Connect with us

Publicystyka filmowa

NAJGORSZE decyzje fabularne w MCU

Marvel jest na ostrym zakręcie, po części przez źle podjęte decyzje.

Published

on

NAJGORSZE decyzje fabularne w MCU

Chociaż nie do końca zgodzić się mogę z panującą w wielu miejscach narracją, że Kinowe Uniwersum Marvela zaczęło gwałtownie psuć się po tzw. Infinity Sadze (czwarty Thor, drugi Doktor Strange czy trzeci Spider-Man to jedne z moich ulubionych produkcji Marvela), to planując zestawienie, które właśnie czytacie, szybko złapałem, że zdecydowanie najwięcej złych decyzji podjętych przez Kevina Feigego i spółkę miała miejsce już po 2019 roku właśnie.

Sprawdźcie sami.

Advertisement

Rola Hulka w „Avengers: Wojnie bez granic” i „Avengers: Końcu gry”

Zacznijmy jednak od finału Infinity Sagi w postaci dwóch ostatnich filmów o grupie Avengers. To właśnie tam podjęto decyzję, aby najpierw pozbawić drużynę wsparcia Hulka, a potem zamienić go w tzw. profesora Hulka, czyli inteligentnego Bunnera w ciele zielonego olbrzyma. Decyzja ta sprawiła, że Hulk – jeden z filarów Avengers – stał się bardziej comic reliefem i błąkającą się bez celu postacią, na którą wyraźnie brakowało pomysłu. Szkoda, bo tykająca bomba znana z poprzednich odsłon Avengers czy nawet duże dziecko z trzeciego Thora stanowiły dużo ciekawszy aspekt fabularny serii. A skoro o dzieciach mowa: wprowadzenie syna Hulka w Mecenas She-Hulk również wypadło co najmniej pokracznie…

Strefa kwantomowa kolejną „planetą” w MCU

Jeśli pamiętacie strefę kwantomową z dwóch pierwszych odsłon Ant-Mana, to na pewno zauważyliście, z jakim szacunkiem bohaterowie do niej podchodzili. Była to strefa budząca grozę i obiecująca wieczną tułaczkę bez drogi ucieczki. W trzeciej odsłonie marki, znanej w końcu jako Kwantomania, strefa kwantomowa okazała się kolejną wariacją na temat kosmosu MCU. Pełną absurdalnych społeczności i budzących śmiech mieszkańców, do której trafić można równie łatwo, co z niej uciec. Totalne lenistwo scenopisarskie.

Advertisement

Kang wprowadzony w „Lokim” i trzecim „Ant-Manie”

Obecnie postać Kanga, następcy Thanosa, który miał być arcywrogiem całej tzw. Multiverse Sagi, stała się jeszcze bardziej problematyczna ze względu na wyrok na Jonathanie Majorsie i zwolnieniu go przez Marvela. Ale już wcześniej trudno było wyobrazić sobie Kanga jako godne następstwo Thanosa. Była to postać pozbawiona energii, wyraźnego celu, charyzmy, słabo przez Majorsa zagrana. A przy tym wprowadzona w niegodny tego kalibru postaci sposób. Najpierw w serialowym Lokim, potem w żenującym, wspomnianym tu już Ant-Manie i Osie: Kwantomanii. Skoro poszczególnym wariantom Kanga nie udało się pokonać Lokiego czy Ant-Mana, czemu mielibyśmy bać się jego powrotu w starciu przeciwko wszystkim Avengers?

X-Men wprowadzani od d… strony

Niezbyt zgrabnie Marvel wprowadza także do swojego uniwersum mutantów. Nie mógł tego robić na początku budowania uniwersum (Fox nie należał wtedy do Disneya), ale teraz, zamiast dać im spokojnie zagnieździć się w tkance tego świata, randomowo wrzuca X-Men w wersjach znanych z filmów z Hugh Jackmanem, a to do Doktora Strange’a, a to do Marvels. Bez wyjaśnienia, bez podbudowy, za to z nachalnym motywem muzycznym z animacji o tej grupie z lat 90.

Advertisement

Sam Wilson odrzuca formułę superżołnierza

O ile decyzja Steve’a Rogersa z finału Avengers: Końca gry, aby przekazać rolę Samowi Wilsonowi, mogła wydawać się kontrowersyjna, o tyle Marvel Studios miało wszystkie narzędzia, by uczynić ją wiarygodną. W serialu Falcon i Zimowy Żołnierz Sam ma możliwość zostania superżołnierzem, ale zamiast tego bezmyślnie ją odrzuca, czyniąc definitywnie Kapitana Amerykę zwykłym facetem z tarczą (i skrzydłami). Przypomina się absurd filmu Mroczny Rycerz powstaje, gdzie John Blake miał przejąć rolę Batmana bez grama treningu, który przeszedł Bruce w Batmanie – Początku.

G'iah zyskuje moce Avengers

Pamiętacie Tajną inwazję? Ja też już ledwo, a jestem jedną z niewielu znanych mi osób, która ten serial w ogóle widziała. Pozwolę sobie zatem na spoiler i powiem, że G’iah – postać grana przez Emilię Clarke – w finale produkcji zyskuje moce wszystkich (!) bohaterów mierzących się z Thanosem w Avengers: Końcu gry, co prawdopodobnie czyni ją jedną z najpotężniejszych postaci tego uniwersum. No, jeśli ktokolwiek będzie o tym za pół roku pamiętał…

Advertisement

„Loki” jest o Lokim z czasów „Avengers”

Nie lubię serialu Loki. Nie lubię z wielu powodów, ale chyba najistotniejszym jest jego grzech pierworodny: opowiada o bohaterze tuż po bitwie o Nowy Jork z pierwszych Avengers, czyli bez świetnie rozpisanego rozwoju tej postaci w drugim i trzecim Thorze, a zwieńczonym w Avengers: Wojnie bez granic. To nie jest Loki, który ma mi coś do zaoferowania poza wyuczonym uśmiechem Toma Hiddlestona.

Advertisement

Wychowany na filmach takich jak "Batman" Burtona, "RoboCop" Verhoevena i "Komando" Lestera. Pasjonat kina superbohaterskiego, ale także twórczości Davida Lyncha, Luki Guadagnino czy Martina McDonagh.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *