Z EKRANU NA ESTRADĘ. Muzykujący filmowcy – część I

Idris Elba
Człowiek wielu talentów: aktor, producent, didżej, raper, wokalista, kompozytor i… kick-boxer. Jako muzyk ma na koncie dwie płyty długogrające (Mi Mandela, 2014 i Murdah Loves John, 2015) oraz garść singli, epek, mixtape’ów i występów gościnnych. Elba współpracował z takimi twórcami jak Jay-Z, Fatboy Slim, David Guetta, Mr Hudson i Noel Fielding. Porusza się głównie po rejonach czarnej muzyki – reggae, rapu, soulu, funku i R&B, ale nie stroni też od tanecznej elektroniki. Wystąpił również w kilku wideoklipach, m.in. u Angie Stone, Giggsa i Fat Joego.
Jamie Foxx
Na dużym ekranie zadebiutował w Zabaweczkach Barry’ego Levinsona, a już dwa lata później zrealizował swoją pierwszą płytę, czyli Peep This (1994). Recenzje były chłodne, album nie stał się też przebojem, więc Foxx skupił się na aktorstwie. Do muzyki powrócił albumem Unpredictable (2005), który spotkał się z równie mieszanym odbiorem, co jego poprzednik, ale w przeciwieństwie do niego sprzedawał się doskonale. Od tamtego czasu regularnie nagrywa kolejne płyty, na których rapuje i śpiewa razem z Kanye Westem czy Justinem Timberlakem.
Jackie Gleason
Ciekawy przypadek: znany m.in. z Bilardzisty Roberta Rossena i serialu The Honeymooners aktor, który nigdy nie opanował zapisu nutowego, a wymyślone przez siebie melodie objaśniał wynajętym profesjonalistom. Z tego powodu toczy się spór o rzeczywiste autorstwo albumów, które podpisał własnym nazwiskiem, a jest ich sporo, bo ponad 50 (w tym bestsellery dla Capitol Records z lat 50. i 60.). Zapytany o to, co Gleason naprawdę robił podczas sesji nagraniowych, muzyk Bobby Hackett odpowiedział: „Przynosił czeki”.
Jeff Goldblum
Ten sympatyczny olbrzym, który niedawno obchodził 70. urodziny, jest uważany za aktora kultowego. Taki status zapewnił mu udział w Wielkim chłodzie Lawrence’a Kasdana, Musze Davida Cronenberga i Parku Jurajskim Stevena Spielberga, choć najlepsze role stworzył w filmach mniej znanych (Pan Frost Philippe’a Setbona, Zmartwychwstanie Adama Paula Schradera). Jest też pianistą, który nagrał dwa jazzowe albumy z The Mildred Snitzer Orchestra: The Capitol Studios Sessions (2018) i I Shouldn’t Be Telling You This (2019).
Selena Gomez
Karierę aktorską rozpoczęła jeszcze w dzieciństwie, występując w serialu Barney i przyjaciele. Później odkrył ją Disney, co poskutkowało rolami w Nie ma to jak hotel, Hannah Montana oraz Czarodzieje z Waverly Place. Dziś grywa u Jima Jarmuscha (Truposze nie umierają) i Woody’ego Allena (W deszczowy dzień w Nowym Jorku) oraz nagrywa kolejne płyty: trzy pod szyldem Selena Gomez & The Scene (Kiss & Tell, 2009; A Year Without Rain, 2010 i When the Sun Goes Down, 2011) oraz trzy solowe (Stars Dance, 2013; Revival, 2015 i Rare, 2020).
Ryan Gosling
Jeden z najpopularniejszych obecnie aktorów średniego pokolenia gra na gitarze, basie, fortepianie i innych instrumentach klawiszowych, komponuje, pisze teksty, śpiewa i tańczy (może dlatego nie potrzebował dublera w filmie La La Land Damiena Chazelle’a). W 2007 roku Gosling założył grupę Dead Man’s Bones ze swoim przyjacielem, perkusistą Zachem Shieldsem. Jak dotąd duet zrealizował tylko jedną płytę, Dead Man’s Bones (2009) – za to z udziałem dziecięcego chóru pod auspicjami Silverlake Conservatory of Music.
Maya Hawke
Jeśli jest się córką Ethana Hawke’a i Umy Thurman, artystyczny talent ma się niejako we krwi. Podobnie jak jej sławna matka, Maya rozpoczęła swą karierę od modelingu m.in. dla magazynu „Vogue”, potem przyszedł czas na ścieżkę aktorską. Przełomową dla niej rolą była Robin Buckley w serialu Stranger Things; później zagrała u Quentina Tarantino (Pewnego razu w Hollywood), Gii Coppoli (Król internetu) i Bradleya Coopera (Maestro), wydała też dwa dobrze ocenione albumy z pogranicza folku i indie popu, Blush (2020) i Moss (2022).
Jennifer Love Hewitt
Od maleńkości przyuczana do grania, tańczenia i śpiewania, wystąpiła w licznych reklamach i programach dla dzieci, m.in. w disneyowskim serialu Kids Incorporated. Sukces osiągnięty dzięki serialowi Ich pięcioro zdyskontowała rolami w niezbyt ambitnych, lecz kasowych filmach Koszmar minionego lata Jima Gillespiego, Smoking Kevina Donovana oraz Wielki podryw Davida Mirkina. Pierwszy album nagrała jako trzynastolatka i był to Love Songs (1992), ale dopiero czwarta płyta, BareNaked (2002), stała się przebojem. Potem wydała już tylko garść singli.
Paris Hilton
Typowy przykład celebrytki, która swą sławę zawdzięcza nie ciężkiej pracy i wybitnemu talentowi, lecz odziedziczonej fortunie i wystawnemu stylowi życia. Hilton wielokrotnie próbowała udowodnić sobie i światu, że jest kimś więcej niż zepsutą paniusią z bogatej rodziny – udzielała się jako modelka (słowo „pracowała” jakoś tu nie pasuje), pojawiała się w filmach (słowo „grała” byłoby nadużyciem) i próbowała swoich sił w branży muzycznej (fatalna płyta Paris, 2006). W żadnej z tych dziedzin nie okazała się zbyt dobra.
Anthony Hopkins
„Komponuję całe życie i gdybym tylko był wystarczająco mądry w szkole, poszedłbym do koledżu muzycznego. Stało się jednak tak, że zostałem aktorem” – powiedział odtwórca Hannibala Lectera w jednym z wywiadów. Jego dyskografia jest raczej skromna i obejmuje winylowy singiel Distant Star (1986), ścieżkę dźwiękową do filmu Sierpień (1996), który również wyreżyserował, oraz album Composer (2012), na którym znalazło się dziewięć utworów jego autorstwa w interpretacji The City of Birmingham Symphony Orchestra.
Jim Jarmusch
Prawdopodobnie najlepszy muzyk wśród filmowców. Związki króla kina niezależnego z muzyką zawsze były silne – nie tylko regularnie angażuje do swoich filmów muzyków (John Lurie, Iggy Pop, Tom Waits, Neil Young), ale i sam z powodzeniem muzykuje. Już w latach 80. obsługiwał klawisze i śpiewał w no-wave’owej grupie The Del-Byzanteens, z którą zrealizował płytę Lies to Live By (1982). Później przerzucił się na gitarę elektryczną, na której gra zarówno w projekcie SQÜRL, jak i w duecie z holenderskim lutnistą Jozefem van Wissemem.
Scarlett Johansson
Wydawałoby się, że jej niski nosowy głos z charakterystyczną chrypką został stworzony do śpiewu. Ale najlepiej opłacana aktorka świata w sezonie 2018–2019 i jedna ze stu najbardziej wpływowych osób według magazynu „Time” nie jest wybitną wokalistką, a jej płyty nie zachwycają. Kolekcja przeróbek utworów Toma Waitsa, Anywhere I Lay My Head (2008), nie umywała się do oryginałów (nie pomógł nawet udział Davida Bowiego), a autorski album Break Up (2009) z Petem Yornem był pełen przewidywalnego pop-rocka – nudnej muzyki środka.