Connect with us

Publicystyka filmowa

WSZYSTKIE nawiązania FILMOWE w CYBERPUNKU 2077

Odkryj filmowe inspiracje CYBERPUNKU 2077! Poznaj jak klasyki jak „Blade Runner” i „Akira” kształtują futurystyczny świat gry.

Published

on

WSZYSTKIE nawiązania FILMOWE w CYBERPUNKU 2077

Blade Runner Ridleya Scotta to numer jeden na mojej liście ukochanych filmów wszech czasów. Nie przypadkiem w szkole filmowej napisałem pracę dyplomową zatytułowaną Łowca androidów – film legenda i nie bez przyczyny nazwałem mój biznes fotograficzny Blade Photo, kradnąc przy okazji charakterystyczną czcionkę. Z kolei Akira Katsuhiro Ōtomo dzierży u mnie niezagrożoną palmę pierwszeństwa przed jakąkolwiek inną animacją.

Advertisement

Jednym słowem – chyba lubię klimaty cyberpunkowe. Żeby nie skłamać, ostatnimi grami, przy których zarwałem kilka nocy, były pierwsze części Half-Life, Sniper Elite oraz Call of Duty. Nawet nie będę sprawdzał, ile lat temu te tytuły powstały, żeby nie poczuć się starzej, niż już się czuję. Jak na dłoni widać, że w kręgu mojego gamingowego zainteresowania leżały strzelanki FPP; widocznie jestem prostym, choć mam nadzieję, że nie prostackim człowiekiem. Gdy zatem ogarnąłem, że zapowiadany od wielu miesięcy (czy tam lat) Cyberpunk 2077 połączy cyberpunkowe klimaty z konwencją FPP, czerpiąc garściami m.

in. z przywołanych powyżej filmów – w dodatku w tytule ma liczbę 77, a mój rocznik to 1977 (nie wiem, jaki to ma związek, ale może jakiś ma) – postanowiłem odkurzyć kompa… żeby dowiedzieć się, że jedyne, co ma szansę na nim pójść, to zasilacz, jak spróbuję odpalić jakąś współczesną grę.

Advertisement

Aby zatem móc doświadczyć w pełni zapowiadanego przez CD Projekt ósmego cudu gamingowego świata, postanowiłem ten jeden raz w życiu złożyć sobie porządną maszynę. Zrobiłem to pod pretekstem konieczności zakupu kompa w celu przyspieszenia działania Lightrooma do obróbki zdjęć, a tak naprawdę do grania w Cyberpunka, tylko ciii… Po otrzymaniu gry pod choinkę (dziękuję mojemu Kochaniu za wydanie kolekcjonerskie) i stoczeniu śmiertelnego boju w kolejce po RTX-a mogłem w końcu odpalić dzieło Redów w tzw. ustawieniach ultra i w bardzo wielu FPS-ach, czyli – kolokwialnie mówiąc – na pełnej kurwie.

Choć od pierwszego uruchomienia Cyberpunka 2077 mijają powoli dwa miesiące, wciąż pozostaję pod absolutnym wrażeniem zachwytu nad dziełem CD Projekt. Ale nie będę się tu rozwodził nad wywracającą oczy na lewą stronę jakością grafiki, zrywającym czapkę z głowy obłędnym ray tracingiem (śledzeniem promieni) ani gargantuicznych rozmiarów miastem Night City; gubię się w Grójcu, więc możecie zrozumieć moje oszołomienie rozległością metropolii z gry.

Advertisement

Nie będę tu też trąbił o fantastycznej fabule, setkach postaci, pełnokrwistych bluzgach padających w trakcie świetnie napisanych dialogów ani różnorodnych misjach pobocznych o różnym stopniu trudności i fabularnej złożoności. Nie wspomnę też o prze-ko-zac-kiej ścieżce dźwiękowej ani mechanice strzelania, która podeszła mi jak żadna inna, choć porównanie mam, jak już wspominałem, z grami starszymi od węgla. Co ważne, jako prosty człowiek idę przez grę, głównie napierdalając z broni palnej, bo skradanie się jest na dłuższą metę nudne, a hakowanie zostawiam informatykom.

Nie no, żartuję, jak trzeba się skradać, to trzeba (jest to całkiem satysfakcjonujące, jak przejdzie się misję bez jednego wystrzału, omijając wrogów w kucki), generalnie jednak wolę strzelać zamiast zwiedzać. Karabin snajperski (trzy zdjęcia wyżej), dwulufowy obrzyn zwalający przeciwników z nóg oraz rewolwer o zwiększonej mocy pocisków to moje ulubione gnaty, katana też sprawdza się niezgorzej, a do wyboru jest tak dużo innych broni, że o ja pierdolę! Jakby twórcy zachłysnęli się matrixowym „we need guns, lots of guns” – na marginesie, ta scenka z filmu Wachowskich też jest do zobaczenia w grze, o czym trochę dalej.

Advertisement

Odgłosy strzałów stworzone indywidualnie dla każdego rodzaju broni to prawdziwa uczta dla uszu, ale to, co podoba mi się najbardziej, to metaliczno-mechaniczne dźwięki zmieniania magazynków i przeładowywania broni. Mógłbym tak przeładowywać i przeładowywać! Oprócz strzelania w grze Redów znalazło się też mnóstwo soczystych przekleństw i (często czarnego) humoru. Osobiście rozbroiła mnie nieco abstrakcyjna wymiana zdań właściciela strzelnicy z klientem, który nie słuchając wytycznych, wlazł na teren strzelnicy ze zbyt dużym gnatem: „Gdzie mnie, kurwa, z tą dubeltówką?”. „Zapomniałem pistoletu, został w drugiej kurtce”.

Mimo spędzenia w grze blisko 70 godzin (oczywiście nie jednego dnia) jedynymi glitchami, jakich doświadczyłem, były lewitująca butelka i pasażer auta unoszący się przez chwilę nad siedzeniem, zanim śmiesznie na nie opadł. No i kilka razy wywaliło mnie z gry (ale to jeszcze przed patchem 1.11) pod koniec ostrych i trudnych wymian ognia. O dziwo, mnie to wcale nie irytowało, bo gra jest tak obłędnie piękna, a strzelaniny dają taki fun, że z przyjemnością robi się tu wszystko nawet po kilka razy, a nawet jak nie ma w kogo strzelać i trzeba rozmawiać, można po prostu łazić czy jeździć po mieście (uwielbiam motocyklem!) i podziwiać.

Advertisement

Podobno konsolowcy starej generacji mają niezłe problemy z Cyberpunkiem 2077, ale na PC ta gra to, pardon my French, pieprzone arcydzieło i nie mogę się doczekać, kiedy skończę ten artykuł, żeby już móc wrócić do Night City.

Ponieważ produkcja twórców Dzikiego Gonu (nie grałem, ale po skończeniu CP 2077 nadrobię) to świat tak rozbudowany, że trudny do ogarnięcia dla jednego gracza, w poniższym zestawieniu znajdzie się trochę rzeczy, na które sam w grze natrafiłem oraz trochę nawiązań krążących po sieci i przeze mnie tu przywołanych (z podaniem źródeł na końcu tekstu). Nie będę tu na pewno zamieszczał nawiązań filmowych naciąganych jak guma z majtek, bo na przykład wydawało mi się, że w jednej z postaci widzę… Tylera Durdena z Podziemnego kręgu (screen poniżej).

Advertisement

Jednocześnie należy jasno powiedzieć, że mimo czerpania wzorców od znakomitych poprzedników wyznaczających wizualną estetykę cyberpunkowych światów, czy to na polu literatury, komiksu, czy w końcu filmu, Cyberpunk 2077 stoi twardo na własnych nogach i ma wyraźną tożsamość.

Gra jest tak ogromna, mapa tak rozległa, a zakamarki Night City tak niezmierzone, że sam kolekcjonerski poradnik (którego jestem szczęśliwym posiadaczem) liczy sobie ponad 400 stron drobiazgowych opisów misji, przedmiotów oraz realiów Night City i wygląda, jakby tworzony był dobrych kilka lat! W grze można odnaleźć dziesiątki, jeśli nie setki nawiązań nie tylko do filmów, ale i muzyki, kultury, popkultury, historii, filozofii itp.

Advertisement

, itd. Warto w tym miejscu wspomnieć o patriotyzmie twórców gry; obok wiersza Wisławy Szymborskiej Labirynt można w Cyberpunku 2077 spotkać autko stylizowane na Fiata 126p, słowo „kurwa” napisane sprayem na ścianie (jak również usłyszeć po trafieniu przeciwnika znany z hitu YouTube’a tekst: „ała, kurwa, rzeczywiście”) czy odwiedzić knajpę PIEROGI WORLD. Czy istnieje bardziej polski zestaw?

Jeżeli gracie w Cyberpunka 2077 i znaleźliście w nim jeszcze jakieś filmowe tropy, koniecznie podzielcie się z nimi w komentarzach. A jeśli nie gracie w Cyberpunka 2077, to mam nadzieję, że mój tekst Was do tego zachęci.

Advertisement

Akira (1988)

Akcję filmu Katsuhiro Ōtomo rozpoczyna informacja o zniszczeniu w eksplozji termonuklearnej (wywołanej przez Akirę) Neo Tokyo. W grze Cyberpunk 2077 fabuła także w sporej mierze obraca się wokół eksplozji jądrowej sprzed lat; na marginesie, mamy okazję sami przeżyć te wydarzenia z perspektywy legendarnego Johnny’ego Silverhanda.

Wówczas to zniszczony zostaje budynek Corporate Plaza – dziesiątki tysięcy niewinnych giną w mgnieniu oka, kolejni umierają później na skutek następstw zdarzenia. Arasaka Tower, ikoniczny wieżowiec Night City, wali się. Miasto jest w ruinie. Jednym z podejrzanych o podłożenie ładunku jest właśnie Silverhand.

Advertisement

Twórcy Cyberpunka 2077 zapewne garściami czerpali inspiracje i motywy wizualne z Akiry: miasto przyszłości wypełnione sięgającymi nieba wieżowcami, walki gangów i ciemne korporacyjne interesy, wreszcie – motor Kanedy, którym możemy jeździć po Night City. Oczywiście cyberpunkowy Yaiba Kusanagi CT-3X jest jedynie mocno wzorowany na kultowym pojeździe z nie mniej kultowego anime. Jednocześnie w nazwie motocykla znajdziemy słówko „Kusanagi”, co jest wprost w mordę strzeliwszy nawiązaniem do innego anime – Ghost in the Shell i jego głównej bohaterki Major Kusanagi, o czym jeszcze raz napiszę kilka akapitów dalej.

Johnny Mnemonic (1995)

Johnny Mnemonic dał Cyberpunkowi 2077 więcej inspiracji niż wizję przyszłości opartej na informacji i hakowaniu czy widoczną na powyższym zdjęciu nanostrunę do ucinania kończyn. Obydwie produkcje łączy też Keanu Reeves; w Johnnym Mnemonicu wcielał się w kuriera przewożącego w swojej głowie nadmiarową porcję informacji, która powodowała u niego bóle głowy, krwotoki z nosa i omdlenia, a niewyładowana w odpowiednim czasie groziła śmiercią.

Advertisement

W Cyberpunku 2077 Keanu Reeves wciela się z kolei w Johnny’ego Silverhanda i… sam staje się bombą informacyjną z opóźnionym zapłonem. Dla ratowania danych zostaje on wszczepiony do jaźni V – głównej postaci gry. V regularnie omdlewa i ma problemy z widzeniem, a także pluje krwią. Jeśli w odpowiednim czasie nie pozbędzie się ze swojej głowy Silverhanda, grozi mu śmierć oraz nadpisanie jego jaźni jaźnią Johnny’ego. Ostatnim nawiązaniem do Mnemonica jest emitowana w windach, która informuje: „First 80 GB free of charge”. Jak pamiętamy z filmu, nasz kurier mógł przewieźć w swojej głowie maksymalnie właśnie 80 GB danych.

Ulepszenie (2018)

W Cyberpunku 2077, gdy posłuchamy wiadomości telewizyjnych, możemy usłyszeć o przełomowym wynalazku szwajcarskich naukowców, którzy „są w stanie naprawić rdzeń kręgowy za pomocą nanorobotów”. W znakomitym cyberpunkowym filmie Ulepszenie pojawił się właśnie ów wątek, tylko tam rdzeń kręgowy naprawiany był przez nowoczesny chip – STEM. Być może (choć to pewnie przypadkowa zbieżność) Redzi z Ulepszenia zapożyczyli też pomysł z głosem w głowie bohatera, którym przemawia do niego zainstalowany w rdzeniu chip.

Advertisement

Taki sam szok jak bohater Ulepszenia przeżywa przecież V, który po przebudzeniu zaczyna słyszeć i widzieć swojego pasażera na gapę, czyli Johnny’ego Silverhanda. Co więcej, STEM w Ulepszeniu za pozwoleniem swojego nosiciela mógł przejmować kontrolę nad jego ciałem. To samo dzieje się w Cyberpunku 2077, gdy V oddaje tę kontrolę Silverhandowi po zażyciu specjalnej tabletki.

Matrix (1999)

Jak wspomniałem przed chwilą, gdy V zażywa specjalną tabletkę, Silverhand przejmuje kontrolę nad jego ciałem. Gdy robi to po raz pierwszy, wykorzystuje sytuację, ostro chleje i imprezuje, zaczepia striptizerki, a w końcu… zażywa niebieską tabletkę (mogąc wybierać między niebieską i czerwoną).

Advertisement

Z kolei poniżej wspomniana już we wstępniaku parafraza matrixowego „we need guns, lots of guns” – tyle że w grze zamiast regałów z bronią w szybkim tempie podjeżdżają regały z… modnymi ubraniami do wyboru.

Smack My Bitch Up (1997)

Były już nawiązania do filmów i seriali, czas na hołd, który Redzi złożyli zespołowi The Prodigy i wideoklipowi do jednego z ich największych hitów. Teledysk nakręcony z perspektywy pierwszej osoby (czyli dokładnie tak, jak gra CP 2077), w którym pijana osoba odwiedza puby, zaczepia kobiety, wymiotuje do zlewu, demoluje lokal, a w końcu ląduje w łóżku ze striptizerką, wywołał swego czasu niezłą kontrowersję, a ówczesne stacje muzyczne emitowały go tylko po północy.

Advertisement

W Cyberpunku 2077 przebieg wydarzeń jest bardzo podobny, z taką różnicą, że Silverhand wymiotuje do kibla, nie do zlewu (czyli pełna kulturka), szybę w aucie rozbija nie cegłą, a własną pięścią, a zamiast wylądować z kobietą w łóżku, oboje rozbijają się autem i poobijani odchodzą każde w swoją stronę. Szkoda, że nie dokończono tego tak, jak w teledysku do Smack My Bitch Up, Silverhand mógłby wtedy spojrzeć w lustro i zobaczyć w odbiciu twarz V. Nie muszę chyba dodawać, że cała ta sekwencja scen została zmontowana na kształt dynamicznego teledysku, z mocną muzyką (ale nie The Prodigy) w tle.

Łowca androidów (1982)

Z filmem Ridleya Scotta łączy Cyberpunk 2077 metropolia przyszłości, latające pojazdy, mnóstwo świateł, neonów i bijących po oczach ogromnych cyfrowych reklam na wieżowcach oraz sunących nad miastem sterowcach. Do tego różnorodność kulturowa na gęsto zaludnionych ulicach (w grze nie udało się ich zaludnić tak mocno, jak obiecywały zapowiedzi), chińskie knajpki oraz stroje głównych bohaterów z charakterystycznymi postawionymi kołnierzami.

Advertisement

Już na jednej z plansz, którymi twórcy wprowadzają nas w świat Night City, możemy zauważyć buchający z kominów ogień, jeden z najbardziej pamiętnych symboli Łowcy androidów. Wprawne ucho wychwyci nawet w otwierającej Cyberpunk 2077 muzyce motyw ze ścieżki dźwiękowej autorstwa Vangelisa. Bezpośrednim odwołaniem, czy wręcz oddaniem hołdu kultowcowi Scotta jest umieszczenie w grze hotelu, którego nazwy fanom filmu tłumaczyć nie trzeba, tym bardziej że Batty’s w nazwie zostało napisane niezapomnianą czcionką.

Wisienka na torcie! W grze możemy trafić na dach, gdzie spotkamy (niestety martwego) Roya Batty’ego, tkwiącego tam w pozycji, w jakiej umarł w finale Łowcy androidów. Na otwartej dłoni androida siedzi ptak. Co warte odnotowania, gdy trafiamy na dach, pada deszcz, a muzyka zmienia się w klimatyczny podkład (choć nie jest to żadna ze ścieżek stworzonych przez Vangelisa). Rzeczony fragment obejrzymy na youtubowym kanale PUNISH pod TYM ADRESEM. W grze możemy też natrafić na cyfrowy grób Roya Batty’ego, który ilustruje symbol gołębia. Twórcy Cyberpunka 2077 nie zapomnieli też o pamiętnym zdaniu wymówionym przez Batty’ego: „All those moments will be lost in time, like tears in the rain”, które pojawia się przy rzeczonym grobie.

Advertisement

Jedną z technologicznych umiejętności naszego bohatera jest robienie własnymi oczami zooma na obserwowany obiekt. Wówczas obraz przybliża się o kilkadziesiąt metrów i przez chwilę widać charakterystyczne zapikselowanie, zupełnie jak w scenie z Łowcy androidów, w której Deckard przeglądał zdjęcia znalezione w mieszkaniu Leona. Z kolei w jednej z wersji zakończeń gry podobno (tego jeszcze nie widziałem osobiście, jak i wielu innych rzeczy, o których tu Wam piszę) pojawia się nawet słynny test Voighta-Kampffa na człowieczeństwo. Poniższego zrzutu ekranu chyba tłumaczyć nie trzeba, bo to niemalże Pris we własnej osobie. Bohaterka w grze ma na imię Misty i pojawia się w wątku fabularnym w prologu gry.

W Łowcy androidów widzieliśmy origami jednorożca, które odegrało kluczową rolę w reżyserskiej wersji filmu. Tymczasem w Cyberpunku 2077 pojawia się origami gołębia – znajdziemy je na ladzie w recepcji budynku, na którego dachu znajduje się wspomniane chwilę temu ciało Roya Batty’ego.

Advertisement

Władza absolutna (1997)

Co może łączyć film Clinta Eastwooda z supernowoczesną grą komputerową o tematyce cyberpunkowej? Okazuje się, że całkiem sporo. W prologu Cyberpunka 2077 odbywamy misję, podczas której mamy dokonać kradzieży w ekskluzywnym apartamencie wieżowca Arasaki, uprzednio wyłączając systemy alarmowe. Pech sprawia, że po kradzieży do apartamentu schodzi się kilka osób (m. in. Yorinobu Arasaka i jego ojciec Saburo), a my (czyli V i Jackie Welles), nie mając wyjścia, chowamy się w skrytce wyposażonej w lustro weneckie.

Możemy zatem patrzeć na działania ludzi za szybą, sami pozostając niezauważeni. Ochroniarz podchodzi nawet do lustra i przez chwilę patrzy na nas, jednak specyfika lustra weneckiego sprawia, że nie zostajemy dostrzeżeni. Po chwili obserwujemy, jak Yorinobu zabija swojego ojca, a my stajemy się mimowolnymi świadkami zabójstwa na wysokim szczeblu. Gdy wszyscy opuszczają pomieszczenie, aby wydostać się z budynku, uciekamy przez okno. Te wydarzenia stanowią punkt wyjścia dla fabuły Cyberpunka 2077.

Advertisement

Niemal identyczny przebieg zdarzeń oglądaliśmy w starszym o niemal ćwierć wieku filmie Władza absolutna. Luther Whitney (Clint Eastwood) włamuje się do ekskluzywnej willi, wyłącza (hakuje?) systemy alarmowe, kradnie biżuterię i zaskoczony nagłym pojawieniem się domowników (kobieta i jej kochanek) zamyka się w pomieszczeniu z lustrem weneckim. Do lustra podchodzi mężczyzna (Gene Hackman) i przez chwilę się w nim przegląda, oczywiście nie dostrzegając ukrywającego się za nim złodzieja.

Po kilku minutach między kochankami dochodzi do przepychanek i kiedy kobieta w obronie własnej bierze zamach nożem na mężczyznę, do pomieszczenia wbiegają uzbrojeni ochroniarze i zabijają ją strzałem z pistoletu. Gdy wszyscy po uprzątnięciu miejsca zbrodni opuszczają pomieszczenie, Luther ewakuuje się z budynku przez okno. W dalszej części filmu dowiadujemy się, że mężczyzną, który odwiedzał kochankę w jej domu, był prezydent USA, a zatem główny bohater, podobnie jak V i Jackie Welles w Cyberpunku 2077, był świadkiem zabójstwa na wysokim szczeblu. Zarówno Luther, jak i V próbują potem nawiązać kontakt z osobami, które uwierzą w ich niewiarygodną opowieść.

Advertisement

Miłość, szmaragd i krokodyl (1984)
Diukowie Hazzardu (1979–1985)

Nie widzę sensu w poświęcaniu dwóch akapitów na tak krótkie wzmianki filmowe. Powyżej Little Mule, który swoją nazwę wziął od Forda Bronco z przygodowego filmu Roberta Zemeckisa, zaś na dole fura General Lee, wyglądająca jak futurystyczna inkarnacja samochodu z serialu Diukowie Hazzardu (ten sam kolor i numer boczny).

Blok 99 (2017)

Jedno ze zleceń zatytułowane jest „Zrobisz rozróbę w celi 99, albo Twoja żonka…”, a zleceniodawcą jest niejaki Bradley. Trafiamy niejako w sam środek fabuły (kapitalnego swoją drogą) filmu Blok 99 i na zlecenie Bradleya – z którym, rzecz jasna, nie mamy okazji się spotkać, bo siedzi w więzieniu – mamy odbić jego żonę z rąk porywaczy. To jedno z najciekawszych i najbardziej rozbudowanych nawiązań filmowych w całej grze, wszak poświęcona mu zostaje cała misja.

Advertisement

John Wick (2014)

Niejaki Sergei opowiada o „zwyczajnym człowieku z brodą, w brązowych butach, w którym nie ma niczego zapierającego dech…” Jest to czytelne nawiązanie zarówno do postaci Johna Wicka, granego w trylogii Chada Stahelskiego przez Keanu Reevesa, jak i do słynnego „you’re breathtaking” wypowiedzianego przez aktora podczas targów E3 2019.

Mad Max: Na drodze gniewu (2015)

Jako easter eggi w Cyberpunk 2077 pojawiają się także nawiązania do filmu George’a Millera. Przy zniszczonej ciężarówce-cysternie, z której kapią ostatnie krople paliwa, leżą zwłoki dobrze zbudowanego mężczyzny w masce na twarzy oraz ciało kobiety, której ogolona na łyso głowa i przydymione czoło każe nam się domyślać, że to Furiosa.

Advertisement

I choć postać nie ma charakterystycznej protezy ręki, którą pamiętamy z Mad Maxa: Na drodze gniewu, już za chwilę twórcy gry upewniają nas w domysłach. Na drzazdze opisującej porwanie sztucznie zapłodnionych matek występuje ona bowiem pod nazwiskiem… Charlize Fury.

Nadchodzi spin-off pięciosezonowego hitu SCIENCE FICTION

Piąty element (1997)

Nieopodal możemy natknąć się na ciało, przy którym znajduje się orzeźwiający napój o znajomo brzmiącej nazwie LEELOU Beans Tropical. Tak, w Cyberpunk 2077 przy zwłokach, oprócz amunicji i spluw, możemy też znajdować pożywne jedzenie i orzeźwiające picie. Jednakże zwłoki kobiety nie przypominają bohaterki granej przez Millę Jovovich – nie ten kolor włosów, no i Leeloo z filmu Bessona nie chodziła w dresie.

Advertisement

To nie jedyne nawiązanie do Piątego elementu. Nie ma co ukrywać, że Redzi w filmie Bessona mieli całą kopalnię pomysłów, które mogli zaadaptować do swojej gry: miasto przyszłości różnorodne pod względem etnicznym i pełne oryginalnych postaci, żywe kolory, odjechane fryzury, futurystyczne ciuchy, latające pojazdy, wymyślne bronie itp., itd.

Ghost in the Shell (1995 & 2017)

Cybernetyczne modyfikacje ciała i dywagacje nad ludzką duszą zamkniętą w sztucznym ciele to elementy zaczerpnięte z kultowego anime Mamoru Oshiiego. Nie przypadkiem w Cyberpunk 2077 wielokrotnie możemy natknąć się na grafikę przedstawiającą małego duszka wychodzącego ze skorupy („ghost in the shell”), widocznego na zdjęciu poniżej w formie tatuażu (lewe ramię, między różami).

Advertisement

Z powstałym ponad dwie dekady później remakiem Cyberpunk 2077 łączy zaś estetyka ulic i budynków oraz kolorystyka miasta przyszłości rządzonego przez bezduszne korporacje. Najmocniejszym wspólnym elementem są ogromnych rozmiarów telebimy i powierzchnie reklamowe na wieżowcach oraz gigantyczne hologramy ryb majestatycznie sunące po niebie. W grze możemy je spotkać w trakcie parady.

A, byłbym zapomniał! W sekcji o Akirze obiecywałem, że przy okazji Ghost in the Shell wspomnę raz jeszcze, że w nazwie dostępnego w grze motocykla Yaiba Kusanagi CT-3X znajdziemy słówko „Kusanagi”, co jest wprost w mordę strzeliwszy nawiązaniem do Ghost in the Shell z 1995 roku i jego głównej bohaterki Major Kusanagi.

Advertisement

Od zmierzchu do świtu (1996)

Titty Twister.

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri; Karate Kid; Blade;
Szklana pułapka; Brudny Harry; Ludzkie dzieci;
Lśnienie; The Office; Breaking Bad

Po neonie z poprzedniego akapitu większego nawiązania już raczej nie znajdziemy… więc aby trochę ochłonąć, przechodzimy do nieco mniejszych i niewartych odrębnego akapitu odniesień filmowych. W grze Cyberpunk 2077, wyjeżdżając poza granice miasta, możemy na przykład natknąć się na trzy billboardy za… Night City, a na ścianie w lobby budynku napotkamy napis „Mercy is for the weak”, czyli fragment dialogu z Karate Kid.

Advertisement

Na ścianie kilkukrotnie spotkamy napis graffiti „Tyger Claws” – jest to tytuł filmu z dawną gwiazdą kina kopanego Cynthią Rothrock. W Afterlife możemy usłyszeć kawałek z Blade’a (ten z krwawej dyskoteki), w jednym z dialogów padają nazwiska niejakiej (!) Joan McClane i Henry’ego Callahana z wiadomych cykli, a w innym pojawia się organizacja The Human Project oraz Theo Faron – grany w Ludzkich dzieciach przez Clive’a Owena.

Możemy też usłyszeć, jak Johnny Silverhand przedstawia się słowami: „And now, Panam, here’s Johnny, out in the middle of bumfuck nowhere!” – oczywiście z mocnym akcentem na „here’s Johnny”, przeciągnięte niemal w identyczny sposób, jak zrobił to Jack Nicholson. Tę krótką listę zamyka zapożyczony z The Office monolog azjatyckiego chirurga, który to przypadkowo zabił bossa yakuzy podczas operacji i uciekł do USA na łodzi, gdzie okazało się, że jest.

Advertisement

.. dobrym chirurgiem i specjalnie zabił bossa yakuzy. Nawiązanie do Breaking Bad? Proszę bardzo: w zleceniu „The Heisenberg Principle” musimy zniszczyć laboratorium, w którym produkuje się fikcyjny narkotyk o nazwie glitter. A na deser pizza na dachu, zapewne wrzucona tam przypadkiem przez Waltera White’a.

Joker; 007; Czarodziejka z Księżyca; Titanic;
Gwiezdne wojny; Terminator 3; Dzień świra

Cyberpunk 2077 oferuje graczom tzw. tryb foto, w którym możemy wykonać swojej postaci niemal dowolne zdjęcie.

Advertisement

Tak właśnie wykonałem dwa fotosy do wstępniaka – mój V z karabinem snajperskim oraz na motorze wśród iskier po tym, jak specjalnie na potrzeby zdjęcia przyrżnąłem na pełnej prędkości w zaparkowane auta. W trybie foto możemy też skorzystać z gotowych ustawień postaci, wśród których znajdziemy m.in. celującego z broni Hana Solo, Czarodziejkę z Księżyca, pozę nazwaną „Like one of your French girls” (czyli Rose pozującą do rysunku Jackowi), Agenta 007 z pistoletem, „Talk to the hand” z Terminatora 3, „You’re breathtaking” Keanu Reevesa…

…oraz słynną pozę Jokera na schodach. Sam w to nie wierzę, ale żeby wykonać powyższą fotografię, specjalnie pół godziny się przebierałem, żeby wyglądać choć trochę jak Joker. Aha, na deser twórcy gry proponują pozę o nazwie „Bo w ryj dać mogę dać”, nazwaną tak z pewnością na cześć Dnia świra.

Advertisement

Pulp Fiction (1994)

"Chase Infiniti i Ann Dowd o 'Testamentach' w Gilead"

Wytęż wzrok i znajdź samodzielnie.

Człowiek demolka (1993)

Od 1993 roku, czyli od premiery Człowieka demolki, była to jedna z największych zagadek filmowych wszech czasów, mogąca spokojnie stanąć w jednym szeregu z pytaniem z Obywatela Kane’a, co oznaczały ostatnie słowa Charlesa Fostera Kane’a, czy też z tajemnicą nigdy nieotwartej przesyłki FedEx w Cast Away, choć wszyscy wiemy, że były to satelitarne sanki… Okej, chyba coś pokręciłem. Wracając do Człowieka demolki, mowa oczywiście o trzech muszelkach w WC zastępujących papier toaletowy, których to John Spartan nie potrafił ogarnąć.

Advertisement

Widoczne na powyższym zdjęciu trzy muszelki, które znajdują się w toalecie w mieszkaniu V (czyli głównego bohatera gry, w którego się wcielamy), niestety tylko połowicznie rozwiązują tę jedną z największych zagadek ludzkości. Jako że gra nie oferuje możliwości skorzystania z kibla (próbowałem, no nie da się usiąść na klopie), wciąż nie wiemy, jak tego cholerstwa użyć po tym, gdy już zrobimy… pupu. Na otarcie łez pozostaje nam więc fakt, że wiemy już chociaż, jak wyglądają owe trzy mityczne muszelki. I cóż, wyglądają… jak trzy muszelki. Spodziewałem się czegoś bardziej spektakularnego po 27 latach czekania na wyjaśnienie tajemnicy.

Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki (2008)

Twórcy Cyberpunka 2077 nawiązują do słynnych postaci kinowych w sposób nieoczywisty (pomijając fakt, że zawsze pojawiają się jako zwłoki), jakby chcieli zawsze móc powiedzieć, że to wcale nie to, co myślimy, i nie płacić kar za łamanie praw autorskich. Na wysypisku śmieci odnajdujemy zwłoki w lodówce, obok których leży charakterystyczny kapelusz (choć nie jest to słynna fedora).

Advertisement

Śmietnisko – to trochę tak, jakby Redzi chcieli wskazać, gdzie powinien trafić cały film Spielberga. Zastanawia mnie jedynie, dlaczego martwy „Indy” ma na nogach białe skarpety i klapki – czyżby lecąc w lodówce, zahaczył o Polskę?

Dwa oblicza zemsty (1961)

W finale misji „Rozpoznanie wzorca” przechodzimy przez salę kinową, w której leci akurat scena z westernu w reżyserii Marlona Brando z nim samym w roli głównej. Czemu akurat ten film zdecydowali się pokazać Redzi w swojej grze, nie wiem i mimo obejrzenia filmu (polecam, świetny kawał kina!) nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Może ktoś z Was ma jakąś teorię?

Advertisement

Terminator 2: Dzień Sądu (1991)

W czymś na podobieństwo kanału burzowego natykamy się na coś na kształt egzoszkieletu T-800 (z którego możemy zabrać przyciemniane okulary), obok leży rozwalony ścigacz z napisem „Shoot & Ride” na baku, dalej leżą zwłoki oraz stoi ciężarówka, a w wyświetlonej liście dialogowej widzimy takie nazwiska jak Arnold Blake i Jimmy Connor. Choć każdy z wyżej wymienionych elementów osobno wygląda jak losowo pozostawiony w tym miejscu przedmiot, tak wszystkie one złożone w całość dają jasny obraz sceny pościgu w kanale burzowym z Terminatora 2: Dnia Sądu.

Iron Man (2008)

Dość czytelne nawiązanie do pierwszej części hitu Marvela, czyli opis planu ucieczki z niewoli Tony’ego Starka, dla niepoznaki nazywającego się tutaj Thomas Star.

Advertisement

RoboCop (1987)

Okej, może ten duży chłopak w środku nie jest dokładną kopią ED-209 z filmu Paula Verhoevena, ale wygląda jak jego mocno upgrade’owany model z przyszłości, potomek niedosłyszącej, rycząco-kwiczącej maszyny kroczącej.

Dziwne dni (1999)

Cyberpunkowy Braindance, czyli filmy kręcone w trybie pierwszoosobowym, a następnie analizowane przez gracza, to pomysł zaczerpnięty w linii prostej z dzieła Kathryn Bigelow. Co więcej, sposób, w jaki zapoznajemy się z Braindance’em w grze, jest niemal identyczny jak ten z prologu Dziwnych dni. W obydwu przypadkach oglądamy bowiem nieoczekiwaną śmierć nagrywającego – w Dziwnych dniach przez upadek z dachu, w Cyberpunk 2077 przez zastrzelenie. W obydwu przypadkach oglądający film (Nero/V), zaszokowany tym, co właśnie zobaczył, zrywa z głowy urządzenie odtwarzające i przez dłuższą chwilę dochodzi do siebie.

Advertisement

Hardware (1990)

Gdy tylko zobaczyłem tę grafikę promocyjną Cyberpunka 2077, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że gdzieś już taką cybernetyczną łapę wystającą z ziemi widziałem. Jakimś cudem przypomniałem sobie o filmie Hardware (z którego lubię tylko klimatyczną scenę miłosną pod prysznicem) – i faktycznie, gdy śmiercionośny cyborg zostaje odnaleziony na początku filmu, spod ziemi wystaje jego poruszająca się jeszcze dłoń.

Ale nie pisałbym tutaj o tak wątłym podobieństwie tych motywów, gdyby nie dalsza część filmu. Pojawia się tam grany przez Dylana McDermotta bohater, którego prawą dłoń stanowi cybernetyczna proteza, pełniąca tę samą funkcję (zastąpienie utraconej kończyny) co lewe ramię Johnny’ego Silverhanda.

Advertisement

OBUDŹ SIĘ, SAMURAJU, MAMY ARTYKUŁ DO SKOMENTOWANIA!

 

Podziękowania:
Za podrzucenie kilku tropów dziękuję Jackowi Jackowskiemu, Katarzynie Kebernik i Jakubowi Piwońskiemu.

Advertisement

Źródła:
https://www.gry-online.pl/S018.asp?ID=2742&STR=7
https://www.gry-online.pl/S018.asp?ID=2742&STR=8
https://esportmania.pl/inne/5-najlepszych-easter-eggow-w-cyberpunk-2077/er8bbnv
https://gamesguru.org/easter-eggi-w-cyberpunku-2077-lista-wszystkich-niespodzianek/
https://cyberpunk.fandom.com/pl/wiki/Cyberpunk_Wiki
https://www.deviantart.com/kcajd/art/Takio-Bike-858315794
https://www.deviantart.com/rocksdanister/art/Night-City-Cyberpunk-840875135
https://www.ign.com/wikis/cyberpunk-2077/Easter_Eggs_and_References
https://www.youtube.com/oos3oJ-B2YU
https://www. youtube.com/5NqgXV5Lqts
https://www.youtube.com/d1Zae6ypNck

Advertisement

Od chwili obejrzenia "Łowcy androidów” pasjonat kina (uwielbia "Akirę”, "Drive”, "Ucieczkę z Nowego Jorku", "Północ, północny zachód", i niedocenioną "Nienawistną ósemkę”). Wielbiciel Szekspira, Lema i literatury rosyjskiej (Bułhakow, Tołstoj i Dostojewski ponad wszystko). Ukończył studia w Wyższej Szkole Dziennikarstwa im. Melchiora Wańkowicza w Warszawie na kierunku realizacji filmowo-telewizyjnej. Autor książki "Frankenstein 100 lat w kinie". Założyciel, i w latach 1999 – 2012 redaktor naczelny portalu FILM.ORG.PL. Współpracownik miesięczników CINEMA oraz FILM, publikował w Newsweek Polska, CKM i kwartalniku LŚNIENIE. Od 2016 roku zawodowo zajmuje się fotografią reportażową.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *