News
Ta znakomita seria SCI-FI przerobiła 240 stron powieści Philipa K. Dicka na 4 sezony
Prime Video w sposób naprawdę imponujący rozwinął materiał źródłowy geniusza sci-fi, jakim bez wątpienia był Philip K. Dick.
Prime Video w sposób naprawdę imponujący rozwinął materiał źródłowy geniusza sci-fi, jakim bez wątpienia był Philip K. Dick, na co słusznie uwagę zwrócił ScreenRant. Ta ambitna produkcja zdołała przekształcić 240-stronicową powieść w czterosezonową opowieść, wprowadzając liczne innowacje i rozbudowując oryginalną historię.
Dick, autor kultowej noweli Czy androidy śnią o elektrycznych owcach, którą zaadaptowano jako Łowcę androidów, stworzył także podstawy literackie dla niezliczonych innych ekranizacji, w tym Przez ciemne zwierciadło czy Raportu mniejszości, a obecnie Netflix pracuje nad koleiną The Future is Ours.

Serial Człowiek z Wysokiego Zamku, bo oczywiście o niego chodzi, już od pilotażowego odcinka musiał wykroczyć poza ramy książkowego pierwowzoru. Akcja rozgrywa się w alternatywnej rzeczywistości, gdzie nazistowskie Niemcy i Cesarstwo Japonii wygrały II wojnę światową. W przeciwieństwie do antologicznego serialu Electric Dreams, również opartego na twórczości Dicka, produkcja Prime Video skupiła się na jednej, rozbudowanej narracji.
Wprowadzono kluczowe zmiany – John Smith, złowieszczy kolaborant grany przez Rufusa Sewella, był np. całkowicie nową postacią, nieobecną w oryginale. Inne elementy zaczerpnięto między innymi z materiałów Dicka zgromadzonych do nigdy nie napisanego sequela.

Michał Bleja w swojej recenzji dla nas nie mógł się serii nachwalić, a odniósł się m.in. właśnie do aspektów rozszerzających dzieło Dicka: Człowiek z Wysokiego Zamku to produkcja zrealizowana z ogromną dbałością o szczegóły, pomysłowo i w sposób, który naprawdę oddaje ducha książki Dicka. […] Wątki, o które serial został w porównaniu z książką rozbudowany, nie są naciągane i stanowią spójną całość z tymi wyciągniętymi z Dicka w całości. […]Serial Spotnitza jest świetnie nakręcony, napisany i bardzo wciągający. […] – to produkcja, którą wypada polecić wszystkim fanom Dicka i inteligentnej fantastyki w ogóle, […]
Sukces Człowieka z Wysokiego Zamku zapoczątkował rosnący trend w adaptacjach telewizyjnych. Późniejsze produkcje, takie jak Ród smoka czy Rycerz Siedmiu Królestw z uniwersum Gry o tron, odważnie wprowadzały zmiany w kanonie, zbierając pochwały krytyków. Podobnie postąpił Apple z adaptacją Fundacji Asimova.

W erze, gdy ambitne produkcje science fiction coraz częściej goszczą na małym ekranie, Człowiek z Wysokiego Zamku utorował drogę eksperymentom z luźniejszym podejściem do adaptacji literackich, udowadniając, że odpowiedzialne rozszerzenie materiału źródłowego może zaowocować świetną telewizją.


Peter
28 czerwca, 2026 at 01:54
Pieprzenie, I’m dalej w las tym gorzej xD. Pierwszy sezon fajny, drugi spoko, przez trzeci nie przebrnąłem a czwarty to podobno kompletna tragedia z tego co mi mówi każdy kto obejrzał ten serial
Szept
28 czerwca, 2026 at 05:26
Nie, nie zgadzam się z tym tekstem. Książka była bardzo dobra, natomiast serial tak średni, że ledwo pierwszy sezon wymęczyłem. I nie oddaje tak ducha książki. Twórcom zabrakło ikry, np. aby wspomnieć o przemyśleniach głównego bohatera o Japończykach – oni są gorsi od nas, potrafią tylko kopiować, sami niczego nie tworzą.
Pod tezę z artykułu, pasuję jednak jak ulał, Łowca Androidów. Film mistrzowsko rozwija wątek, który w książce jest tylko zarysowany. Wydźwięk filmu i książki to jak dzień i noc. I te pozycje naprawdę warto polecić.
Edek
28 czerwca, 2026 at 13:21
„Ta ambitna produkcja zdołała przekształcić 240-stronicową nowelę w czterosezonową opowieść”
Kto to pisał? Przecież ta książka to nie żadna nowela tylko pełnoprawna powieść!