Connect with us

Publicystyka filmowa

SALAD FINGERS

Zanurz się w psychodeliczny świat SALAD FINGERS, gdzie mroczne emocje spotykają się z niezapomnianą estetyką animacji.

Published

on

SALAD FINGERS

Hello. My name is David Firth and I spend my life
making stuff for you to watch, listen to and in some cases, smell.

Advertisement

Zwięźle, lecz treściwie pisze o sobie twórca animacji o wdzięcznym tytule Salad Fingers. Urocza nazwa to jednak blaga. Autor psychodelicznej kreskówki angażuje w jej odbiór nie tylko wzrok, słuch, ale i naszą wrażliwość, subtelnie się nad nią pastwiąc. Niewykluczone, iż niektórzy nawiedzeni neurotycy Salad Fingersa poczują. Wystarczy przecież nadstawić nosa, by poczuć smak rdzy! Odstawmy jednak dyskusyjną kwestię powonienia na bok i powróćmy do Davida Firtha.

Urodzony w 1983 roku Anglik, szybko zasłynął jako internetowy twórca muzyki oraz krótkich animacji. Pierwszą z nich, Jim’s Story, zrealizował jako zaledwie siedemnastolatek. W międzyczasie szkolił autorską technikę oraz nabierał profesjonalnego szlifu, tworząc lunatyczną serię Sock, Milkmana, Panathinaikos Bear czy wykonaną z papieru Fat-Pie (od której to tytułu wzięła się oficjalna nazwa strony Firtha). Jednak prawdziwy rozgłos zapewniła mu wykonana we flashu, mroczna opowiastka o zielonkawej poczwarze Salad Fingers.

Some are dark, some are silly, most are weird.
Just let them soak into your insides and give you a warm feeling.

Advertisement

Nie inna jest Salad Fingers – animacja dziwaczna i neurotyczna, a jednocześnie, w sposób dla mnie niezrozumiały, ciepła. Pozornie nieskomplikowana fabuła wydaje się być dokładnie przemyślana, niektóre wątki natrętnie przewijają się w częściach sukcesywnych, nadając kreskówce klaustrofobicznego klimatu. Potęgują go jeszcze sprowadzone do minimum dialogi oraz pulsujący rytmicznie motyw muzyczny. I choć zazwyczaj wydaje się być, w połączeniu z fabułą, pozytywnie zakręcony, przywołuje na myśl pojęcia pokrewne słowu: OSACZENIE.

Firth żongluje emocjami widzów, ożywiając swe obrazy tak znakomitymi przedstawicielami nurtu „Intelligent dance music” jak Aphex Twin, kawałkami pionierki instrumentalnej muzyki elektronicznej – Clary Rockmore (grającej na thereminie, czyli elektrofonie elektromechanicznym), czy wykorzystując szkocką muzykę elektroniczną, reprezentowaną chociażby przez Boards of Canada.

Episode 1: Spoons

Trwający zaledwie 1 min. 45 sek. Epizod 1 stanowi wprowadzenie do historii Salad Fingersa – nieco upiornego stwora o sałacianych palcach, który zwierza się widzom ze swego ekstatycznego upodobania do dotykania obiektów pokrytych rdzą („The feeling of rust on my salad fingers is almost orgasmic…”). Szczególnie jednak stymulują naszego bohatera zardzewiałe łyżki. Dostarczają mu tak wielkich podniet, że postanawia wybrać się w poszukiwaniu „najdoskonalszej” („perfect spoon”).

Podczas tej nieco dziwacznej misji Salad Fingers natyka się na bliżej nieokreślony dom. Zaznajomiony z regułami savoir-vivru, dzwoni do drzwi (oczywiście nie omieszka przy tym kontynuować stymulacji przy zastosowaniu zardzewiałego dzwonka). Gospodarzem domu okazuje się być nie mniej demoniczny od gościa stworek o żółtawej facjacie, do którego Salad Fingers zwraca się per „Young Child”, kulturalnie tłumacząc mu cel swej wizyty. I choć nie wiadomo, czy charczący odgłos „dziecka” (mieszczący się w rejestrze styranej polskimi drogami Łady) to zaproszenie do środka, Salad Fingers przyjmuje warkot za dobry omen.

Advertisement

Wchodzi. Podczas gdy Sałacianopalcy kończy orgiastyczne pieszczenie zardzewiałego czajnika, „dziecko” wydaje ten sam odgłos, co w scenie poprzedniej. Dźwięk ten tworzy konstrukcyjną klamrę odwiedzin – zaraz po nim zaniepokojony Salad Fingers decyduje się na opuszczenie domu.

Episode 2: Friends

Advertisement

Epizod drugi to dla widzów niemały wstrząs. Okazuje się bowiem, że upodobania naszego zielonego poczciwca nie oscylują jedynie wokół tematu rdzy… Otóż dziwnym zbiegiem okoliczności Salad Fingers pod błahym pretekstem zwabia do swojego domu chłopca, który w wypadku jeszcze dziwniejszego zbiegu okoliczności ląduje w jego rozgrzanym piekarniku. Ponadto, odcinek Friends odkrywa kolejną pasję Salad Fingersa: fascynację marionetkami zakładanymi na palce.

Zielony opatrzył każde ze swych małych przyjaciół imieniem i nazwiskiem. I tak do kolekcji jego niepospolitych zabawek należą już Hubert Cumberdale, Marjory Stewart-Baxter oraz Jeremy Fisher. Epizod drugi wydaje się być o tyle zagadkowy, iż tak naprawdę nie wiemy, czy chłopiec ginie przypadkowo (gamoniowaty Salad Fingers nachyla się, by dotknąć zardzewiałego haka i przypadkiem zamyka piekarnik), czy w wyniku zabójstwa z premedytacją (sugeruję się tu kanibalistycznymi skłonnościami Sałacianopalcego ujawnionymi w odcinkach kolejnych). W dość onirycznej części drugiej dowiadujemy się również o halucynogennym działaniu krwi na naszego zielonego bohatera.

„I like when the red water comes out” mówi Sałacianopalcy, kalecząc umyślnie palec, po czym przenosi się w krainę sennej mary. Przechadza się w niej pośród płatów surowego mięsa, podśpiewując beztrosko „Somewhere over the rainbow” (*). W dłoni dzierży upragnioną „perfect spoon”. Pieści nią Huberta Cumberdale, którego spotyka przypadkiem w gigantycznej lodówce, służącej do przechowywania mięsa na rzeźniczych hakach. Salad Fingers szybko jednak budzi się z sennej sielanki, podduszony dymem wydobywającym się z piekarnika… „I must have dozed off” charczy enigmatycznie w finalnej scenie epizodu Friends.

Advertisement

Episode 3: Nettles

Dalsze części obnażają kolejne fobie Salad Fingersa – niemałą przyjemność sprawia mu również nacieranie swego ciała pokrzywą („It seems nettles have made the milk to drop out from inside my tits”). Epizod trzeci ujawnia chorobliwą słabość stwora do nazywania obiektów czy osób, które na swej drodze napotyka. I tak zardzewiały wózek dziecięcy to „nettle carrier”, a znaleziony przed domem martwy mężczyzna to nie trup rąk pozbawiony, lecz „Milford Cubicle.

Jako że Salad Fingers nie jest na krzywdę ludzką obojętny, zaciągnąwszy do mieszkania nazwane już zwłoki, wiesza je na rzeźnickim haku. Pamięta też, by zapytać, czy życzą sobie one szklankę ciepłego mleka. W międzyczasie umila im czas przygrywaniem skocznej piosnki na flecie. Czy „Milford Cubicle” to kolejna kukiełka, którą już niebawem zawiesi sobie na sałacianym palcu nasz bohater?

Advertisement

Episode 4: Cage

To chyba najcieplejsza część Salad Fingersa, w której bohater jawi się widzom jako sympatyczny, bliżej niezidentyfikowany dewiant o palcach w formie sałaty. Jednak wybijającą się w epizodzie cechą wydaje się być jego nieprzewidywalność, która, jak to bywa, raz pomaga, raz nastręcza trudności. Nieprzewidywalność negatywna – Salad Fingers wpada naiwnie w pułapkę oczarowanego nim „chłopca”, który udaremnia mu odbycie planowanej podróży do Francji. Zielony nie zauważa, że kran przyczepiony do sznurka to jedynie przynęta „chłopca”, mająca na celu zwabienie go do tytułowej klatki.

Nieprzewidywalność pozytywna – w końcowej scenie Sałacianopalcy znika z więziennej klatki niczym magik. To chyba znak tego, iż osoby w jakiś sposób ułomne czy wybitnie do rzeczywistości nieprzystosowane zdołają przetrwać dzięki mocy swojej wyobraźni. Aż chciałoby się przytoczyć słowa jednego z redaktorów serwisu film.org.pl: „Jest to być może symbol – symbol tego, że marzenia potrafią ocalić życie. Niesamowite wydaje się być to, iż nie zdążywszy wyjść z podziwu nad jedną fobią czy cechą charakteru, Salad Fingers zaskakuje mnie kolejną. W jednej z pierwszych scen epizodu 4. rozmawia z robalem Bordois, zwracając się do niego „Little sister”.

Advertisement

Jednak po, wydawałoby się, dość pieszczotliwym monologu, Sałacianopalcy bez większego skrępowania (pomińmy już aspekt jakichkolwiek wyrzutów sumienia) rozgniata Bordoisa palcem. Po czym gniewa się na utaplaną we własnych wnętrznościach „siostrę”, że się nie umyła („I shan’t play with you until you’ve had a wash”). Stwór przeraża, gdyż tak naprawdę nie wiemy, jakie intencje kierują jego, niekiedy niezwykle brutalnym, zachowaniem. Sadysta, gamoń czy magik? A może każdy z nich po trosze? Nie wiem. Ale chyba właśnie problem niewiedzy, który utożsamiam z nieświadomością, jest dla mnie czynnikiem wywołującym najintensywniejszy strach przed tym stworzeniem. Salad Fingers bywa sympatyczny, jasne, ale zarazem tak nieprzewidywalny i niezdarny, że momentami po prostu straszny.

Episode 5: Picnic

Advertisement

W Epizodzie 5. autor buduje paranoidalną atmosferę grozy, zwracając uwagę na fakt, że nie tylko bohater jest skarbnicą odchyleń natury, ale i sam świat przedstawionej animacji. W makabrycznej rzeczywistości Firtha kukiełki zakładane na palce żyją własnym życiem, a telefon z wyraźnie urwanym kablem, pomimo ewidentnych przeciwwskazań, nadal wydaje charczące odgłosy. To jednak nie przeszkadza Salad Fingersowi w prowadzeniu konwersacji z wyimaginowanym telefonistą.

Nie zniechęcony brakiem odzewu, wymienia potrawy, jakie zamierza zaserwować na urządzanym przez siebie pikniku (gypsy creams, derby scones and admiral’s pie”), usilnie próbując uzyskać połączenie ze starym znajomym, Charlim. Kolejna scena zmusza nas do zastanowienia się, po raz kolejny, nad ułomnościami Sałacianopalcego: zakładając na palec dobrze nam już znaną marionetkę Huberta Cumberdale’a, wydaje się zupełnie nie pamiętać jej imienia…, nazywa ją więc ponownie, tym razem Barbara Logan-Price. Czyżby do maniakalnego nazewnictwa, upodobania do rdzy oraz przebierania się w damskie ciuszki dołączyła również postępująca amnezja? Przejdźmy jednak do wspomnianego już wcześniej pikniku.

Jedynym gościem Salad Fingersa okazuje się być dziewczynka o pomarańczowych włosach. Ta nieszablonowa para raczy się specjałami kuchni alternatywnej, kosztując dziewięciodniowego puddingu przy użyciu zardzewiałej łyżki. Epizod kończy, już tradycyjnie, atak Sałacianopalcego, którego powód nie jest do końca klarowny. Można przypuszczać, iż trauma i spowodowane nią halucynacje to efekt słów dziewczynki – czyżby Salad Fingers był aż tak zaskoczony faktem, że dziecko mówi? A może chodzi o treść jej wypowiedzi, która stwarzałaby Salad Fingersowi konkurencję dla jego upodobania do łyżek? („He must like spoons too” – powie dziewczynka w momencie, gdy tajemnicze czarne ptaszysko wyrwie z rąk Sałacianopalcego jego ukochaną łyżkę).

Advertisement

Episode 6: Present

W epizodzie 6. nie jest już tak sympatycznie. Zwyrodnienia Salad Fingersa przyjmują postać kanibalizmu przyprawionego szczyptą schizofrenii – Salad Fingers silnie utożsamia się z weteranem wojny Jeremy Fisherem, którego zresztą pożera – zjadając tym samym cząstkę siebie. Ciekawostką jest sam Jeremy Fisher, którego pamiętamy z Epizodu 2. Był wtedy jedyną kukiełką, której smaku nie próbował Salad Fingers. Wydawać by się mogło, iż dopiero Epizod 6. stwarza ku temu okazję: zielone bąbelki wypływające z ust Jeremiego stanowią bezpośredni bodziec do natychmiastowego skosztowania marionetki.

Kolejnym nurtującym mnie symbolem nie jest (jakby się mogło zdawać) świeżo odkryte umiłowanie Salad Fingersa do maczania paluchów w sedesie, lecz jego nowa zabawka, konik („my very own Horace Horsecollar”). Wśród ogromu pytań retorycznych, wyżej wspomniany redaktor stawia zatem kolejne: „Czy kucyk pojawiający się w odcinku jest symbolem niespełnionej przyjaźni?”. Pewnie, teza ta jest całkiem wiarygodna, aczkolwiek dyskusyjna. Możliwości interpretacyjnych jest wiele; według mnie konik jest przykładem na to, że Salad Fingers najbezpieczniej czuje się dopiero w otoczeniu przyjaciół nieożywionych.

Advertisement

Episode 7: Shore Leave

W Epizodzie 7. grono dziwacznych przyjaciół Salad Fingersa powiększa się o weterana wojennego imieniem Kenneth. Co ważne – wygrzebanego przy użyciu zardzewiałej łyżki z ziemi. Bowiem (i chyba nikogo to już specjalnie nie zdziwi) Kenneth jest trupem. W dodatku dość nadszarpniętym przez upływający czas. Ciekawe, czym zatem kieruje się Salad Fingers, stwierdzając, iż Kenneth wyszedł z wojny bez szwanku? („our creator return him unspoilt from the 'cruel hand’ of war”).

W każdym razie Salad Fingers wywleka zwłoki z dołu oraz zaciąga, jak to ma już w zwyczaju, do swojej chaty. Obiecuje trupowi ciepłą kąpiel, ubiera go w gustowny garnitur, sadza przy stole, karmi piaskiem. Atrakcyjność Kennetha jest dla Salad Fingersa tak oczywista, iż nie omieszka ostrzec wyimaginowanych sąsiadów słowami „lock up your daughters tonight”. Fascynujące są wzorce piękna oraz moralności według Salad Fingersa. Świat jego imaginacji pozostanie dla mnie zagadką. Powróćmy jednak do fabuły Shore Leave – niech nie zwiodą Was pozorne czułości pierwszej części epizodu 7. Pamiętajmy, że Salad Fingers to stwór nieobliczalny, o czym możemy się przekonać podczas sceny kolejnej, w której wylewa on celowo herbatę na Kennetha, a odór palonego mięsa sprawia mu niekłamaną satysfakcję.

Advertisement

Po przytroczeniu sobie kukiełki Marjory do palca, nasz bohater zanurza się ponownie w krainę halucynacji, tym razem w wyraźnej formie „flashbacków”. Dotyczą one Mr. Branches oraz wyimaginowanej podróży z Marjory („frolicking by the river-side many summers ago”). Kiedy retrospektywne wizje mijają, a Salad Fingers powraca do rzeczywistości, zaczyna prowadzić „dialog” z Kennethem. Przemawiając w imieniu trupa mówi, że ma ochotę na deser vanilla crown. Kiedy jednak Salad Fingers zauważa, iż Kenneth „wzgardził” jego wołowiną a’ la Strogonoff (w rzeczywistości jest to piasek), wzbudza to w nim agresję.

Jest to jeden z nielicznych momentów, kiedy Salad Fingers podnosi głos. Wszystko, co dobre musi się jednak skończyć. Salad Fingers wyciąga zwłoki kumpla na pole, żegna je słowami piosenki Hughie Charlesa „We’ll Meet Again” oraz zdecydowanym kopniakiem umieszcza w dole, z którego je wyciągnął. W ostatniej scenie Epizodu 7. widzimy Salad Fingersa ubranego w białą suknię (tę samą, co w epizodzie 5.), śpiewającego motyw piosenki „We’ll Meet Again” na scenie. Na pianinie przygrywa mu najprawdopodobniej, dobrze nam już znana, Marjory Stewart Baxter. Wkrótce jednak ostatnie nuty ckliwej melodii wybrzmiewają, Salad Fingers bezpowrotnie schodzi ze sceny, a na ekranie pojawiają się napisy końcowe. Pozostaje już tylko jedno. Czekać z niecierpliwością na moment, w którym David Firth po raz ósmy popuści wodze fantazji i uszczęśliwi nas Epizodem Kolejnym.

Advertisement

(*) „Somewhere over the rainbow” – jedna z najsłynniejszych piosenek lat 30-tych ubiegłego stulecia.
Skomponowana przez Harolda Arlena. Została wykorzystana w filmie Czarnoksiężnik z krainy Oz.
Tekst piosenki znajduje się na końcu opracowania.

Episode 1: Spoons
Premiera: 1 lipca, 2004
Rysunek, animacja, głos: David Firth
Scenariusz: David Firth, Christian „Crust” Pickup
Muzyka: Boards of Canada (piosenka „Beware the Friendly Stranger„)
Czas trwania: 1:45 min.

Episode 2: Friends
Premiera: 15 lipca, 2004
Rysunek, animacja, głos: David Firth
Scenariusz: David Firth, Christian „Crust” Pickup
Muzyka: Boards of Canada i David Firth
Czas trwania: 4 min.

Episode 3: Nettles
Premiera: 1 sierpnia, 2004
Rysunek, animacja, głos: David Firth
Scenariusz: David Firth, Christian „Crust” Pickup
Muzyka: Boards of Canada, Brian Eno i 'flet yoga’
Czas trwania: 3:15 min.

Episode 4: Cage
Premiera: 20 sierpnia, 2004
Rysunek, animacja, głos: David Firth, Jimi Mwng
Scenariusz: David Firth, Jimi Mwng
Muzyka: Boards of Canada, Aphex Twin, David Firth
Czas trwania: 5:15 min.

Episode 5: Picnic
Premiera: 25 listopada, 2004
Rysunek, animacja: David Firth
Scenariusz, głos: David Firth, Christian „Crust” Pickup
Muzyka: Boards of Canada, Aphex Twin, David Firth
Czas trwania: 4:20 min.

Episode 6: Present
Premiera: 24 lipca, 2005
Rysunek, animacja, głos: David Firth
Scenariusz: David Firth, Christian „Crust” Pickup
Muzyka: Boards of Canada, Chris Gladwin, David Firth
Czas trwania: 4:12 min.

Episode 7: Shore Leave
Premiera: 28 stycznia, 2006
Rysunek, animacja, głos: David Firth
Scenariusz: David Firth, Christian „Crust” Pickup, Jimi Mwng
Muzyka: Boards of Canada, Chris Gladwin, Brian Eno
Czas trwania: 5:20 min.

Salad Fingers posiada wybujałą wyobraźnię, która w połączeniu z niewątpliwym talentem do nazywania przedmiotów oraz ludzi (realnych bądź wyimaginowanych) tworzy melodyjnie brzmiące przydomki. Co więcej, Salad Fingers przywiązuje się do rzeczywistości materialnej tak silnie, że określa jej elementy mianem swych przyjaciół. Nie brak mu przy tym wdzięku oraz wzorcowej ogłady (pomijając chwile słabości, podczas których to wychodzą na jaw, niczym grzyby po deszczu, jego obrzydliwe zwyrodnienia).

Advertisement

Nettle Carrier | Wózek znaleziony w Epizodzie 3. i przywłaszczony przez
Salad Fingersa. Prawdopodobnie był własnością pozbawionego kończyn
górnych niezrównoważonego Harry’ego.

Marjory Stewart-Baxter | Jedna z kukiełek Salad Fingersa, smakująca niczym
pył promieni słonecznych dama, uzdolniona muzycznie, posiada umiejętność grania
na pianinie. To wraz z nią Salad Fingers przeprowadza swoje „wykopaliska.

Hubert Cumberdale | Kolejna kukiełka. Smakuje jak „sadza i gówno”.
W Epizodzie 2. Salad Fingers spotyka go podczas jednej ze swych „sesji
halucynogennych” w gigantycznej lodówce. W Epizodzie 7. Hubert leży
koło dołu, w którym Salad Fingers znajduje ciało Kennetha.

Jeremy Fisher | Trzecia i jednocześnie najbardziej tajemnicza z kukiełek.
Można określić go mianem schizofrenicznego brata bliźniaka Salad Fingersa.
To z jego ust w Epizodzie 6. wydobywają się zielone bąbelki.

 

Bordois | Robak, określany przez Salad Fingersa również mianem „Little sister”.
Kończy swój żywot rozgnieciony sałacianym palcem stwora.

 

Advertisement

Barbara Logan-Price | Drugie określenie Huberta Cumberdale’a.

Milford Cubicle | Harry, pozbawiony rąk trup, zginął, próbując wyważyć drzwi
od domu Salad Fingera własną głową. Prawdopodobnie właściciel Nettle Carrier.

 

Horace Horsecollar | Zabawka, którą Sałacianopalcy bawi się w Epizodzie 6.

Mr. Branches | Drzewo rosnące kilkadziesiąt metrów od chaty Salad Fingersa.
Ze skrupulatnych pomiarów Sałacianopalcego dowiadujemy się, iż tygodniowo
przybliża się ono jakieś 2,5 cm w kierunku jego domu.

Kenneth | Rozkładające się ciało „młodszego brata” Salad Fingersa, bohatera wojennego
(wojna secesyjna). W Epizodzie 7. Salad Fingers wyciąga z dołu „Dzielnego Kennetha”,
by zjeść z nim wołowinę a’ la Strogonoff (uformowany w befsztyk piasek). Po uroczystej
kolacji, do której posadzono Kennetha w gustownym garniturze, Salad Fingers wpycha
go we łzach z powrotem do dołu.

Postacie nienazwane:

Advertisement

Dziecko (Young Child) | W Epizodzie 1. otwiera drzwi poszukującemu
idealnej łyżki Salad Fingersowi, wydając przy tym charczące odgłosy.

 

Chłopiec | W Epizodzie 2. pada ofiarą Salad Fingersa po tym, jak
tenże zwabił go do swojego domu, a następnie zamknął w piekarniku.

 

Advertisement

Chłopczyk (This Guy) | Jego ofiarą w Epizodzie 4. pada sam Salad Fingers, który
wpada w jego zasadzkę. Chłopczyk, zakochany na zabój w zielonym stworze, po uwięzieniu
go w klatce postanawia kontynuować tę szczęśliwą passę, oświadczając się mu.

 

Dziewczynka | W Epizodzie 5. to jedyny gość na pikniku Salad Fingersa. Dziewczynka o pomarańczowych włosach wywołuje swymi słowami jeden z ataków lęku u Sałacianopalcego.

Fani Salad Fingersa prześcigają się w pomysłach na najbardziej oryginalną bądź wierną wizualizację ich kultowego bohatera. Na jego modłę tworzą stosy marionetek, rysunków, rzeźb. Gdy pomysłów nie starcza, a budulec okazuje się być niedostępny, używają po prostu własnego ciała.

Advertisement

Kliknij, aby zobaczyć więcej: KLIK

Liczne fun cluby, parodie, artykuły w młodzieżowych gazetach, gry („Salad Fingers Dressup!”), animacje oraz teledyski czerpiące inspirację z postaci Sałacianoplacego… Banał. Zajrzyjcie lepiej do internetowego słownika słownictwa slangowego: KLIK

Odnotowujemy tam aż 23 określenia „Salad Fingersa. A to zdecydowanie wykracza poza domorosłą fascynację psychodeliczną animacją Firtha, a ociera się bardziej o rozwijający się stopniowo nurt młodzieżowy, noszący w Anglii znamiona kultu. Oto niektóre z definicji:

Advertisement
  • „Salad Fingers jest najprawdopodobniej zwyczajnym człowiekiem, w zwyczajnym świecie, prowadzącym nadzwyczajnie życie. Jest bardzo chory psychicznie, skłonny do depresji, której albo nie leczy, albo zwyczajnie nie przyjmuje lekarstw (…). Widząc zazwyczaj kwitnący świat w sposób dalece apokaliptyczny, wiecznie przygnębiony, a na dodatek chory psychicznie Salad postrzega siebie w taki sam sposób, w jaki robimy to my.

    Jego przyjaciele oraz ci, których napotyka na swojej drodze są owocem jego wyobraźni, choroby psychicznej oraz samotności. Smak rdzy oraz krwi również ma korzenie w jego chorobie psychicznej (…). Jest samotnym, izolującym się od świata człowiekiem, dlatego postrzega swój dom jako małe mieszkanie na kompletnym pustkowiu. Nie umie obcować z prawdziwymi ludźmi. Na razie jeszcze nie wiadomo, czy kiedykolwiek się tego nauczy.”

  • „Można by to porównać do sztuki naiwnej, tak wydaje się być spontaniczne, niemalże imitujące sztukę dziecięcą. Z drugiej jednak strony, dotyczy najciemniejszych stron ludzkiej świadomości.

    Salad Fingers nie tylko dotyka zardzewiałych rzeczy, jego mono-mania i schizofreniczne zachowanie wskazują na zboczenie i izolację. Salad Fingers nie jest po prostu śmieszny czy dziwny – budząc odrazę, uwypukla te aspekty ludzkich zachowań, które w życiu codziennym staramy się tuszować, albo które ignorujemy u osób psychicznie chorych i cierpiących. I to jest właśnie powód, dla którego możemy nazwać Salad Fingersa nie tylko dziwnym, ale i smutnym.”

  • „Salad Fingersa można by najlepiej określić mianem masochistycznego, schizofrenicznego wyrzutka, którego podnieca ból i rdza. To tkwi w ludzkiej naturze, by dać się wciągać czemuś, co wydaje się być dziwne, szczególnie jeśli nie jesteśmy w 100 % pewni, jaki to będzie miało na nas wpływ.

    Zgadzam się z tymi, który twierdzą, że Salad Fingers nie zalicza się do miliona bezmyślnych kreskówek, tak licznych w internecie.”

  • „Obojętne i apatyczne życie tego stworzenia kręci się wokół niezbyt normalnej chęci odnajdywania seksualnych przyjemności w pocieraniu zardzewiałych metalowych przedmiotów. Inne postaci, które spotykają go na swojej drodze, nieoczekiwanie dla siebie giną niosącą znamiona rytuału śmiercią nie tyle chwalebną, co niemiłosiernie bolesną. Jedyny namacalny kontakt świadczący o ludzkich odruchach głównego bohatera, to sporadyczne zabawy z ulubionymi pacynkami, które okazują się na tyle nieludzkie w swoim kpiarstwie, że ich odruchy ograniczają się do tępego wpatrywania się w swojego właściciela.

    Nie zamykaj go w klatce, ale trzymaj się na tyle daleko od jego świata, by nie znaleźć się w pobliżu piekarnika z rybą w środku…”

  • „Salad Fingers jest facetem, facetem z planem, facetem z wizją, ze wspaniałą wizją, jest koleżką, kolesiem, kolesiem, który produkuje mleko, ciepłe mleko, które wypływa z jego sutków, kiedy pociera je pokrzywą, a najlepsze jest to, że jego palce zrobione są z sałaty.”
  • Facet na skraju wyczerpania, o głosie starej kobiety, który odczuwa rozkosz podczas pieszczenia łyżek, szczególnie tych zardzewiałych. Salad Fingers w jakiś niewyobrażalny sposób jest zrobiony sałaty.

  • „Salad Fingers nie jest kobietą. To mężczyzna. Odwiedzany rzadko przez ekscentrycznych gości, mieszka w małej chacie. Żyje dla zardzewiałych łyżek, a w snach marzy często o kranach. Łatwo wpada w podniecenie i lubi, kiedy wypływa z niego 'czerwona woda’.”
  • „Salad Fingers jest chorym psychicznie człowiekiem, który mieszka gdzieś na pustkowiu, będącym schronieniem dla jego obłędu.”

Czy można przedstawić Salad Fingersa jeszcze dziwaczniej, śmieszniej, z większą dawką psychodelii? Tego nie wiem. Jedno jest pewne: istnieje wiele sposobów na wykorzystanie stworzonego przez Davida Firtha wizerunku Sałacianopalcego. Niektóre animacje wzorujące się bądź w jakimś stopniu odwołujące się do animacji Firtha, zostały zrobione dość prymitywnie. Z powodu braku zaangażowania naśladowców lub ich demencji twórczej, projekty nie oddają ducha ani specyficznego klimatu pierwowzoru (Banana Fingers, Amish Butter Fingers, Zalad Fingerz, Salad Hunter).

Zdarzają się jednak parodie dopracowane, zrobione z niemałym wkładem oraz polotem. Mam tu na myśli zabawne animacje w formie teledysku: Nose Salad czy Pallid Finger, w których bohaterowie animacji Firtha przeplatają się z postaciami wymyślonymi na potrzeby pastiszu.

Advertisement

I tak oto postacie z kreskówki Rtila wybierają się w odwiedziny do Sałacianopalcego, by wraz z nim świętować jego urodziny. Oprócz Salad Fingrersa, jedne z wiodących ról odgrywają Jeremy Fisher (*1) oraz „This Guy” (*2). Parodia, choć wykorzystuje cała masę odwołań do Salad Fingersa (sedes usytuowany w szczerym polu, magiczne kręgi w tle ekranu wprowadzające atmosferę innego wymiaru), nie zachowuje klimatu pierwowzoru. Nic dziwnego, gdyż Pallid Finger to bardziej rozrywka, pełne dynamicznych ujęć oraz kołyszącej muzyki (Kenji Kawai, Aphex Twin) świetne kino akcji, niż próba kontynuacji zamysłu twórcy Salad Fingersa.

(*1) Patrz: rozdział „Onomastycznie?” – Jeremy Fisher
(*2) Patrz: rozdział „Onomastycznie?” – This Guy (Chłopczyk)

Advertisement

WARNING! There’s no warning any more. I really don’t care what people think. (David Firth)

Pomimo nonszalanckiego stwierdzenia Firtha, iż kompletnie nie interesuje go to, co ludzie o jego twórczości myślą, postanowiłam jednakże zamieścić opinię eksperta, zawierającą profesjonalnie opracowany profil psychologiczny Salad Fingersa.

Advertisement

Opinia eksperta

Podczas szukania materiałów do analizy charakteru Salad Fingersa zastanawiałam się, jak w pełni przybliżyć potencjalnym widzom to odchylone bądź co bądź od normy stworzenie. Po namyśle postanowiłam, iż powierzę jego portret psychologiczny specjaliście. Po co bowiem bawić się w psychologa, skoro można zwyczajnie skorzystać z jego usług?

Advertisement

Salad Fingers to postać przejawiająca cechy nieprzystosowania społecznego. Mimo zachowanego poczucia pełnego komfortu psychicznego, nie potrafi samodzielnie zadbać o swoje podstawowe potrzeby. Obserwuje się brak podstawowych umiejętności społecznych. Postać skłonna do izolacji, wycofywania się i unikania bliskich kontaktów emocjonalnych. Jeśli jest już w związkach, to wykazuje brak empatii, o czym może świadczyć ogólne stępienie afektu obserwowane u bohatera.

Preferuje schizoidalny tryb życia, w związku z czym trudno jest się z nim porozumieć. Język, a nierzadko również sposób myślenia, daleki jest od konwencjonalnego. Samotny, skryty, niedostępny. Wśród otoczenia może mieć opinię ekscentryka lub dziwaka. Jego myślenie nosi cechy autyzmu, jest fragmentaryczne i sytuacyjne, z dziwnymi treściami. Często pojawiają się trudności z oddzieleniem świata rzeczywistego od świata będącego wytworem jego fantazji. Ten ostatni jest dla niego zresztą głównym źródłem gratyfikacji. Mogą pojawiać się halucynacje, a także poczucie nierealności. U postaci występuje wiele problemów związanych ze sferą seksualną.

Masochistyczne tendencje do samouszkodzeń oraz nieprawidłowe ukierunkowanie popędu seksualnego mogą być wynikiem poczucia własnej nieadekwatności w roli partnera seksualnego. Czuje się gorszy od innych, niekompetentny. Codzienne życie nie jest dla niego źródłem żadnej satysfakcji. Przyczyną może być również permanentny stan napięcia, którego doświadcza Salad Fingers, i którego nie jest w stanie kontrolować. Dąży on więc do natychmiastowego rozładowania emocji. Postać impulsywna, zachowująca się niekonwencjonalnie i nieprzewidywalnie. Możliwe głęboko zaburzone poczucie bezpieczeństwa i nasilona potrzeba miłości oraz skupiania na sobie uwagi.

Advertisement

(Basia, mgr psychologii)


muzyka: Harold Arlen, słowa: E.Y. Harburg

Somewhere over the rainbow
Way up high,
There’s a land that I heard of
Once in a lullaby.

Advertisement

Somewhere over the rainbow
Skies are blue,
And the dreams that you dare to dream
Really do come true.

Someday I’ll wish upon a star
And wake up where the clouds are far
Behind me.
Where troubles melt like lemon drops
Away above the chimney tops
That’s where you’ll find me.

Advertisement

Somewhere over the rainbow
Bluebirds fly.
Birds fly over the rainbow.
Why then, oh why can’t I?

If happy little bluebirds fly
Beyond the rainbow
Why, oh why can’t I?

Advertisement

 

Tekst z archiwum film.org.pl (03.06.2006).

Advertisement

 

Advertisement
Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *