search
REKLAMA
Felietony

ODDAWAŁA PANI CIAŁO ZA ROLE? List do Magdaleny Cieleckiej

Szymon Pewiński

18 marca 2018

REKLAMA

Pani Magdaleno! Jeśli czyta Pani ten list, to chciałbym na początek napisać, że siedziałem w pierwszym rzędzie na Aniołach w Ameryce Krzysztofa Warlikowskiego wystawianych podczas Openera; metr od krzesła, na którym grana przez Panią postać w pewnym momencie rozsiada się w pozycji bardzo eksponującej wdzięki. Sama sztuka to zmarnowane sześć godzin, ale widok Pani ciała rekompensuje wszystko. Dlatego, mimo że czasami występuje Pani w słabym serialu, a teraz przyznaje się, że zdarzało się Pani oddać swoje ciało za rolę lub role, to zapewniam, że nigdy nie przestanę Pani kochać! 

Sam nie wiem, co myśleć o Pani wypowiedzi. Co prawda nie czytałem całego wywiadu z Panią, ale to w gruncie rzeczy nieistotne, bo przecież najważniejszy fragment przytoczony został przez wp.pl, viva.pl, a nawet dorzeczy.pl.

Powiedziała Pani, co powiedziała, zrobiła Pani, co zrobiła. Ale błagam Panią, niechże następnym razem nie burzy Pani idealnego obrazu, który od kilkunastu lat mam w głowie: rewelacyjnej aktorki, wrażliwej i przepięknej kobiety głośno wypowiadającej się w kwestiach praw obywatelek i obywateli naszego kraju. Aktorzy powinni to robić; powinni głośno protestować, występować w filmach, które uważają za słuszne nie tylko ze względu na walory artystyczne, ale i światopoglądowe. No, chyba że mówimy o Jerzym Zelniku i Smoleńsku. Wiadomo przecież, że miłośnicy partii rządzącej głosu i gustu nie mają. Chyba, że niby się z tej partii śmieją, a tak naprawdę ją oswajają.

Troszkę się zapędziłem, proszę wybaczyć. Wracam zatem, Pani Magdaleno, do Pani wypowiedzi dla “Twojego Stylu”, cytowanej przez wspomniane wyżej media: – Teraz dużo mówi się o przemocy wobec aktorek, przypadkach molestowania. Dziwi mnie trochę i wzbudza moje podejrzenia, gdy aktorka po 20 latach przypomina sobie, że producent położył jej rękę na kolanie, że ktoś proponował jej, żeby wpadła do niego do pokoju hotelowego – stwierdziła Pani, i dodała: – Mnie także składano takie propozycje. I jeśli chciałam w tych pokojach zostawać, zostawałam. A jeśli nie – wychodziłam. Byłam dorosła. Biorę za to odpowiedzialność.

Pani Magdaleno, po co o tym mówić? Przecież wystarczyło nie autoryzować! A teraz się zacznie. Zarzucą Pani – w najlepszym razie – niekonsekwencję w „feministycznym przekazie”, a w najgorszym – prostytuowanie się. Tak! Pani postępowanie właśnie w ten sposób może zostać odebrane przez nieżyczliwe Pani osoby, zwłaszcza że wiele z nich już oswoiło się z aferą Weinsteina. I nieważne, że branie odpowiedzialności za swoje decyzje nie zawsze oznacza pełną zgodę na to, co się dookoła dzieje. To niuanse. Kogo one interesują!

Mam tylko nadzieję, że „pozostawanie w pokojach” wiązało się nie tylko z późniejszą rolą, której Pani pragnęła, ale też z Pani osobistą przyjemnością – choćby na jedną noc (proszę wybaczyć, jeśli zbyt mocno wkraczam w intymne sfery Pani życia). W przeciwnym razie trochę Pani współczuję. Albo podziwiam? Sam już nie wiem. Bo tak sobie myślę, że gdyby zrobiła to Pani dla roli w Egoistach czy Pokuszeniu (filmie o zakonnicy, to ci dopiero!) byłoby mi ciężko, ale pewnie bym to zrozumiał. Oby nie działo się to dla ról w S@motności w sieci czy Pitbullu. Niebezpiecznych kobietach. Nawet nie chcę o tym myśleć.

Tak czy inaczej, to już chyba przeszłość. Sharon Stone też się z tego trochę śmieje i mówi, że to było normalne i co tu dużo gadać. Więc zapomnijmy o tym, Pani Magdaleno! Zostawmy już temat i nie wracajmy do niego. Przecież #MeToo załatwiło sprawę i teraz żaden reżyser czy producent nie złożą żadnej aktorce – nawet tak pięknej i utalentowanej jak Pani – propozycji roli w zamian za seks.

Avatar

Szymon Pewiński

REKLAMA