search
REKLAMA
Recenzje

KRUK. CZORNY WORON NIE ŚPI. Recenzujemy PRZEDPREMIEROWO dwa odcinki polskiego serialu kryminalnego

Dwa odcinki serialu “Kruk. Czorny woron nie śpi” prezentują się nadzwyczaj okazale.

Marcin Kempisty

9 lipca 2021

Kruk
REKLAMA

Początek serialu Kruk. Czorny woron nie śpi zwiastuje dla widzów szansę na zagłębienie się w świat bardzo rzadko opisywany na ekranach kin i telewizorów.

Mimo że Polska pod względem etnicznym jest wbrew pozorom bogatym krajem, to twórcy filmowi i serialowi stosunkowo rzadko stawiają kamery w miejscach dalekich od wielkomiejskich metropolii pokroju Warszawy czy Krakowa. Na szczęście tę lukę wypełnia już drugi sezon Kruka…, realizowanego przez stację Canal Plus. Okazuje się, że wystarczy zmienić setting historii, a nagle pojawia się mnogość tematów, które można w interesujący sposób rozwijać.

Kruk

Na pierwszy rzut oka dwa odcinki drugiego sezonu Kruka… są kryminałem bardzo mocno osadzonym w dominującej obecnie konwencji. Na pierwszy plan wysuwa się postać policjanta (Michał Żurawski) uciekającego przed demonami przeszłości, nie do końca potrafiącego stworzyć szczęśliwy związek z partnerką, dochodzi do tajemniczych morderstw kobiet, jak zwykle narasta napięcie między protagonistą a przełożonym (w tej roli Leszek Lichota), zaś w tle pojawia się jeszcze wątek wojny gangów o prym w handlu nielegalnie produkowanymi papierosami. Charakterystyczny sposób kadrowania świata przedstawionego – okrągłe, przyciemnione kąty kadrów, częste kadrowanie z ukosa – wprowadza element dziwności, jak gdybyśmy mieli do czynienia z senną marą. Tak też się zresztą czuje główny bohater, który w przypływie trudnych emocji nagle traci nad sobą panowanie, a później nie pamięta, co się z nim działo przez jakiś czas. Bohater z przeszłością otoczony ludźmi, którym nie wolno ufać – skąd my to znamy?

Opisany powyżej niemalże paranoiczny klimat sprawia jednak, że zwykły kryminał przeistacza się w coś znacznie poważniejszego. Choć ów wątek raczej przemyka na dalszym planie, dla mnie jest zdecydowanie najciekawszy i świadczy o tym, że scenarzyści w poszukiwaniu prawdy na temat bohatera nie podążają za modnymi tematami, lecz konsekwentnie rozbudowują jego portret psychologiczny zarysowany już w pierwszym sezonie. Mężczyzna nadal zatem bije się z wewnętrznymi demonami, sięgając między innymi po pomoc szeptuchy żyjącej w okolicy Białegostoku. Na nic rozum, w niczym tu nie pomoże nowoczesna medycyna – na boje z destrukcyjnymi strzygami trzeba się uzbroić w wiedzę znachorów i ludowe recepty na zdrowie.

Wielowątkowa opowieść jest niespiesznie rozwijana. Mimo że sezon zaczyna się od mocnego uderzenia (kto wspomina w takich momentach o Hitchcocku, powinien od razu dostawać bana), to później tempo ewidentnie zwalnia. Podlaska gangsterka, kierowana przez jak zwykle charyzmatycznego na ekranie Tomasza Włosoka, należy do kluczowych elementów fabuły, więc strzelaniny są w serialu Canal Plus na porządku dziennym, aczkolwiek wydaje się, że znacznie ciekawsze fragmenty dotyczą życia prywatnego Kruka, jego relacji z Anną (Katarzyna Wajda), a także nową koleżanką z policji, Justyną (Magdalena Koleśnik). Kontekst społeczny wychodzi twórcom znacznie lepiej od kryminalnego, przynajmniej na początku drugiego sezonu. Bo, oczywiście, taki stan rzeczy może się zmienić, zwłaszcza że jest jeszcze jeden wątek – tajemniczej dziewczyny (Maria Sobocińska) śniącej o makabrycznych wydarzeniach, które najprawdopodobniej miały swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości – mający z minuty na minutę coraz większe znaczenie dla całej opowieści. Na początku jest to jedynie pewien dodatek, ciekawostka jak gdyby wyciągnięta z innej produkcji, niemniej jednak później okazuje się, że scenarzyści zaczynają łączyć pozornie niezwiązane ze sobą historie. Jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie na to, by prorokować, jak to wszystko może się zakończyć, niemniej jednak potencjał wydaje się na tyle duży, że warto z uwagą śledzić dalsze losy tej bohaterki.

Kruk

Niezależnie od tego, którym wątkiem bardziej się zainteresujemy, twórcy (z reżyserem Maciejem Pieprzycą na czele) zadbali o to, by jak najlepiej oddać dojmujący smutek towarzyszący każdej postaci pojawiającej się na ekranie. Każdy jest zaplątany w swoje życiowe problemy, każdy jest dręczony przez autodestrukcyjne zapędy, każdy wreszcie marzy o zaprowadzeniu porządku, chociaż jak to zrobić, skoro nikt tak naprawdę nie wie, jak on powinien wyglądać? Najlepiej to oczywiście widać na przykładzie rozedrganego Kruka, wiecznie uciekającego przed prawdą na swój temat.

Niestety, największym problemem Kruka… jest fatalnie zrealizowany dźwięk. Konia z rzędem temu, kto za pierwszym razem będzie w stanie ze zrozumieniem wysłuchać wszystkich dialogów. Niby kwestia dźwięku jest zmorą polskich produkcji, niemniej jednak za każdym razem zaskakuje, jak rzadko udaje się rodzimym technikom poradzić z trudnościami, jakie niewątpliwie stwarza nasz język w trakcie jego nagrywania. W przypadku omawianego serialu obraz prezentuje się znakomicie, natomiast dźwięk jest zdecydowanie najsłabszym ogniwem, który wielu widzom może sprawić duży dyskomfort.

Pominąwszy jednak kwestie dźwięku, dwa odcinki serialu Kruk. Czorny woron nie śpi prezentują się nadzwyczaj okazale. Produkcja Canal Plus może zainteresować miłośników historii z trupami w tle, jak również osoby lubiące zanurzyć się po uszy w świat przedstawiony, co tym razem jest o tyle łatwe, że Białystok i Podlasie zostały naprawdę znakomicie sfotografowane. Oby poziom w kolejnych odcinkach został utrzymany, a okaże się, że nawet w ramach tak wyeksploatowanego gatunku da się jeszcze zrealizować zaskakujące historie z nieoczywistymi puentami.

Marcin Kempisty

Marcin Kempisty

Serialoholik poszukujący prawdy w kulturze. Ceni odwagę, bezkompromisowość, ale także otwartość na poglądy innych ludzi. Gdyby nie filmy Michelangelo Antonioniego, nie byłoby go tutaj.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA