search
REKLAMA
Recenzje

NOWINY ZE ŚWIATA. Szlachetny Tom Hanks vol. 89

Dawid Myśliwiec

15 lutego 2021

REKLAMA

Paul Greengrass, specjalista od Ważnych Filmów o Ważnych Sprawach, po siedmiu latach od premiery Kapitana Philipsa ponownie wszedł we współpracę z Tomem Hanksem, specjalistą od Ważnych Ról w Ważnych Filmach. Co mogło z tego wyniknąć? Dokładnie tak: kolejny Ważny Film, o którym prawdopodobnie zapomnimy, zanim skończy się rok. Ale Nowiny ze świata to produkcja, którą warto zobaczyć z co najmniej kilku powodów.

Jednym z nich jest bez wątpienia okazja do zapoznania się z nietypową profesją głównego bohatera – tytuł filmu Greengrassa nawiązuje bowiem do tego, czym dzieli się niegdysiejszy kapitan armii Konfederatów Kidd (Tom Hanks) z mieszkańcami odwiedzanych przez niego miasteczek. Były żołnierz przemierza bezdroża Ameryki, zatrzymując się w kolejnych osadach, by za niewielką opłatą czytać tubylcom tytułowe nowiny ze świata. W trakcie jednej z wypraw ratuje z opresji białą dziewczynkę wychowaną przez Indian (znana ze znakomitego Błędu systemu 12-letnia Helena Zengel), której losem nikt – poza nim samym – zdaje się nie przejmować. Będąc człowiekiem o nienagannej moralności, kapitan Kidd postanawia eskortować sierotę do jedynych krewnych, mieszkających w oddalonej o 600 kilometrów osadzie. Przed nimi droga pełna tajemnic i niebezpieczeństw, a wyprawa tym trudniejsza, że kapitan Kidd i mała Johanna nie potrafią się ze sobą komunikować…

Nowiny ze świata

Historii z cyklu „dorosły próbuje uratować dziecku życie, ale dziecko mu nie ułatwia” było już wiele, ale chyba żadna nie rozgrywała się dotąd w westernowej konwencji. Nie jest to jednak klasyczna opowieść z Dzikiego Zachodu – podobnie jak Pierwsza krowa, inna niedawna produkcja, która odczarowuje mitologię westernu, Nowiny ze świata ukazują tamtą rzeczywistość w brutalny, pozbawiony gatunkowego blichtru sposób. Kapitan Kidd reprezentuje zawiedzione nadzieje tych, którzy walczyli w wojnie secesyjnej, a świat, z którym się styka, jest to stan wciąż niezjednoczony. Przynosząc maluczkim wieści ze stolicy i większych ośrodków miejskich, spotyka się z niechęcią, wrogością i brakiem zrozumienia. Nowiny ze świata, choć rozgrywają się przed stu pięćdziesięcioma laty, są tak aktualne, jakby opisywały Amerykę czasów rzekomo sfałszowanych wyborów, ataków na Kapitol i prezydentów odchodzących w niesławie. Amerykę pełną podziałów, dysproporcji i nieporozumień, w której takich jak kapitan Kidd wciąż ze świecą szukać.

Nowiny ze świata

Formalnie Nowiny ze świata łudząco przypominają Eskortę Tommy’ego Lee Jonesa z 2014 roku, choć u Greengrassa daje się odnaleźć więcej nadziei na lepsze jutro. Kapitan Kidd – postać do pewnego momentu owiana sporą dozą tajemnicy – to, jak przystało na bohatera kreowanego przez Toma Hanksa, człowiek prawy i szlachetny, ale targany żalem i wątpliwościami. Swoją profesję traktuje poważnie, niosąc kaganek oświaty niejako w rekompensacie za haniebne czyny, których najwyraźniej dopuścił się podczas wojny. Gotów jest poświęcić życie za napotkaną przypadkowo „dzikuskę”, dziecko niemieckich imigrantów wychowane przez Indian, których zapewne niejednokrotnie mordował. O tym jednak nie dowiadujemy się zbyt wiele – nie wiem, czy powieść Paulette Jiles, na której oparto film, także milczy na ten temat, ale Greengrass niejednokrotnie decyduje się milczeć tam, gdzie prawda mogłaby zaszkodzić wizerunkowi głównego bohatera. Kapitan Kidd nie wypiera się niewygodnej militarnej przeszłości, ale też spuszcza na nią bezpieczną zasłonę milczenia. Dużo łatwiej mówi się o bohaterach szlachetnych i prawych niż tych skomplikowanych i niejednoznacznych.

Nowiny ze świata

Nowiny ze świata to jeden z tych skrojonych pod Oscary filmów, które ogląda się dobrze, ale które nie mają w sobie tzw. duszy. Film Greengrassa wzrusza, gdzie trzeba, trzyma w napięciu, a na dodatek staje się całkiem aktualnym komentarzem à propos podziałów w amerykańskim narodzie. Ale też wydaje się typowym hollywoodzkim produktem „z przepisu”, któremu jednak zabrakło odrobiny charakteru, by zdobyć jakiekolwiek uznanie kapituł przyznających nagrody. Bo chyba wciąż tą jedną rzeczą, której kapituły nie lubią, jest zachowawczość…

Avatar

Dawid Myśliwiec

Zawsze w trybie "oglądam", "zaraz będę oglądał" lub "właśnie obejrzałem". Gdy już położę córkę spać, zasiadam przed ekranem i znikam - czasem zatracam się w jakimś amerykańskim czarnym kryminale, a czasem po prostu pochłaniam najnowszy film Netfliksa. Od 12 lat z różną intensywnością prowadzę bloga MyśliwiecOgląda.pl.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA