Connect with us

Publicystyka filmowa

Sceny ze STAR WARS, które można oglądać BEZ KOŃCA

Kultowe sceny, które weszły na zawsze do medialnej popkultury.

Published

on

Sceny ze STAR WARS, które można oglądać BEZ KOŃCA

Wybór jest o tyle trudny, że saga wymyślona przez George’a Lucasa, a potem kontynuowana z wiadomym skutkiem przez fabrykę Disneya tak głęboko scaliła się z naszą medialną kulturą, że zestawienie scen znanych i oglądanych bez końca, zajęłoby kilkadziesiąt pozycji. Nawet w najnowszych częściach znajdą się momenty, które będziemy oglądali wielokrotnie, bo jednak dotyczą bohaterów obecnych w naszej świadomości od wielu lat. Ich archetypy zostały celnie zbudowane i niełatwo jest je zburzyć, nawet bardzo nieudanymi produkcjami. Każdy więc niech sam wybierze swoją dziesiątkę, a poniżej moja. Ciekawe, w jakim stopniu zgodzi się z waszą.

Advertisement

Wyznanie Dartha Vadera („Imperium kontratakuje”)

Scena memiczna. Nigdy się nie znudzi, bo jest w niej wszystko, co w kinie uznaje się za przyciągające uwagę – czarny charakter, kultowa postać, futurystyczna sceneria, osobiste wyznanie, mnóstwo emocji, nadzieja oraz pragnienie władzy dzielone ze swoim dzieckiem. A poza tym można ze słów Vadera stroić sobie żarty, co wielokrotnie już się stawało i stawać będzie.

Przeloty gwiezdnych niszczycieli Imperium (wszystkie części)

Wiemy, że fizyka jest nieubłaganie racjonalna i nie ma w niej miejsca na upiększanie zjawisk, ale pomysł dodania dźwięków w kosmosie był strzałem w dziesiątkę i zdecydował o popularności tego tematu. Kiedy z jednego rogu ekranu w drugi z wolna przepływa na tle gwiazd monumentalny niszczyciel Imperium, trzęsie się wszystko, głośniki, kanapa, a nawet chciałoby się, żeby trzęsła się kamera. Twórcy chcieli wywołać u widza uczucie przytłoczenia imperialną potęgą, ale i dostojności, podziwu żywionego do militaryzmu organizacji dowodzonej przez Imperatora. Wszystko to się udało. A dzisiaj każdy fan tego typu statków kosmicznych może sobie taki okaz złożyć z klocków lego, względnie z tańszego kilkanaście razy kartonu.

Advertisement

Wejście Dartha Vadera („Rogue One”)

Vader jest postacią kultową, mimo że mamy pewność, że jest przesiąknięty złem, posępny, nie ma w nim krzty empatii, zdolności współczucia – typowy psychopata. A jednak owa zgniła moralność, jaką roztacza wokół siebie, jest dwuznaczna i groteskowa, a zarazem przystępna, a nawet inspirująca. Ot, cały geniusz Lucasa, tak wykreować Vadera na złoczyńcę, żeby stał się bohaterem otoczonym swoistego rodzaju kultem. Przyznam się, że tęskniłem za nim przez cały czas trwania Łotra 1 i kiedy całkiem straciłem nadzieję, że jeszcze raz go zobaczę, wtargnął na statek, na którym cumowała korweta Tantive IV (nią później uciekła Leia Organa), niczym prawdziwy galaktyczny król.

Wejście Vadera jest brutalne. Kompletnie inne niż to z czwartej części Gwiezdnych wojen. Vader robi bardzo złe rzeczy, czyli zabija, a mimo to jego finałowe poczynania w filmie wcale nie noszą niemoralnej konotacji. Dziwne, prawda? Wejście Vadera w czerwieni, powolne odpalenie miecza świetlnego i późniejsza walka składają się na jedno z najgenialniejszych wejść, jakie w kinie widziałem.

Advertisement

Konfrontacja z Anakinem („Zemsta Sithów”)

Pewność siebie Anakina była na tym etapie dość podobna do pewności Luke’a, który wkroczył dumnie do mety Jabby, by dać się złapać jak byle uczniak. Jak ostrzegał Obi-Wan Kenobi, emocje zdradziły Anakina, nie tylko odkrywając przed innymi jego prawdziwą naturę, ale i oszukując jego własny osąd siebie. Stało się to na ognistej planecie Mustafar, kiedy Anakin nieobliczalnie zaatakował swojego mistrza, niewątpliwie chcąc go zabić, a jednak Obi-Wan stał wtedy na twardszym gruncie i wykonał mordercze cięcie. Tę scenę należy oglądać wraz z kolejną, kiedy Anakin staje się Darthem Vaderem i krzyczy, bo dowiedział się, że Padme otrzymała śmierć z jego własnych rąk.

Walka Kylo Rena i Rey ze Snokiem („Ostatni Jedi”)

Tę chwilową jedność ogląda się z nadzieją w sercu. Jak to brzmi, zupełnie, jakbym doceniał tę część sagi. Nic bardziej mylnego. Krytyka całości jednak nie wyklucza podziwu dla niektórych momentów. Współpraca Kylo Rena i Rey w starciu ze Snokiem przywodzi na myśl pomysł rządzenia Galaktyką przez Vadera wraz z Lukiem. Jest jednak poważna różnica między tymi wizjami – para Ren–Rey daje dużo większe nadzieje na udany, racjonalny układ niż Vader–Luke. Można sobie wyobrazić, że Galaktyką rządzą kobieta i mężczyzna podobni do siebie mentalnie niż ojciec i syn znacząco różni.

Advertisement

Podwójny zachód słońc („Nowa nadzieja”)

Spełnianie marzeń ma swoją cenę. Niezwykle symboliczna scena, która właściwie nie istniałaby bez muzyki. Dlatego ją tak często oglądamy i będziemy oglądać. Oczami Luke’a spoglądamy w przyszłość. W ten ostatni w miarę spokojny wieczór Luke oddaje się marzeniom o przygodzie. Nie zdaje sobie jednak sprawy, jak wielkie i niewdzięczne zadanie stoi przed nim jako Jedi. Niemożliwe jest uciec od przeznaczenia. Dwa słońca symbolizują podwójną naturę Luke’a – krew Palpatine’ów i Skywalkerów. Nie można z takimi genami być ani zbyt dobrym, ani zbyt złym.

Opowieść senatora Palpatine’a („Zemsta Sithów”)

Palpatine snuł swoją nić wiążącą go z Anakinem powoli. Przedstawiał się jako wizjoner, znawca historii, a nawet ktoś, kto mógłby zastąpić młodemu uczniowi Obi-Wana samego ojca. Szczególnie ważna jest tu rozmowa z Anakinem, której można słuchać bez końca.

Advertisement

PALPATINE: I thought not. It’s not a story the Jedi would tell you. It’s a Sith legend. Darth Plagueis was a Dark Lord of the Sith, so powerful and so wise he could use the Force to influence the midi-chlorians to create life… He had such a knowledge of the dark side that he could even keep the ones he cared about from dying.

ANAKIN: He could actually save people from death?

Advertisement

PALPATINE: The dark side of the Force is a pathway to many abilities some consider to be unnatural.

ANAKIN: What happened to him?

Advertisement

PALPATINE: He became so powerful… the only thing he was afraid of was losing his power, which eventually, of course, he did. Unfortunately, he taught his apprentice everything he knew, then his apprentice killed him in his sleep. (smiles) Plagueis never saw it coming. It’s ironic he could save others from death, but not himself.

ANAKIN: Is it possible to learn this power?

Advertisement

PALPATINE: Not from a Jedi.

Atak na Gwiazdę Śmierci („Nowa nadzieja”)

Mimo że z dzisiejszej perspektywy grafika celowników wygląda jak gry na pierwszych komputerach, to całość sceny ataku na Gwiazdę Śmierci wciąż robi wrażenie. Nie chodzi o kokpit i sposób pokazywania pilotów, ale te loty nad powierzchnią urządzenia, usianą mnóstwem dział, anten, niewielkich konstrukcji itp. Wciągają również próby wstrzelenia się w niewielki otwór szybu wentylacyjnego, zwłaszcza te nieudane. A emocje wchodzą na nowy poziom dopiero, gdy pojawia się sam Vader jako pilot.

Advertisement

Odwiedziny u Jabby („Powrót Jedi”)

Luke na początku swojej drogi Jedi był lekkomyślny i nieco zbyt pewny siebie – to cechy przyszłego Sitha, a nie Jedi. Szkoda, że tego wątku Lucas nie rozwinął w pierwszych chronologicznie częściach sagi. Z taką wiarą w siebie i dumą wkroczył do dziupli Jabby, który szybko sprowadził go na ziemię m.in. swoją odpornością na „sztuczki Jedi”. Po latach przyjemnie się ogląda, jak Luke traci dosłownie grunt pod nogami, ale potem się jednak podnosi. A wszystko, żeby uratować swoich przyjaciół.

Zagłada Scarif („Rogue One”)

Piękna, kameralna scena prezentująca spokojne oddanie się losowi dwójki bohaterów – Jyn Erso i Cassiana Andora. Jest niemal romantyczna, kiedy gdzieś od strony morza, widzą oni zachód słońca, który się powiększa i powiększa, aż w końcu zamienia w gigantyczną kulę niszczącej wszystko energii. Nawiązanie do wybuchu jądrowego jest tu aż nadto oczywiste. Nikt go nie przetrwa. Można tylko przez chwilę spojrzeć za siebie i uświadomić sobie, że nie warto żałować. Tak zrobili bohaterowie, a wzruszenie, jakiego dostarczyli widzowi, jest godne regularnego przypominania.

Advertisement

Filozof, zwolennik teorii ćwiczeń Petera Sloterdijka, neomarksizmu Slavoja Žižka, krytyki psychoanalizy Jacquesa Lacana, operator DTP, fotograf, retuszer i redaktor związany z małopolskim rynkiem wydawniczym oraz drukarskim. Od lat pasjonuje się grami komputerowymi, w szczególności produkcjami RPG, filmem, medycyną, religioznawstwem, psychoanalizą, sztuczną inteligencją, fizyką, bioetyką, kulturystyką, a także mediami audiowizualnymi. Opowiadanie o filmie uznaje za środek i pretekst do mówienia o kulturze człowieka w ogóle, której kinematografia jest jednym z wielu odprysków. Mieszka w Krakowie.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *