Connect with us

Publicystyka filmowa

SERIALE, które powinny doczekać się NOWEJ WERSJI

SERIALE, które powinny doczekać się NOWEJ WERSJI to propozycja dla tych, którzy wierzą w rebooty. Odkryj niewykorzystany potencjał kultowych tytułów!

Published

on

SERIALE, które powinny doczekać się NOWEJ WERSJI

Moda na odnawianie zakończonych seriali trwa w najlepsze. Zdecydowanej większości widzów nie podobają się takie praktyki, ale czy w skrytości serca nie marzymy o tym, by ważne dla nas tytuły nie pojawiły się ponownie na małym ekranie, tym razem w lepszym wydaniu?

Advertisement

Temu służy poniższe zestawienie: poszukiwaniu seriali złych, które miały potencjał. Wspomnieniu niewykorzystanych szans, przestrzelonych prób, niezrealizowanych ambicji. Na serialowym cmentarzu znajduje się wiele produkcji, które, gdyby dano im jeszcze jedną szansę, stałyby się czołowymi przedstawicielami swojego gatunku. Które tytuły zasługują na rebooty?

Kaznodzieja

Kaznodzieja

Czterosezonowy serial stacji AMC to potwornie niewykorzystany potencjał. Stanowiący kanwę produkcji telewizyjnej komiks autorstwa Gartha Ennisa jest znacznie lepiej rozpisaną historią o krnąbrnym kaznodziei obdarzonego nadprzyrodzonymi mocami, który poszukuje Boga, by zadać mu kilka „niewygodnych” pytań. Niby serial opowiada o tym samym, ale przy pomocy znacznie bardziej rozciągniętej fabuły, której ewidentnie brakuje lepszego tempa. Podczas gdy bohater komiksu wyjeżdża z mieściny na pustyni już na samym początku swoich przygód, w serialu trwa to aż jeden sezon.

Advertisement

Pominięto także „niegrzeczne” partie powieści graficznej, z tłustym kardynałem i jego perwersyjnym współpracownikiem na czele. Niestety, propozycja AMC prezentowała sporo krwawych scen i wulgarnych żartów, ale to nadal było nic w porównaniu do tego, jak mocno po bandzie jeździł scenarzysta Ennis. Gdyby twórcy Kaznodziei poszli w tym samym kierunku, co realizatorzy The Boys na Amazonie (też na podstawie komiksu Irlandczyka), to losy szalonego wielebnego cieszyłyby się znacznie większą popularnością. Reboot mógłby wyjść tej historii tylko na dobre.

FlashForward: Przebłysk jutra

FlashForward

Ten serial zdecydowanie wyprzedził swoje czasy. Gdyby powstał kilka lat później, pewnie zostałby bardziej doceniony przez amerykańską widownię, a co za tym idzie – byłby przedłużany w nieskończoność. A tak FlashForward zostało anulowane po pierwszym sezonie, mimo że historia dopiero się rozkręcała.

Advertisement

Opowieść o tajemniczym wydarzeniu, przez które ludzie stracili świadomość i zobaczyli krótki przebłysk ze swojego przyszłego życia, była znakomitym połączeniem kryminału z science fiction. Były pościgi, liczne plot twisty, a jednocześnie zagadnienia związane ze współczesną fizyką. Tak, jeżeli w tym momencie pomyśleliście o Zagubionych, to jest to dobry trop, ponieważ FlashForward rzeczywiście momentami przypomina kultową produkcję Damona Lindelofa.

Może gdyby omawiany serial doczekał się rebootu i został odrobinę lepiej skrojony na miarę naszych czasów, to podzieliłby los Impersonalnych i stał się dłuższą historią charakteryzującą ludzkie podejście do nauki, wiary, a także determinizmu. A tak pozostaje jedynie wspomnienie serialu, który może miał swoje wady, ale jednocześnie na wielu poziomach zaskakiwał.

Advertisement

Wiedźmin

Nie trzeba być wielkim fanem prozy Andrzeja Sapkowskiego, albo miłośnikiem gier komputerowych, by zauważyć, że pierwszy sezon netfliksowego Wiedźmina jest totalnym niewypałem.

Zamiast wielopoziomowej opowieści widzowie otrzymali zaledwie procent tego, co dało się wyłuskać ze świata przedstawionego. Scenarzyści zawiedli na całej linii – nie udało im się stworzyć trójwymiarowych bohaterów, zabieg z zaburzeniem chronologii wyszedł im fatalnie, a i perypetie Geralta również nie ekscytowały. Bohater trochę pomachał mieczem, odrobinę pochrząkał pod nosem, wszystko to okraszono emancypacyjnym wątkiem kobiecym i uznano, że wszystko będzie w porządku. Niestety, tak się nie stało. I wydaje się, że tego nie da się uratować. Tylko reboot, totalna rewolucja, przemyślenie na nowo całego projektu mogłoby sprawić, że Wiedźmin uzyskałby tak wiele pozytywnych ocen jak chociażby gra komputerowa.  

Advertisement

Alternatywy 4

Dla wielu to pewnie bardzo kontrowersyjna propozycja, zwłaszcza że już kiedyś została podjęta próba zrebootowania tego projektu, niemniej jednak ma ona swoje uzasadnienie.

Przede wszystkim w polskim świecie serialowym brakuje humoru z prawdziwego zdarzenia, który nie jest familijny, albo co gorsza kabaretowy. Odświeżenie serii stworzonej przez Stanisława Bareję, oczywiście przy uwzględnieniu współczesnych realiów, mogłoby pomóc w zrozumieniu, w jakim kraju obecnie żyjemy, a także w zrozumienie skali absurdu, z jakim mamy na co dzień do czynienia. Oczywiście, by ten reboot miał sens, musiałby z jednej strony stanowić ukłon dla tego rodzaju przeszłości w polskim kinie i telewizji, z drugiej strony być potraktowany jako samodzielna opowieść, która musi być tak mocno zakorzeniona w rodzimej rzeczywistości, jak to tylko możliwe.  

Advertisement

Szkoła zabójców

Tak samo zatytułowany komiks pisany przez Ricka Remendera już od wielu miesięcy święci triumfy na amerykańskim rynku, między innymi dlatego został przeniesiony do formatu telewizyjnego. Okazało się, że oddanie specyficznego charakteru opowieści było zbyt trudne. Choć kamera z lubością przyglądała się kolejnym bijatykom młodych bohaterów, to jednak zabrakło umiejętnego odtworzenia relacji między postaciami.

Stworzona przez stację SyFy Szkoła zabójców stała się produkcją prowadzoną zbyt monotonnie, by przyciągnąć więcej widzów, przez co została anulowana po pierwszym sezonie. Wielka szkoda, ponieważ w tym tytule drzemie niewykorzystany potencjał. Gdyby tylko udało się jeszcze raz podejść do tej serii, odpuścić bezsensowne rozmowy, a skupić się bardziej na zakulisowych rozgrywkach, paktach, animozjach i eskalacjach przemocy, to wtedy Szkoła zabójców nie byłaby zwyczajną zabawą, lecz także komentarzem na temat złego systemu i stanu duszy najmłodszych postaci. A jak już wielu twórców zauważyło, poczucie kresu i potrzeba rewolucji pełza niepostrzeżenie między młodymi idealistami.

Advertisement

Altered Carbon

Opowieść o transhumanistycznej przyszłości jest koncertowym przykładem produkcji, której twórcy kompletnie nie wiedzieli, w jaki sposób pragną poprowadzić narrację.

Co z tego, że pokazują przenoszenie jaźni, świat skąpany w neonowych barwach, a w dodatku wikłają bohatera w kryminalne zagadki. Choć Altered Carbon również jest adaptacją prozy, to konstrukcję scenariusza ma bardzo lichą. Z tego powodu tutaj pojawia się sugestia, że zrebootowany serial Netflixa mógłby być znacznie lepiej oceniany. Na pewno pojawiłby się przymus zatrudnienia głośnego nazwiska do głównej roli, ale oprócz tego trzeba by było od początku zaprojektować świat przedstawiony. W Altered Carbon drzemie zbyt duży potencjał, by raz na zawsze pożegnać się z tym tytułem. Gdyby tylko ktoś bardziej utalentowany zabrał się za tę prozę, mielibyśmy do czynienia z międzynarodowym hitem.

Advertisement

Will

Will

Nie tylko jego twórczość, ale także życie prywatne Williama Szekspira rozpala wyobraźnię czytelników na całym świecie. Część życia brytyjskiego dramaturga nadal pozostaje tajemnicą, białą plamą na mapie poznania, którą skrzętnie wypełniają kolejne tabuny twórców. Zrealizowany przez stację TNT serial Will miał całkiem przyzwoity początek, lecz z biegiem czasu ewidentnie zabrakło paliwa do zwieńczenia produkcji. Z tego powodu reboot serii byłby bardzo przydatny.

O Szekspirze warto zawsze mówić, z tym że najpierw twórcy musieliby się zastanowić, czy robienie z twórcy Hamleta niemalże rockmana jest słusznym rozwiązaniem. A może właśnie nie da się inaczej o nim mówić, tylko trzeba sięgać po wyraziste środki przekazu? Wtedy tym bardziej trzeba by było popracować scenariuszem, by tym razem więcej osób chciałoby się zagłębić w zwariowaną historię artysty. Szekspira nigdy za wiele.

Advertisement

Tabu

Wydawało się, że projekt Stevena Knighta i Toma Hardy’ego musiał z marszu stać się bardzo ważnym wydarzeniem w świecie serialowym. Tak było przy okazji premierowego odcinka, ale z czasem okazywało się, że jest coraz gorzej, a twórcy nie wiedzą, jak doprowadzić historię do końca.

Nie da się jednoznacznie skrytykować Tabu, gdyż jest to tytuł bardzo trudny do oceny – raz denerwujący, raz zachwycający, zwłaszcza pod kątem stylistycznym. Z tego względu przydałoby się zrebootowanie historii, spojrzenie na nią z nowej perspektywy, by mieć już zręby opowieści, a jednocześnie wytyczyć sobie nowe szlaki, które zapewniłyby serii większy sukces. Nie jestem tylko pewien, czy Steven Knight powinien się po raz kolejny zabierać za ten projekt. Scenarzysta także przy okazji tworzenia serialu Apple TV+ See udowodnił, że potrafi tworzyć ciekawe punkty wyjścia, by później fabularnie boksować w miejscu.  

Advertisement

Californication

Czy w roku 2020 jest w telewizji miejsce dla frywolnej, delikatnie mizoginistycznej opowieści o pisarzu nihiliście, co wiecznie dobra pragnąc, ciągle zło czyni? Hank Moody jest najlepszym przykładem serialowego bohatera, którego już nie ma. To naprawdę ciekawe, czy współczesna publika byłaby w stanie zainteresować się nowym podejściem do spraw związanych z seksualnością, infantylizacją popkultury, złego wpływu Hollywood na społeczeństwo, a także generalnie „kalifornizacją” życia.

Nowa wersja Californication byłaby dla niektórych sporym wyzwaniem – czy da się w identyczny sposób opowiadać o relacjach damsko-męskich, skoro na przestrzeni kilku lat po zakończeniu ostatniego sezonu tyle się zmieniło, że jednak nie da się już nakręcić tego samego, co kiedyś? A może to tylko fasada i medialna narracja, bo tak naprawdę widzowie nadal chcieliby oglądać losy Hanka, mimo jego dwuznacznego stosunku do kobiet?

Advertisement

Serialoholik poszukujący prawdy w kulturze. Ceni odwagę, bezkompromisowość, ale także otwartość na poglądy innych ludzi. Gdyby nie filmy Michelangelo Antonioniego, nie byłoby go tutaj.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *