Connect with us

Publicystyka filmowa

Ranking filmów QUENTINA TARANTINO. Wybór czytelników

Ranking filmów QUENTINA TARANTINO odkrywa ulubione dzieła reżysera i zestawia je w fascynującą, pełną emocji opowieść o kinie.

Published

on

Ranking filmów QUENTINA TARANTINO. Wybór czytelników

Quentin Tarantino był w tym roku na ustach wszystkich kinomanów za sprawą swojego najnowszego filmu, Pewnego razu… w Hollywood. Z okazji wydania tej produkcji na nośnikach w zeszłym tygodniu zaprosiliśmy was do udziału w głosowaniu na najlepszy film tego popularnego reżysera. Poniżej przedstawiamy rezultaty. Dajcie znać, co sądzicie o wynikach!

Advertisement

10. (ex aequo) Grindhouse: Death Proof

Dużo czasu potrzebowałem, żeby dojrzeć do Death Proof i to dość przewrotnie, dlatego że to najmniej dojrzały film Tarantino. To czysta zabawa – dialogami, postaciami, formą. Nie kryje się za tym żadna większa myśl czy zamysł. Jest za to Kurt Russell, piękne dziewczyny, sporo dobrej muzyki i Dodge Challenger z 1970 roku. Barwne girl power okiem mistrza popkultury. [Filip Pęziński]

10. (ex aequo) Kill Bill 2

Motyw zemsty i eliminacja kolejnych wrogów, a na końcu tytułowego Billa, stają się mniej widowiskowe, a bardziej przemyślane i wynikające nie tyle z żądzy krwi, co z wyrachowania, a w finale z konieczności przestrzegania raz przyjętego kodeksu. Tarantino zmienia więc ton swojej historii, inaczej rozkłada akcenty i rezygnuje z „przebojowości” swojego filmu. Muzyka dalej spaja się z obrazem, Tarantino dalej trzyma w napięciu, brak tu jednak tego pazura, którym przykuwała do ekranu część pierwsza. Tym razem wszystko dzieje się nieśpiesznie, „tarantinowska gadka” kwitnie w najlepsze, atmosfera starych filmów aż bucha z ekranu – wszystko to jest jednak spokojne.

Advertisement

I tak jak szybkie tempo akcji było siłą części pierwszej, tak spokój i stonowana atmosfera są siłą części drugiej. [Jacek Kozłowski, fragment artykułu]

8. Jackie Brown

Jackie Brown najbardziej lubię Roberta De Niro. Jego Louis dla fabuły ma znaczenie marginalne, choć co innego sugeruje spory czas ekranowy. Ten aktorski gigant kina siedzi leniwie na kanapie, sączy piwko, ogląda telewizję, rozgląda się to tu, to tam, nie rozumie większości skierowanych do niego komunikatów. Istne cudo. Louis jest całkowicie niepotrzebny intrydze, ale absolutnie niezbędny dla kompletności wizji Tarantino. [Maciej Niedźwiedzki]

Advertisement

7. Pewnego razu… w Hollywood

Najnowszy film Tarantino różni się nieco od jego poprzednich dokonań. Na dobrą sprawę brak tutaj klasycznie skrojonej fabuły – zamiast tego przez niemal trzy godziny po prostu śledzimy losy kilku powiązanych ze sobą postaci żyjących w Hollywood końcówki lat sześćdziesiątych. Stosunkowo niska lokata Pewnego razu… w Hollywood pokazuje, że nie wszyscy kupili taką formę. Sam się do nich nie zaliczam – najnowsze dzieło Tarantino zachwyciło mnie i bez reszty przeniosło w czasie do dawnych lat. Bez końca mógłbym oglądać kolejne sceny jazdy pięknymi samochodami po ulicach słonecznego LA i słuchać ówczesnych przebojów, a śledzenie poczynań bohaterów Pitta i DiCaprio sprawiało mi wielką przyjemność. Na osobną uwagę zasługuje wątek Sharon Tate, z wdziękiem granej przez Margot Robbie – Quentin wykazał się tu niebywałą wrażliwością i przygotował tragicznie zmarłej aktorce przepiękny hołd. [Łukasz Budnik]

6. Kill Bill

Quentin Tarantino bierze głęboki oddech i po sześciu latach przerwy wraca z pierwszym rozdziałem dyptyku Kill Bill. Wchodzi tym samym w nowy rozdział swojej twórczości, gdzie na bok odstawia pulpowe historie gangsterskie, a stawia na dużo bardziej odważne podróże przez swoje ukochane gatunki filmowe. Kill Bill to oczywiście wielki hołd dla kina dalekiego wschodu. W pierwszej części bardziej niż na ciętych dialogach twórca skupia się na czystej zabawie, wizualnej rozkoszy, zabawie formą. Przewrotnie jego dzieło nie traci przy tym na wartości. Przeciwnie – pierwszy Kill Bill to być może film o największej klasie i wewnętrznej spójności w całej karierze reżysera. Świetna Uma Thurman, znakomity soundtrack. [Filip Pęziński]

Advertisement

5. Nienawistna ósemka

Nienawistną ósemkę ogląda się ze sporym zainteresowaniem, rozwój akcji potrafi niekiedy mocno zaskoczyć, a inscenizacja poszczególnych scen (w szczególności tych najbardziej brutalnych) przypomina, że za kamerą stoi człowiek, który zafundował widzom kilka naprawdę wspaniałych filmów. Do tego dodać należy świetną, niepokojąca muzykę Morriconego i zdjęcia Roberta Richardsona, zrealizowane w szerokim formacie, przy użyciu taśmy 70 mm. Tarantino nienawidzi kamer cyfrowych, a Nienawistna ósemka służy za dobre wyjaśnienie tego stanu rzeczy – kadry są piękne i doskonale oświetlone, a przestrzeń (zarówno Gór Skalistych, jak i Pasmanterii) żyje na ekranie. [Grzegorz Fortuna, fragment recenzji]

4. Wściekłe psy

Cóż za debiut! Oglądając Wściekłe psy aż trudno uwierzyć, że Tarantino nigdy wcześniej nie realizował filmu pełnometrażowego. Twórca doskonale panuje nad materiałem, świetnie prowadzi aktorów i tak aranżuje sceny, że nawet sekwencje rozmów w obrębie jednego pomieszczenia ogląda się z niesłabnącym zainteresowaniem. Już tutaj wyraźnie widać cechy typowe dla Tarantino – długie fragmenty dialogowe, przemoc, zabawa chronologią, sporo humoru i świetne wykorzystanie muzyki (wiadoma scena z policjantem to niezapomniany moment). Po takim debiucie można było się spodziewać po Quentinie wyłącznie wszystkiego dobrego – co zresztą potwierdził w niesamowity sposób, jako swój drugi film tworząc Pulp Fiction. [Łukasz Budnik]

Advertisement

3. Django

Wysokie miejsce Django na tej liście bardzo mnie cieszy, jako że to mój ulubiony film Tarantino. Django ma wszystko: porywającą i chwytającą za serce opowieść, bohatera, któremu nie sposób nie kibicować, nie ustępujących mu kroku antagonistów, doskonałe zdjęcia i fenomenalną muzykę. Tarantino bawi się tu westernem wykorzystując znajome tropy i wplatając w nie idealną ilość humoru, jednocześnie oddając hołd mistrzom gatunku. Nieczęsto mamy też okazję zobaczyć Samuela L. Jacksona i Leonardo DiCaprio wcielających się w złoczyńców i podczas gdy ten pierwszy kompletnie znika w swojej przerażającej roli (to jeden z lepszych komplementów, jakie może usłyszeć znany aktor), tak drugi daje jeden z najlepszych i najciekawszych występów swojego życia. Django należy do najpełniejszych i najbardziej satysfakcjonujących filmowych doznań, jakie kiedykolwiek doświadczyłem. Dzięki takim dziełom kocham kino. [Mikołaj Lewalski]

2. Bękarty wojny

Bękarty wojny od dekady niezmiennie są w czołówce moich ulubionych dokonań Tarantino. Mało który film sprawił mi tak czystą radość. Scenariusz jest tutaj doskonały, zarówno jako całość, jak i na poziomie poszczególnych scen. Typowe gadulstwo charakterystyczne dla Tarantino jest tu wszechobecne, a eskaluje w kapitalnej sekwencji w piwnicy, w której napięcie rośnie z każdą sekundą – podobnie zresztą jak w znakomitym prologu, gdzie Tarantino bezbłędnie wprowadza na ekran jednego z najlepszego antagonistów w historii kina. Wybitna rola Christopha Waltza już przeszła do historii i z pewnością jeszcze długo będzie się o niej mówić. Bękarty to wielkie dzieło, błyskotliwe, niejednokrotnie zaskakujące, zabawne (słynna scena udawania Włochów nigdy nie przestaje śmieszyć) i cudownie spuentowane. Mógłbym mnożyć zachwyty. [Łukasz Budnik]

Advertisement

1. Pulp Fiction

Pulp Fiction jest wielkie na poziomie strukturalnym i nawet jako film niemy stałoby się legendą. Dochodzi do tego jeszcze tekst Tarantino i Rogera Avary’ego. Nieraz wulgarny i brukowy, ale przy tym pełen błyskotliwych ripost i zaskakującej literackości. Historie z Pulp Fiction zdają się należeć do większego uniwersum/mechanizmu, którego poznaliśmy jedynie urywek. Myślę, że niejeden kinoman marzy o tym, by kiedyś powrócić do tego świata. O aktualności i nośności arcydzieła (to słowo powstało właśnie dla dzieł tej rangi) Tarantino najlepiej świadczy to, jak duża liczba scen, żartów i motywów uciekła z samego filmu i zaczęła żyć własnym życiem. [Maciej Niedźwiedzki]

Advertisement

film.org.pl - strona dla pasjonatów kina tworzona z miłości do filmu. Recenzje, artykuły, zestawienia, rankingi, felietony, biografie, newsy. Kino klasy Z, lata osiemdziesiąte, VHS, efekty specjalne, klasyki i seriale.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *