Chalamet o oskarżeniach wobec Armiego Hammera m.in. o kanibalizm: “Dezorientujące”
Armie Hammer w styczniu 2021 roku stał się obiektem skandalicznych doniesień na temat tego, że pisał kobietom o swoich fantazjach erotycznych związanych m.in. z jedzeniem ich i używaniem krwi jako lubrykantu. Kolejne oskarżenia (także o gwałty) sprawiły, że kariera aktora właściwie przestała istnieć, a on sam zniknął z życia publicznego (w zeszłym roku poświęcono mu dokument).
Mocne oskarżenia wobec aktora zostały wymierzone ze strony kobiety o pseudonimie Effie – twierdziła ona, że aktor brutalnie ją gwałcił. Hammer od początku twierdził, że wszelkie kontakty seksualne z nią odbywały się za obopólną zgodą, a Effie sama wysyłała Hammerowi wiadomości w których pisała, jakie rzeczy ma jej robić aktor. W czasie, gdy pojawiały się oskarżenia, Timothée Chalamet – z którym Hammer wystąpił w cenionym Tamte dni, tamte noce Luki Guadagnino – kręcił kolejny film z tym reżyserem, Do ostatniej kości, gdzie wcielał się w kanibala. Chalamet komentuje teraz zbieg okoliczności z tematyką filmu oraz oskarżeniami wobec Hammera.
Jakie były szanse, że będziemy kręcić akurat to? Pomyślałem, że teraz naprawdę muszę to zrobić, bo te film jest w istocie oparty na książce [nie na oskarżeniach].
Zapytany o to, jak sam przyjął zarzuty wobec Hammera, Chalamet odparł:
Nie wiem. Rzeczy tego typu są często przedstawiane w formie clickbaitu. To było dezorientujące i tak najlepiej to określić.
W czerwcu dowiedzieliśmy się, że Hammer nie stanie przed sądem, ponieważ prokuratura w LA nie zdołała zebrać dowodów, które pozwoliłyby go oskarżyć o gwałty i przestępstwa seksualne. Dochodzenia zamknięto, a Hammerowi nie postawiono zarzutów. Z tej okazji aktor powrócił na Instagram, gdzie wydał krótkie oświadczenie. Podziękował w nim prokuratorze za to, że potwierdziła to, co on sam utrzymywał od początku. Dodał, że rozpoczyna długi i trudny proces prostowania swojego życia i oczyszczania własnego imienia.