Jude nie pozostawia nam żadnych złudzeń: świat w obecnej formie zmierza ku zagładzie.
Wiele lat temu Fred Rogers powiedział, że wszystko, co przydarza się w naszym życiu, ma swoje źródło w miłości. W miłości albo w jej braku.
Od początku swojej przygody z kinem Dupieux z upodobaniem opowiada o nas, tzn. o widzach.
Nikt nie będzie go pamiętał tylko z jednej roli.
Śmierć to dla Masaakiego Yuasy, bohatera retrospektywy tegorocznej edycji Animatora, zaledwie punkt wyjścia.
W finale „They Shot the Piano Player” Harris przywraca pamięć o Tenório poprzez książkę – Trueba i Mariscal robią dokładnie to samo za pomocą filmu.
Film Tachikawy nie sprawił co prawda, że jazz pokochałem, ale nareszcie – cóż za ulga – zrozumiałem jego fenomen.
Scenariusz zlepiony z kilku innych, pewnie lepszych, science fiction – działa za sprawą genialnych, oryginalnych pomysłów.
W kontrze do wszystkich: Tarantino najpierw został filmowcem, a dopiero później krytykiem.
Debiut Cortellesi jest jednocześnie filmem ambitnym i przystępnym – idealnym kinem środka, które daje widzom namiastkę obcowania z czymś „artystycznym”.