Connect with us

Recenzje

KREW BOGA. Historia, mit, religia

KREW BOGA to pasjonująca opowieść o starciu pogaństwa i chrześcijaństwa, ukazująca fascynujący, historyczny świat pełen mitów.

Published

on

KREW BOGA. Historia, mit, religia

Jest coś fascynującego i zarazem intuicyjnie filmowego w historycznym momencie ścierania się ze sobą świata pogańskiego i chrześcijaństwa, a w rezultacie – mozolnego wyłaniania się znanego z podręczników społeczno-politycznego kształtu schrystianizowanej Europy. Ten mglisty, zastanawiający okres naszej historii przyciągać może otwartą pierwotnością realiów, nieoczywistą konfiguracją kulturowych instytucji, a także – a może przede wszystkim – relatywnie małym udokumentowaniem i przez to wyeksploatowaniem za pośrednictwem tekstów kultury. Wejście w ten świat otwiera przed filmowcami szerokie możliwości, nieograniczające się jedynie do efektownej rekonstrukcji historycznej, co udowadnia w swoim najnowszym filmie nominowany do Oscara Bartosz Konopka.

Advertisement

Krew Boga opowiada historię niemłodego już rycerza Willibrorda (Krzysztof Pieczyński), który w sekwencji otwarcia (przywodzącej na myśl schemat inicjacji rozgrywki w serii gier RPG The Elder Scrolls, oparty na pierwszoosobowej perspektywie przypadkowego wrzucenia w historię) nie bez komplikacji przybywa na ostatnią pogańską wyspę na Bałtyku. Przed zgubą ratuje go mieszkający na plaży młody mężczyzna (grany przez Karola Bernackiego Bezimienny), nie tylko władający mową misjonarza, ale też wyraźnie związany z jego cywilizacją. Willibrord przekonuje Bezimiennego do towarzyszenia mu w wyprawie do wioski zamieszkującego wyspę ludu, uznającego zwierzchność również zaznajomionego z zewnętrznym światem Geowolda (Jacek Koman).

Przy pomocy zagadkowego towarzysza główny bohater stara się nawrócić pogan na wiarę chrystusową, obiecując nie tylko zbawienie ich duszy, ale także polityczną emancypację i ochronę przed mającym przybyć wkrótce na wyspę wojskiem królewskim.

Advertisement

Prosty, przygodowy schemat jest w filmie Konopki tylko fabularnym punktem wyjścia dla intrygującej wizji zderzenia dwóch kultur i odmiennych duchowości, ontologicznego kłębowiska, z którego wyłoniły się zręby dzisiejszego kształtu cywilizacji europejskiej. Zamiast na skrupulatnym rozwijaniu opowieści polski reżyser koncentruje się więc na subiektywnej narracji, oddającej atmosferę wchodzenia w archaiczną rzeczywistość pogan oraz napięcie pomiędzy ich autochtonicznym światem a napierającą nań siłą chrześcijaństwa. W efekcie Krew Boga, bardziej niż oferować rzetelną historycznie rekonstrukcję dawnego świata, zdaje się zapraszać do intuicyjnego podążania za ciągiem niesamowitych, sugestywnych wizualnie, naturalistycznych impresji na bazie epoki.

Odpowiedzialny za zdjęcia Jacek Podgórski znakomicie wykorzystał „niesamowity” potencjał plenerów – przede wszystkim dolnośląskich Gór Stołowych – tworząc unikatową filmową fakturę ambitnej formalnie emanacji przeszłości i pierwotnej dziewiczości świata.

Advertisement

Ta strategia określa bardziej antropologiczną niż historyczną wymowę Krwi Boga. Konopkę interesuje przede wszystkim wejście do mitycznej przestrzeni formowania się społecznych struktur i symboli, w której realizuje się tytułowa mistyka organicznych doświadczeń religijnych, łączących cielesność ze sferą idei. Przerysowanie proponowanej przez autora wizji średniowiecznej rzeczywistości (odrealniony wizerunek pogan, niesamowite rytuały, fantastyczny język) skutkuje pewnym oderwaniem od traktowanego dogmatycznie realizmu na rzecz uniwersalnej refleksji na temat istoty Boga, boskości i religii jako instytucji kulturowej.

Proponowana w filmie wizja to gnostycki obraz świata stworzonego przez Złego Boga, zdegenerowanego, brudnego i okrutnego, gdzie wzniosłe idee zostają wynaturzone, tworząc egzystencjalne więzienie brutalności i zepsucia.

Advertisement

Krew Boga przesycona jest fenomenologicznym podejściem do otaczającej człowieka natury, poszukuje sensów poza logicznie uporządkowaną narracją i dającymi się wyrazić w słowach doświadczeniami, proponując frapującą, trudną, ale momentami porywającą wizję. Zgodnie z hasłami promocyjnymi formalna tożsamość filmu Konopki przywodzić może na myśl Nicolasa Windinga Refna, a konkretnie jego Valhallę. Mrocznego wojownika. Na miejscu, ze względu na proponowaną przez reżysera estetykę oraz znaczenia, wydaje się także skojarzenie z dwoma legendarnymi dziełami ze słowiańskiego kręgu kulturowego – Trudno być bogiem Aleksieja Germana oraz Na srebrnym globie Andrzeja Żuławskiego.

Z rosyjską ekranizacją klasycznej powieści braci Strugackich Krew Boga łączy uniwersalny, quasiconradowski motyw zbawiania archaicznego „jądra ciemności” oraz naturalistycznie brudna i brutalna wizja dawnych realiów. Łączność z niedokończonym arcydziełem Żuławskiego w przypadku filmu Konopki polega z kolei na ładunku antropologicznej eksploracji mistycznego zaplecza cywilizacji oraz inscenizacyjnym podobieństwie, zwłaszcza w sekwencjach pogańskich rytuałów. Krew Boga lokuje się więc w szczególnej filmowej tradycji społeczno-religijno-egzystencjalnych wizji, proponując autorskie spojrzenie polskiego twórcy na nieoczywistość kulturowego dziedzictwa, w którym funkcjonujemy.

Advertisement

Piętą achillesową filmu są toporne, niepotrzebnie dosłowne dialogi, które choć bywają wyciągane z bełkotliwego banału przez warsztat interpretacyjny Pieczyńskiego i Komana, generują momentami zgrzyty sztuczności narracji. Razić może też pewna nachalność w przedstawieniu pogańskich mieszkańców wyspy – i nie chodzi nawet o mocną charakteryzację i fantastyczny język, ale zupełnie niepotrzebne było wplatanie w sceny ilustrujące ich wierzenia imion słowiańskich bóstw i dopowiadanie podstaw ich światopoglądu. Tego typu naddatki oraz pojawiające się miejscami klisze narracyjne nie do końca spinają się z impresyjnym charakterem proponowanej przez Konopkę podróży artystycznej.

Na szczęście mówienia i ekspozycji w Krwi Boga jest stosunkowo mało. Dodatkowo, jakby świadomy mankamentów filmu, Konopka w kilku miejscach podkreśla umowność filmu, świadomie podważając koherentność świata przedstawionego i narracji. Gest ten wzmacnia uniwersalność Krwi Boga i rozładowuje niebezpieczeństwo przesady czy śmieszności, stanowiąc dowód zręczności reżysera w posługiwaniu się jednak zdradliwą materią kina historycznego.

Advertisement

Być może najważniejszą zaletą Krwi Boga jest właśnie konsekwencja konwencji i świadomość towarzyszących produkcji uwarunkowań. Twórcy zakorzenionego bardziej w nurcie offowym niż widowiskowym filmu nie udają, że kręcą wysokobudżetowe kino historyczne – oszczędna artystyczna forma i służące uniwersalizacji uproszczenia maskują poniekąd niedostatki finansowo-techniczne, pozwalając Konopce i jego współpracownikom stworzyć rzetelną, osadzoną w historycznym kontekście wizję, która będzie opierać się zarzutom o nieadekwatność czy nieporadność. Być może w ten sposób Krew Boga wskazuje drogę radzenia sobie z ograniczeniami dla rodzimego kina historycznego i gatunkowego w ogóle – nie przez udawanie większych niż rzeczywiste możliwości realizacyjnych, ale przez zręczne ogrywanie produkcyjnych niedostatków.

Krew Boga zapewne nie trafi do każdego – film wymaga pewnego zaangażowania i poddania się specyficznej, dosyć odległej od mainstreamu formie kreacji. Jednak nie jest to propozycja przesadnie hermetyczna, z definicji nieprzystępna. Ostatecznie Konopce udaje się znaleźć wypośrodkowanie pomiędzy artystycznym wyrafinowaniem koncepcji i interesującą dramaturgią. Rzadki to więc okaz w polskich warunkach – pomysłowe kino historyczne, zręcznie operujące konwencją, ambitne i jednocześnie na tyle powściągliwe intelektualnie, że wolne od pretensjonalności. Umiejętnie stawiane pytania, intrygujące konteksty i formalna spójność Krwi Boga udowadniają, że da się tworzyć osadzone w artystycznej tradycji kino atrakcyjne dla widowni i nie trzeba się przy tym oglądać na wysokobudżetowe hity.

Advertisement

Advertisement

Antropolog, krytyk, praktyk kultury filmowej. Entuzjasta kina społecznego, czarnego humoru i horrorów. W wolnych chwilach namawia znajomych do oglądania siedmiogodzinnych filmów o węgierskiej wsi.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *