Connect with us

News

BRUCE WILLIS wypowiada ŻYCZENIE ŚMIERCI. Zobacz zwiastun

BRUCE WILLIS w nowej wersji ŻYCZENIA ŚMIERCI przywraca klasyczną historię zemsty w krwawym stylu Eliego Rotha. Czekają nas emocje!

Published

on

Kolejny remake zatrzepotał na horyzoncie. Pamiętacie Eliego Rotha? Sierżanta Donowitza z Bękartów wojny, który jako reżyser przejawia dużą skłonność do przemocy? Już w tym roku chce nam dać nową wersję największego klasyka kina zemsty – Życzenia śmierci. Właśnie spływają pierwsze materiały promocyjne.

Advertisement

Wszyscy znają oryginał z 1974 roku w reżyserii Michaela Winnera. Jeśli nie część pierwszą, to przynajmniej którąś z kontynuacji – bo były aż cztery. Film, którego wizytówką była świetna rola Charlesa Bronsona, opierał się na bardzo prostym, acz chwytającym za serducho pomyśle. Na co dzień spokojny obywatel zamienia się w maszynę do zabijania po tym, jak uliczne rzezimieszki odbierają życie jego żonie. Poprzysięga zemstę złu pleniącemu się na ulicach Nowego Jorku, co skrzętnie realizuje pod osłoną nocy.

Advertisement

Teraz Eli Roth, znany z kręcenia krwistych dreszczowców, takich jak Hostel czy ostatnia Kto tam?, chce tę klasyczną historię opowiedzieć ponownie. Nowy Jork zostanie zamieniony na Chicago, a Charles Bronson na Bruce’a Willisa. Co z tego wyjdzie? Choć dla Willisa jest to prawdopodobnie rola wymarzona (znając jego powściągliwość w ekspresji), to jednak od zwiastuna bije widowiskiem z jednej strony nieco kiczowatym, a z drugiej za bardzo wyluzowanym, kontrastującym z mrokiem i powagą oryginału.

Gdzieś zgubiono zatem ciężar dramatyczny. Ale nie zapominajmy, że to Roth – reżyser, który, tak jak jego kolega Quentin Tarantino, specjalizuje się w zabawie konwencjami i reinterpretacji wytartych schematów. Z pewnością zatem niejednym nas zaskoczy.

Advertisement

Bo prawda jest taka, że światu niepotrzebny jest typowy i kręcony po linii najmniejszego oporu remake Życzenia śmierci. Historia w nim opowiedziana została przetworzona bowiem w kinie hollywoodzkim niezliczoną ilość razu (choćby fabuła pierwszego Mad Maxa coś z tego wzięła). Powstało nawet co najmniej kilka filmów, których twórcy nie kryli inspiracji dziełem Winnera, składając mu hołd – były to Odważna Neila Jordana z Jodie Foster w roli głównej czy też Wyrok śmierci Jamesa Wana z Kevinem Baconem.

24 listopada do kin nie wejdzie zatem typowy remake oryginału, ale bardziej kolejny film, chcący w autorski sposób chwycić się tematu zemsty. Tematu starego, acz nieodmiennie żywego.

Advertisement

Kulturoznawca, pasjonat kultury popularnej, w szczególności filmów, seriali, gier komputerowych i komiksów. Lubi odlatywać w nieznane, fantastyczne rejony, za sprawą fascynacji science fiction. Zawodowo jednak częściej spogląda w przeszłość, dzięki pracy jako specjalista od promocji w muzeum, badający tajemnice początków kinematografii. Jego ulubiony film to "Matrix", bo łączy dwie dziedziny bliskie jego sercu – religię i sztuki walki.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *