Film, który odbiera się nie tylko wzrokiem oraz słuchem, ale również brzuchem.
Maluchy zatęsknią na sali za „Psim Patrolem” albo „Spider-Manem” i jeżeli mam być szczery: ja też zdążyłem zatęsknić.
Byle szybko i byle tanio – taka była cena niezależności artystycznej, jeżeli pracowało się dla Rogera Cormana.
Cienka jest granica między tym, co efektowne, a efekciarskie – również w dziedzinie aktorstwa, a już zwłaszcza aktorstwa metodycznego.
Niestety: na jednego „Kosa” nadal przypadają w naszym kraju co najmniej dwie „Supersiostry”.
Tam, gdzie napisana na kolanie intryga nie domaga, tam fabułę za łeb ciągną aktorzy – a zwłaszcza jeden z nich.
Obok klimatu telewizji lat siedemdziesiątych to właśnie portret bohatera udał się w „Late Night with the Devil” najlepiej.
W okresie wyraźnego spadku jakościowego Marvela, zawirowań produkcyjnych w DC i filmowych abominacji od Sony, „Invincible” jawi się niczym projekt z innego świata.
Timeless Film Festival zaspokoił potrzebę, której namiastkę zaspokajały jak dotąd retrospektywy na Nowych Horyzontach.
Hamaguchi to tytan współczesnego realizmu. Najsilniejszy wtedy, kiedy stąpa twardo po ziemi.