Szybka piątka
Najlepsze filmowe WYZWISKA i wiązanki przekleństw
W filmowych WYZWISKACH i wiązankach przekleństw odnajdziesz zabawne cytaty, które rozbawią każdego miłośnika dobrego humoru.
Szybka piątka #134.
Lubicie sobie czasem przekląć lub kogoś za coś słownie zjechać? To fajnie, bo my też. Oczywiście na filmowo. I na ten temat jest właśnie ta szybka piątka, która w komentarzach czeka na inne ciekawe cytaty-przekleństwa.
Odys Korczyński
1.
„Dżizus, kurwa, ja pierdolę” (Dzień Świra) –
2. „Motyla noga” (Miś) – Tak się właśnie zaczyna rzucać mięsem jako dziecko. No ale co zrobić, kiedy znów wyłączą prąd, gaz, a w sklepach zabraknie papieru toaletowego? Wujek Dobra Rada ma na to patent. Trzeba po prostu przestać słuchać, jak ktoś klnie.
3. „To? Co to jest? Jak to co? Las. Możesz mi powiedzieć, po chuj mi las? Jak to po chuj. W scenopisie pisze, że las jest napisane. W scenopisie? Znajdź mi to w scenopisie. Proszę. «Kiedy wjechali na wyniosłość drogi, oczom im ukazał się las». Przewróć stronę. O kurwa! Czytaj! «Oczom ich ukazał się las… krzyży»” (Nic śmiesznego) – Kultowa scena w kultowym filmie, a tekst często cytowany, gdy ktoś czegoś nie doczyta. Nie zdarzył się wam nigdy „las krzyży” na drugiej stronie? Na pewno. Pytanie tylko, czy konsekwencje jego zobaczenia były w miarę do przeżycia.
4. „[– W czym wam mogę pomóc, chłopaki?] – W spuszczeniu sobie wpierdolu” (Poranek kojota) – Wejście, które zaprezentował Tomasz Dedek, to taki nasz słowiański zajazd. Jesteśmy w tym naprawdę dobrzy, a i da się w niezobowiązujący sposób pośmiać z przemocy, która się w tym przypadku Brylantowi należała.
5. „Coś mi ty, kurwa, zrobił, bandyto? Przestań się mazać. Chłopaki nie płaczą” (Chłopaki nie płaczą) – Jeden tekst, a robi cały film. Idealnie napisany scenariusz i wiele innych poza tą kwestii wypowiadanych przez Cezarego Pazurę uczyniły z filmu Olafa Lubaszenki komedię godną miana legendarnej dla naszej postkomunistycznej rzeczywistości.
Jacek Lubiński
1. „No i co, ty w mordę pierdolony bambusie, co ty? W chuja lecisz ze mną czy się z własnym kutasem na łby zamieniłeś? To ja się właśnie, kurwa, pytam: «co?!», że się z tym tak brandzlujesz! Więc i załatw to dzisiaj, nie jutro. I nie jeb się z tym tyle, bo się pochlastać można. No, cześć. I trzymaj się ramy, to się nie posramy.
Do it, bo inaczej urwę ci ryja” (Nic śmiesznego)
2. „Zrobię ci z dupy jesień średniowiecza!” (Pulp Fiction) – Klasyka vol. 2. Mały przerywnik, a cieszy, nawet jeśli jego wartość została przez te wszystkie lata od premiery odrobinę rozwodniona i obecnie trudno tą ripostę traktować tak poważnie, jak chciałby jej autor. Brawa za polskie tłumaczenie oczywiście.
3. „Twoja matka była chomikiem, a twój ojciec śmierdział skisłymi jagodami!” (Monty Python i Święty Graal) – Oczywiście nie mogło tutaj zabraknąć brytyjskiego humoru. Jak dla mnie ta zniewaga naprawdę działa – zwłaszcza na wroga, co to dotychczas bezwstydnie naigrywał się z ciebie za twoimi plecami.
4. „A ma ci to wytłumaczyć Cagney i pierdolona Lacey? Cagney przejdzie jebanym gardłem. Lacey wybierze drogę przez dupę. Spotkają się pośrodku i zrobią z twojego serca akordeon. Będę je naciskać, aż pęknie, ty szwedzka gnido!” (Agentka) – Mała perełka z nieco świeższej produkcji. Moment, w którym Melissa McCarthy wskazuje na swoje pięści i jawnie grozi swojej rozmówczyni, to zdecydowanie jedna z najlepszych scen oraz tekstów w całym filmie.
5. Monolog Steve’a Martina po dotarciu do biura wypożyczającego auta (Samoloty, pociągi i samochody) – Wyjątkowo nie przytoczę w całości, bo w tym wypadku liczy się szerszy kontekst, a także odpowiedź pracownicy, ergo cała scena. Dość jednak napisać, że Martin jest tutaj bezbłędny i naprawdę czujemy jego złość, a ilość użytych „fucków” w ciągu tych kilku sekund sprawiła, że film otrzymał R-kę.
Bonus: Wszystko, co wychodzi z ust sierżanta Hartmana w kierunku jego podwładnych (Full Metal Jacket).
Szymon Skowroński
1. „Why, you stuck up, half-witted, scruffy-looking Nerf herder” (Gwiezdne wojny – epizod V: Imperium Kontratakuje) – Tekst równie błyskotliwy co następująca po nim szybka riposta. Słowne utarczki między księżniczką Leią a Hanem Solo to jeden z moich ulubionych elementów całej gwiezdnowojennej sagi.
Nie bez znaczenia jest to, że Carrie Fisher wypowiada tę kwestię w mistrzowski sposób. Zdecydowanie brakuje w dzisiejszym kinie przygodowym takich wygadanych, charyzmatycznych postaci kobiecych.
2. „I don’t like your jerk-off name. I don’t like your jerk-off face. I don’t like your jerk-off behavior, and I don’t like you, jerk-off” (Big Lebowski) – Bogu ducha winny Koleś wplątuje się w kryminalną aferę na najwyższych szczeblach kalifornijskich wyższych sfer. Krąży od jednego spotkania do drugiego i zbiera słowne lub fizyczne cięgi. Jeden z najlepszych tekstów filmu wypowiada policjant jawnie dający do zrozumienia, co myśli o ludziach pokroju Kolesia. Ale, wiecie, to tak jakby tylko jego opinia, nie?
3. „You are one ugly motherfucker” (Predator) – Czyli jak brzmią pierwsze słowa mieszkańca planety Ziemia po spotkaniu twarzą w twarz z przedstawicielem obcej rasy.
4. „I’m the guy who does his job. You must be the other guy” (Infiltracja) – Film Martina Scorsese z genialnym scenariuszem Williama Monahana, pełnym soczystych dialogów, ciętych ripost i zapadających w pamięć tekstów jest kopalnią cytatów, a prym wiedzie tutaj postać Marka Whalberga, wcielającego się w zimnokrwistego gliniarza, który na każdą okazję ma jakąś dobrą odzywkę. Zdecydowana większość jego monologów to wyzwiska kierowane pod adresem innych policjantów, w większości pojawia się „fuck”. A jednak, najbardziej cenię ten krótki i dosadny tekst, który nie tylko znakomicie puentuje akcję, ale wiele mówi o postaci. Poezja!
5. „Why are you the way that you are? Honestly, every time I try to do something fun or exciting, you make it not that way. I hate so much about the things that you choose to be„ (Biuro) – Zniewaga ostateczna. Dlaczego jesteś taki, jaki jesteś?” – pyta niestabilny emocjonalnie Michael Scott swojego kolegę z pracy, Toby’ego Flandersona. Nigdy nie poznajemy powodów, dla których Scott tak bardzo nienawidzi specjalisty od HR, ale ta głęboka niechęć jest podstawą wielu kapitalnych, choć bolesnych tekstów.
Jan Dąbrowski
1. „Ty głupia, jebana cipo. Ej, Williamson, do ciebie mówię, ty gnoju. Właśnie straciłem przez ciebie sześć tysięcy dolarów. Sześć tysięcy i cadillaca. Właśnie tak. Co planujesz z tym zrobić? Co planujesz z tym zrobić, gnoju? Jesteś jebanym gnojem. Gdzieś ty się uczył fachu, ty głupia, jebana cipo, ty idioto?! Kto cię dopuścił do pracy z mężczyznami?” (Glengarry Glen Ross) – Moim zdaniem wszystkie kwestie w tym scenariuszu Davida Mameta to złoto, ale to chyba moje ulubiona.
Wściekły Al Pacino, który pół filmu próbuje urobić klienta i zgarnąć kupę kasy, wyżywa się na przełożonym, który niechcący wszystko mu popsuł. Celna, niszcząca seria wulgaryzmów, w dodatku zrozumiała i zasłużona.
2. „(naśladując Popeye’a) Nie-nie, to ty-ty-ty-ty jesteś po-po-po-popieprzony!” (Przez ciemne zwierciadło) – Podane bez kontekstu niestety może mniej bawić. Niemniej Robert Downey Jr. rządzi w roli pokręconego narkomana nabijającego się ze swojego kolegi o gorszej kondycji psychicznej, a oglądanie go w pakiecie z Woodym Harrelsonem to coś pięknego.
3. „To bardzo praktyczne z punktu widzenia osoby, która siedzi na fotelu starszym niż jej kraj” (Easy Virtue) – Kristin Scott Thomas tłumaczy Jessice Biel, gdzie jej miejsce, kiedy ta próbuje udzielać teściowej dobrych rad o utrzymywaniu angielskiego pałacyku. Proste, soczyste i w punkt, jak wiele tekstów w tym znakomitym, a wciąż mało znanym filmie.
4. „– Do szkoły trzeba by cię posłać. [– Znów mnie wszyscy będą pierdolić]. – No, to jest argument przeciwko szkole” (Psy) – Klasyka polskiego kina i polskiego cytatu, jak to dawniej u Władysława Pasikowskiego bywało. Dbałość ubeka o złotym sercu o wykształcenie swojej młodocianej kochanki jest urocze, a jej bezpretensjonalna reakcja słodko-gorzka. Swoje w domu dziecka przeżyła i patrzy na świat w dość przyziemnych kategoriach, choć racjonalnego podejścia nie można jej odmówić.
5. „– Weźmiesz najładniejsze panienki, najlepszy alkohol i tyle koksu, ile potrafisz unieść, czy to jasne? Kiedy któryś z nich odkręci kran w kiblu, ma z niego płynąć Johnny Walker, rozumiesz? Jeżeli będzie chciał przelecieć Murzynkę… [– Nie mam Murzynki w agencji!] – …to pomalujesz jednego z naszych chłopców czarną farbą, wszystkiego ma być w opór. [ – A jeżeli…] – A jeżeli będą chcieli pójść do Muzeum Lotnictwa, to zabierzesz ich do Muzeum Lotnictwa, kurwa jego mać!” (Chłopaki nie płaczą) – Może i nietaktowny z punktu widzenia dzisiejszej poprawności politycznej, ale nadal przezabawny tekst. Wprawdzie sam film wydaje się dziś mniej śmieszny niż podczas pierwszych seansów za dzieciaka, ale wiązanka Bohdana Łazuki do Michała Milowicza to dla mnie klasyka gatunku, palce lizać!
Mikołaj Lewalski
1. „Zatrzymaj resztę, wstrętny bydlaku” (Kevin sam w domu) – To prawdopodobnie efekt nostalgii i siły przyzwyczajenia, ale zdecydowanie preferuję polskie tłumaczenie tej kwestii (w oryginale: „Keep the change, you filthy animal!”), doskonale przeczytane przez Piotra Borowca. To doskonałe postawienie kropki nad i po brutalnym wybuchu przemocy i komediowe złoto, które potrafi rozbawić mnie za każdym razem, rok w rok, podczas świątecznego seansu.
2. „What the fuck was that?! Jesus Christ! Fuck! Piece of shit. Fucking damn it, Rick, I swear to God. Forgot your fucking lines, embarrassed yourself like that in front of all those goddamn people! You were drinking all night, fucking drinking again, eight goddamn fucking whiskey sours. Fucking bullshit. You are a fucking miserable drunk. Not fucking remembering your fucking lines! I practiced them and now I don’t look like I goddamn practiced them! You’re sitting there like a fucking baboon! Blah blah blah blah blah blah, fuck! Eight fucking whiskey sours.
I couldn’t stop at fucking three or four, I’ll have eight!” (Pewnego razu… w Hollywood)
Rick ma niemałe problemy z nałogiem, co świetnie widać w innej scenie jego pijackiej tyrady – kiedy każe zabierać się ze swojego podjazdu przydupasom Mansona. Tamte wiązanki również mogłyby się pojawić w tym zestawieniu.
3. „Maybe. Maybe not. Maybe fuck yourself” (Infiltracja) – Sześć krótkich słów, które mówią wszystko, co musimy wiedzieć o sierżancie Dignamie. Opryskliwy, nieustannie prowokujący i sprawdzający ludzi, nie bawi się w konwenanse i zbędne pogaduszki. Niemożliwy do polubienia i jednocześnie niemożliwy do znienawidzenia. Fascynująca postać i kopalnia pamiętnych wyzwisk.
4. „That is not your boyfriend’s dick. Do not come early”; „ The folder is your fucking responsibility, Tanner. Why would you give it to Neiman? Right? You give a calculator to a fucking retard he’s gonna try to turn on a TV with it. Now get your sticks and get your ass on stage” (Whiplash) – Tak naprawdę każda obelga wypowiedziana przez Terence’a Fletchera (J.K. Simmons) w tym filmie to perełka. Bardzo dużo w tym żerowania na stereotypach i słabych punktach swoich uczniów, ale Simmons swoim występem przekuwa to prostactwo w siłę.
5. „Damn ye! Let Neptune strike ye dead, Winslow! Hark! Hark, Triton. Hark! Bellow, bid our father, the sea king, rise from the depths, full foul in his fury, black waves teeming with salt-foam, to smother this young mouth with pungent slime, to choke ye, engorging your organs till ye turn blue and bloated with bilge, and brine, and can scream no more. Only when, he, crowned in cockle shells, with slithering tentacled tail, and steaming beard, takes up his fell, be-finnèd arm, his coral-tined trident screeches banshee-like in the tempest, and plunges right through your gullet, bursting ye, a bulging bladder no more, but a blasted bloody film now, a nothing for the Harpies, and the souls of dead sailors to peck and claw and feed upon, only to be lapped up and swallowed by the infinite waters of the dread emperor himself.
Forgotten to any man, to any time, forgotten to any god, or devil, forgotten even to the sea, for any stuff, or part of Winslow, even any scantling of your soul, is Winslow no more, but is now itself the sea. I seen it. You’re fond of me lobster! Say it! Say it. Say it!” (The Lighthouse) –
Bonus: Wymiana zdań z drugiego sezonu True Detective, Frank Semyon do asystenta burmistrza, który wymownie wskazuje mu drzwi wyjściowe:
„– You don’t direct me. Khe Sanh motherfucker. [– I’m Chinese.] – Then go stand in front of a fuckin’ tank.” – Ta namacalna irytacja Franka (świetny Vince Vaughn, którego roli w tym serialu zawsze będę bronił) i błyskawiczna korekta obelgi (kiedy Frank słyszy, że obraża nie Wietnamczyka, a Chińczyka) bawi mnie za każdym razem.
