Publicystyka filmowa
TRAMWAJ ZWANY POŻĄDANIEM. Bogactwo ekspresji i symboli
TRAMWAJ ZWANY POŻĄDANIEM to film, w którym bogactwo ekspresji i symboli sprawia, że staje się dziełem ponadczasowym.
ANALIZA FILMU
Bogactwo ekspresji i symboli stawia go pośród najlepszych filmów wszech czasów.
Film jest bardzo oszczędny w środkach. Można mu wręcz zarzucić swoistą teatralność. Kazan, bardziej zainteresowany teatrem, zdawał się nie dostrzegać korzyści, jakie dawała produkcja filmowa. Skupił się zatem na głębi postaci i relacjach między nimi. Dzięki temu film zdobył trzy Oscary w kategoriach aktorskich. Bogactwo ekspresji i symboli stawia go pośród najlepszych filmów wszech czasów.
Początki filmu sięgają kilku lat wstecz. Zanim Elia Kazan podjął się jego reżyserii, wystawiał spektakle na podstawie dramatu Tennessee Williamsa na deskach Broadwayu. Grali w nich niemal wszyscy aktorzy znani później z filmu. Ciesząca się wielkim powodzeniem sztuka mogła jednak przesłonić swoimi walorami artystycznymi powstający obraz. Dlatego producenci amerykańscy zdecydowali się powierzyć reżyserię samemu Kazanowi, wówczas twórcy niezależnemu. Film jest bardzo oszczędny w środkach. Można mu wręcz zarzucić swoistą teatralność. Kazan, bardziej zainteresowany teatrem, zdawał się nie dostrzegać korzyści, jakie dawała produkcja filmowa.
Skupił się zatem na głębi postaci i relacjach między nimi. Dzięki temu film zdobył trzy Oscary w kategoriach aktorskich. Bogactwo ekspresji i symboli stawia go pośród najlepszych filmów wszech czasów. I choć jego bezsprzeczna gwiazda, Vivien Leigh, miała swoje najważniejsze osiągnięcia już za sobą, tutaj po raz kolejny utrwaliła wizerunek doskonałej aktorki. Dzięki filmowi wypłynął też Marlon Brando, stając się idolem publiczności, a zwłaszcza jej żeńskiej części. Film opowiada historię pełną namiętności, pożądania, zawiści i rozgoryczenia. Przegrana głównej bohaterki ma znaczenie symboliczne. Na kanwie tej historii pojawi się szereg późniejszych filmów przedstawiających zawiłe stosunki damsko-męskie. Już na samym wstępie wyraźnie zaznaczona zostaje symbolika filmu. W drodze do domu Stanleya i Stelli Kowalski, siostra Stelli – Blanche, opowiada o tym, jak dotarła na miejsce:
„(…) Powiedzieli mi, bym wzięła tramwaj zwany „Pożądanie„, a następnie przesiadła się do innego,
o nazwie „Cmentarze”. Minąwszy sześć przecznic mam wysiąść na Polach Elizejskich”.
Tak jak tramwaj po szynach, tak też potoczą się losy głównej bohaterki. Kiedy dociera do domu Stelli, już na samym progu jest zniesmaczona okolicą i brudem, jaki tam panuje. Jednakże brak pieniędzy powoduje, że nawet i ta rudera wydaje się być sympatycznym schronieniem dla wybrednej damy z bogatej niegdyś rodziny plantatorów. Tym bardziej, że mieszka tu jej siostra, a zarazem ostatnia deska ratunku w tak ciężkich chwilach. Bowiem Blanche została zmuszona do sprzedania majątku rodowego w Missisipi. Jak się jednak potem okaże, nie było to tak do końca prawdą. Na miejscu Blanche poznaje męża siostry – Stanleya. Całkowite przeciwieństwo charakterów kruchej i delikatnej Blanche i brutalnego i szowinistycznego Stanleya doprowadza wkrótce do konfliktu.
„Minęły tysiące lat, a oto proszę – Stanley Kowalski, relikt epoki kamienia łupanego…”
Ten neandertalczyk, jak wyraża się o nim Blanche, wzbudza w niej jednak ukryte żądze. Próbuje nawet flirtować z mężem swojej siostry. Muskularny i przystojny Stanley staje się obiektem cielesnych uciech, oczywiście tylko w marzeniach kobiety.
Stanley uważa, że kobieta powinna być podporządkowana mężczyźnie, a jej zadaniem ma być usługiwanie mu. Nie jest to jednak jedyny obraz tego nieokrzesanego dzikusa rodem z naszych ojczystych stron. Gdy w pijackim amoku, wyzbyty kontroli nad swoim zachowaniem, demoluje mieszkanie i obraża swoją współmałżonkę, po wytrzeźwieniu pada przed nią na kolana, błagając o wybaczenie. Reżyser pokazuje tym samym mężczyznę emocjonalnie słabego, który mimo braku poszanowania dla bliskich mu osób, nie potrafi zrezygnować z ich wsparcia. Stanley nie jest też głupi, mimo iż z naszego punktu widzenia przypomina jedynie prostego robotnika o sylwetce kulturysty.
To on bada przecież, kim tak naprawdę jest owa pełna arystokratycznych manier, rozmarzona siostra Stelli. Stara się sprowadzić ją na ziemię, oczywiście w sposób dla niego typowy, czyli krzykami i wszczynaniem awantur. Stojąc twardo na ziemi, za wszelką cenę chce zdyskredytować szwagierkę w oczach żony. Blanche, żyjąca w staropanieńskiej wieży z kości słoniowej, nie umie odróżnić prawdziwej miłości od pożądania. Zakochuje się bez przerwy w niemal każdym napotkanym mężczyźnie, starając się go uwieść. W rozmowie ze Stellą tłumaczy to sobie tak:
„Mężczyźni nie pragną zbyt łatwych kobiet.
Mężczyźni szybko tracą zainteresowanie, zwłaszcza kiedy dziewczyna jest po trzydziestce.”
Dochodzi nawet do tego, że zaczyna flirt z młodzieńcem roznoszącym gazety. Kiedy jednak w jej sidła wpada prostoduszny, wciąż mieszkający z matką Mitch (znakomity Karl Malden), Blanche pomimo szczerych chęci nie może znieść jego braku manier. W końcu uważa się za damę, z przebrzmiałego już co prawda,ale jednak domu bogatych plantatorów. Podczas randki na balu, na którym grają „Somebody Loves Me” Gershwina, Blanche ściąga z Mitcha marynarkę i wiesza na swoim krześle, jakby dyskretnie dając do zrozumienia, iż ten pan należy już do niej. Tego samego wieczoru nad brzegiem jeziora marzy jej się chwila dekadencji. Zaczyna mówić do Mitcha po francusku, ale prosty chłopak tego nie rozumie:
„Poudajemy trochę, że siedzimy w małej paryskiej kawiarence?”
Chwaląc się swoją siłą, Mitch okazuje kompletny brak ogłady. Podnosi Blanche na rękach. Po chwili, nie mogąc stłumić podniecenia, zapomina się i zaczyna jej czynić niedwuznaczne awanse. Scena, która następuje potem, a która jest decydująca w filmie, to niesamowity popis aktorski Vivien Leigh. Ze swoją lekko uniesioną prawą brwią i smutnymi oczami, Blanche opowiada historię zakochanego w niej chłopaka. Wspomina, jak tańcząc z nim polkę „Varsouviana”, łajała go, mówiąc: „Jesteś słaby. Straciłam dla ciebie szacunek. Gardzę tobą.”. Nieodwzajemniona miłość doprowadza chłopaka do czynu ostatecznego. Wybiega on z balu i na ulicy strzela do siebie z pistoletu.
„Śmierć… Przeciwieństwo pożądania.”
Ta trauma, jaka towarzyszy teraz Blanche oraz długie lata spędzone w upadającym powoli domu rodziców, gdzie „stare, umierające kobiety rozpamiętują swych dawno zmarłych mężów”, wywierają ogromny wpływ na sposób zachowania i psychikę kruchej kobiety. Nie pozwalają jej dostrzec różnicy między tym, co rzeczywiste, a tym, co wyimaginowane. Muzyka polki będzie grała jej coraz częściej, oczywiście tylko w wyobraźni, zostając nagle przerwaną wystrzałem z pistoletu. Świat Blanche staje się jedynie mroczną doliną jej własnych marzeń, rozświetlaną nikłym blaskiem lampionu, jak w pokoiku, w którym mieszka. Bohaterka, nie mogąc znieść trwałej rozłąki i „straconych zachodów miłości”, zamyka się w czterech ścianach wytworów swojej wyobraźni:
„Nie chcę realizmu. Chcę magii! Tak, tak, magii. Próbuję dawać ją ludziom.
Odmieniam rzeczywistość! Nie mówię prawdy, mówię to, co powinno być prawdą.
Jeśli to grzech – ukarz mnie.”
Jedynie w Mitchu widzi swoje oparcie, przynajmniej tak twierdzi. Chce zostać u jego boku i skryć się przed otaczającym ją światem. Strach przed ciągnącą się za nią historią, przed Stanleyem i przed staropanieństwem zaciemnia jej obraz tego świata:
„Wydawałeś się być szczeliną w skale świata, w której mogłabym się skryć.”
Mitch jednak wie, że Blanche świętą nie jest. Sprawdził wszystkie opowiadane przez nią historyjki. Większość z nich okazała się nieprawdziwa, a o innych Blanche nigdy nie wspomniała. Mimo to do końca łudzi się, że to wszystko nieprawda. Ostatecznie Blanche wyjawia mu wszystko, pozbawiając go złudzeń co do swojej osoby.
„- Myślałem, że byłaś szczera.
– Szczera? A co to szczerość? Szczere może być pole,
albo życzenia. Ale czy ludzkie serce?”
Mitch okazuje rozsądek i opuszcza zakłamaną Blanche. Ona z kolei zapada się coraz głębiej w bagnie swoich kłamstw i wymysłów. To nie realia w tym wypadku, ale sfera marzeń są dla niej lekarstwem na psychiczny ciężar, jaki ze sobą dźwiga. Właśnie dlatego zaprzestaje walki ze swoimi urojeniami i poddaje się im. Po czasie sama już się w tym wszystkim gubi, nie potrafiąc odróżnić prawdy od kłamstwa. Kreuje w głowie jakiegoś dżentelmena, który zaprosił ją na rejs jachtem po Karaibach. Jest całkowicie przekonana o jego istnieniu. Z tego stanu próbuje ją brutalnie wyciągnąć Stanley.
Przestraszona Blanche jeszcze bardziej zanurza się w świecie swoich fantazji. Jedną z najbardziej dramatycznych scen w filmie jest scena ostatnia. Blanche, w oczekiwaniu na swojego urojonego kawalera, przygotowuje się do wyjazdu na Karaiby. Słychać dzwonek u drzwi. Do domu wchodzi starszy pan, który na pewno nie jest jej wybrankiem. Blanche staje jak wryta. Asystentka jegomościa obezwładnia naszą bohaterkę na ziemi i pyta, czy założyć jej kaftan. Obserwując zachowanie Blanche, lekarz stwierdza, iż nie jest to konieczne. Blanche wstaje i mówiąc:
„Kimkolwiek jesteś – zawsze polegałam na uprzejmości obcych.”
wychodzi posłusznie pod rękę z lekarzem. To już jest dla niej koniec. Blanche po pogrzebaniu ostatniej nadziei, jaką mógł być dla niej Mitch, odchodzi w krainę ułudy. Innymi słowy, nawiązując do pierwszego cytatu, wita Pola Elizejskie. Śmierć jest tu tylko symbolem. Blanche przecież nadal żyje, choć w rzeczywistości jest już nieobecna. To był jej ostatni przystanek. Tramwaj pojechał dalej. Film, ale też i sztuka nawiązują do realizmu społecznego, zataczającego coraz szersze kręgi w środowiskach teatralnych i filmowych Ameryki i Europy. To już za parę lat John Osborne w Wielkiej Brytanii napisze prawdopodobnie jeden z najlepszych dramatów tego nurtu pt.
„Miłość i Gniew” („Look Back in Anger”), który przyczyni się do powstania filmowej szkoły „młodych gniewnych”. Sam autor nazywał swoją twórczość „poetyckim realizmem”. Pomimo romantycznego wątku Blanche, dramat Williamsa jest twardo osadzony w realiach robotniczych. I choć nie są tu one mocno zaakcentowane, to otrzymujemy swego rodzaju konflikt społeczny między wywodzącą się z bogatego domu Blanche a ubogim robotnikiem Stanleyem. Blanche, wkraczając w kręgi robotnicze, nie zostawia za drzwiami domu Kowalskich swoich przyzwyczajeń i – co może bardziej istotne – uprzedzeń wobec tego środowiska. Dlatego z początku budzi zaciekawienie sąsiadów i znajomych oraz irytację szwagra.
Williams znakomicie rozpisał psychologię postaci wywodzących się ze środowisk robotniczych, a Kazan równie dobrze to sfilmował. Historię Blanche i jej siostry można również interpretować jako dwie osobne drogi rozwoju społeczeństwa tzw. Dixielandu, czyli południowych stanów USA. Blanche podąża ślepą uliczką starych zwyczajów i przekonań wyniesionych z konfederackiego rodu plantatorów, podczas gdy Stella dostosowuje się do nowych wymogów życia w społeczeństwie bez przywilejów i na równych zasadach. Krytyka zachowania głównej bohaterki jest ewidentna i stanowi próbę zwrócenia uwagi przez autora tekstu na rozbieżności w rozwoju postsecesyjnego Południa.
Film znakomicie uchwycił ducha sztuki. Gra aktorska stoi tu na najwyższym możliwym poziomie. Elia Kazan stworzył dzieło nieprzeciętne i ponadczasowe. Pokazał w całej rozciągłości istotę „Metody Stanisławskiego” w grze aktorskiej, doskonale zawiązany wątek oraz dramatyczne zakończenie. Stworzył film nabuzowany emocjami. Niewielu późniejszym reżyserom uda się osiągnąć to, co wykreował Kazan. Dotychczasowe próby powtórzenia tego przedsięwzięcia okazały się dużo słabsze. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, iż pojawi się jeszcze kiedyś reżyser na miarę Elii Kazana, który włoży całą duszę w dramat ludzki, jakim jest Tramwaj zwany pożądaniem.
Ciekawostki
- Z oryginalnej wersji filmu cenzura wycięła kilka scen. Między innymi jedną z najważniejszych w sztuce – scenę gwałtu Stanleya na Blanche. W sztuce właśnie to wydarzenie miało decydujący wpływ na późniejsze zachowanie Blanche. Również wspomnienie nieudanego związku z mężem homoseksualistą zostało wycięte z oryginału. W sumie cenzura skróciła film o cztery minuty.
- Zanim dramat Tennessee Williamsa przybrał ostateczną formę, pisarz zmieniał tytuły niczym Blanche swoich kochanków. Początkowo zastanawiał się nad „The Moth” („Ćma”) oraz „Blanche’s Chair on the Moon” („Miejsce Blanche na Księżycu”(?)).
Kończąc pisać swoją sztukę, autor wynajął mieszkanie we francuskiej części Nowego Orleanu, tuż przy trasie tramwaju zwanego „Desire” („Pożądanie”), a niedaleko linii tramwaju „Cemeteries” („Cmentarze”). Uznał, iż obie nazwy znakomicie oddają idee, jakie przyświecać będą bohaterom dramatu. Do czasu wydania książki sztuka nosiła roboczy tytuł „Noc przy pokerze”, gdyż centralna akcja dramatu miała się rozgrywać przy pokerowym stole. Pokera Williams nauczył się, przesiadując z pracownikami scenicznymi w teatrze.
- Początkowo Elia Kazan nie chciał reżyserować Tramwaju…. Bał się, że dramat Blanche DuBois nie wypali na szerokim ekranie.
Dopiero po namowach żony zdecydował się go zrealizować.
- Marlon Brando, Kim Hunter i Karl Malden spotkali się już wcześniej w tych samych rolach. Na deskach Broadwayu zagrali w 1947 roku. Rolę Blanche grała wówczas Jessica Tandy (Ptaki, Kokon).
- Reżyser zdecydował się wyciąć początkowe sceny, w których Blanche opuszcza rodzinne strony Missisipi i udaje się do Nowego Orleanu. Argumentował swój zabieg tymi słowami: „Sfilmowałem sztukę taką, jaka była, ponieważ nie zauważyłem, by cokolwiek trzeba było w niej zmieniać.”
- Kazan przewidywał, że kreacja Stanleya Kowalskiego nie będzie się zgadzać dokładnie z tym, co było napisane w dramacie.
Aktorski popis Marlona Brando, z którym utożsamiać się będzie wielu widzów, odciągnie uwagę publiczności od Blanche. To na niej miała się skupić uwaga odbiorcy. Zasygnalizował to Williamsowi i zasugerował, by ten zmienił nieco scenariusz dla równowagi ról. Autor stwierdził jednak, że dobrze jest tak, jak jest i nie należy nic zmieniać.
- W filmie Kazan zastosował pewien oryginalny trick scenograficzny. Im dalej posuwa się akcja, tym mieszkanie staje się coraz mniejsze. Miało to stwarzać gęstniejącą atmosferę szaleństwa wokół Blanche jako klaustrofobicznej pułapki.
- Marlon Brando był typem dowcipnisia.
Co rusz wykręcał ekipie zdjęciowej zabawne numery. Na planie filmu przykleił do jednego z mebli wielkiego, czarnego pająka, który był oczywiście sztuczny. Napędził jednak stracha załodze, a zwłaszcza kobietom. Wystraszył też Kim Hunter. Podczas gdy ona spała w swojej przyczepie, muskularny Marlon zakradł się za przyczepę i zaczął nią trząść, krzycząc o trzęsieniu ziemi.
- Podczas corocznego Festiwalu Literackiego im. Tennessee Williamsa w Nowym Orleanie urządzany jest konkurs pod nazwą „Stanley and Stella Shouting Contest”, którego uczestnicy wydzierają się wniebogłosy, krzycząc „Stella!” lub „Stanley!.
- W roku 1984 reżyser telewizyjny John Erman (Scarlett, Wiktoria i Albert) nakręcił kolejną adaptację dramatu Williamsa pod tym samym tytułem. W rolach głównych zagrali Ann-Margaret (Tommy) jako Blanche, Treat Williams (Hair, serial Everwood) jako Stanley, Beverly d’Angelo (Witaj Święty Mikołaju, American History X) jako Stella, Randy Quaid (Witaj Święty Mikołaju, Szybki jak Błyskawica, Dzień Niepodległości) jako Mitch. Oczywiście film nie mógł się równać z wersją Kazana, niemniej otrzymał nagrody Emmy w kilku ważniejszych kategoriach.
- Następnej adaptacji sztuki podjął się Glenn Jordan w 1995 roku. Zagrali w niej kolejno: Jessica Lange jako Blanche DuBois, Alec Baldwin jako Stanley Kowalski, Diane Lane jako Stella Kowalski oraz John Goodman jako Harold „Mitch” Mitchell. Jedynie Jessica Lange została wyróżniona bardziej znaczącą nagrodą, mianowicie Złotym Globem w kategorii Pierwszoplanowej roli żeńskiej w filmie TV.
- W oparciu o sztukę powstała też i opera w 1998 roku. Muzykę skomponował Andre Previn, libretto napisał Philip Littel, a reżyserii tej inscenizacji podjął się Kirk Browning. Rolę Blanche zagrała i zaśpiewała słynna sopranistka Rene Fleming.
TWÓRCY
Tennessee Williams
Uważany za jednego z najwybitniejszych dramatopisarzy w USA i zapewne najlepszego pochodzącego z Południa. Urodził się w 1911 roku w Columbus, Missisipi, jako Thomas Lanier Williams. Jego dzieciństwo nie należało do najprzyjemniejszych. Ojciec swoim dzieciom nie okazywał żadnego uczucia, a matka po przeprowadzce do St. Louis czuła się zagubiona w wielkim mieście. Duży wpływ na późniejszą twórczość Williamsa i jego życie intymne miały wspomnienia z dzieciństwa, związane przede wszystkim z chorą umysłowo siostrą Rose oraz molestowanym przez ojca rodzeństwem. Williams otwarcie przyznawał się do homoseksualizmu.
Natomiast literackie inspiracje w jego twórczości sięgały tragikomicznych dzieł Czechowa, powieści D.H. Lawrence’a oraz poezji Harta Crane’a, dotykającej tematów życia i śmierci, homoseksualizmu i odrębności USA od Starego Kontynentu. Pod koniec lat 30., po ukończeniu studiów na University of Iowa, zdobył ważną nagrodę teatralną za „American Blues”. Wówczas też przybrał imię Tennessee. Fabułę jego następnych 21 dramatów scenicznych cechują przede wszystkim wątki związane z przemocą i seksem. Pojawiają się w nich szaleństwo, gwałt, nimfomania, brutalność i kazirodztwo. Williams zawsze starał się zostawiać wolną rękę zarówno reżyserom teatralnym, jak i filmowym.
Nieproszony nie wtrącał się do ich wizji dramatu. Kolejną nagrodę otrzymał w 1944 roku za swoją drugą, obok „Tramwaju…”, najlepszą sztukę pt. „Szklana Menażeria”, która też została przeniesiona na srebrny ekran w 1950 roku w reżyserii Irvinga Rappera z Kirkiem Douglasem w roli głównej. Inne ważniejsze jego sztuki, które doczekały się wkrótce adaptacji filmowych to: „Kotka na gorącym, blaszanym dachu” i „Noc Iguany. Szczyt jego kariery przypadł na lata 50. Jednak od momentu śmierci jego przyjaciela Franka Merlo w 1961 Williams zaczął zażywać narkotyki i popadł w depresję. Jego późniejsze sztuki cechuje wyraźny spadek formy.
Zmarł w 1983 roku, zakrztusiwszy się narkotykami. Niektórzy spośród historyków teatru twierdzą, że kreując postać Stanleya Kowalskiego, Williams wzorował się na swoim gruboskórnym, osiłkowatym kochanku, imieniem Pancho Rodriguez Gonzalez. Co więcej, brat Williamsa – Walter (zwany również Dakinem) uważał, że postać Blanche Tennessee przypisywał samemu sobie:
„Gdyby (Tennessee) wam coś powiedział, nie oznaczałoby to od razu prawdy.
Podobnie wypowiada się Blanche w Tramwaju… – „Nie mówię prawdy, mówię to,
co powinno być prawdą.” – Tak więc wszystko, co nosi w sobie Blanche, miał też Tennessee”.
Do owych freudowskich rewelacji należy zachować jednak dystans. Williams był świetnym obserwatorem otaczających go zachowań ludzkich. Inspiracje do swoich dramatów mógł czerpać z otoczenia, a niekoniecznie z osobistych doświadczeń. Przykładem tego jest ukazanie archaicznych stosunków damsko-męskich wciąż powszechnych w powojennej Ameryce. Zależność kobiety od mężczyzny jest tu dobitnie zaprezentowana. Przykładem tego jest Stanley, który niemal nie dopuszcza do głosu ani swojej żony, ani jej zmanierowanej siostry. On jest panem domu, on ma władzę i do niego należy ostatnie słowo w każdej kwestii.
Owa zależność i uległość to najjaskrawszy przykład krytyki dramatopisarza wobec przestarzałych stereotypów. Co bardziej odważni badacze twórczości Williamsa twierdzą wręcz, iż tak naprawdę przyczyną upadku Blanche są mężczyźni. Skazana na całkowitą zależność od nich, sama nie daje rady się utrzymać i prowadzić jako taki żywot. Jedna z pierwszych kwestii wypowiedzianych przez Blanche DuBois dotyczy wysiadki z tramwaju na Polach Elizejskich, co oznaczać będzie symboliczny koniec wszystkiego, gdyż Pola Elizejskie to antyczna kraina, do której udawali się zmarli wojownicy. Jakby przez zrządzenie losu, Williams zmarł w Hotelu Elizejskim w Nowym Jorku.
Elia Kazan
Reżyser, którego ogromny wpływ na rozwój nowego kina i teatru był niezaprzeczalny, wsławił się nie tylko reżyserią sztuk Williamsa, ale przede wszystkim wdrażaniem „Metody Stanisławskiego” w grze aktorskiej. Do jego najważniejszych osiągnięć zaliczają się również Viva Zapata!, Na nabrzeżach, Na wschód od Edenu i Układ. Niestety wsławił się również negatywnie, współpracując w latach 50. z antykomunistyczną Komisją McCarthy’ego. Wyjawiając nazwiska lewicujących aktorów i ludzi filmu, pogrzebał raz na zawsze ich kariery, przez co stał się w Hollywood persona non grata.
Okres zimnowojennej paranoi tak bardzo wpłynął na światopogląd Kazana, iż do końca życia nie przyznał się do błędu i wciąż wierzył w międzynarodowy spisek komunistów. Plotka głosi, jakoby zadenuncjował również swoją aktorkę, Kim Hunter. Ona jednak nigdy się nie wypowiedziała w tej sprawie. Na cztery lata przed śmiercią, w 1999 roku, otrzymał honorowego Oscara za osiągnięcia w dziedzinie sztuki filmowej. Podjąwszy się ponownej reżyserii sztuki, ale tym razem na potrzeby filmu, Kazan stwierdził że „(…) niezwykle trudno było wejść w to raz jeszcze i wzbudzić w sobie tę samą ekscytację, jaka towarzyszyła mi po raz pierwszy.
Aktorzy byli świetni, lecz dla mnie było to jak powtórny ożenek z tą samą kobietą. Wiedziałeś, że żadnych niespodzianek nie będzie.”
OBSADA
Marlon Brando
Brando, najmłodszy w obsadzie i wciąż z niewielkim doświadczeniem filmowym aktor, niemal od razu przypadł do gustu Williamsowi. Kazan zaangażował go już wcześniej do roli Stanleya Kowalskiego na scenie teatralnej. Williams stwierdził, że właśnie tak wyobrażał sobie tę postać. Następnym chętnym do roli Stanleya był, starszy od Marlona, Burt Lancaster. Oryginalnie Stanley był mężczyzną w wieku około czterdziestu lat. Lancaster nie mógł jednak nie wywiązać się z wcześniejszej produkcji i dlatego rola ta ostatecznie przypadła Marlonowi. Brando debiutował w filmie Freda Zinnemana Faceci zaledwie rok przed Tramwajem.
..
Vivien Leigh
Vivien Leigh zagrała już wcześniej rolę Blanche w reżyserii swojego ówczesnego męża, Laurence’a Oliviera, na deskach londyńskiego Royal Theatre. Na planie filmu Kazana aktorka miała szereg spięć z reżyserem i pozostałą ekipą. Wynikało to z różnych sposobów grania i interpretacji zachowań bohaterów. Leigh, pochodząca z Wielkiej Brytanii, nie uczyła się aktorstwa tzw. Metodą Stanisławskiego”, do której przyzwyczajeni byli inni aktorzy, a która polegała m.in. na całkowitym wyzbyciu się indywidualnych emocji aktora na rzecz rozwoju granej przez niego postaci. Kazan postawił jednak gwieździe filmowej twardy warunek – albo zagra tak, jak on tego chce, albo rozwiąże z nią kontrakt.
O występie aktorki, która ponownie wcieliła się w rolę piękności z Południa, pisały wszystkie gazety. Jej klasę i zawodowstwo uznała również Akademia Filmowa, przyznając kolejnego Oscara (wcześniej została wyróżniona za rolę Scarlett O’Hara w Przeminęło z wiatrem). Nie wiadomo, jak wpłynęła na rolę Blanche choroba psychiczna, z którą walczyła wówczas aktorka. Nie wiadomo, czy depresja maniakalna, na jaką chorowała Vivien Leigh, nie zostawiła piętna na bohaterce filmu. Marlon Brando w swoich wspomnieniach pisał, że Vivien była jak ranny motyl: delikatna, czuła, piękna, ale choroba powodowała, że łatwo zmieniała nastrój, często wpadała w depresję, sypiała z wieloma mężczyznami. Podobne zachowanie przejawia bohaterka dramatu, której rolę zagrała. Zmarła na gruźlicę w 1967 roku.
Kim Hunter
Urodzona w 1922 roku w Detroit, debiutowała w filmie The Seventh Victim. Jednak większą sławę przyniosła jej dopiero rola June w brytyjskim dramacie fantastycznym Sprawa życia i śmierci. Po powrocie do USA została wybrana do roli Stelli Kowalski w spektaklu „Tramwaj zwany pożądaniem” granym na Broadwayu. Jej postać była na tyle wyrazista i przekonująca, że reżyser Elia Kazan zaangażował ją do roli w filmie pod tym samym tytułem. Nagrodą za wybitną kreację Stelli był Oscar w 1951 roku w kategorii Żeńskiej roli drugoplanowej. Później większą sławę, ale w dość specyficznym środowisku pasjonatów filmów science-fiction, przyniosła jej rola Ziry w trzech kolejnych częściach Planety Małp. Zmarła w 2002 roku na zawał serca.
Karl Malden
Najbardziej jest znany w naszym kraju z roli detektywa Mike’a Stone’a w kultowym serialu Ulice San Francisco. Urodził się w Chicago w 1912 roku jako syn jugosłowiańskich imigrantów. Będąc nastolatkiem, rozpoczął pracę w hucie stali w Gary, gdzie przynależał do amatorskiej grupy teatralnej. Jego hobby tak go zafascynowało, że postanowił dostać się na studia aktorskie. Jeszcze podczas studiów dał się poznać jako nieprzeciętny aktor i choć aparycja wykluczała role filmowych amantów, potrafił odnaleźć się w niemal każdym wcieleniu. Wkrótce też pojawił się na Broadwayu.
Najważniejszym wyróżnieniem z tego okresu było wybranie go do obsady w spektaklu Elii Kazana pt. „Tramwaj zwany pożądaniem”, a później do tej samej roli w filmie. Oscar za kreację postaci drugoplanowej poskutkował szeregiem ofert do kolejnych filmów. Zagrał m.in. w Na nabrzeżach, Baby Doll i Pattonie.
BOHATEROWIE
Blanche DuBois
Blanche kreuje się na wytworną damę o nienagannych manierach, którą wyróżnia zadbany wygląd. I choć w pierwszej scenie, kiedy wyłania się spośród kłębów pary bijących od stojącego na peronie pociągu, włosy ma nieco potargane, to tuż po przybyciu do domu siostry Stelli biegnie do lustra, by poprawić swój wygląd. Blanche jest drobną, farbowaną blondynką, która używa sporych ilości perfum i pudru, co wymawia jej Stanley: „Przyjechałaś tu, skropiłaś całe mieszkanie perfumami, założyłaś lampion na żarówkę i mieszkanie zamieniło się w świątynię egipską…”. Ma słabość do błyskotek, perfum, pięknych sukni i lepszego alkoholu.
Uwielbia przywdziewać, nawet na błahe okazje, wykwintne stroje i biżuterię. Przesadnie dba o swój wygląd. Uważa się za podstarzałą i unika spotkań ze swoimi amantami w pełnym świetle. Kompleks przemijania towarzyszy jej do ostatnich chwil. Blanche panicznie boi się starości, utraconego piękna i śmierci. Nie chce wyjawić swojego wieku. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, iż jej pociąg do młodzieńców jest niejako chęcią powrotu do lat utraconej młodości. Jej przegraną utwierdza lęk przed starą kobietą sprzedającą kwiaty dla zmarłych. Mimo to nie chce dopuścić do siebie myśli, iż minionych lat już nie odzyska.
Blanche wyniosła z domu szereg zachowań, które wśród innych kobiet mogą budzić zazdrość, a wśród mieszkańców dzielnicy, w której mieszka jej siostra, wręcz irytację. Blanche nie pasuje do otoczenia. Wyzbyta jest zachowań cechujących tutejsze robotnicze rodziny. Nie toleruje grubiaństwa, prostactwa i pijaństwa, choć sama też się lubi napić. Jej picie wynika jednak z czego innego. Alkohol w tym wypadku jest niczym balsam na pęknięte serce. Nie może zrozumieć, dlaczego jej siostra wyszła za tak nieokrzesanego gbura. Gdyby mogła, to z chęcią by to zmieniła:
„Może jesteśmy dalecy od ideału, jakim chciałby nas widzieć Bóg, lecz Stello, siostro moja,
przecież istnieje jakiś postęp. Takie rzeczy jak sztuka, poezja, muzyka. W niektórych ludziach
wznioślejsze uczucia mają jakiś zalążek, jakąś iskierkę, którą musimy rozpalić i pielęgnować.
Musimy uchwycić te uczucia i nieść je jak sztandar w marszu ku lepszej przyszłości.
Nie, nie wiąż się z tym prymitywem!”
Owa nostalgia za wysoką kulturą wynika też poniekąd z miejsca, w którym się wychowywała oraz z zawodu nauczycielki angielskiego, jaki obrała. Do tego dochodzi też jej własna wizja stosunków damsko-męskich opartych na staroświeckich, arystokratycznych zachowaniach. Ideałem mężczyzny jest dla niej bogaty dżentelmen, który oprócz okazywania opieki byłby zdolny spełniać jej zachcianki. Kiedy Mitch bierze ją na ręce, czuje się niezręcznie, tym bardziej, że za ścianą są ludzie, i wierząc w to, że jest on dżentelmenem, każe mu się opuścić na ziemię. Jednymi z głównych cech w tym względzie są zatem próżność i hipokryzja.
Z jednej strony uważa się za niepoprawną romantyczkę, z drugiej jednak czuje się niekomfortowo w podobnych sytuacjach. Bliskim każe wyrażać podziw dla siebie. Ta próżność jest jednak podszyta lękiem przed starością, dlatego uwielbia wręcz, gdy ktoś nie szczędzi jej komplementów. Piękna i wykształcona, można by rzec, ale co z tego, jeżeli sama nie potrafi poradzić sobie z najbardziej przyziemnymi sprawami. Nie potrafi też się ustatkować, wciąż zmieniając partnerów i goniąc za jakimś swoim ideałem, którego tak naprawdę nie ma. Jest to przejaw jednego z syndromów staropanieństwa. Strach przed pozostaniem samą, a zarazem strach przed wikłaniem się w stały związek jest paradoksem, którego nie sposób rozwiązać.
Na domiar złego ciąży na niej zła reputacja rozpustnicy i uwodzicielki, która nie pomaga jej nawiązać dłuższej znajomości z mężczyzną. Dlatego Blanche skazana jest na zagładę, wynikającą z braku psychicznej równowagi.
Stanley Kowalski
Stanley reprezentuje typ mężczyzny macho. Muskularna sylwetka, przepocona koszula, papierosy i rum stoją w kompletnym przeciwieństwie do drobnej i zadbanej Blanche. Impulsywny Stanley nie znosi słowa sprzeciwu, zwłaszcza ze strony kobiet. Prawdopodobnie jest to skutek wychowania oraz nawyków, jakie wyniósł z domu, w którym twardą ręką rządził ojciec. Stanley ma skłonności do butelki i hazardu. Łatwo wpada w gniew, a kiedy nie może postawić na swoim, sfrustrowany używa siły, demolując mieszkanie i szykując się do bójki: „Świnia, Polak, odrażający, wulgarny, brudny! Te słowa w ustach twoich i twojej siostry to zbyt wiele.
Kim myślicie, że jesteście, królewny? Huey Long mawiał, że każdy mężczyzna jest królem i ja tu jestem królem. Nie zapominajcie o tym!”
Pod koniec filmu, gdy Blanche zanurza się w swoich marzeniach o bogatym dżentelmenie, Stanley napastuje ją, bijąc i szarpiąc, chociaż doskonale wie, że już ją pokonał. W Stanleyu budzą się także kompleksy związane z pochodzeniem klasowym. Jego żona pochodzi z bogatej rodziny plantatorów, a on jest synem skromnych imigrantów z Polski. Pod tym kątem przygląda się również Blanche. Wydaje mu się, że siostra jego żony chce rozbić to małżeństwo, bo uważa go za prostaka z plebsu. Stara się temu zapobiec, przypominając Stelli, jak się poznali i czemu przypadł jej do gustu: „Posłuchaj, kiedy pierwszy raz się spotkaliśmy, myślałaś, że byłem pospolity.
Miałaś rację. Byłem pospolity jak kurz. Widziałem zdjęcie dworku z kolumnami. Wyrwałem cię stamtąd, a tobie się to podobało”
Stella Kowalski
Podobnie jak jej siostra Blanche, wywodzi się z bogatego domu plantatorów. Porzuciwszy jednak rodzinne strony wraz ze wszystkimi przyzwyczajeniami, przeniosła się do Nowego Orleanu. Tutaj poznała i zakochała się w prostym, aczkolwiek przystojnym chłopaku – Stanleyu Kowalskim. Miłość do Stanleya, oprócz wymiaru duchowego, ma jeszcze wymiar cielesny. Stella wiąże się z nim węzłem małżeńskim i, jak się dowiadujemy, nosi jego dziecko. Pomimo swojego łagodnego usposobienia potrafi czasem postawić na swoim. Kiedy pijany Stanley podczas pokera wpada w szał i zamierza się na nią z pięściami, ona ucieka z domu, zostawiając go samego.
Nie przyjmuje łatwo jego przeprosin. Swoją postawą wymusza na mężu całkowite posłuszeństwo. Doskonale wie, że ten brutalny typ z wilka może stać się barankiem i umie to wykorzystać. Nie wybrałaby jednak delikatniejszego mężczyzny, bo, choć reżyser nie daje tego tak łatwo do zrozumienia, można wyciągnąć wniosek, iż Stella jest zafascynowana tą nieujarzmioną siłą oraz seksualnym potencjałem Stanleya:
„- W naszą noc poślubną, jak tylko tu przybyliśmy,
porwał mój pantofel i zaczął rozbijać żarówki.
– Co zrobił?
– Porozbijał wszystkie żarówki obcasem mojego pantofla.
– I pozwoliłaś mu, nie uciekłaś?
– Byłam trochę przerażona…”
Ale czułam się zarazem podniecona – można dopowiedzieć, widząc nieco lubieżne spojrzenie i subtelny uśmiech na twarzy Stelli. Po przyjeździe swojej siostry Stella wpada w ogień nienawiści między Blanche a Stanleyem. Częstokroć waha się, po czyjej stronie stanąć. Broni siostry jak tylko może, ale nie udaje jej się zdjąć ciążącej na niej opinii. Władczy Stanley stara się odciągnąć żonę od szwagierki. Poniekąd mu się to udaje. Posyłają Blanche do szpitala dla umysłowo chorych. Stella przypisuje sobie winę za tę sytuację i w finałowej scenie opuszcza dom we francuskiej dzielnicy, przekonując siebie, że już nigdy tam nie wróci. Czy rzeczywiście będzie na tyle silna, by zostawić Stanleya? Tego już się nie dowiemy.
Harold „Mitch” Mitchell
Wygląd Mitcha jest zaprzeczeniem Stanleya. Mitch jest łysiejącym facetem „z brzuszkiem”, na którego kobiety raczej nie polecą. Ma problemy z poceniem się w ich obecności. Także wysławianie się sprawia mu trudności. Mimo to cechuje go większa kultura osobista, niż resztę jego kolegów. Nie odnajduje się zbyt dobrze w ich zabawowym środowisku. Jest typem robotnika-dżentelmena. Mimo iż jest raczej niezdarny, zakłopotany w obecności płci przeciwnej, potrafi się grzecznie zachowywać, ale jako takiego savoir vivre’u raczej nigdy wcześniej nie opanował. Przez braki w obyciu staje się zabawką w rękach Blanche.
Ona go umiejętnie uwodzi, ale Mitch nie wytrzymuje napięcia emocjonalnego, jakie kobieta budzi w nim na randce. Jest obrońcą kobiet i potrafi stanąć w obronie ich imienia i ich samych. Łagodne usposobienie Mitcha jest poniekąd skutkiem pozostania u boku matki, o czym dają znać jego towarzysze, wołając go maminsynkiem. Dowiadujemy się również tego, iż matka Mitcha jest umierająca, przez co jego zabiegi, by związać się z kobietą, mogą świadczyć o potrzebie oddania domu pod opiekę swojej wybranki. Jest przykładem zdesperowanego starego kawalera, który za wszelką cenę chce związać się z kobietą na resztę życia.
Jego poświęcenie w tym względzie ma jednak swoje granice. Kiedy dowiaduje się o frywolnym życiorysie Blanche i jej kiepskiej reputacji, z żalem zamyka przed nią swoje serce i odchodzi. Odchodzi poirytowany kłamstwami Blanche, jej rozwiązłym trybem życia oraz tym, że jej nie posiadł, podczas gdy tak wielu ją wcześniej miało. Czuje się wykorzystany oraz sfrustrowany niemożnością rewanżu.
SZTUKA
Wypowiedź krytyka teatralnego, Forstera Hirscha:
„Film na podstawie dramatu Tennessee Williamsa jest filmem Tennessee Williamsa. Filmy Williamsa posiadają specyficzną atmosferę jego sztuk. Można ją odczuć zwłaszcza w Tramwaju…, do którego scenariusz napisał on sam. Osobowość Williamsa jest wciąż obecna w wersji filmowej”.
Sztuka (podobnie jak film) rozgrywa się zasadniczo w dwóch miejscach, tj. w mieszkaniu państwa Kowalski oraz jego otoczeniu – na podwórzu i ulicy. Pojawiają się też epizodyczne sceny w innych lokacjach, np. na dworcu podczas przyjazdu Blanche do miasta, na balu, gdzie spotykają się Blanche i Mitch, oraz w fabryce Fritza, gdzie dochodzi do sprzeczki między Stanleyem i Mitchem. Między filmem a przedstawieniem jest kilka zasadniczych różnic, wynikających z ograniczeń, jakie broniący wartości moralnych Kodeks Haysa nakładał na produkcje filmowe. Williams widział upadek Blanche także w nieudanym związku z mężem – homoseksualistą, który popełnia samobójstwo. W oryginale Blanche opowiada historię, jak nakryła in flagranti swojego męża z jakimś mężczyzną baraszkujących w łóżku:
„Potem zachowywaliśmy się, jakby nic się nie stało. Tak, roześmiani i pijani we trójkę
pojechaliśmy do Moon Lake Casino. Tańczyliśmy Varsouvianę! Wtem, podczas tańca,
chłopiec, którego poślubiłam, stanął, po czym uciekł na ulicę. Chwilę później usłyszałam strzał!”
(Williams T., „Tramwaj zwany pożądaniem”).
Podobną historię znamy z życiorysu kompozytora Piotra Czajkowskiego.
Jej ciągła zmiana partnerów była rezultatem nieudanego pożycia i ucieczką do – jak się jej wydawało – normalnego świata. Również bardzo istotna scena gwałtu nie uniknęła nożyc cenzury. Zmieniono także wypowiedź Blanche do nastoletniego roznosiciela gazet: niedwuznaczną i bardzo wyuzdaną na subtelniejszą i czułą. Z kolei różnice techniczne są dosyć oczywiste. Kazan jednak, by nie stwarzać pozorów teatru TV, swoją kamerę utrzymuje niemal bez przerwy w ruchu. Śledzi ona bohaterów swobodnie przemieszczających się po planie, dokonuje zbliżeń twarzy oraz wykorzystuje odpowiednie oświetlenie.
Akcentuje te szczegóły gry aktorskiej, które dla widza w teatrze byłyby nie do spostrzeżenia. Po opadnięciu kurtyny, podczas premierowego spektaklu na Broadwayu, na moment zapadła głucha cisza, którą przerwały gromkie brawa i okrzyki trwające blisko 30 minut. Sztuka przez szereg następnych lat i pokazów w kolejnych teatrach za każdym razem budziła ogromne emocje, również te negatywne. Pojawiło się bowiem wielu kontestatorów, stawiających sobie za punkt honoru obronę moralności, której rzekomo Williams nie posiadał. Nie udało im się jednak poskromić triumfu tego dramatu, zajmującego miejsce na afiszach coraz to nowych miast.
Nie udało im się także zdyskredytować osoby Tennessee Williamsa, który za tę sztukę otrzymał nagrodę Pulitzera. Przez wielu krytyków teatralnych „Tramwaj zwany pożądaniem” uważany był i jest za najlepszą sztukę XX wieku. Wielu też twierdzi, że Williams odkrył nową definicję pożądania, najbardziej odpowiednią dla XX wieku i że to on po raz pierwszy na scenach amerykańskich teatrów zaprezentował męską i kobiecą seksualność.
Nagrody i wyróżnienia
Film jest jednym z nielicznych, które zdobyły trzy statuetki Oscara za trzy główne role. Otrzymali je:
- Vivien Leigh za pierwszoplanową rolę żeńską (nagrodę odebrała Greer Garson)
- Kim Hunter za drugoplanową rolę żeńską (nagrodę odebrała Bette Davis)
- Karl Malden za drugoplanową rolę męską
Czwarty Oscar poszedł do scenografów – Richarda Daya i George’a Jamesa Hopkinsa. Film otrzymał też 12 nominacji. Oprócz w/w nominowane zostały kategorie:
- reżyseria – Elia Kazan
- najlepszy film – producent Charles K. Feldman
- pierwszoplanowa rola męska – Marlon Brando
- zdjęcia czarno-białe – Harry Stradling Sr.
- kostiumy – Lucinda Ballard
- muzyka – Alex North
- dźwięk – Nathan Levinson
- scenariusz na podst. własnej sztuki – Tennessee Williams
Film zdobył także:
- nagrodę BAFTA za najlepszą aktorkę brytyjską – Vivien Leigh
oraz nominację dla najlepszego filmu zagranicznego - Złoty Glob za najlepszą drugoplanową rolę żeńską
oraz nominacje dla Vivien Leigh i najlepszego filmu dramatycznego - weneckiego Złotego Lwa za najlepszą reżyserię i pierwszoplanową rolę żeńską
Źródła:
Tekst z archiwum film.org.pl (30.10.2005).
