search
REKLAMA
Wywiad

JEDENASTA EDYCJA JAK PIERWSZA. Rozmawiamy z organizatorami Festiwalu Kamera Akcja

Tomasz Raczkowski

8 października 2020

REKLAMA

Tomasz Raczkowski: Do programu za chwilę wrócimy, ale chciałem chwilę zostać przy temacie organizacyjnym – chciałem zapytać, czy był taki moment, że baliście się, że wam się jednak nie uda?

Malwina Czajka: Oj, tak, to z pewnością. Myślę, że ten stres dotyczy każdego, kto teraz od marca organizuje jakiekolwiek wydarzenia. Nie wiedzieliśmy, jak, co, gdzie… Wiadomo, że dla każdego sposobem na to jest research, research i jeszcze raz research, podglądanie, patrzenie na jak najlepsze rozwiązania, dopieszczanie takich rozwiązań, które są najbardziej do nas pasujące. Myślę, że ten cały stres jest z nami, bo dopóki festiwal się nie odbędzie, to jest cały czas obawa o to, jak to wyjdzie, i o to, o czym Przemek wspominał, czyli te technologiczne rzeczy, które są dla nas ogromnym wyzwaniem. To jest rzecz, którą robimy pierwszy raz w tym roku, Fajnie robi się jedenastą edycję, gdy jedenasty raz robi się to samo, a teraz robimy jedenastą edycję trochę jak pierwszą.

Publiczność festiwalowa fot Paweł Mańka materiały prasowe FKA

Tomasz Raczkowski: Właśnie mam taką myśl, że rok temu widzieliśmy się na jubileuszowej 10. Edycji Kamery Akcji, a teraz, rok później, macie prawie że zupełnie nowy festiwal.

Przemysław Glajzner: Jeżeli ktoś właśnie przed rokiem by nam powiedział, że za rok spotkamy się w Łódzkim Domu Kultury i będziemy mieli jedną salę kinową i cztery sale, gdzie będziemy sterowali całym festiwalem komputerowo, a do tego festiwalowy serwis VOD, to wiadomo, że to wówczas należałoby uznać za historię science fiction. Ale rzeczywiście taka historia się wydarzyła i zmieniła totalnie rzeczywistość organizacyjną. Ale warto dodać do tych wszystkich problemów, przeszkód, niepewności samą sytuację, jeżeli chodzi o kwestię finansowania – my też do końca nie byliśmy w stanie określić, czy pandemia nie spowoduje, że festiwal z takich bardzo fundamentalnych przyczyn się nie odbędzie, czyli że po prostu środki publiczne będą przeznaczone na inne cele i wówczas festiwal będzie musiał zostać przełożony… Na szczęście udało się doprowadzić do tego, że jesteśmy, choć tak jak wspomnieliśmy, wiele innych festiwali musiało zrezygnować ze swoich edycji, więc to też jest jakiś plus, że w tej trudnej sytuacji nie tylko w kontekście różnego typu narzędzi, ale też w kontekście okoliczności udało nam się dojść do realizacji Kamery Akcji.

Tomasz Raczkowski: Wspomnieliście, że nową główną przestrzenią festiwalową jest w pewnym sensie platforma VOD. Czy rozważaliście w którymś momencie przejście tylko na formę online, bez tej „hybrydy” online/offline?

Malwina Czajka: Cały czas to rozważamy i pewnie dowiemy się 14 października, czy czasem nie będziemy tylko online. Musimy to brać pod uwagę. Cały czas mamy to w głowach, że nie możemy tego wykluczyć, że to będzie tylko i wyłącznie online’owa wersja. Takie obawy w nas siedzą, chociażby jeśli chodzi o gwarancje dla karnetowiczów offline, którym trzeba zapewnić w razie czego zwrot.

Przemysław Glajzner: To jest też tak krucha rzeczywistość… Parę dni temu w Łodzi miała miejsce taka sytuacja, w której jedna osoba chora na koronawirusa wystarczyła, żeby odwołać bardzo ważną, dużą imprezę w jednym z teatrów. To jest ta rzeczywistość, o której Malwina mówi, że jesteśmy przygotowani na to, że taka sytuacja może się wydarzyć, chociaż oczywiście mamy nadzieję, że tak nie będzie.

Tomasz Raczkowski: Nie mam wątpliwości, że jesteście świetnie przygotowani. Wydaje mi się, że bardzo fajną rzeczą jest to, że jednak to nie jest tylko online, ale planujecie mimo trudności hybrydę, czyli zachowany jest element realnego spotkania. Od jakiegoś czasu ta hybrydowość staje się czymś domyślnym dla wydarzeń, co pokazuje coś ważnego, że mimo niepewności ludzie mają tę myśl, żeby jednak była ta część fizyczna, spotkania na żywo. Rozumiem, że to też jest dla was ważne?

Do utraty tchu fot Małgorzata Sujecka materiały prasowe

Malwina Czajka: No tak, na tym wypływa w ogóle cała idea Kamera Akcji, na spotkaniu. Dlatego też przez wiele, wiele lat buntowaliśmy się przed tym, żeby np. streamingować panele dyskusyjne. Nigdy się na to nie zdecydowaliśmy, mimo że wiele wydarzeń wprowadzało to rozwiązanie. Przyczyna była prosta – chcieliśmy, żeby nasi widzowie mogli bezpośrednio się spotkać, aby mieli motywację do tego, żeby przyjść, bo według nas czymś innym jest przyjść i pogadać, a zupełnie czymś innym jest oglądać się na ekranie. To było i jest dla nas bardzo ważne. O dziwo jest też tak, że od marca wiele rzeczy się zmienia, mamy troszeczkę inne podejście. Wiadomo, jesteśmy bardzo zmęczeni onlinem i każdy jest gdzieś zmęczony tymi zoomowymi rejestracjami, ale z drugiej strony zaczynamy też doceniać tę możliwość, że tak się da. Kiedyś właśnie dlatego nie streamowaliśmy, bo streaming nie był czymś naturalnym dla każdego, to było coś, co sobie szło w tle, i nie widzieliśmy wartości w tym, żeby w taki sposób angażować ludzi do dyskusji. Dzisiaj, przez to, że wszyscy byliśmy – teraz jesteśmy mniej – zamknięci, to trochę naturalnie przeszliśmy w taką formę dyskusji, nauczyliśmy się tego, że pytania pojawiają się w komentarzach, że wchodzimy na Zooma i możliwość uczestniczenia w wydarzeniach w taki sposób też jest formą interakcji. A kiedyś to nie było oczywiste. Dzisiaj ta interakcja jest bardziej naturalna, mimo że jest wirtualna. Więc już się tego nie boimy, bo widz się tego nauczył. Jest też jeszcze inna strona tej całej organizacji przez nas wszystkich festiwali filmowych, którą bardzo mocno teraz zauważamy, nie tylko my, że trzeba się całkowicie na nowo nauczyć tego, w jaki sposób funkcjonują wydarzenia, i tego, w jaki sposób musimy komunikować różne elementy wydarzeń. Jest to dosyć sporym wyzwaniem, bo jest to całkowita nowość. To nie jest tak, że napiszemy w programie, że o 9.05 rozpoczynamy seans i tyle, i każdy o 9.05 się włączy, bo widzi, że ma w harmonogramie seans, tylko jeżeli to jest seans online, to to są tzw. widełki 4-godzinne, dające czas na to, żeby móc się spóźnić na seans. I ze względu na to, że to jest taki zupełnie nowy element – a nasi widzowie to też są bardzo często widzowie, którzy w dużej mierze tylko uczestniczyli w Kamerze Akcji – to nie są dla nich naturalne przyzwyczajenia, że na innych wydarzeniach tak to wygląda. Więc też czuję to, że to jest po prostu nauka na nowo uczestnictwa w wydarzeniach, dla każdego z nas.

Przemysław Glajzner: Ja jeszcze bym dodał, że nauka uczestnictwa, dokładnie tak jak Malwina powiedziała, jest częścią naszych działań. Jest jeszcze jedna obawa, która nam towarzyszy, że jednak przez te kilka miesięcy od lockdownu wszyscy dużo czasu spędzili przy komputerach, oglądaliśmy filmy głównie na ekranach w domu. Mamy świadomość, że nie proponujemy czegoś rewelacyjnie nowego i świeżego, że ta formuła online nie jest być może najfajniejszą rzeczą, kiedy już wszyscy właściwie nieźle się na tych serwisach VOD zmęczyli przez te kilka miesięcy… No ale też jednocześnie szukaliśmy sposobu, by wykorzystać sytuację i przekuć to na plus. I na przykład fakt, że będziemy mieli zagranicznych gości, powoduje właśnie w pewnym sensie ta sytuacja. Również dlatego, że Kamera Akcja nie ma jakiegoś dużego budżetu, wręcz przeciwnie, ma bardzo mały i sytuacja, w której możemy zaprosić chociażby Marka Cousinsa czy innych gości z zagranicy, jest dla nas bardzo komfortowa, tak naprawdę będzie czymś bardzo pozytywnym, jeżeli chodzi właśnie o tę edycję.

Avatar

Tomasz Raczkowski

Antropolog, krytyk, praktyk kultury filmowej. Entuzjasta kina społecznego, brytyjskiego humoru i horrorów. W wolnych chwilach namawia znajomych do oglądania siedmiogodzinnych filmów o węgierskiej wsi.

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA