search
REKLAMA
Berlinale 2024

A DIFFERENT MAN. Piękny i bestia [RECENZJA]

Przemiana zewnętrzna nie równa się przemianie wewnętrznej – tego bohater bardzo długo nie potrafi zrozumieć i zaakceptować.

Janek Brzozowski

18 lutego 2024

REKLAMA

Edward (Sebastian Stan) choruje na nerwiakowłókniowatość. Choroba zdeformowała mu twarz i wysłała na margines społeczeństwa. Jego życie nie jest zbyt ekscytujące – bierze udział w spotach społecznych, próbując rozruszać karierę aktorską, a wolny czas spędza na samotnym przesiadywaniu w mieszkaniu. Światełko w tunelu pojawia się wraz z nową sąsiadką – Ingrid (Renate Reinsve), aspirującą dramatopisarką. Edward zakochuje się w mgnieniu oka. Nie widząc jednak nadziei na związek w obecnym stanie zdrowia, mężczyzna poddaje się eksperymentalnej terapii, która ma uwolnić go od choroby i zagwarantować nową twarz. „Potencjalne ryzyko warte jest potencjalnej nagrody” – powtarzają doktorzy.

Jeżeli miałbym strzelać, to powiedziałbym, że ulubioną baśnią Aarona Schimberga jest Piękna i Bestia, a filmem formacyjnym – Człowiek słoń Davida Lyncha. Amerykański reżyser obsesyjnie powraca w swojej twórczości do tematu piękna i brzydoty, społecznego postrzegania i wykluczenia osób naznaczonych chorobą. W poprzednim filmie – Uwięzionych Schimberg pokazywał, jak cienka granica leży między sztuką a eksploatacją. Nawiązując do Dziwolągów Browninga i Nawet karły były kiedyś małe Herzoga analizował relacje między fizycznie zdeformowanymi członkami ekipy wcielającymi się w pacjentów szpitala a piękną gwiazdą filmową graną przez Jess Weixler. W długiej sekwencji sennej partner sceniczny bohaterki – Rosenthal (Adam Pearson) w magiczny sposób odzyskiwał zdrowie. Dzięki nowej twarzy mógł porzucić aktorstwo i zacząć wykonywać wymarzony zawód – zostać kelnerem. A Different Man jest do pewnego stopnia fabularnym przedłużeniem wspomnianej sekwencji sennej: spełnionym marzeniem, które zamienia się w koszmar. Edward odzyskuje gładką skórę, ale traci integralność własnej tożsamości. Czy to na pewno wygląd decyduje o szczęściu i życiowym powodzeniu? – zdaje się pytać reżyser, zrzucając na swojego bohatera coraz cięższe bomby.

W drugiej połowie filmu Schimberg wprowadza na ekran Oswalda (znów wybitny Pearson). Bohater stanowi ucieleśnienie ambicji Edwarda: jest utalentowanym aktorem, który prowadzi bogate życie towarzyskie, łatwo nawiązuje znajomości, mimowolnie zarażając ludzi swoją charyzmą i entuzjazmem. A jednocześnie jest zdeformowany, chory na dokładnie tę samą przypadłość, która zamknęła Edwarda w mieszkaniu i wpędziła w kompleksy. Oswald krok po kroku zagarnia przestrzeń należącą do bohatera. Zabiera mu rolę w przedstawieniu, zabiera dziewczynę, zabiera stare mieszkanie. Stopniowo przejmuje tożsamość i historię, których Edward wyrzekł się po udanej operacji, przekonany o tym, że nowa twarz oznacza nową, całkowicie czystą kartę. Bardziej mylić się nie mógł.

Film Schimberga, wyprodukowany przez prominentne studio A24, to współczesna baśń z klarownym morałem, a jednocześnie naprawdę udana i zabawna czarna komedia. Pod względem konstrukcji postaci oraz poczucia humoru reżyserowi blisko do Kristoffera Borgliego – twórcy Dream scenario i Chorej na siebie. Elementy komediowe wyrastają tu z życiowych niepowodzeń bohatera, są wynikiem jego nieskoordynowanych działań i błędnych decyzji. Niczym w klasycznej greckiej tragedii Edward sam buduje pułapkę, w którą wpada – ślepo przekonany o tym, że dąży do lepszego, szczęśliwszego życia. Tak jak u Borgliego: nasze uczucia względem bohatera wahają się między współczuciem a moralnym obrzydzeniem (na ostateczną korzyść tego drugiego). Aby było jeszcze zabawniej, A Different Man cierpi nawet na podobne problemy narracyjne co Chora na siebie. Są w nim błyskotliwe pomysły na poszczególne sceny – całość sprawia jednak miejscami wrażenie zbyt luźnej dramaturgicznie, lekko rozciągniętej i, zwłaszcza pod koniec, chaotycznej.

Uwięzionych Schimberg otwierał długim cytatem z Pauline Kael, w którym amerykańska krytyczka pisała o ekranowej hegemonii piękna. „To niezwykła zaleta aktorów i aktorek; piękno daje im większe możliwości ekspresji i szersze pole do manewru. Im są piękniejsi, tym więcej ról otrzymują. Rozpoczynają z niewiarygodną przewagą, bo kochamy na nich patrzeć”. Chyba nigdzie nie widać tego tak wyraźnie, jak podczas festiwali filmowych, na których bogowie zstępują z Parnasu, krocząc zamaszystym krokiem po czerwonych dywanach. A jednak:  A Different Man jest zrealizowany jakby na przekór twierdzeniu Kael. Fizyczne piękno wcale nie pomaga Edwardowi. Jego gwiazda blednie w starciu z naturalnym talentem Oswalda, wymarzone życie u boku Ingrid oddala się permanentnie. Przemiana zewnętrzna nie równa się przemianie wewnętrznej – tego bohater bardzo długo nie potrafi zrozumieć i zaakceptować. Pod koniec filmu to wciąż ten sam, choć niby inny człowiek: bestia o aparycji księcia.

Janek Brzozowski

Janek Brzozowski

Absolwent poznańskiego filmoznawstwa, swoją pracę magisterską poświęcił zagadnieniu etyki krytyka filmowego. Permanentnie niewyspany, bo nocami chłonie na zmianę westerny i kino nowej przygody. Poza dziesiątą muzą interesuje go również literatura amerykańska oraz francuska, a także piłka nożna - od 2006 roku jest oddanym kibicem FC Barcelony (ze wszystkich tej decyzji konsekwencjami). Od 2017 roku jest redaktorem portalu film.org.pl, jego teksty znaleźć można również na łamach miesięcznika "Kino" oraz internetowego czasopisma Nowy Napis Co Tydzień. Laureat 13. edycji konkursu Krytyk Pisze. Podobnie jak Woody Allen, żałuje w życiu tylko jednego: że nie jest kimś innym. E-mail kontaktowy: jan.brzozowski@protonmail.com

zobacz inne artykuły autora >>>

REKLAMA