Connect with us

Publicystyka filmowa

ŚLEPNĄC OD ŚWIATEŁ. Kulisy powstawania najgorętszego serialu jesieni

„ŚLEPNĄC OD ŚWIATEŁ to historia serca i przypadku, gdzie pisarz i reżyser splatają losy w fascynującej opowieści o miłości i zagubieniu.”

Published

on

ŚLEPNĄC OD ŚWIATEŁ. Recenzja pierwszych trzech odcinków serialu HBO

Czasami wszystko układa się we właściwy sposób, a odpowiednie trybiki zazębiają się tak, jak trzeba. Bo przecież istnieje rzeczywistość, w której pisarz Kuba Żulczyk i reżyser Krzysiek Skonieczny nie spotkali się na imprezie u pewnej pisarki, a na drodze obu panów nie stanęła Iza Łopuch, producentka. Dorzućmy do tego również rapera, Kamila Nożyńskiego, którego przy okazji projektu HBO Ślepnąc od świateł dopiero wprowadzono do aktorstwa.

Advertisement

A mogło być całkiem inaczej. Wszyscy twórcy projektu są tego świadomi i wielokrotnie powtarzają w rozmowach, że jeśli prawdziwa jest teoria wielu światów, to w jednym z nich ta trójka się nie spotkała. Żyjemy chyba jednak w tym najbardziej idealnym, gdzie Ślepnąc od świateł, brawurowa serialowa ekranizacja książki Żulczyka, wygląda tak, jak wygląda. Jak dziecko bardzo troskliwych, ale i odważnych rodziców.

Na początku było słowo

Żulczyk i Skonieczny chcieli razem pracować. To młody reżyser był jedną z pierwszych osób, które miały okazję przeczytać fragmenty kolejnej powieści autora Instytutu czy Zrób mi jakąś krzywdę. Natomiast już po premierze Hardkor Disko Iza Łopuch wiedziała, że chciałaby zaprosić Skoniecznego do jakiegoś projektu. Rozwijaliśmy wtedy w HBO ideę grup kreatywnych, złożonych z twórczych na różnych płaszczyznach, ciekawych, niekoniecznie związanych z telewizją osób. Jedną z nich, którą o stworzenie i pracę w takim think tanku poprosiłam, był Krzysiek.

Advertisement

Plan był prosty: stacja daje określone środki pieniężne, wsparcie i czas, a reżyser pracuje nad pomysłem, który mógłby zainteresować HBO. To była era przed Ślepnąc od świateł” i nawet nie wiedziałam, że taka książka powstaje. Wkrótce Krzysztof się do mnie odezwał, zapowiadając przed spotkaniem, że ma coś bardzo ciekawegoDostałam najpierw do wglądu jedną stronę powieści, która zelektryzowała mnie i poruszyła, a po lekturze wszystkiego, co wtedy Kuba miał już napisane, czyli niespełna połowie książki, wiedziałam, że to projekt, nad którym bardzo chcę pracować.

 Nigdy nie było we mnie wątpliwości, czy podejmujemy się tego wspólnie z Kubą i Krzyśkiem. To było oczywiste. Ich energia filtrowała moją lekturę i myślenie o projekcie oraz jego możliwym kształcie – opowiada.

Advertisement

Praca nad scenariuszem była długim i żmudnym okresem dla obu twórców. Mankamentem znacznej większości polskich seriali jest to, że tekst nie jest jeszcze w pełni gotowy przed przeniesieniem go na ekran. Iza Łopuch mówi, że reguła „trzy drafty i będzie” kładzie bardzo często całkiem dobre wyjściowe pomysły. W tym przypadku autor po pierwsze musiał skończyć książkę, po drugie – uwolnić się od niej, a dopiero potem usiąść ze świeżym spojrzeniem do pisania scenariusza. To były prawie dwa lata ciężkiej pracy nad samym tekstem, konceptualną ewolucją książki w coś, co dziś nazywamy ośmiogodzinnym filmem podzielonym na rozdziały w postaci odcinków.

Jako producent nie miałam założenia, że chodzi tylko o adaptację prozy Żulczyka. Opieranie się na literaturze powinno mieć zawsze wartość dodaną, więc decydując się na tę współpracę, wiedzieliśmy, że naszym – wspólnym dla mnie, Kuby i Krzyśka – celem jest zrobienie serialu konkretnego reżysera o określonej wrażliwości artystycznej w oparciu o książkę konkretnego autora, operującego równie wyrazistą wyobraźnią. To, co zrodziło się w czasie pracy scenarzystów, jest więc wypadkową ich osobowości, które spotkały się pod parasolem wspólnego celu – wyznaje producentka.

Advertisement

Przed wyruszeniem w podróż zbierz drużynę

Należało ponadto zbudować zespół złożony z osobowości, których wrażliwość będzie pasowała do wizji reżysera. Za zdjęcia odpowiedzialny był Michał Englert, bardzo doświadczony operator, który pracował przy wielu nagradzanych filmach. Jagna Janicka zajęła się scenografią, a kostiumy przygotowali Małgorzata Karpiuk i Andrzej Sobolewski. Wszyscy – co podkreśla Iza Łopuch – podeszli do projektu z dużym zrozumieniem zaproponowanej przez reżysera wizji. Jestem fanką takiego modelu pracy, gdzie kluczowe osoby współtworzące świat, który znajdzie się na ekranie, wykonują pewną pracę poznawczą, koncepcyjną i nasiąkają tekstem oraz wizją reżysera, jeszcze zanim pójdą dalej, do swoich pionów i zaczną pracować nad konkretnymi zadaniami.  Wydaje mi się, że tylko wtedy ten świat jest spójny, a jednocześnie ma jasno określone granice. Tak pracowaliśmy przy „Ślepnąc od świateł”.

Twórz lokalnie, myśl globalnie

Francuskie kino robią Francuzi, skandynawskie Skandynawowie, a amerykańskie Amerykanie – mówi Iza, gdy pytamy ją o to, jakie były oczekiwania „góry” HBO względem Ślepnąc od świateł. Pytanie o tożsamość polskiej telewizji jest ciekawe i wydaje mi się, że od kilku lat w końcu zaczęła się ona krystalizować. Z jednej strony mamy przekaz ustawiony przez duże stacje komercyjne i nie mnie oceniać, czy jest słuszny. Wyniki oglądalności mówią same za siebie. Pojawienie się pierwszych produkcji polskich dla Showmaxu, zapowiedzi Netfliksa. .. Wszystko to dowodzi, że spektrum myślenia o lokalnej produkcji się poszerzyło i coraz więcej twórców będzie z tego korzystać – zauważa.

Advertisement

Dobry serial to taki, który działa na emocje widza, odnosząc się do wspólnych doświadczeń, a jednocześnie przedstawia to w taki sposób, aby był zrozumiany wszędzie. HBO i Iza Łopuch mają zresztą w tej materii doświadczenie – Wataha okazała się sukcesem również w Wielkiej Brytanii, gdzie zauważono paralelę do europejskiej dyskusji na temat granic i emigrantów. Ślepnąc od świateł ma również sporą szansę, aby uruchomić u zagranicznych widzów wyobraźnię opartą na wspólnych doświadczeniach, z tego właśnie powodu londyńscy szefowie HBO mocno wierzyli, że to wszystko ma bardzo duży sens.

Naturszczyk i…

Od początku czułem, że w rolę Kuby, głównego bohatera, powinien wcielić się jakiś naturszczyk. Celowo używam słowa „wcielić”, a nie zagrać, tak jak i określenia „naturszczyk”, a nie aktor nieprofesjonalny – opowiada reżyser. Przez casting przewinęły się dziesiątki młodych aktorów. Skoniecznemu przypomniał się jednak chłopak, który kiedyś nagrał wideo do jakiegoś małego projektu, który reżyserował. Kamil Nożyński znany jest w Warszawie jako Saful z ulicznej formacji Dixon37. Gdy reżyser zadzwonił, że chce spróbować go do głównej roli, raper nie uwierzył i jak sam twierdzi – zakrztusił się obiadem.

Advertisement

Zdjęcia próbne zrobiono mu z serialową Paziną, czyli Martą Malikowską. Już po dwóch skrajnie emocjonalnych scenach, które razem odegrali, wiedziano, że znalazł się poważny kandydat na głównego bohatera. Jak sam opowiada, zrobiono mu przyspieszoną szkołę aktorską i wyciągnięto z niego różnymi technikami i sposobami wszystko, co najlepsze.

Ważne było również, aby widz poczuł transparentność głównego bohatera, która w trakcie rozwoju historii stopniowo pęka i dowiadujemy się o nim coraz więcej. Nie bez znaczenia była uliczna zadziorność „looku” połączona z elegancją. Bardzo długo utrzymywano ten wybór aktorski w tajemnicy, praktycznie do premiery pierwszego trailera. Zrobiliśmy to świadomie, z rozmysłem – wyznaje producentka. Przecież zdanie „Kamil Nożyński wcieli się w głównego bohatera serialu HBO” puszczone do prasy nie ma żadnej wartości, a prawdziwą informacją jest jego twarz oraz to, jak prezentuje się na ekranie. Oczywiście ta decyzja była sporym zaskoczeniem dla niektórych, ale mogliśmy zaprezentować Kamila światu dzięki gotowej kreacji aktorskiej.

Advertisement

…starzy wyjadacze

W jednej z esencjonalnych dla fabuły scen bohater Nożyńskiego odwiedza swojego klienta, w którego wciela się Cezary Pazura. Postać grana przez doświadczonego aktora chce wiedzieć o bohaterze więcej, a ten fragment emanuje wręcz aktorską charyzmą. Skonieczny obsadził w niektórych rolach fenomenalnie radzących sobie na deskach teatru aktorów, jak na przykład Martę Malikowską czy Krzysztofa Zarzeckiego, ale pierwszy raz miał okazję pracować z tyloma gwiazdami. W obsadzie pojawiają się między innymi: Robert Więckiewicz, Jan Frycz, wspomniany już Cezary Pazura oraz Janusz Chabior.

Gdy pytamy Kamila Nożyńskiego o to, czy „starzy wyjadacze” byli pomocni na planie, odpowiada, że już sama ich obecność była motywująca. Reżyser twierdzi natomiast, że szukał jazzującego ansamblu, który składa się z konglomeratu wybitnych solistów i drużyny, która potrafi się wzajemnie słuchać, inspirować i napędzać do działania. Było w tym sporo odwagi oraz działania zgodnie z intuicją. Zresztą pozwolił sobie obsadzić się w pomniejszej roli jako jeden z klientów Kuby, szalony raper Piorun, i od razu widać, że miał z tego powodu sporą frajdę.

Advertisement

Miejsca, które znamy. Dźwięki, które lubimy

Twórcom bardzo zależało na tym, żeby Warszawa ukazana w serialu przypominała to, co widzimy przez okno, ale również warstwę, o której wiemy, że istnieje, ale obserwowaliśmy ją jedynie nocą i to z okna Ubera. Reżyser kilka razy pozwala nam spojrzeć na nią z lotu ptaka, odwiedzamy też miejsca, do których zajść można było tylko przypadkiem. Próbowaliśmy stworzyć mapę Warszawy, ale nie w taki sposób, ale nie poprzez zmiany czy poszerzanie jej granic. Zastanawialiśmy się raczej, jak najpełniej oddać ducha tego miejsca za pomocą doboru miejsc zdarzeń, lokacji – wspomina producentka.

Czytelnicy książki Żulczyka pamiętają zapewne klub Betlejem, który odnosi się do nieistniejącej, ale kultowej już Nowej Jerozolimy stworzonej w miejscu dawnego szpitala. Fakt, że ekipie filmowej udało się nakręcić w tym miejscu sceny imprezowe niedługo po zamknięciu klubu, a jeszcze przed wejściem budowlańców, jest potwierdzeniem tezy, która padła na początku – ciąg niektórych wydarzeń po prostu sprzyjał temu projektowi. Kilka scen zostało nakręconych w Czarnobylu, a sekwencje marzeń Kuby o ucieczce do lepszego życia powstały podczas krótkich odwiedzin na Wyspach Karaibskich.

Advertisement

Warstwa muzyczna jest również efektem spełnionych snów. Autor książki wspominał, że jej rytm czuje trochę jako połączenie klasyki z ulicznym, szorstkim rapem. Muzykę oryginalną skomponowali Marcin Masecki oraz MIRT, więc na opracowanym przez reżysera soundtracku znajdziemy sporo złowieszczych nut oraz aranżacji muzyki klasycznej, a także pełen przekrój muzycznych gatunków i epok. Miłośników warszawskiej formacji PRO8L3M czeka niespodzianka już w pierwszym odcinku. Mnie osobiście rozbawiła opowieść, jak Izie Łopuch udało się pozyskać utwory… Run the Jewels. Nie będziemy psuli zabawy fanom popularnego w USA rapu, ale Iza wspomina z rozbawieniem, że aby pozyskać do nich prawa, musiała, po miesiącach bezskutecznych, standardowych działań, wejść w „full stalker mode” i bombardować jednego z dwójki raperów prośbami za pośrednictwem mediów społecznościowych. Killer Mike mógł jedynie skapitulować po wiadomościach od tak zdesperowanej i wierzącej w wizję Skoniecznego producentki…

Dziecko zakochanych, ale surowych rodziców

Twórcy są więc pewni, że zrealizowali dokładnie taką wizję, jak sobie wymarzyli, a o słuszności tej wizji od 27 października mogą się przekonać również klienci HBO GO. I to za jednym zamachem, cały serial jest bowiem dostępny na platformie już od dnia premiery. Ślepnąc od świateł zapowiada nową erę polskich seriali, w których producenci to partnerzy twórców, a wyświechtane formaty mogą stać się jedynie zawodzeniem dnia poprzedniego. I może wkrótce nie będą potrzebne do tego takie szczęśliwe przypadki jak sytuacja, w której gdzieś tam, kiedyś tam spotkały się ze sobą trzy odpowiednie osoby do odpowiedniej roboty.

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *