search
REKLAMA
Recenzje

KRAINA LODU II – RECENZJA. Nowe terytoria, stare problemy

Maciej Niedźwiedzki

22 listopada 2019

REKLAMA

Jeśli pierwsza Kraina lodu porwała was dynamicznie rozwijającą się siostrzaną relacją, a po sequelu oczekujecie dalszej burzliwej ewolucji więzi między Elsą i Anną, to z kina możecie wyjść rozczarowani. Na polu charakterologicznego konfliktu Kraina lodu II stoi niestety w miejscu. Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się natomiast całkiem kreatywne światotwórstwo, zaludnianie lokacji mitycznymi postaciami oraz wykorzystanie legend i przypowieści. Finalnie Kraina lodu II sprawia wrażenie dość pośpiesznego rozstawienia pionków na nowej, rozszerzonej mapie przed raczej nieuchronnie nadchodzącymi następnymi częściami. Jako samodzielnemu filmowi nowej produkcji Disneya bardzo daleko jest do perfekcji.

Sytuacja w Arendelle zdaje się wracać do normalności. Elsa odpowiedzialnie rządzi królestwem, utrzymuje bardzo dobry kontakt z podwładnymi, jest uwielbiana przez mieszkańców, a wpatrzona w nią troskliwa Anna nie odstępuje jej na krok. Idylla nie może oczywiście trwać wiecznie. Elsie spokoju bowiem nie daje pewien śpiew przywiewany z oddali przez wiatr, słyszalny tylko i wyłącznie przez starszą z sióstr.

kraina lodu 2

Elsa decyduje się więc na wyprawę celem odnalezienia źródła tego głosu. Towarzyszyć będzie jej oczywiście Anna, rozsądna i odpowiedzialna. Za Anną podąża zakochany w niej i szukający odpowiedniego momentu na oświadczyny Kristoff. Jego kompanem jest, rzecz jasna, renifer Sven, który w tej części dostaje nawet swoją piosenkę. Za nimi wszystkimi podąża również bałwanek Olaf, zastanawiający nad tym, jak to jest „być mądrym i mieć mózg”. Jeśli jego rola do czegoś się sprowadza, poza celami marketingowymi, to głównie do kilku nie zawsze trafionych żartów i raczej konsekwentnego rozsadzania od środka melancholijnego, baśniowego klimatu.

W Krainie lodu II podoba mi się kierunek obrany przez twórców, wyrażający się w powiększaniu przedstawionego świata. Rozwój ten rozgrywa się na płaszczyźnie fizycznej: przemierzymy owianą mgłą i złą sławą Przeklętą Puszczę, będziemy płynąć przez Rzekę Pamięci, poznamy siłę Żywiołów i będziemy uciekać przed skalnymi gigantami. Wszystko to skutecznie przerzuca obdarzoną nadprzyrodzonymi zdolnościami Elsę w nowy kontekst. Ciągle żywe są silniejsze od niej moce i tajemnicze zjawiska.

Jeszcze ciekawsze jest to, co stanowi tkankę tych miejsc i okazuje się być oryginalnie potraktowaną antagonistką Krainy lodu II. Jest nią bowiem bolesna Historia. Złe decyzje z przeszłości, które trudno odczynić. Wspomagają je mity, przypowieści i legendy o miejscach, zdarzeniach i postaciach. Nadają one nowym lokacjom znaczenie i symboliczny ciężar. Taką budowlą będzie choćby niezwykle istotna fabularnie tama, na której doszło przed laty do przymierza między dawnym królem Arendelle a plemieniem mieszkającym w lesie. Równie ważny jest kontynuowany wątek zaskakującej śmierci rodziców Elsy i Anny, którzy dalej zajmują prominentne miejsce w pamięci sióstr. Dorosłe już dziewczyny nieustannie wracają w rozmowach do wspólnie spędzonych z nimi chwil. Ta retrospektywność jest na pewno silnym punktem Krainy lodu II. Niestety nie na tyle, by tłumić to, co nie wypadło najlepiej.

kraina lodu 2

W filmie Disneya jest bardzo dużo tautologii (samotna i marznąca Anna zaśpiewa, że czuje się samotna i jest jej zimno), niektóre utwory wydają się pospiesznie napisane, część wątków sprawia wrażenie niezręcznych (odwlekające się oświadczyny Kristoffa, scena, gdy Olaf dokładnie streszcza wydarzenia z pierwszej części) bądź wymuszonych (będący nikim więcej jak comic reliefem bałwanek). Niejednokrotnie można odnieść wrażenie, że scenariusz dostarczono na dzień przed tym, jak graficy zasiedli do pracy, a niektóre piosenki zostały przetłumaczone przez leniwie działającego Tłumacza Google’a.

Paliwem Krainy lodu II są liczne powtórki: żartów, sytuacji, wyznań miłości, tematów piosenek, czarodziejskich popisów Elsy czy banalnych odwołań do najsłynniejszych momentów z oryginału. Nigdy nie uważałem, że Kraina lodu jest filmem, który ma prawdziwą moc. Jej sequel przekonuje, że sentyment, dobry PR i wyborna kalkulacja w excelowych tabelkach na dłuższą metę mogą okazać się jałowe. Choć coroczny olbrzymi łup w box offisie Disneya – właściciela Gwiezdnych wojen, Marvela i Pixara – świadczy o czymś zupełnie innym.

Maciej Niedźwiedzki

Maciej Niedźwiedzki

Kino potrzebowało sporo czasu, by dać nam swoje największe arcydzieło, czyli Tajemnicę Brokeback Mountain. Na bezludną wyspę zabrałbym jednak ze sobą serię Toy Story. Najwięcej uwagi poświęcam animacjom i festiwalowi w Cannes. Z kinem może równać się tylko jedna sztuka: futbol.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA