Connect with us

Publicystyka filmowa

HELLSING ULTIMATE (2006-1012)

W świecie wampirów rządzonych przez japońską animację, HELLING ULTIMATE to mroczna opowieść, która przywraca blask krwiopijcom z legend.

Published

on

HELLSING ULTIMATE (2006-1012)

„Jam jest Hermes. Własne skrzydła pożerając, zostałem ujarzmiony.”

Advertisement

Postać wampira w kinie rozrywkowym została sprowadzona do poziomu rynsztoka. Saga Zmierzch na podstawie powieści Stephenie Meyer, seria Underworld Lena Wisemana, czy ostatnie, fatalne przygody Blade’a w świecie krwiopijców zdają się tylko taki stan rzeczy potwierdzać. Patrząc zaś na prawdziwy renesans zombie-movies, fanom filmów z Christopherem Lee i Garym Oldmanem pozostałoby tylko zgrzytanie zębami, gdyby nie jeden fakt.

Za bary z „wampirzym” tematem wzięli się bowiem Japończycy. Najpierw w mandze, a następnie w anime pt. Hellsing Ultimate. W tym właśnie miejscu muszę rzucić nieco światła na sprawę, gdyż w wyniku pomyłki ktoś mógłby niechcący skwitować omawiany przeze mnie tytuł uśmiechem politowania. Zatem po kolei.

Advertisement

Wszystko zaczęło się od powieści irlandzkiego pisarza Brama Stokera pt. Drakula, w którym to Brytyjczyk stworzył mit słynnego krwiopijcy z Wołoszczyzny. Równo sto lat później (już jest klimatycznie, nieprawdaż?) japoński mangaka, Kouta Hirano, postanowił „dopisać” kontynuację losów hrabiego Włada Drakuli, która zamknęła się w dziesięciotomowej mandze Hellsing, wydawanej w latach 1997-2009.

„Zabiłem swych wrogów, zabiłem swych sprzymierzeńców. Kraj, którym miałem rządzić. Poddanych, których miałem chronić. Zabiłem nawet siebie samego…”

Advertisement

W 2001 roku studio Gonzo postanowiło zaadaptować dzieło pana Hirano na 13-odcinkowy serial telewizyjny, zatytułowany po prostu Hellsing. Niestety, zgodność anime z pierwowzorem ograniczała się do zaledwie trzech pierwszych tomów mangi, kontrowersyjną „resztę” studio zastąpiło własną wersją historii. W sumie otrzymaliśmy bardzo przeciętne anime, które w żadnym aspekcie nie potrafiło wybić się ponad telewizyjną średnią. W roku 2006 studio Geneon Entertainment zdecydowało się dokonać bardzo wiernej adaptacji, która, podobnie jak obrazkowy pierwowzór, zamykać się ma w dziesięciu częściach.

Wysokobudżetowa seria OVA Hellsing Ultimate wydawana jest cyklicznie od 2006 roku, premiera przedostatniego epizodu przewidziana jest na końcówkę 2011 roku, a ostatniego – w przyszłym. Warto zaznaczyć, że przerwa między premierą części siódmej i ósmej trwała aż półtora roku, co spowodowane było wewnętrznymi problemami studia Geneon. Ostatecznie OVA 8 zadebiutowało w końcu na Blu-ray/DVD, a kolejne odsłony mają trafiać na rynek już zgodnie z wcześniejszymi założeniami, czyli w półrocznych odstępach czasowych.

Advertisement

„Na tym świecie nie istnieje nic wiecznego.”

Akcja Hellsing Ultimate rozgrywa się we współczesności (papieżem jest jeszcze Jan Paweł II). W pierwszej części zostajemy rzuceni do małej brytyjskiej wioski, w której ludność cywilna, a następnie oddział policji masakrowany jest przez wampira i będących na jego usługach ghouli. Na miejsce zdarzenia przybywa Sir Integra Fairbrook Wingates Hellsing, stojąca na czele Zakonu Rycerzy Protestanckich Hellsing, dla których podobne przypadki to chleb powszedni. Integra wysyła swojego najlepszego agenta, potężnego wampira Alucarda, będącego największym atutem Agencji.

Advertisement

Potężna postać w mgnieniu oka rozprawia się z miejscowym ścierwem, ratując przy okazji ocalałą z rzezi policjantkę. Problem w tym, że jedyną drogą ratunku dziewczyny było przemienienie jej w wampirzycę. Od tej chwili sympatyczna blondynka, nazwana przez Alucarda Seras Victorią, będzie pracować dla Agencji Hellsing. Już podczas drugiej misji parze wampirów przyjdzie stanąć w szranki z wysłannikiem Watykańskiej Sekcji XIII Iscariote – paladynem Alexandrem Andersenem, a z czasem nad wszystkimi zawiśnie straszliwe fatum w postaci nazistowskiej organizacji Millennium pod przywództwem pewnego szalonego Majora. ..

„Nadpływa rzeka… Rzeka śmierci. Martwi tańczą, piekło śpiewa…”

Advertisement

Hellsing Ultimate jest serią stricte rozrywkową i absolutnie nie ma tutaj mowy o poruszaniu tematów szczególnie głębokich czy postaci o psychologicznej głębi, niczym w filmach Bergmana. Jest jednak Hellsing anime bardzo charakterystycznym, na co składają się i przyjęta konwencja, i soczyste dialogi. Z jednej strony Hirano potraktował swoje uniwersum wyjątkowo serio. Fabuła jest bardzo „europejska”, napakowana po brzegi aluzjami historycznymi, nazewnictwem, niemieckimi utworami operowymi czy oddaną z niezwykłą pieczołowitością architekturą. Krew leje się tutaj strumieniami.

Z pewnością będzie to mały spoiler, ale nie powinien Wam zbytnio przeszkadzać. Początkowe epizody prowadzą bowiem nieuchronnie do inwazji na Londyn, która to zapoczątkuje III wojnę światową. Jesteśmy z czasem świadkami bombardowania angielskiej stolicy w rytm utworu Broken English, rozszarpywania przez nazistów kobiet i niemowląt, oglądamy szaleństwo Kościoła katolickiego (w tym papieża Jana Pawła II!). A dla kontrastu eksponowane są wdzięki ponętnej Seras, a postaci występują czasem w komicznej konwencji super-deformed. Taki miszmasz tworzy mieszankę wybuchową, którą chłonie się jednym tchem. Nadmieniłem wcześniej o dialogach i monologach, których próbkę prezentuję przed każdym akapitem, a które włożone w usta wojowników-erudytów i dowódców-szaleńców brzmią obłędnie.

Advertisement

„To jacyś kazirodcy! Pewnie każdy ma dwanaście małych siostrzyczek. I codziennie jedną pieprzy, a w święta nawet dwie!”

Wspomniani delikwenci, to imponujący zestaw popaprańców przez wielkie P. Alucard, będący centralną postacią fabuły, to protagonista, jakiego nie spotkacie nigdzie indziej. Pewny siebie, nieco arogancki wampir, gotów jest przerobić na marmoladę oddział specjalny na jedno słowo swojej pani. Zabijanie homo sapiens sprawia mu przy tym sporo satysfakcji, ale taka już jego natura – w końcu jest najprawdziwszym w świecie potworem. Jego nemezis to fanatyczny agent Sekcji XIII Iscariote, ojciec Alexander Andersen. Z jednej strony, składający przedłużone bagnety w symbol krzyża ksiądz wydaje się postacią skrajnie przerysowaną, tym bardziej, że jego pojawieniu się towarzyszą.

Advertisement

.. latające strony z Biblii. Jest przy tym „Ksiądz Bagnet” niezwykle charyzmatyczny, a z czasem zyskuje, jak na realia Hellsinga oczywiście, zaskakującą psychologiczną głębię. Trzecią wielką gwiazdą anime jest główny antagonista, szalony Major SS. Zachowanie, motywacje czy słowa, jakie wypowiada, z każdą kolejną sceną utwierdzają nas w przekonaniu, że człowiek ten balansuje na cienkiej linii między resztkami zdrowego rozsądku a całkowitą niepoczytalnością – jego pięciominutowy monolog pod koniec epizodu czwartego to miód dla uszu. Najlepsze jest jednak to, że cała trójka to dopiero wierzchołek góry lodowej! Zapewniam, że bohaterowie, jakich tutaj spotkacie, pozostaną Wam w pamięci na długo.

„Radością jest wiara krzyżowców w Boga, walka w imię nazizmu, a dla Alucarda sama egzystencja…”

Advertisement

Oprawa Ultimate robi wrażenie, choć nie jest doskonała. Gruba” kreska (osiągnięta wyrazistym konturem i cieniowaniem), zabawa stylami, ciekawa kolorystyka, pieczołowicie oddane wystroje wnętrz, wygląd broni czy bardzo szczegółowe tła – wygląda to z klasą. Małą rysą są dość pstrokate sceny w super-deformed (które czasem słabo pasują do danego momentu), a także mocno rzucający się w oczy cel-shading (dosłownie: cieniowanie celuloidowe). To drugie mogę jednak wytłumaczyć faktem, iż bez użycia komputerów ciężko byłoby ukazać pełne rozmachu sekwencje batalistyczne, które od OVA 5 towarzyszą nam z każdym kolejnym odcinkiem, a w epizodzie ósmym osiągają apogeum („To śmierć! Śmierć nadciąga!”).

Od części czwartej zauważyć można zdecydowany wzrost jakości samej oprawy, na co składają się zapewne wyższy budżet późniejszych odcinków, a także zmiana reżysera. Sądzę, że najnowsze części „Ultimate” pod względem oprawy zadowolą nawet szczególnie wymagających animemaniaków. Seria ta nie posiada Openingu, za to każdą część puentuje unikalny Ending (który za każdym razem dopowiada nieco od siebie).

Advertisement

„Czy zamierzasz wynieść nasz konflikt ponad nirwanę?”

Za oprawę muzyczną odpowiadają Hayato Matsuo oraz Filharmonia Warszawska. Zarówno Japończyk, jak i Polacy, dali w tym przypadku prawdziwy popis swojej muzycznej erudycji, dostarczając na potrzeby anime fantastyczne utwory, od elektroniki (autorstwa Matsuo) po kapitalne, podniosłe motywy, których sztandarowym reprezentantem jest kultowe „Gradus Vita” (z tego miejsca gorąco polecam soundtracki). Najlepsze elektroniczne kawałki to moim zdaniem Hyaku Yorozu Hatsudan (ilustruje m.in. pierwszą walkę Alucarda z Andersenem) oraz Hakushaku Tatsu!. Inne, obok Gradus Vita, fantastyczne utwory orkiestralne, to z pewnością Gentlemen, Soldiers of the Battalion (słynna przemowa Majora), Sensou no Yoru e (zeppeliny zbliżające się do Londynu) czy Letzte Bataillon (rzeź po słowach Integry: „Wracaj do kraju! W tysiącach, w setkach tysięcy!”). Wisienką na torcie są zaś utwory chóralne, śpiewane po łacinie (Song of Demeter, Merche Funebre).

Advertisement

Aktorzy głosowi prezentują w Hellsingu szczyt możliwości w tym fachu. Prawdziwy dream team, w skład którego wchodzą Joji Nakata (Alucard), Norio Wakamoto (charyzmatyczny Andersen) czy Sho Hayami (etatowy bad guy, w tym przypadku Arcybiskup Enrico Maxwell), to przykład dla potomnych seiyuu. Efekty dźwiękowe to absolutna rewelacja, a swoją moc pokazują szczególnie przy odpowiednim nagłośnieniu oraz na dobrych słuchawkach.

„Nieważne ilu zginie, to wciąż będzie za mało…”

Advertisement

Nowa adaptacja świetnej mangi Kouty Hirano, to wielka rehabilitacja wampirzego mitu na małym ekranie. Pełna odniesień do powieści Brama Stokera i żywota historycznej postaci Włada Palownika epicka historia, to doskonała rozrywka dla wszystkich tych, którzy lubią odważne pomysły, kochają się w ciekawych postaciach, a dla efektownych pojedynków i scen batalistycznych gotowi są odstąpić posiłek. Szalenie satysfakcjonująca pozycja, która mimo że nie ustrzegła się drobnych błędów (głównie w postaci niekonsekwencji twórców), powinna zaskarbić sobie sympatię nie tylko miłośników anime, ale każdego fana dobrego, mrocznego i rozrywkowego kina. Tylko nie pomylcie jej ze starszym o ponad pięć lat, ubogim krewnym!

Advertisement

Tekst z archiwum film.org.pl

 

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *