search
REKLAMA
Recenzje

AGNOZJA. Zaskakujący klimatem thriller z Hiszpanii

Agnozję zaskakująco łatwo sprzedać: za scenariusz odpowiada współpracownik Guillermo del Toro…

Grzegorz Fortuna

18 lutego 2024

AGNOZJA. Zaskakujący klimatem thriller z Hiszpanii
REKLAMA

…, produkcją zajęli się panowie, którzy wyłożyli kiedyś kasę na Labirynt Fauna i Sierociniec, a streszczenie fabuły może przywołać skojarzenia z Oczami Julii. Jakby tego było mało, jest jeszcze plakat – intrygujący, mroczny, idealny jako ilustracja do nowego, onirycznego horroru rodem z Hiszpanii. Problem polega jedynie na tym, że Agnozja z horrorem nie ma nic wspólnego.

Ojciec Joany, głównej bohaterki filmu Agnozja, jest fabrykantem i wynalazcą. Pod koniec XIX wieku zaprojektował niezwykle dokładną lunetę snajperską, która miałaby szansę zrewolucjonizować przemysł zbrojeniowy i zapewnić konstruktorowi gigantyczne zyski. Podczas pokazu broni nastoletnia Joana mdleje na oczach zebranych potentatów, a cenny prototyp zostaje zniszczony. Przenosimy się o siedem lat do przodu: dorosła już dziewczyna cierpi od czasu wypadku na dziwne, rzadko spotykane schorzenie neurologiczne, objawiające się nieumiejętnością filtrowania bodźców zmysłowych. Jej świat wygląda jak najgorszy koszmar: nie rozróżnia głosów, a zamiast twarzy widzi zniekształcone, upiorne maski, przez co nie potrafi rozpoznać członków swojej rodziny. W wielkiej rezydencji, w której mieszka wraz z ojcem i narzeczonym Carlesem, wszystko przygotowane zostało tak, by umożliwić dziewczynie względnie normalne życie: zamontowane przy ścianach poręcze umożliwiają odnalezienie drogi do odpowiedniego pokoju, a wszyscy domownicy noszą specjalne, kolorowe rozety, pozwalające na identyfikację.

Wbrew oczekiwaniom, dom nie jest nawiedzony, a Joana nie okazuje się być jedyną, która widziałaby potworne zjawy. Ujęcia ukazujące świat z perspektywy dziewczyny trwają w całym filmie nie więcej niż pół minuty, a ewentualny “paranormalny” potencjał pomysłu wyjściowego kompletnie reżysera filmu Agnozja nie interesuje. U Eugenia Miry przerażająca choroba staje się punktem zapalnym dla melodramatyczno-kryminalnej historii miłosnego trójkąta, która prędzej czy później musi skończyć się tragicznie. Prawdopodobnie tutaj leży też powód dużej liczby krytycznych recenzji i niskich ocen filmu Agnozja – Mira zaczyna od “horrorowego” pomysłu i stylizuje swój film tak, jakby chciał iść ścieżką wytyczoną przez Guillermo del Toro. Już po chwili obiera jednak własną, zaskakująco oryginalną drogę.

Agnozja

Luneta nie trafia bowiem do masowej produkcji, a ojciec Joany nie zaczyna zarabiać milionów – po utracie prototypu uznaje, że bogactwo zbudowane na ludzkiej śmierci nie jest warte swojej ceny. Nietrudno się domyślić, że taka postawa doprowadza jego biznesowych partnerów do szału. Wysłani do fabryki szpiedzy nie znajdują planów urządzenia, ale przypadkowo powodują pożar, w którym konstruktor ponosi śmierć; ostatnią osobą, mogącą zdradzić sekret budowy lunety jest więc Joana. Chciwi przedsiębiorcy porywają ją pod pozorem eksperymentalnej terapii i podstawiają zmuszonego do współpracy kamerdynera, by ten udawał narzeczonego dziewczyny i wyciągnął z niej cenną tajemnicę.

Agnozja

Od tego momentu zaczyna się właściwa część historii filmu Agnozja. Reżyser skupia uwagę przede wszystkim na melodramatycznych walorach fabuły, spychając kryminalne wątki na dalszy plan. Cielesność i budzące się uczucie są tu zdecydowanie ważniejsze od samych sposobów pozyskiwania planów lunety, a emocje bohaterów wyznaczają tempo historii. Mira korzysta przy tym z całego wachlarza nieco kiczowatych, ale zaskakująco adekwatnych zagrywek (kochankowie będą więc wyszeptywać sobie czułe kwestie do ucha, a w kulminacyjnej scenie zacznie padać śnieg), nie tracąc jednocześnie ani grama wiarygodności.

Agnozja

Agnozja jest bowiem od początku do końca filmem zainscenizowanym, dokładnie rozplanowanym i przemyślanym co do kadru, okraszonym dodatkowo wyjątkowo malowniczymi, momentami wręcz nienaturalnie pięknymi ujęciami. Co ciekawe – nie ma w tym sztuczności. Mira gubi się czasami w narracji poszczególnych wątków, ale błędy te nadrabia za niego zjawiskowa Barbara Goenaga, wcielająca się w postać Joany, oraz bardzo dobrze rozpisany scenariusz, pozwalający reżyserowi na celne wyczucie poszczególnych emocji. Choć Agnozja pod względem formy przypomina czasami przedstawienie teatralne, autentyczność samego uczucia pozostaje nienaruszona.

Agnozja

Smutne jest w tym wszystkim tylko jedno: widzowie, którzy obejrzą film Eugenia Miry z nastawieniem na solidną porcję hiszpańskiej grozy, wyjdą z kina znudzeni i poirytowani. A ci, którym spodobałaby się Agnozja, prawdopodobnie nigdy jej nie zobaczą.

Tekst z archiwum film.org.pl.

REKLAMA