Publicystyka filmowa
NARYSUJ MNIE, WALT. Gwiazdy, które zainspirowały wygląd postaci Disneya
Kultowe postaci Disneya nie powstały w próżni – za ich wyglądem i charakterem często stali realni ludzie, gwiazdy kina, muzyki i popkultury.
Obserwując dyskusje, w których internauci twardo dowodzą, że Arielka musi być ruda, a dżinn niebieski, bo ZAWSZE TAK BYŁO, można dojść do przekonania, że ustalony przez Disneya w ich filmach animowanych wygląd postaci nie tylko jest niepodważalny, ale i jest prawdą objawioną, która spłynęła na twórców w jakimś mistycznym doświadczeniu.
A przecież to, jak wygląda Urszula czy królewna Śnieżka, to przede wszystkim wynik długiego procesu decyzyjnego, a poza tym także inspiracja tym, co twórcy widzieli, co podziwiali, co jakoś ich zaintrygowało. I oczywiste jest, że skoro lata temu inspirowały twórców konkretne osoby, nie inaczej powinno być i dziś.
Królewna Śnieżka – Hedy Lamarr (?) / Claudette Colbert / Janet Gaynor
Miejmy to już z głowy. Przy okazji niedawnej, nie do końca udanej wersji aktorskiej filmu o amatorce czerwonych jabłek Hedy Lamarr powróciła na usta wszystkich. Uznawana w swoim czasie za najpiękniejszą kobietę świata (w roku 1933, cztery lata przed produkcją Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków, na ekrany trafił skandaliczny na ówczesne czasy film Ekstaza, w którym Lamarr pokazała się nago), siłą rzeczy byłaby kandydatką idealną do stworzenia postaci Śnieżki. Jej gładkie, blade czoło, przecięte idealnymi łukami brwi, czerwone usta i ciemne loki mogłyby służyć za matrycę rysunku, który dziś prawdopodobnie zna każda dziewczynka na świecie.
Niestety, to skojarzenie nie znajduje potwierdzenia w oficjalnym opisie postaci Śnieżki. Tam bowiem pojawiają się dwa inne nazwiska – Claudette Colbert oraz Janet Gaynor, które w latach trzydziestych były już w Hollywood aktorkami o ustalonej renomie. Przyznać trzeba, że twarz Colbert, widoczna na środkowym zdjęciu, niemal idealnie odpowiada wizerunkowi królewny z animacji z 1937 r.
Arielka – Alyssa Milano / Christie Brinkley
Pół wieku po przyjaciółce siedmiu krasnoludków na ekranach pojawiła się zbuntowana nastolatka z ogonem, czyli Arielka. Jej urocza buzia była oparta na zdjęciach szesnastoletniej Alyssy Milano, która w owym czasie była związana z inną produkcją Disneya, oraz na pięknym uśmiechu modelki Christie Brinkley. Co ciekawe, Milano nie była świadoma tego, że w filmie wykorzystano jej wizerunek – mniej więcej rok po tym, jak film pojawił się na ekranach, zwrócono się do niej z prośbą, żeby pojawiła się w materiale typu „making of/behind the scenes”, co było dla niej niemałym zaskoczeniem. Uznała to jednak za komplement i sympatyczne doświadczenie.
Hades – James Woods
W Herkulesie, którego stylizowana na starożytne rysunki kreska nie wszystkim musi się podobać, są niewątpliwie dwa elementy, które uznać trzeba za absolutne perełki – kwintet muz oraz postać Hadesa. Ten ostatni w filmie z 1997 roku otrzymał głos aktora Jamesa Woodsa, pomimo że pierwszym kandydatem do tej roli był Jack Nicholson. Nicholson wycofał się jednak w ostatnim momencie na skutek sporu dotyczącego umowy i na jego miejsce wskoczył Woods, zmieniając całkowicie charakter, a w konsekwencji i wygląd postaci. To, co w zamierzeniu miało być demonicznym i przerażającym przedstawieniem boga podziemi, ostatecznie zostało jednym z najbardziej lubianych przez widzów złoczyńcą w kanonie Disneya, o doskonałym zacięciu komediowym.
Filoktet – Danny DeVito
Wahałam się, czy umieścić Danny’ego DeVito na tej liście, ponieważ to, że stoi za postacią Filokteta nie tylko głosem, nie może być bardziej oczywiste i raczej nie jest dla nikogo nowiną. To już nawet nie jest inspiracja, ale wręcz animowana wersja ulubionego komediowego aktora Hollywood, z jego gestami, ruchami, mimiką. No może gdyby się dobrze przyjrzeć, można w postaci niesfornego fauna dojrzeć momentami rysy Ernesta Borgnine’a, który też był przesłuchiwany do roli. Nie da się jednak ukryć, że DeVito zawładnął nią w sposób w odróżnieniu od swej postury potężny.
Wiedźma morska Urszula – Divine / Gloria Swanson
Wiedźma morska pierwotnie miała twarz Joan Collins, która jako demoniczna Alexis idealnie współgrała z jej charakterkiem. Nie była także ośmiornicą, lecz mantą. Nie wiadomo, dlaczego twórcy nie byli do końca przekonani do tego rozwiązania, ale w chwili, kiedy jeden z animatorów przedstawił rysunek inspirowany słynną drag queen Divine, nie było już odwrotu. To ona ostatecznie użyczyła swojej twarzy i fryzury zachłannej pół-ośmiornicy, która czyhała na trójząb króla Trytona. Animatorka Kathy Zielinski, która była odpowiedzialna za tak podkreślany w wersji animowanej język ciała, zainspirowała się przeszarżowaną rolą innej divy – Glorii Swanson w Bulwarze Zachodzącego Słońca z 1950 r. To dzięki talentowi tej wielkiej aktorki Urszula bez trudu przekonała naiwne dziewczę do oddania tego, co ma najcenniejsze.
Aladyn – Tom Cruise
Z postacią Aladyna wiąże się anegdota, która bezpośrednio przełożyła się na wygląd złodziejaszka, jaki znają nie tylko miłośnicy tej animacji. Otóż pierwotnie Aladyn był drobnym trzynastolatkiem, dla którego najważniejszą kobietą w życiu nadal była mama. Z biegiem czasu wydoroślał i zmężniał, nadal jednak nie tracąc chłopięcej postury i pucołowatej buzi. Jeffrey Katzenberg, ówczesny prezes Walt Disney Studios, w rozmowie z animatorem Glenem Keane’em przyznał, że rozumie, dlaczego Aladyn zakochuje się w księżniczce – była wspaniała. Ale nie widział powodu, dla którego ona miałaby zwrócić uwagę na niego.
Powiedział: macie tu Michaela J. Foxa, a potrzebujecie Toma Cruise’a. Keane wziął sobie tę radę do serca i zmienił postać Aladyna, który dzięki inspiracji aktorem, znanym wówczas z takich filmów jak Top Gun, Rain Man czy Koktajl, zachował młodzieńczy urok i szeroki uśmiech, jednocześnie zyskując pewność siebie i męską charyzmę, dzięki którym mógł oczarować nie tylko księżniczkę, ale i widzów.
Dżinn – Robin Williams
Wyjątek na tej liście stanowi postać dżinna z Aladyna, w tym przypadku bowiem zaszedł proces odwrotny. Postać dżinna nie została zainspirowana wyglądem znanego komika Robina Williamsa, lecz została od podstaw stworzona z myślą o nim. Williams, który niewątpliwie był jedną z najjaśniejszych gwiazd filmu, był przede wszystkim stand-uperem i doskonałym improwizatorem. Podobno, aby przekonać go do przyjęcia roli dżinna, zespół Disneya przygotował animacje do fragmentów jego starych albumów komediowych, tak jakby Dżinn je wykonywał.
Także na planie Aladyna Williams, jak to niejednokrotnie robił przed kamerą, często wychodził poza scenariusz i improwizował całe sceny. Wszystkie jego kwestie weszły do scenariusza filmu. Eric Goldberg, animator odpowiedzialny za postać dżinna w filmie, po śmierci Robina Williamsa w 2014 roku, wspominał ich wspólne relacje, mówiąc: „Był prawdziwym Dżinnem i, chłopcze, spełniał wszystkie nasze życzenia”.
Matka Gertruda – Cher
Matka Gertruda (w oryginale – Mother Gothel) była, jak ujawnił reżyser Zaplątanych Byron Howard, wzorowana na ikonie popkultury, wokalistce i aktorce Cher. Jej charakterystyczny wygląd, teatralna maniera i zmysł dramatyzmu idealnie wpisywały się w wizerunek próżnej, narcystycznej antagonistki. Gertruda miała być uwodzicielska, nieco dekadencka, a przy tym emanująca pewnym ponadczasowym wdziękiem, zupełnie jak jej pierwowzór. Co ciekawe, Cher zapytana, czy zagrałaby Matkę Gertrudę w aktorskiej wersji Zaplątanych, odpowiedziała, że wierzy w to, iż co należy do ciebie, wraca do ciebie, więc jest to całkiem możliwe, co jasno pokazuje, że podobnie jak Alyssa Milano lata temu, uznaje tę inspirację za pochlebną.
I choć w swoim czasie byłby to na pewno najlepszy wybór, Disney niedawno ogłosił, że prace nad planowanym filmem zostały wstrzymane. A sama Cher… cóż, mimo że nadal trzyma klasę i sceniczny pazur, czas płynie nieubłaganie, i dziś raczej trudno byłoby powierzyć jej rolę wymagającą aż tak fizycznej ekspresji.
Kultowe postaci Disneya nie powstały w próżni – za ich wyglądem i charakterem często stali realni ludzie, gwiazdy kina, muzyki i popkultury. Od Claudette Colbert jako Śnieżki, przez Divine jako Urszulę, po Toma Cruise’a jako wzorzec dla Aladyna – twórcy filmów czerpali garściami z tego, co znane, wyraziste i charyzmatyczne, a ich kreacje to także dialog z ikonami swoich czasów. Dlatego też nie dziwmy się, że współczesne wersje klasycznych animacji proponują nowe rozwiązania. Być może dla młodszych widzów Diabolina już zawsze będzie miała twarz Angeliny Jolie, dżinn – Willa Smitha, a Lady Tremayne – Cate Blanchett. I o ile pójdzie za tym wysoka jakość nowych produkcji, nikomu nie powinno to przeszkadzać.
