search
REKLAMA
Archiwum

SŁUŻĄCE (2011)

Karol Barzowski

15 stycznia 2018

REKLAMA

Służące to jednak przede wszystkim znakomite kreacje aktorskie. Viola Davis z pewnością wykorzystała daną jej szansę i udźwignęła tę trudną rolę. W jej Aibileen nie czuć żadnej fałszywej nuty. Jest tak samo wiarygodna, kiedy się boi, wycofuje, jak i wtedy, gdy w przypływie odwagi decyduje się opowiedzieć swoją historię. Ale nie tylko ona tutaj błyszczy. Świetnie spisała się też chociażby Emma Stone w roli dziennikarki Skeeter. Aż miło patrzeć, jak udanie rozwija się kariera tej młodej dziewczyny. Duże wrażenie pozostawia po sobie „czarny charakter” Bryce Dallas Howard. Aktorka czasem szarżuje, czasem balansuje na granicy przerysowania, ale nigdy jej nie przekracza. Równie znakomite są Octavia Spencer jako Minny oraz Sissy Spacek, tworząca ze swojej małej rólki istną perełkę. Prawdziwym objawieniem jest tu jednak Jessica Chastain. Pokazuje ona w tym filmie zupełnie inne oblicze, niż w Drzewie życia czy Długu. Jako głupiutka, ale dobroduszna Celia jest po prostu niesamowita. Postać, która z początku wydaje się płaska i jednowymiarowa, z biegiem czasu okazuje się być bardzo złożona, wręcz fascynująca. Niby drugi plan, ale nie ma chyba nikogo, kto po seansie nie zapamiętałby Chastain w tej roli. Trzeba przyznać, że aktorka ta wkracza do hollywoodzkiej czołówki z prawdziwym impetem. Narodziła się nowa gwiazda?

Nie ma się co oszukiwać – Służące nie są oryginalnym, przełomowym filmem. To bardzo klasyczna amerykańska historia, która z pewnością wpisze się w gust członków Akademii. Nie wydaje mi się, aby do końca roku pojawił się tytuł, który miałby większe szanse na oscarowe nominacje. Służące zdobędą ich mnóstwo – to wręcz oczywiste. Wielu krytyków przedstawia to jednak jako zarzut. Że jest to film obliczony na wywoływanie konkretnych emocji, że stworzony został „pod” nagrody itd. A ja pytam – i co z tego? Ważne, że te emocje (i to całą ich gamę) wywołuje. Niech wygrywa! Przecież to dobra, ba!, bardzo dobra produkcja, dopieszczona w każdym szczególe. Wyważona, spójna, wiarygodna – czego chcieć więcej? No i te wybitne aktorki – byłaby wielka szkoda, gdyby nie zostały za swoją grę wyróżnione. Uprzedzi je jednak pewnie Meryl Streep – mówi się, że nadszedł czas, by otrzymała w końcu swojego trzeciego Oscara. Ale… jak to ona sama powiedziała we wspomnianym już przeze mnie przemówieniu, „Nie ma czegoś takiego jak ‘najlepsza aktorka’. Jestem w posiadaniu sekretnych informacji i wiem, że to prawda. Gdy tylko dostajemy do zagrania ciekawe role, każda z nas wygrywa”. Jeśli by tak na to spojrzeć, Służące mogłyby zmienić tytuł na Zwyciężczynie – takiego nagromadzenia ciekawych, wielowymiarowych ról kobiecych w jednym filmie nie było już bowiem od bardzo dawna.

Tekst z archiwum film.org.pl.

REKLAMA