Connect with us

Publicystyka filmowa

Filmowe piosenki BARDZIEJ ZNANE od samych FILMÓW. Wszyscy słuchają, mało kto oglądał

Filmowe piosenki BARDZIEJ ZNANE od samych FILMÓW to zestawienie utworów, które przetrwały próbę czasu, wykraczając poza ekranowe opowieści.

Published

on

Filmowe piosenki BARDZIEJ ZNANE od samych FILMÓW. Wszyscy słuchają, mało kto oglądał

Piosenki filmowe stanowią nieodłączny element kina i kultury masowej w ogóle. Wiele z nich cieszy się dużą popularnością i zapada w pamięć na lata, pojawiając się w stacjach radiowych, konsekwentnie powiększając liczbę wyświetleń w Internecie czy po prostu tkwiąc w naszych głowach. Niektóre piosenki z filmów przewyższyły nawet sławą filmy, do których zostały napisane lub dzięki którym zaistniały w przestrzeni publicznej. Są nawet dzieła dzisiaj zapomniane w przeciwieństwie do numerów z ich ścieżki dźwiękowej. Przed wami lista dziesięciu filmowych piosenek bardziej znanych niż same filmy.

Advertisement

Bing Crosby – White Christmas | Gospoda świąteczna (1942) reż. M. Sandrich

Na początek przenosimy się w zupełnie inne warunki pogodowe niż te, które widać za oknem (choć w momencie pisania tego tekstu na zewnątrz wcale nie panuje lipcowy upał). Śniegu u nas, co prawda, coraz mniej, nawet na Boże Narodzenie, ale to nie przeszkadza słuchać niezwykle przyjemnej, urokliwej piosenki Binga Crosby’ego White Christmas. Crosby nie spodziewał się, że śpiewany przez niego utwór stanie się takim hitem (do dziś jest to najlepiej sprzedająca się piosenka w historii) i początkowo miał rację. Kompozycja pojawiła się w musicalu Gospoda świąteczna (sierpień 1942), ale nie była nawet największym przebojem tego filmu, ustępując popularnością Be Careful, It’s My Heart.

Advertisement

Jednakże czas mijał, a White Christmas pięło się po szczeblach list przebojów i w okresie świątecznym okazało się jednym z najczęściej zamawianych utworów przez słuchaczy radiowych, wieńcząc swój triumfalny marsz statuetką Oscara. W momencie premiery to Gospoda świąteczna była popularniejsza od piosenki Crosby’ego — po latach mało kto pamięta o filmie Marka Sandricha, a sława White Christmas nie słabnie ani odrobinę.

Dean Martin – That’s Amore The Caddy (1953) reż. N. Taurog

https://www.youtube.com/watch?v=1TWhFmCRdoU

Advertisement

Dla wielu ludzi That’s Amore Deana Martina to jeden z najbardziej romantycznych numerów w historii muzyki rozrywkowej. Nic dziwnego, zwłaszcza że głos amerykańskiego piosenkarza i aktora należał do najpiękniejszych złotej ery Hollywood. Napisanie i skomponowanie That’s Amore zlecił osobiście Jerry Lewis, bliski współpracownik Martina, a zarazem jego ekranowy partner.

Przebój powstał bowiem z myślą o zapomnianej dziś komedii muzycznej The Caddy (1953), w której obaj panowie wystąpili. Piosenka nie podzieliła sukcesu wymienionego wyżej White Christmas, przegrywając wyścig o nagrodę Akademii Filmowej, ale zapisała się w popkulturze bardzo wyraźnie. Miała być parodią ulicznych utworów rodem z południa Włoch i nie tylko stała się znakiem rozpoznawczym kariery Deana Martina, lecz także ugruntowała wyobrażenie istniejące w świadomości ówczesnych Amerykanów o Italii jako magicznej krainie miłości i… pizzy. Kto wie, czy That’s Amore cieszyłoby się do dnia dzisiejszego taką samą popularnością, gdyby nie jego ponowne wykorzystanie filmowe, tym razem w cenionym i nagradzanym Wpływie księżyca (1987).

Advertisement

Todd Duncan – Unchained Melody Unchained (1955) reż. H. Bartlett

Kolejny utwór, który przetrwał próbę czasu kultury masowej w przeciwieństwie do filmu. Jednakże nie jest to zasługa samej piosenki, lecz jej coveru, który pojawił się w innym dziele filmowym, dużo bardziej znanym niż to pierwotne z wokalem Todda Duncana. Unchained Melody jest rozpoznawalne przede wszystkim w wersji The Righteous Brothers jako element ścieżki dźwiękowej Uwierz w ducha (1990). Debiutem tej kompozycji był film pod tytułem, a jakże, Unchained z 1955 roku, mało znany reprezentant podgatunku prison movies, czyli dzieł opowiadających o życiu w więzieniu, popularnych w USA zwłaszcza w latach 50. Swoją nieśmiertelność Unchained Melody zawdzięcza wielu wersjom, które powstawały na przestrzeni dekad, by w końcu osiągnąć szczyt rozpoznawalności dzięki wspomnianemu już obrazowi z Demi Moore, Patrickiem Swayzem i Whoopi Goldberg.

Advertisement

Doris Day – Que Sera, Sera Człowiek, który wiedział za dużo (1956) reż. A. Hitchcock

Ponownie trochę nawiążemy do brzmienia języków romańskich, bo kolejny słynny utwór posługuje się charakterystycznym zwrotem, ale kryje się tutaj pewien haczyk. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Que Sera, Sera to wyrażenie hiszpańskojęzyczne, ale w rzeczywistości jest ono niegramatyczne i w tym języku, i we włoskim. Nie wiadomo na pewno, jak twórcy tekstu piosenki, Jay Livingston i Ray Evans, wpadli na stworzenie tej frazy. Prawdopodobnie jest to zbyt dosłowne przetłumaczenie angielskiego „what will be, will be” (które jest zresztą podtytułem utworu). Wiadomo jednak, że Que Sera, Sera stało się międzynarodowym przebojem, zapisując się w głowach ludzi w wielu krajach nie tylko jako kompozycja muzyczna, lecz także w formie frazeologizmu.

Advertisement

Dziś que sera sera, tłumaczone jako „co ma być, to będzie”, znajduje się w słowniku tysięcy ludzi na całym świecie, ale niewielu pamięta, że jej źródłem jest piosenka filmowa. Que Sera, Sera śpiewała bowiem Doris Day w Człowieku, który wiedział za dużo (1956) Alfreda Hitchcocka i był to kluczowy element fabularny w dziele mistrza suspensu. Więcej nie zdradzę, zobaczcie sami.

Liza Minnelli – New York, New York New York, New York (1977) reż. M. Scorsese

Advertisement

W tym przypadku ma miejsce swego rodzaju pojedynek na wersje. Trudno z całą stanowczością powiedzieć, które wykonanie New York, New York jest tym najbardziej znanym, by tak rzec, kanonicznym. Naprzeciw siebie staje dwoje tytanów kina i estrady — Liza Minnelli i Frank Sinatra.

Pierwsza była ona, wykonując utwór w filmie o tym samym tytule, dziś spychanym trochę na margines twórczości Martina Scorsese. Piosenka zdobyła nominację do Oscara, a już dwa lata później za jej cover zabrał się Sinatra. Ze swoim potężnym głosem i równie ogromną charyzmą sceniczną zaśpiewał o Nowym Jorku tak, że kompozycja przylgnęła do niego na dobre. Sinatra śpiewał New York, New York również w duecie z Minnelli, ale chyba dla większości słuchaczy to właśnie wersja Franka pozostaje tą najlepiej rozpoznawaną. A może niektórzy kinomani mają w tej kwestii odmienne zdanie? W końcu w niezapomniany sposób śpiewały ją również Gremliny.

Advertisement

Bryan Adams – Heaven A Night in Heaven (1983) reż. J. G. Avildsen

https://www.youtube.com/watch?v=s6TtwR2Dbjg

Przechodzimy do lat 80., dekady power ballad, skocznego popu i coraz bardziej dziwaczejącego rocka. To również czas dominacji wokalistów o nieprzeciętnych umiejętnościach wokalnych, trafiających do nawet najbardziej zatwardziałych serc. Jednym z nich jest oczywiście Bryan Adams, który w 1984 roku wydał swój bodaj najlepszy album, Reckless. Z niego zaś pochodzi jeden z najbardziej znanych utworów Kanadyjczyka, Heaven. Niewielu jednak wie, że owa piosenka powstała na potrzeby mało znanego melodramatu o miłosnym trójkącie, A Night in Heaven (1983), zmiażdżonego zresztą przez krytyków i wyróżnionego Złotą Maliną.

Advertisement

Na szczęście to nie Adams był jej laureatem, a porażka filmu Johna G. Avildsena nie pociągnęła jego utworu na dno. Heaven ukazało się jako singiel dopiero przy okazji premiery Reckless i szybko wspięło się na szczyty wielu list przebojów, podbijając serca słuchaczy swoją niezwykłą energią i emocjonalną siłą.

Stevie Wonder – I Just Called to Say I Love You Kobieta w czerwieni (1984) reż. G. Wilder

Advertisement

W tym samym roku co Heaven powstała również inna ponadczasowa ballada. Mowa o I Just Called to Say I Love You Steviego Wondera. I podobnie jak hit Bryana Adamsa, także ten utwór bardzo szybko stał się numerem jeden list przebojów, do dziś pozostając najlepiej sprzedającą się pozycją w dyskografii amerykańskiego artysty.

I Just Called… było częścią ścieżki dźwiękowej do filmu Kobieta w czerwieni (1984), którego reżyserem, scenarzystą i gwiazdą był Gene Wilder. To komedia o ustatkowanym, żonatym mężczyźnie, który nie może przestać myśleć o ujrzanej pewnego dnia tytułowej kobiecie. Stevie Wonder stworzył niemal całą ścieżkę dźwiękową do filmu, a promującą ją piosenką było właśnie I Just Called to Say I Love You. W przeciwieństwie jednak do przywoływanego wcześniej Heaven, odniosła ona duży sukces na polu muzyki filmowej. Utwór (i sam Wonder) zdobył bowiem Oscara i Złoty Glob, a oprócz tego był nominowany do trzech nagród Grammy.

Advertisement

Phil Collins – Against All Odds (Take a Look at Me Now) Przeciw wszystkim (1984) reż. T. Hackford

Wspomniano już, że w latach 80. wiele utworów muzyki popularnej było w swoim brzmieniu i warstwie tekstowej bardzo pobudzających emocjonalnie. Jednym z najlepszych dowodów na to jest twórczość Phila Collinsa. Perkusista i wokalista nieistniejącej już grupy Genesis dziś ma za sobą kilka dokonań w dziedzinie muzyki filmowej, ale jego pierwszą kompozycją stworzoną na potrzeby wielkiego ekranu było Against All Odds.

Advertisement

Piosenka znalazła się w filmie Przeciw wszystkim (1984), thrillerze z wątkiem romansowym, w którym główne role zagrali Rachel Ward, Jeff Bridges i James Woods. I podobnie jak wyżej wymienione produkcje, obraz Taylora Hackforda nie zapisał się głęboko w popkulturze, a wielu widzów może zawdzięczać znajomość kilku kadrów wideoklipowi do przeboju Collinsa. A ten do dzisiaj cieszy się dużą popularnością. Melancholijny, chwytający za serce, oparty na mocnym głosie wokalisty — samo słuchanie Against All Odds może wzruszyć co wrażliwszych i wywołać tęsknotę za minionymi związkami.

Niestety Phil musiał zadowolić się tylko nominacją do nagrody Akademii Filmowej; upragnioną statuetkę otrzymał dopiero piętnaście lat później za You’ll Be in My Heart do Tarzana (1999).

Advertisement

Lionel Richie – Say You, Say Me Białe noce (1985) reż. T. Hackford

Podróż po dziewiątej dekadzie dwudziestego wieku kończymy kolejnym wielkim muzycznym hitem ze znacznie mniej hitowego dzieła filmowego. Say You, Say Me Lionela Richiego może nie jest najbardziej znaną piosenką z jego dyskografii (przoduje tu chyba Hello), ale to wciąż czołówka twórczości Amerykanina. Przebój pojawił się w filmie Białe noce (1985), ale, co ciekawe, próżno szukać go na oficjalnej płycie z muzyką (dopiero w edycji wznowionej). Wynikło to z faktu, że soundtrack został wydany przez Atlantic Records, a Richie miał kontrakt z Motown, które nie życzyło sobie, by jego nowy singiel ukazał się pod szyldem innej wytwórni.

Advertisement

Tak czy inaczej Białe noce przyciągają uwagę może nie tyle samą fabułą osadzoną w syberyjskiej scenerii, ile obsadą, także tą muzyczną. Wśród aktorów znaleźć można takie nazwiska jak Helen Mirren, Isabella Rossellini, Gregory Hines czy Michaił Barysznikow, legendarny baletmistrz grający główną rolę. Bodaj najsłynniejszą sceną Białych nocy jest taniec Barysznikowa właśnie oraz bohatera Hinesa do pięknej ballady Lionela Richiego. Ale i ścieżka dźwiękowa obfituje w znane nazwiska. Poza autorem Say You, Say Me znalazło się tam miejsce m.in. dla Roberta Planta, Lou Reeda, Roberty Flack i Phila Collinsa.

Ten film łączy z Przeciw wszystkim nie tylko osoba Collinsa, ale także reżyser, Taylor Hackford oraz oscarowe ambicje. Against All Odds nie zostało docenione przez Akademię, ale Say You, Say Me już tak. Może i reżyser w tamtym czasie miał nieco mniej udany etap swojej kariery, ale z muzyką wciąż trafiał w dziesiątkę.

Advertisement

Smash Mouth – All Star Superbohaterowie (1999) reż. K. Usher

W pierwszej chwili mogliście sobie pomyśleć: „Ale jak to? All Star, piosenka-mem bardziej znana od filmu? Przecież Shreka zna każdy!”. Ano każdy, ale prawda jest taka, że postmodernistyczna opowieść o przygodach zielonego ogra nie była pierwsza w wykorzystaniu utworu grupy Smash Mouth. Ekranowym debiutem All Star byli bowiem Superbohaterowie (1999), bardzo dziwny film o grupie wyrzutków z dość osobliwymi umiejętnościami, którzy stawiają czoła złoczyńcy o uroczym nazwisku Casanova Frankenstein.

Advertisement

Mimo kilku sławnych nazwisk (Ben Stiller, William H. Macy, Hank Azaria, Greg Kinnear, Geoffrey Rush) nie jest to specjalnie udana produkcja, ale w pamięci pozostaje przede wszystkim utwór Smash Mouth. Superbohaterowie stanowili niejako pierwszą fazę popularności All Star, ale prawdziwą rozpoznawalność i swoistą kultowość kompozycja zawdzięcza jednak Shrekowi (2001). Co nie zmienia faktu, że to dziwacy z jedynego filmu Kinki Ushera przewijają się przez teledysk tej dziwnie rozpowszechnionej w Internecie piosenki.

Advertisement

W kinie szuka przede wszystkim kreatywności, wieloznaczności i autentycznych emocji, oglądając praktycznie wszystko, co wpadnie mu w ręce. Darzy szczególną sympatią filmy irańskie, science fiction i te, które mówią coś więcej o człowieku. Poza filmami poświęca czas na inną, mniej docenioną sztukę gier wideo, szuka fascynujących książek, ogląda piłkę nożną, nie wyrasta z miłości do paleontologii i zastanawia się, dlaczego świat jest tak dziwny. Próbuje wprowadzać do swojego życia szczyptę ekologii, garść filozofii i jeszcze więcej psychologii.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *