Zestawienie

NAJGORZEJ PRZYJĘTE FILMY W HISTORII FESTIWALU W CANNES

Autor: Karolina Dzieniszewska
opublikowano

Festiwal w Cannes, prawdopodobnie najważniejszy festiwal filmowy na świecie i prestiżowe wydarzenie branżowe, ma na kartach swojej historii wiele pomyłek i złych wyborów – nie tylko w doborze filmów do konkursu, ale również wśród laureatów nagród. Oczekiwania nie przystają do oglądanych tytułów, a wielokrotnie pomiędzy jury, krytykami a widzami nie ma żadnego porozumienia.

Festiwalowa publiczność potrafi buczeć, gwizdać, krzyczeć lub głośno komentować to, co im się nie podoba.

Wśród różnych przypadków i wpadek należy wymienić chociażby Labirynt Fauna, czyli najwyżej oceniony film bez jakiejkolwiek nagrody, czy Mr. Turnera bądź Twin Peaks: Ogniu krocz ze mną, które dramatycznie podzieliły krytyków i widzów.

Jednocześnie seanse w Cannes dla wielu twórców pozostają unikatowym przeżyciem, bowiem w windowaniu kinowych trendów uczestniczą całe sale. Festiwalowa publiczność potrafi buczeć, gwizdać, krzyczeć lub głośno komentować to, co im się nie podoba… nie zważając na elegancko ubranych twórców, zasiadających w pierwszych rzędach na premierach.

Jakie były więc te najgorzej przyjęte dzieła?

Antychryst

To, co działo się po seansie filmu von Triera podobno przypominało bójkę, w czasie której garstka entuzjastycznie nastawionych widzów została zakrzyczana przez wszystkich innych. Sam seans również nie przebiegał spokojnie, a apogeum osiągnięto w czasie sceny z lisem, wzbudzającej najwięcej śmiechów i gwizdów. Oczywiście sposób pokazywania przemocy i seksu budził kontrowersje – mając w sobie więcej grindu niż artyzmu – ale dopiero kilka miesięcy później na festiwalu filmowym w Nowym Jorku ktoś zemdlał i trzeba było przerwać pokaz.

Charlotte Gainsbourg ostatecznie dostała nagrodę dla najlepszej aktorki, a von Trier wyjechał z Cannes z „anty-nagrodą” wręczoną mu przez Jury Ekumeniczne za „najbardziej mizoginiczny film dla samozwańczego, rzekomo najlepszego reżysera na świecie”. Później film nie zdobył żadnych znaczących nagród, szybko natomiast trafił na różnego typu zestawienia „must see”, a do jego kultowości przyczyniła się zapewne moda na memy i gadżety nawiązujące do niego (zwłaszcza popularne swojego czasu w Stanach koszulki z owym lisem).

Maria Antonina

W 2006 roku Maria Antonina była zapewne najbardziej kontrowersyjnym tytułem w konkursie. „New Yorker” pisał, że sala wręcz drżała od gwizdów i okrzyków niezadowolonych widzów, natomiast Roger Ebert – jeden z najbardziej wpływowych amerykańskich krytyków – twierdził, że było to może 5-10 osób. Sama Coppola była nieobecna na seansie, a w udzielonym wywiadzie stwierdziła, że nawet buczenie publiczności jest lepsze niż brak jakiejkolwiek reakcji.

Sam film, ze swoją anachroniczną ścieżką dźwiękową i popową wrażliwością, później również dzielił widzów, a ostatecznie załapał się nawet na oscarową listę.

Koniec świata

Koniec świata (oryg. Southland Tales) był pierwszym po Donnie Darko filmem Richarda Kelly’ego, na który czekano z niemałym entuzjazmem. Jednak chyba tym razem talent reżysera obrócił się przeciwko niemu, a widzowie otrzymali postapokaliptyczną satyrą pełną podróży w czasie, zakrzywień rzeczywistości i innych dziwów, w tym Dwayne’a „The Rocka” Johnsona udającego Królika Bugsa. Po czasie Kelly przyznawał, że seans w Cannes był katorgą i czystym okrucieństwem. Z drugiej strony nie ma czemu się dziwić, skoro pokazano wersję nieukończoną, z niedopracowaną muzyką oraz efektami specjalnymi, trwającą ponad trzy godziny. Nie została ona nigdy oficjalnie wydana, ale przez jakiś czas krążyła po Internecie w jeszcze bardziej szalonej formule. Mimo tego, iż „The Guardian” pisał, że Koniec świata został nie tylko wygwizdany, a wręcz potępiony i zmiażdżony, to po oficjalnej premierze cieszył się zainteresowaniem widzów i szerokim komentarzem. Richard Roeper nazwał go „abstrakcyjnym gównem”, ale znalazło się również grono fanów oraz obrońców – w tym także członków ekipy, którzy twierdzili, że Koniec świata od zawsze miał być „odjechanym filmem do oglądania z kumplami”. Ostatecznie stał się gorącym tytułem na seansach tzw. midnight movies.

Ostatnio dodane