Connect with us

Recenzje

TAJNE PRZEZ POUFNE. CIA kontra fitness

W filmie TAJNE PRZEZ POUFNE. CIA KONTRA FITNESS śledzimy zabawne zawirowania wokół byłego agenta, którego życie to prawdziwy chaos.

Published

on

TAJNE PRZEZ POUFNE. CIA kontra fitness

Zwiastun niezwykłej gry wideo z szansą na Oscara!

„Jayzus, what a cluster fuck!” – podsumowuje w końcówce jeden z bohaterów filmu. Trudno się z nim nie zgodzić, jako że film braci Coen jest dość pogmatwaną, zbitą fabułą, z której tak naprawdę nic nie wynika – co również potwierdza ten sam jegomość dwie linijki później.

Advertisement

Osbourne Cox (John Malkovich) jest analitykiem w agencji CIA, i właśnie odchodzi z pracy po tym, jak szefostwo zdegradowało go o stopień z powodu rzekomych nadużyć alkoholowych. Osbourne postanawia napisać wspomnienia ze swojej pracy w CIA. Notatki dość prędko lądują niedokończone gdzieś na dysku komputera, przegrywając ze szklanką whiskey, teleturniejem czy nieobecnym wpatrywaniem się w nudę za oknem. Żona Osbourne’a, Katie Cox (Tilda Swinton) postanawia przeprowadzić rozwód partyzancki.

Wykrada z komputera wszelkie wspólne informacje finansowe, niezbędne do „prawidłowego” podziału majątku, wraz z pierwszymi stronami wspomnień męża. Płyta CD w dość niezgrabnych okolicznościach trafia do rąk trenera fitnessu – Chada Feldheimera (Brad Pitt). Niezbyt rozgarnięty mięśniak prędko zakłada, że są to bardzo wartościowe, „tajne przez poufne” informacje z agencji CIA. Kierowany żądzą przygody postanawia zaszantażować właściciela danych z płyty. Koleżanka Chada, Linda Litzke (Frances McDormand) jest zdeterminowana, by wziąć udział w całej akcji, jako że właśnie zaplanowała sobie kilka operacji plastycznych – pierwszy punkt w planie wyjścia ze staropanieństwa.

Advertisement

Razem, dość nieudolnie, przystępują do operacji „Szantaż”. Nie wiedzą jednak, że ich przeciwnikiem będzie były agent CIA, przeżywający właśnie największą burzę swojego życia. Ich ofiara jest na skraju punktu wrzenia. Niczym Michael Douglas w Upadku, któremu wystarczył korek na autostradzie i wredna mucha, żeby wybuchnąć niepohamowaną agresją i wylać z siebie długo skrywany żal, gniew, negatywną energię i złość na codzienną niesprawiedliwość tego świata.

Tak zawiązuje się historia, dzięki której Coenowie mieli rzekomo powrócić do korzeni, do swoich najlepszych czasów czarnych komedii kryminalnych. O ile pomysł wyjściowy zdaje się rzeczywiście być rozpisanym przez braci, o tyle scenariusz stworzony został chyba trochę w pośpiechu i na kolanie (w rzeczywistości pisany był podczas kręcenia To nie jest kraj dla starych ludzi, z nieustającym nanoszeniem poprawek). Miejscami brakuje logicznej ciągłości, trafiają się scenariuszowe byki i kilka naciąganych elementów.

Advertisement

Pomijając płaszczyznę fabularną – Coenowie serwują nam galerię postaci barwnych, choć jednocześnie absolutnie przerysowanych. Mamy więc Chada w wykonaniu Brada Pitta. To niezbyt rozgarnięty (względnie półgłówek) trener fitnessu o dobrym sercu, dla którego ciało jest świątynią. Pieniądze z szantażu najpewniej przepuściłby na odżywki, suplementy diety i utwory z iTunes. Linda Litzke jest absolutnie owładnięta rządzą rekonstrukcji i odnowy. Będąc u szczytu sinusoidy kryzysu wieku średniego pragnie zmienić swoje ciało za wszelką cenę. Niestety sfinansowanie czterech równoległych operacji plastycznych jest poza jej finansowym zasięgiem, a ubezpieczenie zdrowotne kategorycznie odmawia refundowania tychże zabiegów.

Jej determinacja jest więc nieobliczalna, napędza ją do działań, o jakie w życiu by się nie podejrzewała. Niespodziewanie to ona właśnie przejmuje rolę mózgu operacji „Szantaż”. Ofiarą tejże operacji ma być Osbourne Cox. Ozzie to klasyczny przykład inteligenta klasy średniej. Jego wymuszone zwolnienie się z agencji przynosi swego rodzaju wczesną emeryturę, podczas której inteligenci zajmują się pisaniem książek, wspomnień, wyruszają w rejs wymarzonym jachtem, czy też przenoszą się do odległych zakątków świata, by dożyć tam swoich dni. Szybko jednak okazuje się, że wzniosłe idee są puste tak samo, jak jego dotychczasowe życie. Znajoma szarość i rutyna dopadają Coxa niemal tak szybko, jak szklanka whiskey z lodem.

Advertisement

Jego zimna i wyrachowana żona oczywiście jest dobrze ustawioną bizneswoman i właśnie ma romans z nieco młodszym przystojniakiem. Jest pretensjonalna, odzywa się zdawkowo i bezlitośnie nokautuje ciętymi ripostami. Wydawać by się mogło, że rola Katie Cox została napisana pod Tildę Swinton, jednakże było zupełnie odwrotnie. Jak wyjaśnili bracia podczas premiery na festiwalu w Wenecji – wszystkie główne role rozpisywane były z myślą o konkretnych aktorach, poza postacią Kate Cox, która przypadła Tildzie Swinton w procesie castingu. Jej kochanek to Ted Treffon (George Clooney w nietypowej dla siebie roli) – ogarnięty urojeniami teorii spiskowych pracownik Skarbu Państwa, rozdwojony w swym romansie, lecz pozbawiony skrupułów kobieciarz. Miłość do żony nie wygasła jeszcze całkowicie, co jednak nie przeszkadza mu spędzać upojnych nocy z samotnymi kobietami, wyszukanymi w randkowym serwisie. W sferach pozaseksualnych nie jest już tak dobrze zorganizowany. Jest wręcz mało rozgarnięty i tchórzliwy. Na drugim planie jest również dość bogato i wyraziście. Wszystkie postaci to świetnie rozrysowane charaktery, bardzo krwiste i wyraziste. Trudno „nie kupić” któregokolwiek z bohaterów, jako że są osobnikami bardzo wiarygodnymi.

Nietrudno zauważyć, że ten film to tak naprawdę bardziej teatr kolorowych postaci, niż fabuła czy jakieś konkretne przesłanie. Historia jest pretekstem do wymalowania nam kilku nietuzinkowych bohaterów, i to oni są właśnie skarbem tego filmu. Nie ma tutaj wyraźnego antagonisty, jako że każdy budzi empatię, będąc na swój sposób „nieudacznym”. Dopingujemy więc nieśmiało każdego po kolei, nie mogąc się zdecydować, kto tak naprawdę powinien zwyciężyć w końcówce. Ta fragmentacja nieco zbija z tropu w każdym z wątków, a tym samym i w całości.

Advertisement

Historia sfilmowana jest w nieco teatralnej manierze – większość akcji rozgrywa się w tych samych, zamkniętych pomieszczeniach. Uzupełniając te obrazy pełnymi zbliżeniami i detalem – otrzymujemy ciekawą teatralną atmosferę czarno-komediowego kryminału, doprawionego szczyptą grozy. Czysta, wyrazista kolorystyka, dobrze poukładane kadry, składny i wyraźny montaż – nie gubimy się w historii ani na chwilę. Całość jest wizualnie bardzo przejrzysta i czytelna. Jednakże scenariusz już nie do końca. Jest kilka wpadek, uproszczeń czy naciągania – czyli rzeczy, do jakich Coenowie nas raczej nie przyzwyczaili. Filmowi brakuje iskry, tej magii odróżniającej filmy średnie od kina wybitnego.

W zakończeniu bracia Coen, niejako na usprawiedliwienie i zadośćuczynienie, serwują nam podsumowanie, wyjaśnienie i uzupełnienie fabuły. Najwyraźniej również oni zauważyli, że nieco zapędzili się z opowieścią, i salwując się ucieczką podsuwają nam kawę na ławę. Niestety, filmy z kategorii „poplątana wielowątkowość” trochę się już widzom przejadły, co potwierdza również film Guya Ritchiego – Rock’N’Rolla. Proszę mnie jednak źle nie zrozumieć – Tajne przez poufne to dobrej jakości czarna komedia szpiegowska, jednakże pieczątka „made by Coens” obliguje do wyrobu wyższej (wręcz najwyższej) próby.

Advertisement

Tekst z archiwum film.org.pl.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *