search
REKLAMA
Recenzje

BRONCO BILLY. W tyle za innymi dokonaniami Clinta Eastwooda

Dawid Konieczka

19 stycznia 2021

REKLAMA

Mężczyzna w kapeluszu, chuście na twarzy i z rewolwerem przy boku planujący napad na pociąg – typowo westernowy opis, ale coś tu jest jednak nie tak. To bowiem nie XIX-wieczny Dziki Zachód, lecz Stany Zjednoczone drugiej połowy XX wieku, w których colty zastąpiono karabinami maszynowymi, konie samochodami, a do więzienia częściej trafia się za odmowę służby wojskowej w Wietnamie niż kradzież bydła. “Już nie ma kowbojów ani Indian. To przeszłość”. Takie właśnie słowa słyszy wspomniany jegomość, Bronco Billy McCoy (Clint Eastwood), gdy w akcie desperacji wraz z towarzyszami chce obrobić pociąg. Nie jest to jednak wyłącznie człowiek ślepo zapatrzony w Dziki Zachód – to wyrzutek, który w organizowanym przez siebie westernowo-cyrkowym show znajduje ucieczkę od odrzucającego go świata.

Bronco Billy z 1980 roku był już siódmym projektem reżyserskim Eastwooda, który po ugruntowaniu swojej pozycji w branży jako aktora zaczął na poważnie zajmować się tworzeniem filmów. Clint kręcił różnorodne gatunkowo dzieła, naturalnie niejednokrotnie nawiązując do swoich westernowych doświadczeń. Jego westerny zwykle jednak nie były klasycznymi reprezentantami gatunku – bo i on sam w takowych raczej nie grywał – lecz mniej lub bardziej nietypowymi modyfikacjami konwencji. Samego Bronco Billy’ego trudno zresztą jednoznacznie nazwać westernem, bo ikonografia Dzikiego Zachodu jest tutaj sztucznie wykreowaną rzeczywistością w ramach cyrku objazdowego, nie elementem świata przedstawionego per se. Tym niemniej odgrywa w Bronco Billym istotną rolę.

Kadr z filmu Bronco Billy

Produkcja Bronco Billy’ego z pewnością nie należała do najtrudniejszych ani najbardziej uciążliwych przedsięwzięć w karierze Eastwooda. Zdjęcia ukończono w zaledwie dwa miesiące, na kilka tygodni przed planowanym terminem, za około 5-6,5 miliona dolarów, które zwróciły się prawie pięciokrotnie. Sam reżyser, choć mimo wszystko liczył na większy zysk, przyznał, że był to jeden z jego najprzyjemniejszych projektów. Eastwood nakręcił Bronco Billy’ego, wystąpił w tytułowej roli i zaangażował swoją ówczesną partnerkę Sondrę Locke; była to czwarta wspólna produkcja pary – trzecia reżyserowana przez Clinta.

Grany przez Eastwooda Bronco Billy to właściciel, a zarazem największa gwiazda jeżdżącej od miasta do miasta grupy wystawiającej okołocyrkowe spektakle, których dominantą tematyczną jest Dziki Zachód. Billy odgrywa w nich rolę doskonałego strzelca, a zarazem znakomitego jeźdźca; poza nim w zespole można znaleźć też zaklinającego (z różnym skutkiem) węże Indianina, mistrza posługiwania się lassem czy charyzmatycznego konferansjera (w tej roli znany między innymi z Lśnienia i Lotu nad kukułczym gniazdem Scatman Crothers). Jedyną zmienną w grupie jest posada asystentki Billy’ego. Zrządzeniem losu taką pomocniczką zostaje Antoinette Lily (Sondra Locke), dziedziczka wielkiej fortuny o trudnym do zniesienia charakterze, która, pozostawiona pośrodku niczego przez małżonka na pokaz, marzy jedynie o powrocie do domu. Relacja między panną Lily a Billym i innymi członkami trupy początkowo jest bardzo trudna, ale z czasem wszyscy zaczynają odnajdywać wspólny język jako wspólnicy w biedzie i niedoli.

Clint Eastwood i Sondra Locke w filmie Bronco Billy

Najciekawszym elementem filmu Eastwooda jest sam Eastwood, a właściwie grana przez niego postać i jej wielkie przywiązanie nie tylko do wystawianych przedstawień, lecz także samego westernowego stylu życia. Bronco Billy McCoy wydaje się uosobieniem tradycyjnych kowbojskich cnót – zawsze honorowo staje w obronie słabszych lub potrzebujących, nie pobiera opłat za występy dla sierot czy pacjentów szpitala psychiatrycznego, na każdym kroku stara się edukować najmłodszych widzów swoich spektakli, co jest dobre, a co złe. Przez pewien czas wydaje się wręcz, że to postać dziwnie karykaturalna, ale poznawszy przeszłość Billy’ego, dowiadujemy się czegoś więcej. Mężczyzna przez większość życia nie był bowiem tym, kim chciałby być. Wychowywał się w małym mieszkanku w New Jersey w niezbyt majętnej rodzinie i marzył o wolności oraz życiu na własnych zasadach – czego osiągnąć przez długi czas nie mógł. Kiedy zaś nakrył ukochaną w łóżku z najlepszym przyjacielem, zabił niewierną i trafił do więzienia. Po wyjściu na wolność zebrał więc grupę podobnych sobie wyrzutków i stworzył show, w którym może być tym, kim zawsze chciał być.

Westernowa ikonografia jest zatem w Bronco Billym nie tylko przedstawieniem, ale też symbolem. Ucieczką od niegodziwego świata, w którym nie dla wszystkich znajdzie się miejsce. Starając się dochowywać wierności wizerunkowi honorowego, dobrego kowboja, Billy wiedzie życie próbujące niejako przeciwstawiać się temu, co dzieje się wokół i w pewnym sensie zadośćuczynić popełnionym w przeszłości grzechom. Nawet jeśli wiąże się to z ubóstwem, odrzuceniem i niezrozumieniem. Czasy kowbojów minęły bowiem bezpowrotnie, a beztroska znana z kart westernowych powieści bądź kinowych ekranów jest jedynie ułudą, zwłaszcza we współczesnym świecie.

Kadr z filmu Bronco Billy

Brzmi to gorzko, ale wątek ten pozostaje w znacznej mierze na uboczu, chwilami jedynie przebijając się z postaci Billy’ego, jego działań i słów. Eastwood nie stawia bowiem na film szczególnie poważny – przeciwnie, w Bronco Billym staje po stronie tych wyrzutków, którzy mieli odwagę postawić na swoim mimo rozmaitych przeciwności losu. Trudy dnia codziennego wynagradza im bowiem zarówno uśmiech zachwyconych spektaklem dzieci, jak i towarzystwo bliskich osób, które są dla siebie nawzajem jak rodzina. Eastwood stworzył opowieść ciepłą, momentami nawet dość zabawną, ale jednocześnie raczej mało angażującą, przewidywalną i schematyczną, w której wszystko jest na swoim miejscu i nic poza tym.

Nieco dynamiki mogła tu dodać relacja dwojga głównych bohaterów filmu, czyli tytułowego Billy’ego oraz panny Lily, jego przypadkowej towarzyszki podróży. I rzeczywiście, trudno nie dopatrzyć się znakomitej chemii między Eastwoodem i Locke, którzy aktorsko radzą sobie znakomicie, zwłaszcza w scenach wzajemnych złośliwości czy nieporozumień. To dość typowa relacja w stylu “od nienawiści do miłości”, ale nawet tak sztampowy chwyt może stanowić dużą wartość dodaną do filmu, jeśli jest odpowiednio zagrany oraz poprowadzony. Ekranowa (i nie tylko) para doskonale się uzupełnia, przyciągając zainteresowanie widza, ale problem pojawia się wtedy, gdy reżyser chce popchnąć relację w nieco innym kierunku, zmieniając wzajemną niechęć bohaterów w sympatię. Eastwood poległ. Nie sygnalizuje praktycznie żadnej romantycznej więzi między Billym i panną Lily, a mimo to łączy ich ze sobą; kobieta musi wręcz zostać „uświadomiona” przez inną bohaterkę, że tak naprawdę nie nienawidzi swojego szefa, lecz go kocha. I gdyby był to wątek poboczny Bronco Billy’ego, nie kłułby tak w oczy, ale romans jest tu wręcz fabularnym fundamentem. Pomiędzy zalotami Billy’ego (za które współcześnie mógłby się spodziewać potraktowania gazem pieprzowym albo zakazu zbliżania) a wyznaniem uczuć nie ma nic – ani przysłowiowej „mięty”, ani wiarygodności uczucia.

Kadr z filmu Bronco Billy

Eastwood nie zdecydował się na poważniejsze tony, kierując swoje kroki ku lekkiej, podnoszącej na duchu, choć niestroniącej od przykrych momentów opowieści o honorowych, wrażliwych wyrzutkach, którzy chcą jedynie odrobiny szczęścia. Nie da się zaprzeczyć, że Bronco Billy to film przyjemny, mało wymagający i niestety niepozbawiony potknięć w istotnych aspektach. W porównaniu z późniejszymi dokonaniami aktora-reżysera dzieło z 1980 roku zostaje bardzo daleko w tyle.

Dawid Konieczka

Dawid Konieczka

W kinie szuka przede wszystkim kreatywności, wieloznaczności i autentycznych emocji, oglądając praktycznie wszystko, co wpadnie mu w ręce. Darzy szczególną sympatią filmy irańskie, science fiction i te, które mówią coś więcej o człowieku. Poza filmami poświęca czas na inną, mniej docenioną sztukę gier wideo, szuka fascynujących książek, ogląda piłkę nożną, nie wyrasta z miłości do paleontologii i zastanawia się, dlaczego świat jest tak dziwny. Próbuje wprowadzać do swojego życia szczyptę ekologii, garść filozofii i jeszcze więcej psychologii.

zobacz inne artykuły >>>

REKLAMA