search
Plebiscyt

Najlepsze SERIALE GROZY. Ranking czytelników

Czytelnicy wybrali najlepsze seriale grozy!

REDAKCJA

23 stycznia 2022

REKLAMA

Na kanale AMC w każdy poniedziałek możecie oglądać 3. sezon serialu Creepshowantologii czerpiącej inspiracje z filmu z 1982 roku. Z tej okazji zaprosiliśmy was do wzięcia udziału w głosowaniu na najlepsze serie grozy. Czas na przedstawienie wyników!

Wśród tytułów, na które głosowaliście, były zarówno klasyczne horrory, jak i mieszanki gatunkowe, w których odnajdziemy elementy grozy. Które z nich cieszyły się waszym największym wsparciem? Poniżej trzydziestka tych z największą liczbą głosów.

Pamiętajcie, że już jutro o 22:00 na kanale AMC kolejny odcinek Creepshow!

30. Kraina Lovecrafta

Oparty na prozie Matta Ruffa dziesięcioodcinkowy serial autorstwa Mishy Green jest wyrazem wojny wymierzonej przeciwko rasistom, ale także całej „białej” popkulturze, na której wychowywali się od pokoleń mieszkańcy Stanów Zjednoczonych. Zaprezentowana opowieść służy oddaniu znacznej części społeczeństwa prawa do własnej historii i realizacji kulturowych fantazji. Innymi słowy, czego nigdy nie podarowano czarnej ludności, w Krainie Lovecrafta zostało przekazane z naddatkiem. [Marcin Kempisty, fragment recenzji]

(ex aequo) 28. Chucky

Twórcy postawili na stworzenie kontynuacji Kultu laleczki Chucky, zaangażowali Brada Dourifa i wprowadzili elementy historii coming of age (choć sami twórcy określają je jako “Coming of rage”), w tym odkrywanie własnej seksualności. W efekcie powstał serial, który spodobał się krytykom i przypadł go gustu widzom. Już teraz zapowiedziany jest drugi sezon, który ma zadebiutować w tym roku. [Łukasz Budnik]

(ex aequo) 28. Buffy: Postrach wampirów

Nikt nie spodziewał się tego, że historia licealistki za dnia i pogromczyni wampirów w nocy, okaże się tak ważna dla rozwoju telewizji oraz popkultury jako takiej. Buffy, bo tak nazywa się tytułowa bohaterka, na przestrzeni kilku sezonów stała się prawdziwą ikoną, pokazującą, że nawet blondynka potrafi skopać kilka przysłowiowych tyłków. Choć dziś wiemy jakie implikacje niesie ze sobą nazwisko Jossa Whedona twórcy serii, to nie można mu odmówić jednego – stworzył mityczne, feministyczne połączenie horroru, komedii i teen dramy i przemienił w coś kultowego i przełomowego dla historii telewizji. Rok 1999, kiedy wyświetlany był właśnie trzeci sezon Buffy – prawdopodobnie najlepsze osiągnięcie telewizji tamtych czasów – był niezwykle ważny dla tegoż medium, m.in. za sprawą serialu Whedona. Sprawił on, że twórcy telewizyjni zmienili swoje podejście do tworzenia telewizji. A wszystko za sprawą dziewczyny walczącej z wampirami, demonami i apokalipsami. [Gracja Grzegorczyk-Tokarska]

27. Piątek trzynastego

Podejrzewam, że niejeden widz zasiadający do tego serialu poczuł się oszukany. Produkcja ta pierwotnie powstawała pod tytułem The 13th Hour, który zmieniono wyłącznie po to, by przyciągnąć większą uwagę publiki. Fabuła nie miała najmniejszego związku z kinowymi slasherami, a Jason Voorhees nie został nawet wspomniany. Twórca wprawdzie zarzekał się, że pechowa symbolika piątku trzynastego łączy się z jego historią, ale trudno brać to na poważnie. Serial opowiadał o polowaniu na przeklęte antyki pochodzące ze sklepu, którego właściciel zawarł pakt z diabłem. Rzeczone bibeloty trafiły do różnych klientów, co wiązało się z oczywistymi konsekwencjami. Produkcja została zaś anulowana bardzo gwałtownie, jeszcze przed końcem trzeciego sezonu. Ciekawostka: jeden z odcinków pierwszej serii wyreżyserował skądinąd znany David Cronenberg. [Mikołaj Lewalski, fragment zestawienia]

(ex aequo) 25. Nawiedzony dwór w Bly 

Drugi sezon produkcji Nawiedzony dwór… jest luźno oparty na powieści Henry’ego Jamesa. Osadzony w latach 80. Nawiedzony dwór w Bly stracił jednak sporo klimatu w porównaniu ze swoim rewelacyjnym poprzednikiem. Tym razem wydaje się, że Mike Flannagan zbytnio skupił się na warstwie obyczajowej opowiadanej historii, co sprawia, że ona sama jest niestety mało straszna, a przy tym mało zajmująca. To, co udało się w Stranger things, czyli połączenie sentymentu do lat 80. z trzymająca w napięciu akcją, tutaj nie wypaliło zupełnie. Widz mimochodem odnotowuje tylko, że ciuchy i fryzury bohaterów są raczej śmieszne, i nie zwraca na to więcej uwagi, akcja zaś tak daleko odchodzi od oczekiwanego horroru, że śledzi się ją tylko siłą rozpędu. Nawet zwykle bardzo dobra Victoria Pedretti (seria Ty) produkuje się tutaj jakby od niechcenia. Trochę szkoda zmarnowanego potencjału. [Agnieszka Stasiowska]

(ex aequo) 25. Egzorcysta 

Sukcesy finansowe kolejnych Egzorcystów, Obecności i niezliczonych klonów tych produkcji wskazują na to, że sporo osób wciąż chce oglądać motyw opętania w filmach grozy. Dlaczego więc nie zrobić z tego serialu? Pierwszy sezon miał premierę trzy lata temu i spotkał się z nie najgorszym odbiorem. Produkcji brakowało jednak czegoś, co przyciągnęłoby więcej widzów i odwróciło uwagę od filmowych produktów o podobnej treści. Telewizyjny Egzorcysta nie był niczym nadzwyczajnym nawet w swoim gatunku, nie miał też żadnych głośnych nazwisk – był po prostu poprawny. Czasem to jednak za mało; po drugim sezonie Fox wypędził tego demona ze swojego domostwa. [Mikołaj Lewalski]

24. Krzyk 

Kiedy usłyszałam, że MTV będzie robiło serialowy Krzyk, pokręciłam w tamtym momencie głową z niedowierzania. Przyjaciółka namówiła mnie jednak do seansu i to był przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Mało która produkcja nawiązująca do kultowego poprzednika jest w stanie oddać nie tylko ducha oryginału, ale stworzyć zupełnie nową i – co ważniejsze – ciekawą jakość na ekranie. Oczywiście zasady, które przewijały się przez całą serię Krzyku dalej obowiązują, jednak to zupełnie odmienna, ciekawa historia funkcjonująca jakby zupełnie obok uniwersum, choć mocno z nim związana w dość nieoczywisty sposób. Najbardziej jednak uwielbiam to, że serial ma możliwość zgłębienia aspektów wpisujących się we franczyzę, które były tylko pobieżnie wspomniane w filmach albo finalnie całkowicie porzucone. [Gracja Grzegorczyk-Tokarska]

(ex aequo) 21. Czysta krew 

True Blood to bodaj najciekawsza rzecz, jaka wynikła z popkulturowej wampiromanii, zapoczątkowanej sukcesem Zmierzchu. Serial Alana Balla, twórcy Sześciu stóp pod ziemią, stanowił udane połączenie wątków fantastycznych z perypetiami miłosnymi głównej bohaterki. Niestety: miałkie, celebrujące „normalność” zakończenie stanowiło zaprzeczenie całości, pochwalającej wolność osobistą i odmienność. [Katarzyna Kebernik]

(ex aequo) 21. Królestwo

“Teren pod Szpitalem Królestwo to dawne mokradła. Były tu stawy, przy których bielono płótno. Ludzie moczyli wielkie płachty tkaniny w płytkiej wodzie i rozkładali do bielenia. Woda parująca z płócien otulała całą okolicę mgłą. Później zbudowano tu szpital państwowy. Bielarzy zastąpili lekarze i naukowcy, najlepsze mózgi w kraju i najdoskonalsza technologia. Dla ukoronowania dzieła nazwali szpital – Królestwem. Mieli zgłębiać tajniki życia, a przesądy już nigdy nie powinny zachwiać bastionów nauki. Być może pycha ich była zbyt wielka i nazbyt odżegnywali się od spraw duchowych, gdyż z czasem chłód i wilgoć zaczęły powracać. Drobne oznaki zmęczenia z wolna objawiały się w tym dość solidnym i nowoczesnym budynku. Nikt z żywych jeszcze nie wie, ale brama Królestwa na powrót się otwiera.” Oto słowa, które otwierają każdy z ośmiu powstałych odcinków serialu Larsa von Triera. Serialu, który był dla Europy tym samym, czym Miasteczko Twin Peaks Lyncha było dla Ameryki. Ekscentryczna, tajemnicza, straszna, śmieszna, niepoprawna i intrygująca to produkcja. Rzecz, jakiej nigdy wcześniej i jak na razie nigdy potem w telewizji nie widzieliśmy. Królestwo to połączenie artystycznej wizji autora z satyrą, grozą, dramatem medycznym, operą mydlaną i romansem. Dziwne? Nie tak dziwne, jak narodziny Braciszka. [Przemysław Mudlaff]

(ex aequo) 21. Bates Motel 

Bates Motel to współczesny prequel Psychozy Hitchcocka. I choć powyższe zdanie brzmi śmiesznie i właściwie z góry można by taki pomysł skazać na porażkę, to serial Anthony’ego Cipriano oraz Kerry Ehrin działa zaskakująco skutecznie. Z jednej strony łatwo potraktować rozwleczoną na 50 odcinków historię Normana i Normy Bates, jako tzw. guilty pleasure, z drugiej zaś nie sposób nie docenić tu takich elementów, jak sprytny skrypt, który rozbudował nie tylko główne postaci, ale właściwie całe miasto oraz cudowną grę aktorską Very Farmigi i świetną rolę Freddiego Highmore’a. Bates Motel to naprawdę dobra, pokręcona zabawa na najwyższym poziomie. [Przemysław Mudlaff]

REKLAMA