Publicystyka filmowa
SZYBKO & GŁUPIO. 12 NAJLEPSZYCH vs 12 NAJGŁUPSZYCH scen akcji w serii FAST & FURIOUS
Dziś, po dwudziestu latach od premiery Szybkich i wściekłych, seria „Fast & Furious” nie ma już nic wspólnego z filmami o wyścigach ulicznych.
Nigdy nie pałałem szczególną sympatią do tej ekipy bandytów i złodziei, którzy za każdym razem, gdy tylko orientowali się, że przegrywają wyścig, wciskali pedał gazu jeszcze mocniej w podłogę, i jednak wygrywali wyścig. Ich słusznych rozmiarów frontman ubrany przez dwie dekady żywota franczyzy w ten sam nieskazitelnie biały podkoszulek, słowem femli do znudzenia podkreślał prorodzinne wartości, którymi mieli się wszyscy kierować. Rodzina ponad wszystko, rodzina to siła i energia na cały dzień, no i obowiązkowa modlitwa przed grillem, podczas świętowania ukończenia misji, czyli rozwalania, demolowania i miażdżenia dziesiątek przypadkowych pojazdów, z pominięciem przez scenarzystów drobnego faktu, że mogli w nich znajdować się ludzie, którzy również mogli być częścią czyjejś femli.
Każdą odsłonę tej głupiutkiej, acz momentami przyjemnej w odbiorze serii, z kronikarskiego obowiązku oglądałem, z czego pierwszą (Szybcy i wściekli, 2001) i do dziś w moim mniemaniu najlepszą, w kinie. Na dużym ekranie widziałem jeszcze odsłonę numer 7, i nie powiem, na końcówce się szczerze wzruszyłem.
Seria miała wzloty i upadki; pierwszy sequel (Za szybko, za wściekle, 2003) do momentu premiery okrutnie nędznej odsłony numer 9 (Szybcy i wściekli 9, 2021), pozostawał najsłabszą, bo najbardziej nijaką częścią w 20-letniej historii franczyzy. Paul Walker bez towarzystwa Vina Diesela i Michelle Rodriguez, nie zdołał na swoich barkach ponieść filmu, choć wspomagany był przez nowe postacie Romana i Teja, którzy mieli pozostać w serii aż do dziś. Sequel numer 2, najbardziej odstająca od rdzenia serii część, czyli Szybcy i wściekli: Tokio Drift (2006), okazał się niewiele lepszy, ale lepszy.
Trójka odważnie & ryzykownie porzucała wszystkie centralne postacie znane z oryginalnego filmu, wprowadzając w ich miejsce nowego, nieco miałkiego protagonistę (Lucas Black), niemającego choćby grama uroku i urody Walkera, czy charyzmy i mięśni Diesela, nie mówiąc już o białym podkoszulku. Na szczęście w ostatniej scenie filmu, w rytmach kawałka The Prodigy, powracał Vin Diesel, pokazując, na czyich barkach od teraz niesiona będzie seria, i zwiastując powrót Szybkich i wściekłych na stare śmieci.
I tak, wraz z powrotem w części czwartej (Szybko i wściekle, 2009) znanych i lubianych bohaterów, seria zaczęła powoli wychodzić na prostą, a postać Paula Walkera ostatecznie przestała stać w rozkroku między służbą prawu a bandyterką, decydując się ostatecznie na tę drugą stronę barykady. Począwszy od najwyżej ocenianej odsłony numer 5 (Szybcy i wściekli 5, 2011) i 6 (Szybcy i wściekli 6, 2013) aż do dziś, seria legitymuje się już własną, w pełni uformowaną tożsamością, gdzie kolejne filmy budowane są konsekwentnie wokół tej samej grupy bohaterów, w podobnej konwencji, dodając w każdej części coraz bardziej karkołomne i irracjonalne popisy kaskaderskie, nowego villaina, coraz większe stężenie idiotyzmów na metr taśmy filmowej, oraz pozostających z serią na dłużej lub krócej bohaterów pobocznych, czy wręcz nowych członków femli.
Przez kolejne lata, z serią związane były tak głośne nazwiska, jak Dwayne Johnson, Jason Statham, Charlize Theron, Kurt Russell, Gal Gadot, Eva Mendes, Helen Mirren, Djimon Hounsou, Idris Elba, Tony Jaa, Luke Owen, czy coraz bardziej rozpychający się w kinie akcji John Cena. Nawet Tokio Drift, niemające wiele wspólnego z pozostałymi częściami, zostało po drodze nieco mocniej wciśnięte w ramy uniwersum, bo z czasem okazało się, że za śmiercią Hana (który notabene, wraca żywy i cały w odsłonie numer 9) stoi znany z części 7 i 8 villain (a potem postać pozytywna) Deckard Shaw (Statham). W dodatku główny bohater drugiego sequela, wraca jako postać trzecioplanowa w części dziewiątej, by w finale ponownie spotkać się z Hanem, który zginął, ale przeżył… Skomplikowane to, prawda?
Dziś, po dwudziestu latach od premiery Szybkich i wściekłych, Szybcy i wściekli nie mają już nic wspólnego z filmami o wyścigach ulicznych, zrywając na dobre z tamtą tematyką, na rzecz stricte samochodowych napadów, gonitw, ucieczek i wielkiej rozwałki z udziałem m.in. ciężarówek, czołgów, sejfów, czy okrętów podwodnych, a nawet czołowego zderzenia auta z satelitą w kosmicznej próżni. Seria przeżyła w międzyczasie ogromny wstrząs, gdy w roku 2013, w wieku zaledwie 40 lat , gdy część siódma (Szybcy i wściekli 7, 2015) była jeszcze w trakcie realizacji, tragiczną śmiercią, notabene w szybkim samochodzie, zginął Paul Walker, jedna z dwóch twarzy i filarów franczyzy.
Zdjęcia do części siódmej, po dłuższej przerwie postanowiono ukończyć, wykorzystując nakręcony z Paulem Walkerem materiał, możliwości grafiki komputerowej, oraz korzystając z pomocy braci Paula – Cody’ego i Caleba, którzy zastąpili zmarłego aktora w brakujących ujęciach. Część siódma, zapewne w dużej mierze przez aurę śmierci głównego aktora, okazała się spektakularnym sukcesem kasowym (zebrała również niezłe noty od widzów), a zakończenie, w którym bohater Paula Walkera symbolicznie żegna się z Vinem Dieselem (prywatnie byli dobrymi przyjaciółmi) oraz widownią na rozstaju dróg, wycisnęło łzy niejednemu kinomanowi.
Seria otrząsnąwszy się po ogromnej stracie, wraz z częścią ósmą (Szybcy i wściekli 8, 2017), spin-offem Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw (2019), oraz Szybkimi i wściekłymi 9 z 2021, kontynuuje swoją szybką i wściekłą, a zwłaszcza coraz bardziej niedorzeczną przejażdżkę z przeszkodami, przez światowe kina. Niestety, F9, choć wyreżyserowana przez Justina Lina, twórcę niezłych części 3, 4, 5 i 6, drastycznie zaniżyła poziom serii, zdobywając najniższe noty w dwudziestoletniej historii franczyzy. Serwując widzom festiwal kompletnie bezmyślnej demolki pozbawionej emocji, próbowano zatuszować brak Dwayne’a Johnsona (odszedł z serii przez konflikt z Dieselem) i Stathama (aczkolwiek pojawia się w niezrozumiale brutalnej scenie po napisach), tabunami postaci / aktorów ściągniętych z poprzednich części.
Ściągnięto nawet Briana, w sposób nieco podobny do finałowej sceny z Ojca chrzestnego II, gdzie nie widzieliśmy Marlona Brando, ale czuliśmy obecność jego bohatera. Co by jednak nie mówić o tych filmach, zaliczających aktualnie zjazd jakościowy (w przygotowaniu dziesiąta, ponoć finałowa odsłona, a potem już tylko F&F: The Musical), dają kawał porządnej (Ty nie, dziewiątko!), niewymagającej, często głupawej i prostackiej rozrywki, ale przeważnie, zwłaszcza w ostatnich kilku częściach, stojącej na wysokim poziomie realizacyjnym.
Ale przejdźmy już do meritum, Szybcy i wściekli to przede wszystkim szybkie samochody i kompletnie odrealnione, wciskające w fotel sceny pościgów, gdzie skrzynie biegów zdają się nie mieć końca, oraz kaskaderskich popisów za kółkami, nie mających zbyt wiele wspólnego z sensem i logiką. Trzeba tu jednak stanowczo rozdzielić sceny widowiskowe i zapierające dech w piersiach, od tych, na których chce się plasnąć w czoło i siebie i twórców, za przekroczenie magicznej bariery, za którą czai się już tylko przekombinowanie i zwykła głupota. Mój osobisty ranking podzieliłem więc na dwa przeciwległe bieguny, czyli tytułowe 12 NAJLEPSZYCH vs 12 NAJGŁUPSZYCH scen akcji w serii Szybcy i wściekli. A teraz już redukujemy bieg, dodajemy podtlenku azotu, wciskamy pedał gazu z siłą wodospadu, jeszcze trochę podtlenku, stawiamy żagiel i jazda!
12 NAJLEPSZYCH SCEN W SERII SZYBKICH I WŚCIEKŁYCH
12. Szybcy i wściekli: Tokio Drift (2006) – Nocny pościg ulicami Tokio
Kolorowo, dynamicznie, dużo szybkich samochodów, kapitalne tło nocnych ulic Tokio, a do tego oczywiście drift, lot of drift. Wisienką na torcie jest samochodowy przelot bokiem przez słynne przejście dla pieszych w Tokio, gdzie setki ludzi musiało się w dość szybkim tempie rozstąpić, by ustąpić miejsca przejazdu driftującej młodzieży. Jest to tak naprawdę jedyna stricte scena akcji w Tokio Drift, bo auto Hana ostrzeliwane jest z pistoletu, a finalnie bohater ten ginie (choć jak się okaże za naście lat, nie ginie) w płomieniach i eksplozji, potrącony uprzednio uderzeniem bocznym przez limuzynę Mercedesa.
Co istotne, w scenie po napisach końcowych części szóstej, w nieco przemontowanej wersji tego pościgu, na miejsce anonimowego kierowcy Mercedesa wsadzony zostanie Deckard Shaw, który miał świadomie i na zlecenie zabić Hana. Miało to nie tylko zapowiedzieć występ tego aktora w części siódmej, ale też przywrócić uniwersum Szybkich i wściekłych na poprawną linię czasową, albowiem odsłony 4 (Szybko i wściekle), 5 (Szybcy i wściekli 5) oraz 6 (Szybcy i wściekli 6) działy się między wydarzeniami z odsłony 2 (Za szybko, za wściekle), a 3 (Szybcy i wściekli: Tokyo Drift).
W ogóle śmierć Hana okaże się być centralnym punktem w kontinuum czasoprzestrzennym franczyzy, bo w Szybkich i wściekłych 9, nie dość, że okaże się, że Han wówczas wcale nie spłonął w rozbitym aucie, to jeszcze za tą mistyfikacją stał nie kto inny, jak Pan Nikt (Kurt Russell), bohater wprowadzony do cyklu w części siódmej. Uff, bardziej to wszystko skomplikowane & zawiłe od trylogii Powrót do przyszłości.
11. Szybko i wściekle (2009) – Finałowy pościg w tunelach
Pierwszy wyścig tunelami, choć brał w nim udział mój ukochany Ford Mustang V generacji, okazał się rozczarowaniem zarówno pod względem realizacyjnym (ciemno cholerka), jak i dramaturgicznym. Zupełnie inaczej było w finale filmu, gdy po początkowej pogoni na pustyni, z rozwałką w stylu Mad Maxa, chłopaki ponownie uciekali tunelami. Tym razem jednak Brian wiózł cenny ładunek, a Dom kończył swoją osobistą wendettę. W tunelu było już znacznie widniej, i działo się zdecydowanie więcej, bo były i porządne kraksy, i duże wybuchy. A wszystko pięknie spuentowane satysfakcjonującym ubiciem czarnego charakteru, poprzez przytrzymanie go za nogawkę (Brian) i wbicie autem w drugie auto przez Doma. Porządny finał nieco zrehabilitował w moich oczach głupawą akcję z pięcioma przyczepami, otwierającą tę część.
10. Szybcy i wściekli 5 (2011) – Synchroniczne ciąganie sejfu po Rio
Sekwencja, w której Dominic i Brian za kierownicami Dodge’y Chargerów miotają wspomnianym sejfem jak szatan, niszcząc po drodze pojazdy cywilne, oraz prywatne i państwowe mienie, to jedna z najbardziej wciskających w fotel sekwencji akcji w historii serii. Do dziś jednakowoż trwają zażarte dyskusje, czy dwa samochody ważące po jakieś 1,5 tony, dałyby rade ruszyć z miejsca sejf ważący ton 10. Dwóch kinomanów wymieniało ze sobą np. taki argument, że przecież jak zaciągniesz hamulec ręczny w samochodzie, to nie ruszysz z miejsca, na co padła cięta riposta, że przecież sejf nie miał zaciągniętego ręcznego.
.. Reasumując, długo nie mogłem zdecydować się, czy cała ta kozacko wyglądająca, spektakularna akcja z totalną rozwałką, jest bardziej widowiskowa, czy bardziej głupa, co znajdzie swoje odzwierciedlenie w drugiej części rankingu. Ale bądźmy szczerzy, seria F&F co rusz pokazuje, że granica między głupotą a widowiskowością, bywa bardziej płynna, niż T-1000 udający podłogę.
9. Szybcy i wściekli 5 (2011) – Dom vs Hobbs
Dobrych filmowych bójek, takich na gołe pięści, bez szybkiego montażu i latania na linkach, jest w dzisiejszym kinie jak na lekarstwo. Jedną z najdłuższych i najbardziej, że tak to nazwijmy, naturalnych (jak to mawiał Kapitan Bomba) walek na pięści, było starcie z Oni żyją! Carpentera, gdzie dwóch rosłych chłopaków kłóciło się na pięści o to, że jeden z nich nie chciał założyć ciemnych okularów. Dlaczego wspominam o filmie sprzed dobrych czterech dekad? A bo bójka Hobbsa z Domem bardzo przypomina mi tamto słuszne mordobicie. Mierzą się tutaj dwaj ekranowi pakerzy, i widać w każdym ujęciu, że mają solidną moc w łapie i konkretną masę, gdy rzucają sobą po ścianach i oknach.
Szczególnie satysfakcjonujące są tutaj ostatnie sekundy walki, gdy to zawiązuje się między Domem i Hobbsem, namiastka szorstkiego porozumienia, która w kolejnych odsłonach ewoluuje w namiastkę przyjaźni.
8. Szybcy i wściekli 8 (2017) – Wynurzający się okręt podwodny
Będę szczery, lubię efektowne, epicko rozmachane ujęcia, kto ich zresztą nie lubi? O ile okręt podwodny doganiający pędzące po lodzie samochody, można między bajki włożyć (max 37 km/h okrętu vs 150 km/h samochodu), tak sam moment przebicia powierzchni lodu i spektakularnego wynurzenia się spod wody stalowego giganta, pozostaje jednym z moich ulubionych w całej serii. Ba! Gdy słyszę tytuł Szybcy i wściekli 8, przed oczami mam właśnie ów okręt podwodny wyrzucający w powietrze kawałki lodu i samochody, które miały to nieszczęście znaleźć się bezpośrednio nad nim, w chwili jego wynurzenia.
7. Szybcy i wściekli 5 (2011) – Atak na ekipę Hobbsa
Im dalej w serię, tym więcej w filmach spod znaku F&F scen akcji innych, niż te stricte jeżdżone. W piątej części jest ich bodaj najwięcej, bo mamy dynamiczną gonitwę po dachach (świetne ujęcie, gdy Hobbs przebija się przez okno nie zwalniając tempa biegu), opisaną na pozycji 9. bójkę Doma z Hobbsem, i wreszcie przywołany tu atak na ekipę Hobbsa, przypominający jako żywo sceny z Black Hawk Down czy 13 Godzin Michaela Baya. Strzelanina jest widowiskowa, że palce lizać, nie brakuje terkotu karabinów, w punkt trafionego slow motion, wybuchów RPG, i wreszcie emocji, wszak wszyscy ludzie Hobbsa zostają zabici, a dupsko The Rocka ratują, jeszcze przed chwilą będący po kluczem, Dominic i Brian, z karabinów rozwalający atakujących agresorów niczym mięso armatnie.
6. Szybcy i wściekli 6 (2013) – Nocna sekwencja ucieczki Owena Shawa
Fantastyczny pokaz kaskaderki i samochodowej rozwałki na najwyższym poziomie. Wszystko zaczyna się od widowiskowego wysadzenia wiaduktu, na którym stoją agenci, i ucieczki Shawa tuż spod zawalającej się konstrukcji. Następnie pościg przenosi się na ulice miasta, gdzie ścigające antagonistę auta wystrzeliwane są niczym z katapulty, po najechaniu na bolido / najazdopodobną maszynę Shawa. Auta pięknie latają w powietrzu, efektowanie roztrzaskując się przy lądowaniu. Jest dynamicznie, głośno, spektakularnie, szybko i wściekle! Mrauuu…
5. Szybcy i wściekli (2001) – Wyścig na ćwierć mili
Ta znakomita scena może nie tyle akcji, co pełna atrakcji, do dziś pozostaje wizytówką serii. Poznajemy tu możliwości nie tylko głównych bohaterów dramatu (Dominica i Briana), ale i szybkie auta, oraz dynamikę i tempo całej opowieści, w której to formule przyjdzie nam podziwiać dalsze przygody naszych bohaterów. To z tego, w dużej mierze cyfrowo wygenerowanego wyścigu (pamiętna jazda kamery przez wnętrze komory spalania) dowiadujemy się, że biegi w autach szybkich i wściekłych nie mają końca, a wyścig wygrywa ten, kto dopompuje podtlenek azotu w odpowiednim momencie, wreszcie kto mocniej zredukuje, i zrobi bardziej zawziętą minę.
I pal go sześć, że w rzeczywistości wyścigi na ćwierć mili (czyli 400 metrów z hakiem) trwają po kilkanaście sekund, a ten filmowy kilka minut, ta sekwencja jest piekielnie dynamiczna, świetnie nakręcona, zmontowana, udźwiękowiona, i mimo zestarzenia się efektów specjalnych, ogląda się dobrze po dziś dzień.
4. Szybcy i wściekli 8 (2017) – Ucieczka Hobbsa i Shawa z więzienia
Kolejna już najlepsza – moim zdaniem oczywiście – sekwencja w serii F&F, niemająca nic wspólnego z jej założeniami, czyli wyścigami samochodowymi, czy z jazdą autem w ogóle. Ucieczka Hobbsa i Shawa z więzienia, to scena kipiąca energią, świetnie sfilmowana i dynamicznie zmontowana. Podobnie, jak podczas walki Hobbsa z Domem z części piątej, tak i tutaj widać wielką siłę i sprawność fizyczną bohaterów Stathama i The Rocka, którzy w niezwykle widowiskowy sposób pokonują kolejnych strażników i stających im naprzeciw współwięźniów, obrywając po drodze gumowymi kulami, które traktują co najwyżej jak niegroźne ukąszenia komara.
To kapitalna, nabuzowana testosteronem sekwencja z efektowną choreografią, której jedyną wadą jest to, że zbyt szybko się kończy. Wolałbym oglądać w filmach z serii więcej takich świetnych scen walk, niż samochodów na spadochronach, czy w kosmosie.
3. Szybcy i wściekli (2001) – Finałowy wyścig Briana i Doma
Siłą tego wyścigu nie są jakieś szczególnie dobre zdjęcia, czy emocje wynikające z patrzenia na dwa ścigające się auta z różnych bajek (amerykański mussle car Dodge Charger vs japoński ścigacz Toyota Supra). Sercem tej sceny jest pojedynek dwóch charakterów, bohaterów z dwóch różnych światów, między którymi już tu (bo rozwinie się w kolejnych odsłonach) widoczne są zalążki szorstkiej, męskiej przyjaźni na życie i śmierć. Szczególnie widać to tuż po tym, jak Dom i Brian cudem unikają uderzenia przez pociąg i ten drugi, niemal z uśmiechem, choć jest gliniarzem, spogląda na bandziora Doma, który nieoczekiwanie dla siebie, Briana i widzów, za chwilę rozbije się uderzając w wyjeżdżającą z bocznej ulicy ciężarówkę.
Akcję puentuje niemal braterskie zachowanie Briana, który oddaje rannemu Domowi własne auto, i pozwala uciec w siną dal. Eh, łezka się kręci na wspomnienie, ile dobra było w pierwszej części F&F.
2. Szybcy i wściekli 8 (2017) – Sekwencja akcji w Nowym Jorku
Trzyaktowa sekwencja akcji w NY, należy zdecydowanie do moich ulubionych w całej historii franczyzy. Akt pierwszy, czyli samochody-zombie, to oczywiście głównie popisówka speców od efektów specjalnych. Choć odrealnione do granic, ujęcia synchronicznie pędzącego stada samochodów, a potem tych spadających na ulicę z parkingów ulokowanych kilka pięter nad ziemią, robią na mnie za każdym razem niesamowite wrażenie. Gdy do akcji wkracza zamaskowany, opancerzony Dominic dzierżący w łapach wielką piłę tarczową, i wyglądający jak połączenie RoboCopa z Jasonem z Piątku Trzynastego, kapitalne wrażenie zostaje solidnie ugruntowane.
I w końcu akt trzeci, czyli Dom vs reszta femli, gdy w oparach dymu z palonych opon ekipa Letty, Hobbsa i innych, trzymając samochód Doma na uwięzi, dostają od niego solidny łomot, zakończony zniszczeniem wszystkich aut. Głupie to wszystko, i owszem, jak but z lewej nogi, ale widowiskowość i efektowność całej tej potrójnie fajnej sekwencji, wygrała u mnie z jej brakiem sensu i logiki. To się po prostu świetnie ogląda, a i emocje są konkretne, bo nasza dzielna ekipa mierzy się tu ze swym niepokonanym liderem.
1. Szybcy i wściekli (2001) – Akcja ratunkowa
Sekwencja z ciężarówką, z kabiny której najpierw Dom, a potem Brian usiłują ściągnąć Vince’a, najbardziej antypatycznego z bohaterów całej serii, robi wciąż znakomite wrażenie, a oceniana dodatkowo z perspektywy tego, co wraz z dziewiątą częścią stało się z franczyzą F&F (mowa o totalnym skretynieniu serii), zyskuje dodatkowe punkty. To rasowy pościg samochodowy, z fenomenalnymi popisami kaskaderskimi (przeskok z osobówki na ciężarówkę i z powrotem), z czasów, gdy bohaterowie Szybkich i wściekłych byli jeszcze ludźmi z krwi i kości, a nie niezniszczalnymi superbohaterami bez peleryn, którymi stali się wraz z kolejnymi odsłonami.
Dodatkowo całą tę, buzującą od adrenaliny sekwencję, puentuje wyznanie Briana, który wzywając pomoc do rannego Vince’a, mimowolnie przyznaje się przed Mią do tego, że jest gliniarzem infiltrującym gang jej brata. Jest tu więc, jak i w całej pierwszej części, i świetna akcja bez robienia dziwki z fizyki, oraz niezła porcja dramaturgii, czyli wszystko to, czego w coraz większym stopniu będzie brakować kolejnym częściom.
12 NAJGŁUPSZYCH SCEN W SERII SZYBCY I WŚCIEKLI
12. Za szybko, za wściekle (2003) – Pierwszy wyścig
Drugą część twórcy chcieli rozpocząć od mocnego uderzenia, i przebicia wyścigu na ćwierć mili z oryginału, ale wyszła im niestety karykatura tamtej sceny-perełki. Za dużo słabego CGI, za dużo podtlenku azotu, i w końcu zbyt przekombinowana praca kamery. Do tego brak charyzmatycznego Vina Diesela, który powróci do serii dopiero dwie części później, a na niesmaczny deser przeskok samochodów przez na wpół otwarty most zwodzony, połączony z wyprzedzeniem w locie samochodu konkurenta. Oczywiście unikano pokazania momentu najazdu na pochylony o 30 stopni most, na krawędzi którego wszystkie auta powinny zostawić nie tylko swoje spojlery, ale i przednie zawieszenie.
11. Szybko i wściekle (2009) – Pięć przyczep z prologu
Nic tu się nie trzyma kupy, bo po pierwsze już sam obiekt kradzieży wygląda niczym z kreskówki Looney Tunes – pięć przyczep, niech no on kurde spróbuje tym cofnąć na placu manewrowym… Żarty na bok, jedziemy dalej, a dalej… widzimy Hana, który przecież spłonął żywcem w poprzednim filmie! I zamiast skupić się na zmaganiach naszych dzielnych złodziei, rozkminiamy, co też przegapiliśmy w poprzedniej części. Dopiero później wyjaśnia się, że akcja Czwórki (a i Piątki i Szóstki) dzieje się przed wydarzeniami z Szybkich i wściekłych: Tokio Drift, a Han właśnie do Tokio się powoli wybiera.
Wracając do akcji, nasza ekipa ma ze sobą jakieś specjalistyczne dyszle, które na wstecznym biegu podpinają pod kolejne przyczepy, jednak nie przewidzieli, że za kółkiem siedzi żywa istota, która może np. hamować lub skręcać całym zestawem, by utrudnić złodziejom kradzież. Akcję kończy wielka eksplozja koziołkującej cysterny, którą z dokładnością co do ułamka sekundy Dom pokonuje przejeżdżając pod kulą ognia zrobioną w słabym CGI.
10. Szybcy i wściekli 5 (2011) Synchroniczne ciąganie sejfu po Rio
Jak już pisałem w zestawieniu najlepszych scen, oprócz tego, że ta sekwencja jest piorunująco widowiskowa, jest też bezdennie głupia, stąd jej obecność i tu i tu. Może i podrasowane Chargery dałyby radę szarpnąć, a i pociągnąć po betonie ten 10-tonowy sejf; Pudzian ciągał wszak samolot pasażerski (choć, co istotne, nie driftował nim), więc takie rzeczy są możliwe. Ale już jazda, i to synchroniczna, z tak gigantyczną przyczepką bez kół, na pełnej prędkości, no nie, nie, po prostu nie. W dodatku sejf powodowany siłą odśrodkową, na zakrętach wypada z drogi i niszczy inne pojazdy oraz budynki. Jak w ogóle działanie tak ogromnych sił i przeciążeń, zniosły stalowe linki zaczepione do sejfu, i dupska Chargerów, do których to ustrojstwo przypięto? Na koniec okazuje się w dodatku, że nawet jeden Charger, tylko wspomagany podtlenkiem azotu (a jakże!), jest w stanie skutecznie pędzić z owym sejfem. Może dlatego, że podczas kręcenia tej całej sekwencji, w atrapach sejfów ukryte były lekkie pojazdy kierowane przez kaskaderów, hehe.
9. Szybcy i wściekli 7 (2015) – Brian biegnący po autobusie
Zanim przejdziemy do darcia łacha z biegania po spadającym autobusie, najpierw mała pochwała. Otóż początkowa faza tej sekwencji przywołuje w pamięci najlepsze tradycje dramaturgiczne kina akcji, jak stąpanie po pękającym szkle z drugiej odsłony Parku Jurajskiego. Tutaj podobne ciarki przechodzą nas, gdy widzimy osuwający się autobus i Briana próbującego wydostać się ze śmiertelnej pułapki. I do tego momentu jest całkiem dobrze; niestety radość widzów, tych bardziej wymagających, kończy się wraz z chwilą, gdy Brian, niczym Legolas stąpający leciutko po spadających głazach w Bitwie Pięciu Armii, biegnie po uciekającym mu spod nóg pojeździe.
Granica absurdu przekroczona zostaje jednak dopiero po chwili, gdy Letty widząc biegnącego Briana, na ręcznym zawija swojego Hellcata (to taki Dodge Challenger na sterydach), aby wysunąć jego zgrabną pupę za linię przepaści i tym samym umożliwić Brianowi złapanie się spojlera na klapie bagażnika. Ta, jasne.
8. Szybcy i wściekli 7 (2015) – Skok do budynku obok, i budynku obok
Siedzicie w całkowicie kuloodpornym samochodzie, udało się wam uderzyć Deckarda Shawa tyłem auta, macie go jak na talerzu… ale wolicie zaryzykować śmiertelnie niebezpieczny skok do budynku obok, a później do budynku obok, zamiast dojechać gościa. Trudno powiedzieć, jakiego skryptu użyliście podczas wyjścia z progu, żeby trafić akurat w okna, a nie w betonowe stropy między piętrami. A może wieżowce w Emiratach Arabskich nie mają stropów, tylko same piętra, żeby można było bezpiecznie trafiać w nie latającymi samochodami. Scena należy jednocześnie do tych najbardziej widowiskowych w historii serii, co zdecydowanie najbardziej irracjonalnych i wyzutych z jakiegokolwiek zdrowego rozsądku.
7. Szybcy i wściekli 7 (2015) – Dom vs Shaw
Co się stanie, jeśli rozpędzimy do dużej prędkości dwa auta osobowe z potężnymi silnikami, za to bez poduszek powietrznych (te są dla cieniasów), nie zapniemy pasów bezpieczeństwa (te dla mięczaków) i zderzymy się czołowo? Otóż, jak próbują nam wcisnąć scenarzyści F&F 7, najzupełniej nic. Ale żeby nie było, że nasi bohaterowie w ogóle nie odczuli skutków zderzenia, które nikogo żywego w kabinie auta by nie pozostawiło, a manekinom na crash testach urwałoby głowę; Dom i Hobbs wysiadając ze swoich rozbitych aut, nie czynią tego ze świeżością poranka. Wysiadają powoli i nieco ospale, że niby coś tam ich boli, z wprawnością kręgarza (nie mylić z kręglarzem, ja raz pomyliłem i do dziś mnie plecy bolą), nastawiają swoje powypadane kręgi w kręgosłupie szyjnym, i już są gotowi, aby zacząć kłótnię o to, z czyjego OC zostanie pokryte to, co właśnie odjebali.
6. Szybcy i wściekli 9 (2021) – Salto ciężarówki i zjazd po równi pochyłej
W Terminatorze 3: Buncie maszyn, fikołek wykonany przez wielki dźwig jakoś przeszedł. Owszem, wyglądał średnio realistycznie, ale tak po ludzku fajnie; motyw wywrotki spowodowanej zaczepieniem haka o wnętrze betonowej studzienki, jakoś tam zresztą uwiarygadniał to salto mortadela w wykonaniu wielkiego pojazdu. Ale to, co odwalono w Szybkich i wściekłych 9, można już spokojnie uznać za w pełni świadomy atak, co ja mówię atak, zamach na inteligencję, a zwłaszcza tolerancję widza. Salto wielkiej ciężarówki spowodowane jest tu bowiem… ściskaniem kabiny przez dwie filigranowe osobówki (elektromagnesy niby im tak mocno pomogły), i owszem, wygląda spektakularnie (ujęcie z pomiędzy budynków wygląda całkiem konkretnie), ale jest tak niedorzeczne, że wydawało się niemożliwym, aby w tym filmie pokazano coś jeszcze głupszego.
Niestety, nie musiałem długo czekać, bo ciężarówka owa po salcie zamiast upaść i leżeć, sunie po asfalcie, a potem po zboczu przez dobre kilka minut, a na niej, niczym na wielkiej deskorolce, nieustraszony Vin Diesel. I gdy wydaje się, że już na pewno głupiej nie będzie, za chwilę widzimy jak Dom używając granatu rzuconego pod kabinę ciężarówki, sprawia, że ta robi obrót w płomieniach i staje z powrotem na koła. I nic to, że chwilę wcześniej ciężarówka dostała granatem w ryj i płonęła żywym ogniem, bo Dom już siedzi za kółkiem i prowadząc niezniszczalny jak się okazuje pojazd, strąca z nieba pilotowanego przez Furiosę drona.
5. Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw (2019) – Black Hawk na smyczy
W filmie aż roi się od głupotek mniejszych i większych, ale niczego innego się nie spodziewałem, znając szybki i wściekły rodowód tego spin-offu, odprysku serii F&F, którego nikt się nie spodziewał, ale też którego nikt nie chciał. Jakoś nawet łyknąłem nagłą zmianę konwencji filmu z wypchanego nowoczesnością techno-akcyjniaka, w potyczkę wyposażonych w widły rednecków z gołymi torsami vs rozbrojone siły wroga, którym… przełączono karabiny w tryb OFF-LINE, ehh… Mój żenometr wywaliło jednak poza skalę dopiero w wielkim finale, gdy główni bohaterowie postanowili, podczepiając samochód do śmigłowca, wyprowadzić na spacer ważącego ponad 5 ton Black Hawka.
Ten, mimo udźwigu ponad 4 ton, nie mógł się biedny poderwać do lotu, choć powinien potraktować uczepione auto jak worek ziemniaków, i odlecieć z nim, nie odczuwając w ogóle wagi intruza. Ale wcale nie to jest w tej sekwencji najgłupsze. To nadchodzi wraz z kolejnymi samochodami, które podczepiają się pod samochód Hobbsa i Shawa, i następne pod te poprzednie – a każdy kolejny łączy się z poprzednim za pomocą jakichś magicznie zapinających się linek, klamer i połączeń, trafiających w swoje miejsce w równie magiczny sposób, w jaki Kojot Wiluś utrzymywał się w powietrzu, dopóki nie spojrzał w dół. A już cztery szczepione ze sobą samochody, uczepione biednego Black Hawka, wyglądają jak ta rodzina ciągnąca rzepkę w czołówce Familiady. Ale i nawet to nie jest najgłupsze w tej sekwencji, bo już za chwilę Black Hawka trzyma na łańcuchu sam The Rock, siłą własnych mięśni i grymasu bólu na twarzy.
4. Szybcy i wściekli 7 (2015) – Auta na spadochronach
Zrzut spadochronowy pojazdów, nawet tak ciężkich jak samochody czy czołgi, to w wojsku normalna rzecz, dlatego też na pierwszy rzut oka sekwencja samochodowego desantu z dużej wysokości, nie wydawała się taka głupia… jaką okazała się być. Otóż nie dość, że samochody na spadochronach, którymi w żaden sposób kierowcy nie mogli sterować, stosunkowo łagodnie wylądowały na matce Ziemi, to jeszcze ustawiły się idealnie nad jezdnią, a także równolegle do niej, w dodatku opadając akurat w planowanym kierunku jazdy, aby po odpięciu spadochronu móc od razu ruszyć z buta przed siebie. Cuda Panie, cuda, w tym filmie odchodzą. To już bawiąc się samochodzikami, bardziej trzymałem się logiki. I tak w sumie sobie teraz myślę, że chyba najwyższa pora przestać, bo to było w ubiegłym tygodniu.
3. Szybcy i wściekli 9 (2021) – Trey i Roman w kosmosie
Wchodzimy do strefy medalowej! Czy może być coś głupszego od Morderczych klaunów z kosmosu? Scenarzyści Szybkich i wściekłych 9 pokazują, że tak, a są to… Klauny w kosmosie. Trej i Roman, robią we franczyzie za dyżurnych śmieszków, nieświadomych chyba tego, że ich słowne przepychanki i rzucane na lewo i prawo żarciki, są w najlepszym przypadku liche. Apogeum nieśmieszności obu panów przychodzi wraz z sekwencją kosmiczną, która ich wynosi na orbitę, a serię, przepraszam za słowo, wyjebuje w kosmos, w bardzo negatywnym tego określenia znaczeniu. Siedzą oni odziani w jakieś skafandry do nurkowania pozaklejane szarą taśmą, w samochodzie przerobionym na coś w stylu rakiety, i udają kręcąc kierownicą, że niby nim w jakiś sposób sterują.
Po rzuceniu kilku sucharów obaj panowie decydują się rozwalić satelitę samym sobą, tzn. samochodem, któremu nic się na skutek zderzenia nie dzieje, a na końcu filmu dryfują w próżni w swoich skafandrach wypełnionych powietrzem, napompowani jak postaci z kreskówki. Zestawmy teraz pierwszą część Szybkich i wściekłych, dajmy na to finałowy wyścig między Brianem i Domem, z opisaną właśnie idiotyczną sekwencją w kosmosie. Niezła przepaść, prawda?
2. Szybcy i wściekli 6 (2013) – I believe, I can fly
Do momentu seansu części dziewiątej, była to najgłupsza, a do tego najgorzej wyglądająca scena akcji. Jest to kulminacja widowiskowego rajdu czołgiem po autostradzie, który nie trafił do 12. Najlepszych scen, właśnie przez to kompletnie spartolone zakończenie. Raz, że masywny, ważący kilkadziesiąt ton czołg, wykonuje fikołka, zatrzymany gwałtownie zwłokami samochodu, dyndającymi na lince. Dwa, że Dom widząc, że zaraz czołg zrobi fikołka (jak on to wyliczył?), wychodzi z pędzącego auta i nakierowuje je na barierki, by siła uderzenia wyrzuciła go niczym z katapulty, by mógł w locie pochwycić Letty.
Oczywiście rozpędzony Vin łapie rozpędzoną Letty, i żadnemu z nich na skutek siły zderzenia nic się nie dzieje. Do tego oboje lądują po chwili na szybie jakiegoś auta, a szerokie plecy i biały podkoszulek Doma amortyzują uderzenie, i jedyne obrażenia odnosi samochód, na który upadli.
1. Szybcy i wściekli 9 (2021) – Zerwany most linowy
Rywalizację o tytuł najgłupszej sceny w dotychczasowej historii franczyzy, wygrywa u mnie jednomyślnie potrójna sekwencja na zerwanym moście. Dlaczego potrójna? Bo scenarzyści mieli aż trzy szanse, by pokazać w tej całkiem dramatycznie zarysowanej scenerii akcję widowiskową, pomysłową i trzymającą w napięciu. I trzy razy popełnili totalny fuckup. Najpierw, gdy po zrywającym się moście, niczym Legolas biegnący po spadających kamieniach, tudzież Brian po autobusie, jedzie auto prowadzone przez Treja, i z sukcesem dojeżdża na drugą krawędź przepaści. Następnie w przepaść skacze John Cena w swoim Fordzie Mustangu, przechwycony przez samolot z zamocowanym elektromagnesem.
I na deser najgłupsze z najgłupszych, czyli nasz lider w białym podkoszulku, skaczący bez zastanowienia w gigantyczną przepaść, by samochodem chwycić jakąś linę, i niczym jakiś Autotarzan, czy może Tarzancar, fruuunąć na linie na drugi brzeg. Straszne, co oni zrobili z tą serią, Straszne & smutne.
