News
NA CO DO KINA. Maj 2017
Maj 2017 to czas, gdy kino budzi się do życia! Oczekuj niezwykłych premier i letnich blockbusterów, które porwą widzów w filmową podróż.
Gdyby podążać za starymi podziałami kinowego kalendarium, właśnie w tym miesiącu większość kinomanów budziłaby się z zimowego letargu – wszak wkraczalibyśmy w sezon letnich blockbusterów! Na szczęście wiele się w tej kwestii zmienia, granice mocno się zacierają, a majowe premiery nie będą pierwszymi filmami w tym roku, na które wyczekujemy z zapartym tchem. Oznaką początku sezonu niech jednak będzie fakt, że w tym miesiącu dawka potencjalnych hitów będzie większa!
Zmiany nie zawsze są dobre, ale w przypadku ewolucji kina nie mamy raczej na co narzekać, bo to właśnie my – widzowie – zyskujemy na nich najwięcej (i nie ma żadnego znaczenia fakt, że główną motywacją są tu jak zwykle pieniądze). Jak dotąd dość ostrożnie dawkowano nam kasowe produkcje – zrzućmy to jednak na karb starych nawyków studiów filmowych, które początek roku zwyczajowo traktują po macoszemu. Grunt, że dostaliśmy już La La Land, Logana czy ósmą odsłonę Szybkich i wściekłych, a maj ma wobec kinowego światka pewne zobowiązania: godnie rozpocząć sezon.
5 maja
Tego miesiąca nie sposób rozpocząć inaczej niż seansem filmu Strażnicy Galaktyki vol. 2, który w wielu kinach podawany będzie także w formie minimaratonu, wraz z pierwszą częścią. To zresztą ciekawa sprawa: gdy trzy lata temu (jak ten czas szybko leci!) Chris Pratt wraz z ekipą mieli trafić na wielki ekran, nawet producenci nie bardzo wiedzieli, czy film się sprzeda. Niby letni blockbuster, ale jednak historia mniej znana niż inne marvelowskie produkcje. Film wrzucono więc na sam koniec sezonu, a ten szturmem ruszył na szczyt box office’owej listy, ostatecznie kończąc rok na miejscu trzecim. Taki wynik pobudza oczekiwania wobec sequela, presja jest spora, ale nie oszukujmy się – nawet jeśli twórcy spartolą film, hordy miłośników Marvel Cinematic Universe i tak uderzą do kin na całym świecie.
Oczywiście Strażnicy nie każdego pociągają, to zrozumiałe. Pozostając przy science fiction, zawsze można wybrać się na niemiecki Numer 7, będący adaptacją książki Marco van Geffena. Co ciekawe, w lutym na ekrany polskich kin wchodziła holendersko-węgierska koprodukcja Boy 7, bazująca na tym samym materiale źródłowym. Pierwszy weekend maja przyniesie nam też kilka innych, nie mniej ciekawych tytułów.
Dość niefortunnie złożyło się, że w cieniu Strażników do kin trafi także dramat historyczny Przyrzeczenie Terry’ego George’a (W imię ojca, Hotel Ruanda), traktujący o największym ludobójstwie od czasu Holokaustu. Pierwsze recenzje sugerują co prawda, że film nie jest aż tak dobry, jak ten opowiadający o mordzie na Tutsi, ale mimo wszystko fani tego typu kina powinni zaryzykować. Tym bardziej że w głównych rolach zobaczymy między innymi Oscara Isaaca, Christiana Bale’a czy Angelę Sarafyan (Westworld). Na ekrany trafi też biografia austriackiego poety Stefana Zweiga – Pożegnanie z Europą – w reżyserii Marii Schrader (znanej choćby z występu we W ciemności Agnieszki Holland). Do tego dwa inne dramaty: Mali mężczyźni Iry Sachsa oraz Szatan kazał tańczyć Katarzyny Rosłaniec, które będę miał przyjemność zrecenzować. A na dokładkę francuska komedia U pana Marsa bez zmian i niemiecka animacja niezbyt wysokich lotów – Riko prawie bocian.
12 maja
Nie wiem jak wam, ale mnie drugi weekend maja ponownie upłynie pod znakiem science fiction. Mam świadomość, że Ridley Scott nieco ostatnio odpływa z nadmiarem pomysłów na sequele, prequele i kolejne odsłony swoich największych hitów, a Prometeusz nie zachwycał tak, jakbyśmy tego chcieli, ale jak mógłbym sobie odmówić kolejnej części Obcego?! Film Obcy: Przymierze to po prostu pozycja obowiązkowa. I nie będę marudzić, nawet jeśli Scott pójdzie drogą J.J. Abramsa, dając nam uderzającą do wewnętrznego dziecka, mocno przetworzoną papkę zbudowaną na pierwotnej trylogii, która po prostu ma wzbudzić sentyment. Kupuję to.
W tym tygodniu wybór będzie nieco mniejszy, ale swoje zobaczą przede wszystkim fani kina festiwalowego. Polskiej premiery doczekają się bowiem zeszłoroczny triumfator z Cannes (najlepszy film dokumentalny) oraz zdobywca nagrody Europejskiej Akademii Filmowej za kompozycję, czyli rosyjski Uczeń Kirilla Serebrennikova; wyprodukowany przez BBC Films Butterfly Kisses Rafała Kapelińskiego, który zgarnął Kryształowego Niedźwiedzia podczas ostatniego Berlinale, a także francuska komedia Martwe wody, biorąca udział w konkursie głównym zeszłorocznego festiwalu w Cannes, nominowana także do dziewięciu Cezarów.
Do tego polskie Gwiazdy, czyli filmowa biografia piłkarza Jana Banasia; irlandzki dramat Piękny drań i małe postapo dla dzieci, czyli hiszpańska animacja o tym, jak wodne stworzenia przejęły opuszczoną przez ludzi Ziemię – Dudi: Cała naprzód.
19 maja
https://www.youtube.com/watch?v=aKE1jb_szpY
Co się odwlecze, to nie uciecze – chciałoby się rzec. 19 maja, w przeciwieństwie do poprzedniego weekendu, przyprawi nas o mały zawrót głowy. Co prawda doczekamy się ledwie pięciu premier, ale aż trzy z nich mają ambicje, by powalczyć o widza. Największe szanse ma prawdopodobnie The Circle.
Krąg
Dlatego znacznie bardziej wyczekuję Song to Song Terrence’a Malicka. Muzyczny dramat to kolejna okazja dla Ryana Goslinga, by trochę pośpiewać. Towarzyszyć będą mu Rooney Mara, Michael Fassbender i Natalie Portman, ale na ekranie zobaczymy także Cate Blanchett, Holly Hunter czy Vala Kilmera.
Oczywiście styl Malicka nie każdemu przypadnie do gustu, stąd mało prawdopodobne, by akurat ta produkcja okazała się kasowym hitem (po miesiącu emisji w amerykańskich kinach film zarobił ledwo pół miliona dolarów), ale z pewnością jest to pozycja obowiązkowa dla miłośników nieco ambitniejszych obrazów. Jeśli nie to, zawsze można udać się na seans Jutro będziemy szczęśliwi. Francuski komediodramat z Omarem Sy w roli głównej zbiera niezłe recenzje, ale podobnie jak w przypadku Nietykalnych można mieć nieco wątpliwości co do przesłodzenia obrazu. Inne propozycje to niemiecki dramat 24 tygodnie oraz polski quasi-dokument religijny Teraz i w godzinę śmierci.
26 maja
I na koniec miesiąca prawdziwa bomba, czyli Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara. Kolejna odsłona przygód Jacka Sparrowa to jeden z kandydatów do zwycięstwa w tegorocznym zestawieniu box office – jak mogłoby być inaczej, jeśli poprzednie cztery części zawsze plasowały się w czołówce rocznych zestawień, łącznie zarabiając niemal cztery miliardy dolarów? Czy sześcioletnia zwłoka nie sprawiła, że sława wesołkowatego pirata nieco przygasła? Przekonamy się, choć film z pewnością nie będzie narzekać na brak popularności.
Inne propozycje na ostatni weekend maja zdecydowanie stawiają na piedestale płeć piękną. Najciekawsza może okazać się Zwyczajna dziewczyna z Gemmą Arterton i Samem Claflinem w rolach głównych. Brytyjska komedia o przebijaniu szklanego sufitu zbiera niezłe recenzje, będąc przy tym mało natrętnym wciskaniem widzom feminizmu. Opowieść o początkującej scenarzystce jest obrazem przyjemnym i potrzebnym, ukazującym trudne początki kobiet w zamierzchłych czasach branży filmowej.
To zresztą nie jedyna produkcja na temat kina. Królowa Hiszpanii – z cudowną Penélope Cruz w tytułowej roli – to tocząca się w latach pięćdziesiątych opowieść o powrocie wielkiej gwiazdy filmowej do rodzinnego kraju. Za muzykę do hiszpańskiego komediodramatu odpowiada Zbigniew Preisner. Warto zerknąć także na belgijski dramat Mój anioł, mocno odrealniony, nieco wręcz baśniowy, opowiadający o losach zamkniętej w szpitalu psychiatrycznym kobiety, rodzącej tam dziecko. Film zachwyca zwłaszcza zdjęciami, a odpowiadająca za nie Juliette Van Dormael została nagrodzona za najlepszy debiut operatorski podczas zeszłorocznego Camerimage oraz otrzymała specjalną nagrodę Amerykańskiego Stowarzyszenia Operatorów Filmowych.
Ponadto do kin wejdą Smerfy: Poszukiwacze zaginionej wioski i nieco absurdalny niemiecki dramat Dzika.
korekta: Kornelia Farynowska
