielki fan umiejętności aktorskich Jamesa Deana i Jimmy'ego Stewarta oraz urody Ryana Goslinga i Elle Fanning. Poza dziesiątą muzą interesuje go również literatura amerykańska oraz francuska, a także piłka nożna (od 2006 roku jest oddanym kibicem FC Barcelony). Ostatnimi czasy odkrywa w sobie ogromne pokłady miłości względem kina dokumentalnego. Żałuje w życiu tylko jednego: że nie jest kimś innym. E-mail kontaktowy: jan.brzozowski@protonmail.com

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA